Tag: jak zapamiętywać informacje

  • Jak zapamiętać niemal wszystko, czego się uczysz

    Jak zapamiętać niemal wszystko, czego się uczysz

    Jeśli uczysz się, czytasz książki, przerabiasz nowe kursy i po jakimś czasie masz wrażenie, że pamiętasz zaledwie strzępki tych informacji, to mam dla Ciebie dobrą wiadomość. To wcale nie oznacza, że Twoja pamięć źle działa. Problem leży zupełnie gdzie indziej.

    Większość z nas oczekuje od mózgu czegoś, czego on nigdy nie obiecywał robić – że jeśli pokażemy mu jakąś informację jeden raz, to on zachowa ją na zawsze. Nie zachowa i, co ciekawe, bardzo dobrze, że tak robi.

    Dzisiaj chcę Ci pokazać, co musi wydarzyć się z informacją, abyś pamiętała ją nawet przez całe swoje życie. Ten mechanizm już funkcjonuje w Twoim codziennym życiu, tylko najprawdopodobniej nawet nie masz o tym pojęcia.

    Wolisz oglądać niż czytać? Obejrzyj odcinek, w którym wyjaśniam, dlaczego zapominamy informacje i jak wykorzystać system powtórek, żeby zapamiętywać je na dłużej.


    Dlaczego nie zapamiętujemy wszystkich informacji?

    Zróbmy sobie mały mentalny eksperyment. Wyobraź sobie, że idziesz na zakupy. Idziesz ulicą dosyć mocno zatłoczoną. Obok przejeżdżają samochody. Mijasz ludzi, witryny sklepowe, różne billboardy, reklamy, które gdzieś się pojawiają, kosze na śmieci i osoby, które przejeżdżają na hulajnogach. Wchodzisz do sklepu z ubraniami, przeglądasz sukienki, sprawdzasz metki, a kiedy wracasz do domu, mijasz dziesiątki twarzy.

    I teraz pytanie brzmi: czy pamiętasz numery rejestracyjne samochodów, które Cię mijały? Czy pamiętasz każdą cenę i składy ubrań, które przeglądałaś? Czy pamiętasz dokładnie, jak wyglądała każda witryna sklepowa? Jakie dokładnie osoby mijałaś?

    Nie. I to jest zupełnie naturalne. Nie mamy pretensji do swojego mózgu, że nie zapamiętuje wszystkich informacji, które mijaliśmy na przykład, idąc do sklepu.

    Ale kiedy sięgamy po książkę, czytamy ją i mimo że nie jest ona taka polisensoryczna jak na przykład wejście do sklepu, gdzie mamy kolory, zapachy, dotyk, zmysł równowagi – tak naprawdę wszystkie zmysły są zaangażowane – książka tylu zmysłów nam nie angażuje. Mimo wszystko jesteśmy w jakiś sposób niezadowoleni ze swojej pamięci, że po przeczytaniu książki nagle nie pamiętamy wszystkich istotnych szczegółów.

    Dlaczego więc wobec książki mamy zupełnie inne oczekiwania niż wobec normalnego życia? Przecież każdego dnia Twój mózg ma kontakt z absurdalną ilością informacji, które musi cały czas filtrować i selekcjonować. Gdyby jego zadaniem było zapamiętywanie wszystkiego z równą dokładnością, mielibyśmy niezły problem.


    Zapominanie nie jest awarią pamięci

    Wyobraź sobie, że Twoja pamięć działa tak jak monitoring w sklepie. Zapisuje wszystko, co jest dookoła. Nagrywa każdą twarz, każdą rozmowę, każdą tablicę rejestracyjną, każde hasło, którego kiedykolwiek używałaś, każdy PIN, numer telefonu i każdą wersję każdej informacji.

    Brzmi jak supermoc. No to teraz wyobraź sobie, że zmieniasz PIN do karty i za każdym razem, kiedy podchodzisz do terminalu, równie mocno wyskakuje Ci w głowie stary PIN, jeszcze starszy PIN, jeszcze wcześniejszy PIN i PIN do telefonu.

