Czytanie przez godzinę dziennie to zaledwie 4% Twojego czasu, ale te 4% przez 10 lat zaprowadzi Cię na szczyt Twojej dziedziny. Brzmi świetnie, prawda? Niestety, ja się z tym zgodzić nie mogę.
Może być tak, że czytasz nawet każdego dnia jedną książkę i to wcale nie oznacza, że za rok czy dwa będziesz mieć dużo lepsze kompetencje i umiejętności, będziesz dużo lepiej zarabiać i staniesz się dużo bardziej rozwiniętą osobą.
Samo skupianie się na liczbie przeczytanych tytułów to jedna z najbardziej zwodniczych miar rozwoju osobistego. Zamiast budować realne kompetencje, często wpadamy w pułapkę kolekcjonowania stron.
Wolisz oglądać niż czytać? Obejrzyj odcinek, w którym opowiadam, dlaczego samo czytanie książek nie wystarczy, żeby się rozwijać, i co pomaga naprawdę wykorzystywać zdobytą wiedzę.

Czy liczba przeczytanych książek naprawdę świadczy o rozwoju?
Pomysł na ten temat powstał, kiedy zaczęłam rozmawiać w pociągu z chłopakiem, który siedział obok mnie. Kiedy dowiedział się, czym się zajmuję, powiedział, że ma genialny pomysł na swój rozwój i postanowił, że będzie czytał minimum jedną książkę miesięcznie, bo chce coś zrobić dla swojego mózgu.
W mojej głowie od razu pojawił się taki uśmiech, bo zastanawiałam się, co on sobie wyobraża. Co na przykład stanie się w jego mózgu po tych 12 książkach? Dlaczego nie może to być 6 książek albo 24? Jak on w ogóle chce sobie to mierzyć i sprawdzać?
Bardzo często właśnie zwracamy uwagę na to, ile mamy mieć tych tytułów na koncie. Bierzemy udział w różnych wyzwaniach, że będziemy czytać na przykład książkę miesięcznie czy książkę tygodniowo. Wiele osób bardzo mocno się tym chwali, warto jednak zauważyć, że wcale nie oznacza to, że automatycznie są to osoby, które pod każdym względem są niesamowicie rozwinięte.
Czytanie wcale nie musi być nauką i nauka wcale nie musi być czytaniem. To jest niezwykle ważne.
To, że sobie coś czytasz, jest bardzo dobre. Super, świetnie, ale wystarczy prosty test: pomyśl o książce przeczytanej trzy miesiące temu, na którą poświęciłeś około ośmiu godzin. Czy byłbyś w stanie streścić jej kluczowe wnioski w godzinnym wystąpieniu? Dla większości osób jest to zadanie niewykonalne.

Dlaczego zapominamy to, co przeczytaliśmy?
Bardzo często wyciągamy z tego zły wniosek: „To po co mam czytać książki, skoro i tak większość tych informacji zapominam?”.
To zupełnie normalne, że nasz mózg nie będzie zapamiętywał wszystkiego, co w danej książce się pojawia, bo dla niego nie zawsze wszystko jest wystarczająco ważne.
Jeśli znajdzie się tam informacja, która naprawdę bardzo łączy się z naszym życiem, możemy ją od razu wdrożyć, powiedzieć komuś innemu i coś z nią robimy, wówczas jej zapamiętanie będzie dosyć proste. Tak naprawdę narażamy tę informację na to, aby później pojawiała się kilkakrotnie w naszym życiu.
Natomiast jeśli są takie informacje, które po prostu przeczytaliśmy i nic więcej się z nimi nie dzieje, to naprawdę nie miejmy pretensji do naszego mózgu, że ich nie zapamiętuje. Niby po co?
Zawsze musimy dać naszemu mózgowi mocny sygnał, że dana informacja jest wystarczająco ważna, by ją w ogóle zapamiętać. Później najlepiej oczywiście wdrożyć odpowiedni system powtórkowy, aby ta informacja została z nami na zawsze.
Nie każdą książkę musisz zapamiętać na lata
Wróćmy tutaj do czytania książek. Jeśli czytasz, bo to lubisz, uwielbiasz jakieś kryminały czy thrillery psychologiczne, tak jak ja, to oczywiście czytaj je dla przyjemności. Wcale nie musi być tak, że każdą taką książkę zapamiętujesz na lata.
Po prostu czytasz dla czystej przyjemności. W Twoim mózgu też dzieje się bardzo dużo dobrego.
Natomiast jeśli czytasz po to, aby nabywać pewnych kompetencji i umiejętności, jeśli chcesz być coraz lepszy w swojej dziedzinie, to niestety samo zapoznanie się z książką i jednokrotne jej przeczytanie za dużo nie zmieni.

