Tag: korzyści z czytania

  • Po co czytać książki, skoro i tak je zapominasz

    Po co czytać książki, skoro i tak je zapominasz

    Czy jeśli czytasz kilka bądź kilkanaście książek w ciągu roku, a później kompletnie nic z nich nie pamiętasz, to oznacza, że ten czas czytania był zupełnie stracony? A może masz czasami takie myśli, że czytanie kryminału, romansu czy po prostu fikcji to zwykła strata czasu?

    Muszę się przyznać, że jeszcze kilka lat temu dokładnie miałam takie podejście. Uważałam, że mogę czytać tylko książki naukowe bądź biznesowe, bo cała reszta to jednak trochę strata czasu. Natomiast kiedy zaczęłam szperać w badaniach i zobaczyłam, jak to naprawdę wygląda, bardzo zmieniłam swoje zdanie.

    Chcę Ci pokazać, w jaki sposób czytanie książek wpływa na mózg.

    Wolisz oglądać niż czytać? Obejrzyj odcinek, w którym opowiadam, jak czytanie książek wpływa na mózg i dlaczego nawet kryminały, romanse czy fantasy mogą przynosić nam korzyści.


    Podczas czytania mózg tworzy symulację wydarzeń

    Wyobraź sobie, że bierzesz udział w eksperymencie. Kładą Cię w rezonansie. Masz tylko leżeć i czytać historię.

    Bohater siedzi w samochodzie, po chwili wychodzi, idzie do domu. Podnosi jakiś przedmiot, zmienia swój plan, spotyka drugiego człowieka, a naukowcy przez cały czas obserwują, co robi Twój mózg.

    I teraz pytanie: czy Twój mózg tylko odczytuje słowa? Nie. Okazuje się, że na bieżąco śledzi między innymi, gdzie znajduje się bohater, co właśnie robi, czego chce i z jakimi przedmiotami wchodzi w interakcję. Kiedy sytuacja w historii się zmienia, mózg aktualizuje jej wewnętrzny model.

    Co więcej, częściowo wykorzystuje przy tym systemy, z których korzystamy również wtedy, gdy sami coś robimy, obserwujemy albo sobie coś wyobrażamy.

    Kiedy czytasz historię, nie tylko odczytujesz słowa, ale tworzysz w głowie symulację tego, co się dzieje.


    Literatura może dać Ci bibliotekę cudzych scenariuszy

    Co Ci to daje? Wyobraź sobie swoje własne życie. Masz tylko jedno dzieciństwo, jedną rodzinę. Żyjesz w jednym miejscu i w jednym czasie. Podejmujesz określoną liczbę decyzji.

    Nigdy nie dowiesz się na własnej skórze, jak to było uciekać z kraju podczas II wojny światowej, wychowywać się w Japonii, być oskarżonym o morderstwo, oddawać życie za swoje dzieci, zakochać się w kimś z innej kasty czy urodzić się jako królewna.

    I bardzo dobrze, nie musimy tego wszystkiego próbować osobiście. Historia może jednak pomóc Ci zbudować mentalny model sytuacji, której realnie nigdy nie przeżyłeś.

    Oczywiście to nie jest prawdziwe doświadczenie. To nie jest nagle coś takiego, że już wiesz, jak to jest przeżyć wojnę. Ale nie jest też niczym. Życie daje Ci jedną biografię. Literatura może dać Ci bibliotekę cudzych scenariuszy.

    I właśnie dlatego kryminał, fantasy czy romans wcale nie muszą być poznawczo pustym czasem, bo książka może być czymś w rodzaju symulatora doświadczeń.

    Podczas czytania próbujemy wejść do głowy innych ludzi

    Zróbmy mini eksperyment. Wyobraź sobie taką scenę. Kobieta wraca wcześniej z pracy. Na stole stoją dwa kieliszki. Jej partner szybko zabiera jeden z nich i mówi: „Przyszedł tylko Tomek z pracy”. Ona patrzy na niego przez chwilę i odpowiada: „Jasne, oczywiście”, po czym idzie do sypialni.