    Świetnie, pamiętasz wszystko, tylko wyobraź sobie, jak masz teraz z tego korzystać.

    Właśnie dlatego warto odwrócić sposób, w jaki myślimy o zapominaniu, bo zapominanie nie jest jakąś awarią pamięci. W wielu sytuacjach może być częścią systemu, który pozwala nam ograniczać konkurencję między informacjami i sprawniej reagować na to, co aktualnie istotne.

    Pamięć nie została zaprojektowana jako idealne archiwum Twojego życia. Ma Ci pomagać funkcjonować.

    Więc zamiast pytać: „Dlaczego ja to zapomniałam?”, lepiej zadać pytanie: „A dlaczego mój mózg miałby to nadal pamiętać?”.


    Krzywa zapominania – dlaczego informacje znikają z pamięci?

    I tutaj dochodzimy do bardzo ważnej rzeczy, o której z pewnością już wiesz, czyli krzywej zapominania.

    Ebbinghaus badał, co się dzieje z pamięcią wraz z upływem czasu, i pokazywał coś bardzo ważnego: jeśli do informacji nie wracamy, jej późniejsze odtworzenie zazwyczaj staje się dużo trudniejsze.

    Krzywa zapominania nie oznacza jednak, że każdą informację tracimy w identycznym tempie.

    To tak nie działa. Nie mamy jakiejś instrukcji w naszym mózgu: „Hej, po 24 godzinach usuń 67% plików”. Tak to nie wygląda.

    Wszystko zależy od tego, czego się uczysz, jak się uczysz, jakie sposoby stosujesz, jak bardzo emocjonalna jest ta informacja, czy łączy się z tym, co już wiesz obecnie, czy jej później używasz i tak dalej.

    Ale ogólna zasada jest bardzo ważna: jedno spotkanie z informacją absolutnie nie jest gwarancją tego, że będziesz pamiętać ją później.

    Jeśli chcesz mieć jakąś informację do końca życia w swojej głowie, musisz mieć system powtórkowy. Jeśli go nie ma, Twój mózg po prostu uznaje, że informacja nie jest wystarczająco ważna.


    Naturalny system powtórkowy działa już w Twoim życiu

    Możesz pomyśleć: „Ale ja nie mam żadnych systemów powtórkowych, a mnóstwo rzeczy pamiętam, no to chyba coś jest z tym jednak nie tak”.

    Zauważ, że w naszym normalnym, codziennym życiu tych systemów powtórkowych mamy całe mnóstwo.

    Przepis kulinarny jako przykład naturalnych powtórek

    Weźmy sobie na przykład robienie jakiegoś dania. Za pierwszym razem sięgasz po przepis krok po kroku: odmierzasz składniki, mieszasz, pieczesz. Za drugim razem zaczynasz już odtwarzać proporcje z pamięci: „Ile było mąki? Chyba 200 gramów”. Dopiero po chwili weryfikujesz to z kartką.

    To, co jest tutaj bardzo istotne – możesz nawet przez całe życie nie pamiętać przepisu, jeśli nie wydobywasz go aktywnie z pamięci.

    Wiesz, że jeśli naleśniki, to pewnie będzie mąka i jajka. Natomiast jeśli coś jest bardziej skomplikowanego i nie wyciągasz ze swojej głowy na przykład tego, jakie są ilości, to bardzo możliwe, że mniej więcej kojarzysz składniki, bo przecież ich dotykasz i jesteś osobą myślącą. Ale wcale nie oznacza to, że musisz je zapamiętać.

    Jak widzisz, życie tak naprawdę tworzy nam tutaj taki naturalny system powtórkowy.

    Nauka słówek w języku obcym

    Spójrzmy na naukę języka obcego. Jeśli uczysz się nowego słówka – weźmy na przykład angielskie cheetah. Uczysz się, że cheetah to gepard.

    Oglądasz program o zwierzętach w języku angielskim i pojawia się cheetah: „A widzisz, no tak, to jest gepard”. Rzeczywiście za jakiś czas czytasz na przykład książkę, akcja dzieje się gdzieś w Afryce i znowu pojawia się cheetah.