Czytanie książek a rozwój osobisty i zdobywanie kompetencji
Oczywiście może być tak, że czasami czytamy po to, żeby w ogóle dowiedzieć się, czego nie wiemy. Zapewne znasz ten moment, gdy podczas lektury uświadamiasz sobie: „Wow, nawet nie wiedziałam, że mogłabym się na ten temat czegoś więcej nauczyć, o czymś poczytać, czymś takim się zająć”.
Samo czytanie i zapoznawanie się z różnymi informacjami sprawia więc, że dowiadujemy się, jakich kompetencji nie mamy. Odkrywamy trochę taką nieświadomą wiedzę, która jest dookoła nas. Jest przecież mnóstwo rzeczy, o których nie mamy nawet najmniejszej świadomości.
Oczywiście samo czytanie ma tutaj ogromne znaczenie. Jednak przekonanie, że jeśli przeczytam 10, 20 czy 50 książek rocznie, nagle stanę się osobą, która ma dużo lepszą komunikację, wyższą inteligencję emocjonalną, lepiej planuje, lepiej prowadzi biznes i po prostu dużo więcej wie, jest zbyt optymistycznym podejściem.
Nie dlatego, że nasza pamięć jest słaba. Nie dlatego też, że nasz mózg jest jakiś wybrakowany. Nasz mózg jest bardzo mocno selektywny. Zapamiętuje informacje, które są niezwykle ważne, interesujące, wzbudzają emocje i powtarzają się w naszym życiu.

Samo wielokrotne czytanie również nie wystarczy
Z powtórką wiąże się bardzo ważna rzecz. Serie eksperymentów pokazywały coś ciekawego. Osoby dostały tekst, a następnie podzielono je na dwie grupy.
W pierwszej grupie można było kilkakrotnie przeczytać ten tekst. W drugiej osoby mogły przeczytać go jednokrotnie, a następnie po prostu odtwarzały sobie informacje z pamięci.
Mamy więc grupę, która czyta tekst na przykład cztery razy, oraz grupę, która czyta go raz, a resztę sobie przypomina. Siedzi i myśli: „Okej, to o czym to było? O czym to było?”.
Intuicja podpowiada, że lepiej poradziła sobie grupa czytająca tekst wielokrotnie. Rzeczywiście tak było, ale tylko wtedy, gdy test wiedzy przeprowadzono godzinę po zakończeniu nauki. Jeśli sprawdzano je po tygodniu, okazywało się, że pierwsza grupa zapamiętywała około 40% informacji. Druga grupa, która przeczytała tekst tylko raz, ale cały czas testowała swoją pamięć, zapamiętała ponad 60% informacji.
To jest ogromna różnica.
Tym bardziej że pierwsza grupa była przekonana, że to ona pamięta więcej, naprawdę dużo rozumie i wielokrotne czytanie bardzo pomogło jej zapamiętać informacje.
Przeczytać, zrozumieć, zapamiętać i wdrożyć
Dlaczego Ci o tym mówię? Bardzo często jesteśmy przekonani, że jeśli coś kilka razy przeczytamy, to załatwi sprawę.
Możemy pomyśleć: „Rozumiem, Dorota, że masz rację, że samo czytanie książek niekoniecznie cokolwiek zmieni. Ale jeśli będę czytać kilkakrotnie to samo, wtedy coś się zmieni, prawda?”.
Nie. Zupełnie czym innym jest przeczytać i zrozumieć. Czym innym przeczytać, zrozumieć i zapamiętać. A jeszcze czym innym jest przeczytać, zrozumieć, zapamiętać i wdrożyć. Zastosować i wiedzieć w ogóle, jak to zrobić.
Oczywiście nie chcę przez to powiedzieć, że masz nie czytać książek. Absolutnie nie. Ja sama czytam ich bardzo dużo.
Ważne jest jednak to, żeby uświadomić sobie, że samo czytanie to jeszcze za mało, aby wdrożyć kompetencje i coś zmienić w zachowaniu. To ogromna różnica: coś wiedzieć, a coś stosować.