    Stop. Co ona teraz czuje? Czy mu wierzy? Co podejrzewa? Dlaczego odpowiedziała właśnie w taki sposób?

    Zauważ coś ciekawego. Ja nie powiedziałam, że kobieta podejrzewa zdradę, a Twój mózg automatycznie próbował wejść do jej głowy. I właśnie to robimy przez ogromną część czytania fikcji.

    Próbujemy odpowiedzieć sobie: co ona wie, co ona czuje, dlaczego to powiedział, czy kłamie, co zrobi za chwilę? Psychologia nazywa ten proces mentalizowaniem, próbą rozumienia stanów psychicznych innych ludzi.

    Czy to oznacza, że czytanie fikcji nagle powoduje, że lepiej rozumiemy innych? Przez lata wyniki eksperymentów były różne. Dlatego dużo bardziej interesowała mnie duża analiza z 2024 roku. Badacze zebrali 70 eksperymentów dotyczących czytania fikcji i efekt nie był gigantyczny, ale był szczególnie właśnie w dwóch obszarach: empatii i rozumienia stanów psychicznych innych ludzi.

    Oczywiście nie możemy powiedzieć, że jedna powieść czyni z nas osobę, która będzie teraz niesamowicie empatyczna. Pomyślmy jednak o czymś innym.

    Jeśli przez lata wchodzisz do głowy dziecka, staruszki, mordercy, ofiary, osoby, która wychowywała się w przemocowym domu, osoby zakochanej, zdradzonej czy kogoś z zupełnie innej kultury, to bez przerwy wykonujesz takie małe ćwiczenie w swoim mózgu: spróbuj zobaczyć świat z miejsca, w którym Ty nie stoisz.

    Dlatego bardzo podoba mi się metafora, że powieść pozwala na chwilę wynająć czyjś umysł. Zawsze marzyłam o tym, żeby wejść w głowę jakiejś innej osoby i zobaczyć, co ona myśli, co czuje. Wydawało mi się to niezwykle ciekawe. I właśnie to możemy zrobić w trakcie czytania powieści.


    Jak czytanie książek wpływa na koncentrację?

    Czy czytanie ma jeszcze jakiś inny pozytywny wpływ, na przykład na naszą koncentrację? Wyobraźmy sobie dwa wieczory.

    Pierwszy wieczór: bierzesz książkę, na przykład kryminał, i postanawiasz, że będziesz czytać przez pół godziny. Otwierasz ją, zaczynasz czytać, masz jednego bohatera, jedną historię. Musisz pamiętać, kto z kim rozmawiał, jakie były wcześniejsze wątki, o czym czytałeś wczoraj i co działo się kilka stron wcześniej.

    Oczywiście myśli mogą gdzieś w trakcie czytania odlatywać. Cały czas możesz jednak pracować nad tym, żeby znowu ściągać je do książki, zastanawiać się, kto zabił, szukać poszlak i myśleć o tym, co się tam dzieje. Możesz ćwiczyć swoją koncentrację właśnie nad tym, żeby zapanować nad automatycznymi myślami, które pojawiają się w Twojej głowie.

    To naprawdę świetny trening skupienia się na czymś przez dłuższy czas.

    Czytanie książki a scrollowanie social mediów

    Teraz wyobraźmy sobie drugą sytuację. Siadasz wieczorem, też masz pół godziny, odpalasz social media i co? Scrollujesz, scrollujesz, scrollujesz… Film, następny, inny człowiek, inny temat, kot, wojna, przepis, taniec, pies tańczący do Beyoncé.

    W ciągu kilku minut dostajesz dziesiątki zmian bodźca. W obu przypadkach korzystasz oczywiście ze swojej uwagi, ale środowisko wymaga od Ciebie czegoś zupełnie innego.

    Kiedy czytasz książkę, wymagasz od siebie tego, aby cały czas podążać za tym, co się w niej dzieje, i tak naprawdę się nie dekoncentrować. Natomiast kiedy scrollujesz social media, cały czas dostajesz informację: sprawdź, czy następna rzecz będzie jeszcze ciekawsza, jeszcze ciekawsza i jeszcze ciekawsza. Non stop przerzucasz swoją uwagę, co jest bardzo mocno obciążające dla Twojego mózgu.