    Gdzieś komuś o czymś opowiadasz, gdzieś usłyszałaś to w reklamie i tak dalej.

    Zobacz, że znowu tak naprawdę życie naturalnie stworzyło nam ten system powtórkowy, bo gdzieś użyłaś, gdzieś napisałaś, gdzieś usłyszałaś i to słówko wracało do Ciebie przez jakiś czas kilkakrotnie.


    Dlaczego wielokrotne czytanie nie wystarczy, żeby zapamiętać?

    Skoro wiesz, że powtórki są kluczowe, pierwsza myśl bywa prosta: wystarczy przeczytać ten sam tekst kilkukrotnie. Nic bardziej mylnego.

    Pojawia się jednak naturalny opór: mało kto ma czas, by czytać podręczniki akademickie po dziesięć razy. I słusznie – to zupełnie nieefektywne.

    I absolutnie Cię do tego nie zachęcam, bo bardzo często dochodzimy do sytuacji, w której czytasz wielokrotnie to samo i zamiast zapamiętywać, wpadasz w iluzję wiedzy. Masz wrażenie, że skoro tekst wydaje się znajomy, to już go umiesz. A później przychodzi test i nagle w głowie pojawia się pustka.

    Znajomość informacji to nie to samo co umiejętność jej odtworzenia

    To ogromna różnica między „ta informacja jest mi znajoma” a „potrafię ją samodzielnie odtworzyć bez odpowiedzi”.

    To właśnie ta iluzja uczenia się, o której często wspominam.

    Kiedy patrzysz na odpowiedź, mózg ma mnóstwo wskazówek. Widzisz tekst, kontekst, nagłówek, wykres, kolor – wszystko wydaje się oczywiste.

    Ale zabierz te wskazówki i nagle okazuje się, że mózgowi bardzo ciężko wydobyć informację, na której Ci zależy.

    Dlatego jednym z najgorszych pytań, jakie możesz sobie zadać w trakcie nauki, jest: „Czy ja to rozumiem, kiedy na to patrzę?”.

    Dużo lepiej jest, kiedy zadasz sobie pytanie: „Czy potrafiłabyś to odtworzyć, gdyby ten materiał zniknął?”.


    Kiedy naturalne powtórki przestają wystarczać?

    Teraz dochodzimy do prawdziwego problemu. Skoro już to wszystko wiesz, pierwsza myśl brzmi: „Będę po prostu regularnie wracać do ważnych rzeczy”. No dobrze, tylko do których i kiedy?

    Jeśli masz 10 informacji, oczywiście nie ma problemu. Ale jeśli uczysz się języka, to są tysiące słów. Studiujesz medycynę, prawo, psychologię, dietetykę. Budujesz eksperckość przez 20 lat. Czytasz książki, inwestujesz w drogie kursy i szkolenia.

    Tutaj właśnie kończy się przewaga naturalnego systemu, bo życie nie zrobi Ci dobrej powtórki. Życie nie wie, co Ty chcesz pamiętać.

    Jeśli mieszkasz na przykład w Stanach, angielski codziennie naturalnie robi Ci powtórki. Gdy jesteś dietetykiem i codziennie używasz określonej wiedzy, praca będzie Ci ją regularnie odświeżać. A kiedy co tydzień robisz ten sam przepis, kuchnia załatwia Ci sprawę.

    Ale co z angielskim, jeśli mieszkasz w Polsce i nie rozmawiasz codziennie w tym języku? Dane słowo może Ci się nie pojawiać miesiącami w otoczeniu.

    Co z wiedzą ekspercką, którą chcesz znać, zanim pierwszy raz naprawdę będziesz jej potrzebować?


    Jak zapamiętywać informacje dzięki powtórkom?

    Tutaj możemy zrobić coś naprawdę bardzo sprytnego. Możemy stworzyć sztuczne warunki, które życie daje nam naturalnie, czyli wracać do informacji po czasie, próbować ją wydobywać z naszej pamięci, a nie tylko wielokrotnie czytać, a później stopniowo zwiększać odstępy.