Jak przełożyć wiedzę z książek na prawdziwą zmianę?
Może być tak, że czytasz na przykład 10 książek na temat komunikacji. To wcale nie oznacza, że w sytuacji konfliktowej czy nawet podczas zwykłej rozmowy ze znajomymi nagle jesteś idealną osobą od komunikacji.
Niestety tak to nie działa. Jesteś już świadomy pewnych rzeczy, możesz zauważać określone błędy i to wszystko jest fantastyczne. Natomiast żeby naprawdę być osobą rewelacyjną w komunikacji, dobrze jest krok po kroku wdrażać nowe nawyki.
Możesz na przykład wprowadzić nawyk, że w trakcie rozmowy nie mówisz o sobie, nie przerywasz, nie opowiadasz, co Ty zrobiłbyś na miejscu tej osoby, i nie dajesz jej żadnych rad. Bardzo trudna rzecz. Tak naprawdę można byłoby podzielić to na pięć oddzielnych mikronawyczków.
Wyobraźmy sobie jednak, że rozmawiasz z przyjacielem albo przyjaciółką. Ta osoba mówi Ci o swoim problemie, a Ty zamiast odpowiadać: „Może zrób to, może zrób tamto”, zatrzymujesz się. „Hej, chwilę. To inaczej miało wyglądać”.
Po prostu wysłuchaj. Zadaj pytanie: „Okej, a czego potrzebujesz w tej sytuacji? Jak Ci się wydaje, co pomogłoby Ci najbardziej?”. Ufasz, że ta osoba zna najlepszą odpowiedź. Możesz też zapytać: „Potrzebujesz ode mnie rady czy wysłuchania?”.
Chodzi o to, że ćwiczysz to przez miesiąc. Raz nie wyszło, drugi raz nie wyszło. Zastanawiasz się dlaczego. Czy to taki silny nawyk? Może za bardzo poniosły Cię emocje? Bardzo zależało Ci na tym, żeby jakoś siebie w tej rozmowie ujawnić? A może ta osoba w ogóle nie zwracała na Ciebie uwagi i było Ci z tym źle?
To jest cały czas taka analiza i dopiero wtedy możemy mówić o tym, że coś rzeczywiście zmienia się w naszym życiu.

Nie licz przeczytanych książek. Zobacz, co z nich wyniosłeś
Zawsze będę Cię zachęcała do czytania książek, rozwijania się, zmieniania i pracy nad sobą. Niech jednak nigdy nie działa to na zasadzie, że naliczam sobie liczbę książek i właśnie w ten sposób sprawdzam swój rozwój, bo oczywiście łatwo jest to zrobić.
Zastanówmy się raczej, jak wiele informacji z tych książek pamiętamy i jak bardzo zmieniły nasze życie.
Czasami lepiej jest czytać jedną książkę przez miesiąc, dwa, trzy, pół roku, nawet rok, ale naprawdę dużo z niej wynieść. Krok po kroku wdrażać to, co jest tam napisane, zastanawiać się nad tym, trochę kontemplować to, co autor napisał i znalazł, oraz sprawdzać, jak możemy zastosować to w naszym życiu.
To może dać nam więcej niż przekładanie z uporem maniaka kolejnych kartek i poczucie: „Wow, teraz mogę się pochwalić w social mediach, ile książek w tym roku przeczytałam”.
Prowadząc dziesiątki szkoleń, spotykałam osoby, które czytały niemal każdą książkę pojawiającą się na rynku, na przykład z rozwoju osobistego. W ich życiu nic się nie zmieniało.
Znam też mnóstwo osób, które czytają jedną książkę w ciągu roku. Czytają na przykład jedną stronę dziennie, zastanawiają się nad tym, co jest tam napisane, powoli to wdrażają, testują i sprawdzają. Tak naprawdę z tą książką rozmawiają.
I właśnie do tego będę Cię zachęcała.
Nie tylko konsumuj książki – spróbuj je „strawić”
Nie chodzi o to, żebyśmy książki po prostu „zjadali” i koncentrowali się tylko na fazie konsumpcji. Zachęcam Cię do zastanowienia się, w jaki sposób mogę tę książkę naprawdę strawić i jak mogę ją wykorzystać.
To trochę jak porównanie do chodzenia na siłownię. Nie obchodzi mnie, ile razy byłeś na siłowni w tym roku, ale co tam robiłeś, jak wyglądał Twój trening i jak go wykorzystałeś.
Dokładnie tak samo możesz kolekcjonować spadochrony, ale czy to znaczy, że jesteś już świetnym spadochroniarzem? Niekoniecznie. Być może jeszcze nigdy nawet nie wyskoczyłeś.
Znam mnóstwo osób, które całe życie się przygotowują i czytają kolejne książki, ale nic za tym kompletnie nie idzie.