    Wspominałam o tym między innymi w materiale na temat przeciążenia poznawczego: dlaczego jest tak, że często nic nie robimy, a czujemy się niesamowicie zmęczeni.

    Mamy nawet badania podłużne dzieci pokazujące, że rozwój umiejętności czytania i uwagi jest ze sobą powiązany. Czy to oznacza, że pół godziny książki nagle wyleczy Ci koncentrację? Nie. Ale czytanie na pewno jest jedną z tych czynności, która wymusza na nas to, abyśmy potrafili utrzymać uwagę przez dłuższy czas.

    W świecie, w którym ogromna część technologii walczy o to, abyśmy cały czas oddawali jej swoją uwagę, myślę, że to naprawdę bardzo cenne.


    Podczas czytania mimochodem uczymy się nowych słów

    Przejdźmy do kolejnej korzyści czytania, o której często zapominamy. Dam Ci teraz słowo, którego nie znasz. Załóżmy, że będzie to „Florpen”. Nie próbuj go zapamiętać.

    Wyobraź sobie, że czytasz powieść: „Wyciągnął z szuflady Florpen i podpisał dokument”. Kilka rozdziałów dalej: „Florpen przestał pisać, więc potrząsnął nim kilka razy”. Jeszcze później: „Pożyczyła mu swój Florpen, żeby zanotował adres”.

    I teraz pytanie: co to jest Florpen?

    Prawdopodobnie masz już niezłe podejrzenia, mimo że nigdy nie dostałeś polecenia: naucz się definicji słowa Florpen.

    Oczywiście wymyśliłam to słowo, ale dokładnie taki mechanizm badano. Ludzie czytali normalne teksty i nie mieli wkuwać żadnych nowych słów. Później niespodziewanie sprawdzano, czy nauczyli się znaczenia słów, których wcześniej nie znali.

    Kiedy połączono wyniki wielu takich eksperymentów, okazało się, że część nowego słownictwa rzeczywiście przyswajamy mimochodem podczas zwykłego czytania.

    Nie każde słowo, nie po jednym kontakcie, ale pomnóż to przez rok, 5, 10, 1000 stron. Okazuje się, że często mimochodem naprawdę poznajemy nowe słowa, stwierdzenia czy powiedzenia, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia.


    Czytanie dla przyjemności a nauka do egzaminu

    Bardzo ważna rzecz: jeśli chcesz nauczyć się materiału na egzamin, zapamiętać jak najwięcej informacji, definicji czy dat, których wymaga od Ciebie osoba prowadząca, pamiętaj, że nie powinno to wyglądać tak, że po prostu wielokrotnie to czytasz.

    Musisz koniecznie stworzyć sobie system powtórkowy. Musisz stworzyć cały system nauki, aby dobrze to zapamiętywać, bo czytanie w taki sposób byłoby ogromną stratą czasu.

    Czym innym jest czytanie dla przyjemności, gdzie przy okazji możemy mieć różne fajne korzyści, a zupełnie czym innym jest uczenie się do egzaminu. Tutaj reguły gry są inne.


    Czy czytanie w języku obcym pomaga w nauce?

    A jak to jest z czytaniem w języku obcym? Czy to nam coś daje?

    Przyznam szczerze, że naprawdę pokochałam kryminały. Postanowiłam, że zacznę je czytać w języku angielskim właśnie po to, żeby dodatkowo szlifować język.

    Zauważyłam, że rzeczywiście dużo łatwiej po takim czytaniu jest mi myśleć w języku obcym, używać pewnych sformułowań i widzieć, jak ktoś zaczyna zdanie, jak je kończy, jakie ma odzywki i jak po prostu ludzie w języku obcym się komunikują.

    Często w podręcznikach akademickich nie uczymy się takiego normalnego języka. Później jedziemy na przykład za granicę i zaczynamy mówić w sposób bardzo dla nich nienaturalny. Czytanie rzeczywiście bardzo mocno pomogło mi złapać, o co tam tak naprawdę chodzi.