    Dlaczego te odstępy są takie ważne?

    Wiele osób myśli sobie: „Okej, skoro mam się z jakąś informacją zapoznać 20 czy 30 razy, to po prostu usiądę i 20 czy 30 razy przypomnę ją sobie w danym czasie”.

    Taka metoda nie przyniesie jednak trwałego rezultatu.

    Nie ma też takiej idealnej zasady typu: pierwsza powtórka po pierwszym dniu, później po trzech dniach, później po siedmiu dniach.

    Najlepiej, jeśli pierwsza powtórka jest od razu – to na pewno dobra zasada. Natomiast według mnie najlepsza zasada jest taka, że przypominasz sobie daną informację, kiedy ona jest na progu zapomnienia.


    Czy mnemotechniki wystarczą do zapamiętywania na całe życie?

    A co z mnemotechnikami, do których tak często zachęcam?

    Mnemotechniki są fantastyczne do tego, żeby zapamiętać bardzo dużo informacji w jednym czasie.

    Przykładowo: chcę zrobić listę zakupów – szybko ją zapamiętuję, wychodzę i kupuję to, co trzeba. Zapoznaję się na szkoleniu z 50 nowymi osobami – bardzo łatwo jestem w stanie szybko zapamiętać imiona. Chcę bardzo szybko zapamiętać moje wystąpienie na scenie – momentalnie mogę to ogarnąć mnemotechnikami.

    Mnemotechniki są świetne do tego, żeby w ogóle wprowadzić informację do naszej głowy. Bardzo to ułatwiają i przyspieszają.

    Ale jeśli chcesz coś pamiętać przez całe życie, system powtórkowy będzie niezbędny.

    Czy to znaczy, że każdą informację musisz wprowadzać do systemu powtórkowego? Oczywiście, że nie.

    Zachęcam Cię do tego, żeby zapoznać się z nową informacją i zadać sobie pytanie, czy chcesz ją znać za 5 czy 10 lat. Jeśli tak, wtedy warto ją wprowadzić.

    Jeśli jesteś lekarzem, dietetykiem, psychologiem i zależy Ci na tym, aby z bardzo drogich kursów i książek zapamiętywać wiedzę przydatną w pracy – oczywiście, że zrób system powtórkowy.


    Jak robić fiszki, żeby skuteczniej zapamiętywać?

    Chodzi oczywiście o zrobienie fiszek – tylko odpowiednich fiszek.

    Po pierwsze, fiszki powinny być elektroniczne. Mamy do nich dostęp wszędzie i mają algorytm, który pokazuje nam fiszkę w odpowiednim czasie. Jeśli znamy coś bardzo dobrze, pojawia się rzadziej, a jeśli czegoś nie znamy – częściej.

    Do fiszki elektronicznej można też dodawać zdjęcia, nagrania czy przykłady.

    Po drugie, fiszka powinna być odpowiednia, czyli nie powinna przeciążać pamięci krótkotrwałej.

    Szczegółowy system tego, jak robić odpowiednie fiszki do dat, definicji, anatomii, prawa czy architektury, znajdziesz w Akademii Geniusza + AI.

    Jeśli chcesz dowiedzieć się, jak zrobić bardzo dobre fiszki do nauki języków obcych, sprawdź mój bezpłatny webinar na temat tego, jak uczyć się słówek z języka obcego.


    Dobra pamięć nie oznacza zapamiętywania wszystkiego

    Chciałabym, aby ten wpis dodał Ci pewności, że jeśli czegoś się uczysz i po miesiącu nie pamiętasz, co tam było, to nie oznacza, że Twoja pamięć źle działa.

    Musimy zaakceptować, jak pamięć funkcjonuje, i wykorzystać to tak, aby uczyć się efektywniej.

    Dobra pamięć nie służy do tego, abyśmy zapamiętywali wszystko dookoła, ale do tego, by świadomie kierować tym, co chcemy pamiętać przez całe życie.