Sama wiedza nie wystarczy, żeby zmienić swoje życie
Nie chcę też, żebyś kiedykolwiek czuł się oszukany przez te książki: „Tyle czytam, tyle się rozwijam, przechodzę tyle kursów i szkoleń, słucham i słucham, i co? Dalej jestem tam, gdzie byłam”.
Często takie osoby przychodzą do mnie i mówią: „Dorota, zobacz, po prostu nic się nie zmienia. Ten rozwój osobisty to jakiś bullshit. W ogóle nie ma efektów z tego, co robię”.
No tak, bo siedzisz i słuchasz. Po prostu się osłuchujesz, a później przychodzisz na kolejne szkolenie i myślisz: „Nuda, bez sensu. Ja już to słyszałam, to już wiem, tamto już wiem”.
Miałam mnóstwo takich kursantów i osób, które były wręcz przekonane, że zmiana życia polega na tym, że nagle usłyszą coś, czego nigdy wcześniej nie słyszały.
Ale to nie jest prawda. Absolutnie nie.
Dobre szkolenie to takie, które potrafi wdrażać kompetencje. Będzie nas zachęcało do wdrażania konkretnych umiejętności, sprawdzania ich i testowania w naszym życiu. Daje nam efekt nie tylko w postaci wiedzy, ale również umiejętności i postaw.

Wiedza, umiejętności i postawa
Mogę wiedzieć, że sen jest ważny. Wiem też, jak niezwykle istotne jest kładzenie się o podobnych godzinach, spanie osiem godzin i zadbanie w jakiś sposób o swój sen.
Całą tę wiedzę mogę mieć, podobnie jak umiejętności, które pozwalają mi wszystko rozplanować. Kupiłam na przykład okulary blokujące niebieskie światło wieczorem. Wiem również, w jaki sposób zadbać o swoją dietę i tak dalej.
Ale jeśli nie mam postawy, że sen jest niezwykle ważny, że ma wpływ na wszystko, co robię w swoim życiu i że nie jest stratą czasu, jak uważa wiele osób, wówczas cała ta wiedza, a nawet kompetencje, które mogłam sobie wyrobić, nie będą wykorzystywane.

Rozwój osobisty to nie tylko czytanie książek
Warto podejść w zupełnie inny sposób do swojego rozwoju osobistego i czytania książek. Postaw bardziej na trawienie niż tylko na konsumpcję.
Zwracaj uwagę na to, czego chcesz się nauczyć, a nie tylko na to, co chcesz przeczytać. Jakich kompetencji mi brakuje? Czego chciałabym nauczyć się robić? Co chciałabym zmienić w swoim życiu, żeby było mi łatwiej?
Być może będzie to praca nad swoim umysłem, emocjami, nawykami dotyczącymi organizacji pracy, planowaniem albo komunikacją z innymi osobami.
Bardzo Cię zachęcam do tego, żeby to wdrażać. Rozwój nie zawsze musi oznaczać czytanie książek. Jeśli wolisz robić kursy albo uczyć się w inny sposób od mentorów czy osób, które Cię inspirują, to fantastycznie. Książka nie jest jedynym sposobem na zdobywanie wiedzy i robienie tego efektywnie.

Jak lepiej zapamiętywać to, czego się uczymy?
Jeśli chcesz lepiej korzystać ze swojego mózgu, lepiej zapamiętywać, mieć lepszą koncentrację uwagi i zdecydowanie łatwiej łączyć ze sobą różne informacje, tak aby budować pewien magazyn wiedzy we własnej głowie, skorzystaj z mojego bezpłatnego szkolenia o tym, jak uczyć się trzy razy szybciej i zapamiętywać pięć razy więcej bez kucia, stresu i zarywania nocy.
Sprawdź również poradnik o tym, w jaki sposób uczyć się słówek z języka obcego, żeby ich nie wkuwać. Samo przekonanie, że będziemy wielokrotnie czytać słówka, one same wejdą nam do głowy, a potem będziemy z nich naturalnie korzystać, niestety również jest mitem.