    Nawet kiedy rozmawiam z moją lektorką, ona też zauważyła różnicę. Mam pewne sformułowania czy idiomy. Jest to dla mnie również świetny sposób, żeby zauważyć pewne słówka i zobaczyć, jak działają w określonym kontekście.

    Samo czytanie w języku obcym nie wystarczy

    Znowu: to nie jest tak, że jeśli będę czytała kryminały w języku obcym, automatycznie ta wiedza zapisze się w moim mózgu i będę już pięknie mówić. Nie, to tak nie działa.

    Żeby dobrze mówić, musisz mówić. Żeby mieć coraz bogatsze słownictwo, dobrze, jeśli masz system powtórkowy.

    Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej, sprawdź bezpłatne szkolenie: [jak uczyć się słówek z języka obcego bez wkuwania (kliknij tutaj)]. Skorzystało z niego już kilkanaście tysięcy osób i mam nadzieję, że wdrożysz ten system u siebie.

    Na pewno czytanie i codzienny kontakt z językiem bardzo mi pomagały w tym, żeby zauważyć naprawdę znaczącą różnicę. Kiedy połączyłam to z elementami, których dowiesz się na szkoleniu, miałam poczucie, że bardzo mocno pomogło mi to uczyć się języka zdecydowanie lepiej.


    Czy czytanie może mieć znaczenie dla mózgu na starość?

    Wyobraź sobie, że masz na przykład 80 lat. Badacze przez 14 lat obserwowali prawie 2000 starszych osób i osoby, które regularnie czytały, rzadziej doświadczały później spadku sprawności poznawczej.

    Mamy też ogromną metaanalizę obejmującą ponad 2 miliony ludzi, w której aktywności poznawcze w czasie wolnym, do których należy między innymi czytanie, wiązały się z mniejszym ryzykiem demencji.

    I tutaj coś bardzo ważnego: czytanie nie jest szczepionką przeciwko demencji. To są oczywiście głównie badania obserwacyjne, ale wpisują się w dużo szerszy obraz.

    Mózgu po prostu warto używać przez całe swoje życie: uczyć się, czytać, rozwiązywać różne problemy. Najlepiej, jeśli uczymy się rzeczy, których nigdy wcześniej nie robiliśmy.

    Jeśli na przykład nie mam zielonego pojęcia o muzyce i nagle zacznę uczyć się grać na gitarze, da mi to bardzo dużo. Więcej niż wtedy, gdy całe życie uczyłam się języków i po prostu zacznę uczyć się kolejnego.

    To daje nam taką rezerwę poznawczą, która na starość naprawdę bardzo nam się przyda.


    Papier, czytnik czy tablet – czy sposób czytania ma znaczenie?

    Czy jest różnica między czytaniem książki na papierze a czytaniem na czytniku czy tablecie?

    W 2026 roku opublikowano bardzo ciekawą metaanalizę obejmującą 56 badań, w których porównywano czytanie na papierze, komputerze, tablecie, czytniku i smartfonie. Ogólnie papier wypadał najlepiej, ale kiedy badacze przyjrzeli się warunkom czytania, wyszło coś dużo ciekawszego.

    Kiedy tekst na ekranie trzeba było scrollować, papier miał wyraźniejszą przewagę. Natomiast kiedy tekst cyfrowy był podzielony na strony i nie trzeba go było przewijać, różnice robiły się bardzo małe i niepewne.

    Nie możemy więc powiedzieć, że ekran sam w sobie jest zły. Problem pojawia się wtedy, kiedy staramy się czytać, a za chwilę pojawia się powiadomienie, wiadomość, reklama, coś musimy przeklikiwać i rzeczywiście bardzo mocno zaburza nam to koncentrację.

    Dlaczego sama korzystam z czytnika e-booków?

    Przyznam szczerze, że cały czas korzystam z czytnika e-booków. Jest to dla mnie niezwykle wygodne. Ma oczywiście swoje minusy, ale ma też tak dużo plusów, że praktycznie kompletnie zrezygnowałam z książek papierowych.

    Mogę podkreślać tekst, który czytam, bardzo łatwo do niego wracać i robić z niego odpowiednie fiszki, jeśli na przykład czytam w języku obcym. Mogę też wracać do badań, które zaznaczę jednym kliknięciem. Jest to dla mnie niezwykle istotne, kiedy pracuję na co dzień z tak ogromną ilością materiałów.

    Wygodne jest również to, że kiedy czytam jakiś tekst i czegoś nie rozumiem, mogę to zaznaczyć i na bieżąco sobie wytłumaczyć. To po prostu bardzo duże udogodnienie.

    Nie wspominając już o tym, że jadąc na wakacje, mogę wziąć jeden mały czytnik, który waży kilkaset gramów, zamiast targać za sobą kilka książek w walizce.

    Oczywiście to moje zdanie. Część osób nawet nie chce słyszeć o czytniku, bo uwielbia dotykać i wąchać papier.


    Czy warto czytać książki fikcyjne?

    Wróćmy do pytania z początku. Czy warto czytać książki fikcyjne? Czy warto czytać powieści, z których za dwa lata nie będziemy pamiętać imienia głównego bohatera?

    Moim zdaniem badania bardzo mocno pokazują, że pytanie jest po prostu źle postawione. Podczas czytania możesz symulować sytuacje, których nigdy nie przeżyjesz, wchodzić w perspektywę myślenia innych ludzi i ćwiczyć swoją koncentrację. Możesz zachęcać się do tego, aby podążać za fabułą, mimochodem rozbudowywać swój język i ćwiczyć pewne konstrukcje językowe, na przykład czytając w języku obcym. Możesz też przez całe życie dokładać kolejną wymagającą aktywność do swojego poznawczego stylu życia.

    Czy to oznacza, że fikcja zastąpi nam książki naukowe? Oczywiście, że nie, bo mają zupełnie inny cel.

    Chyba kiedyś właśnie dokładnie o tym zapominałam. Pytałam siebie trochę: czego ja się nauczę z tego kryminału? A przecież nie każda książka ma być podręcznikiem.

    Czytam teraz dla samej przyjemności tego, że nie zastanawiam się, kto zabił. Przy okazji dowiaduję się wielu rzeczy, o których mogłam nawet nie mieć pojęcia. Na przykład o specyfice danego zawodu albo o tym, jak się mieszka w danym kraju. To taka wartość dodana, która znowu rozbudowuje moją wiedzę.

    Fikcja pozwala nam wchodzić w głowę innych ludzi i pokazuje, że nie wszystko jest takie biało-czarne. Nie zawsze jest tak, że osoba, która jest zła, jest do cna zła. Możemy czasami poznać jej historię i zobaczyć, co doprowadziło do takich, a nie innych decyzji.

    Myślę, że to naprawdę bardzo otwiera nasz umysł.


    Czytaj fikcję dla przyjemności, a książki eksperckie wykorzystuj do nauki

    Jeśli lubisz kryminały, romanse czy fantasy, czytaj je dla przyjemności, bez żadnych wyrzutów sumienia.

    Jeśli natomiast chcesz być ekspertem w swojej dziedzinie, być coraz lepszy w tym, co robisz, lepiej prowadzić firmę, lepiej rozwiązywać problemy swoich klientów i być po prostu lepszą osobą w swojej dziedzinie, oczywiście ucz się i czytaj książki biznesowe oraz eksperckie.

    Pamiętaj jednak, że samo czytanie niestety nie załatwia sprawy. Pisałam o tym również w artykule o tym, dlaczego sama liczba przeczytanych książek nie świadczy o rozwoju.

    Jeśli chcesz naprawdę wyciągnąć z książki jak najwięcej, wprowadzenie systemu powtórkowego i wdrożenie pewnego systemu nauki rzeczywiście Ci w tym pomoże. Dzięki temu książka nie będzie po prostu kolejną pozycją, którą przeczytasz, a po trzech miesiącach okaże się, że tak naprawdę nic z niej nie pamiętasz.

    Jeśli chcesz dowiedzieć się, w jaki sposób budować sobie taki system, jak zapamiętywać i jak się uczyć bez kucia, zarywania nocy i stresu, sprawdź moje bezpłatne szkolenie: Jak uczyć się szybciej i zapamiętywać bez stresu.