Tag: rozwój osobisty

  • Czy czytanie książek naprawdę rozwija?

    Czy czytanie książek naprawdę rozwija?

    Czytanie przez godzinę dziennie to zaledwie 4% Twojego czasu, ale te 4% przez 10 lat zaprowadzi Cię na szczyt Twojej dziedziny. Brzmi świetnie, prawda? Niestety, ja się z tym zgodzić nie mogę.

    Może być tak, że czytasz nawet każdego dnia jedną książkę i to wcale nie oznacza, że za rok czy dwa będziesz mieć dużo lepsze kompetencje i umiejętności, będziesz dużo lepiej zarabiać i staniesz się dużo bardziej rozwiniętą osobą.

    Samo skupianie się na liczbie przeczytanych tytułów to jedna z najbardziej zwodniczych miar rozwoju osobistego. Zamiast budować realne kompetencje, często wpadamy w pułapkę kolekcjonowania stron.

    Wolisz oglądać niż czytać? Obejrzyj odcinek, w którym opowiadam, dlaczego samo czytanie książek nie wystarczy, żeby się rozwijać, i co pomaga naprawdę wykorzystywać zdobytą wiedzę.


    Czy liczba przeczytanych książek naprawdę świadczy o rozwoju?

    Pomysł na ten temat powstał, kiedy zaczęłam rozmawiać w pociągu z chłopakiem, który siedział obok mnie. Kiedy dowiedział się, czym się zajmuję, powiedział, że ma genialny pomysł na swój rozwój i postanowił, że będzie czytał minimum jedną książkę miesięcznie, bo chce coś zrobić dla swojego mózgu.

    W mojej głowie od razu pojawił się taki uśmiech, bo zastanawiałam się, co on sobie wyobraża. Co na przykład stanie się w jego mózgu po tych 12 książkach? Dlaczego nie może to być 6 książek albo 24? Jak on w ogóle chce sobie to mierzyć i sprawdzać?

    Bardzo często właśnie zwracamy uwagę na to, ile mamy mieć tych tytułów na koncie. Bierzemy udział w różnych wyzwaniach, że będziemy czytać na przykład książkę miesięcznie czy książkę tygodniowo. Wiele osób bardzo mocno się tym chwali, warto jednak zauważyć, że wcale nie oznacza to, że automatycznie są to osoby, które pod każdym względem są niesamowicie rozwinięte.

    Czytanie wcale nie musi być nauką i nauka wcale nie musi być czytaniem. To jest niezwykle ważne.

    To, że sobie coś czytasz, jest bardzo dobre. Super, świetnie, ale wystarczy prosty test: pomyśl o książce przeczytanej trzy miesiące temu, na którą poświęciłeś około ośmiu godzin. Czy byłbyś w stanie streścić jej kluczowe wnioski w godzinnym wystąpieniu? Dla większości osób jest to zadanie niewykonalne.


    Dlaczego zapominamy to, co przeczytaliśmy?

    Bardzo często wyciągamy z tego zły wniosek: „To po co mam czytać książki, skoro i tak większość tych informacji zapominam?”.

    To zupełnie normalne, że nasz mózg nie będzie zapamiętywał wszystkiego, co w danej książce się pojawia, bo dla niego nie zawsze wszystko jest wystarczająco ważne.

    Jeśli znajdzie się tam informacja, która naprawdę bardzo łączy się z naszym życiem, możemy ją od razu wdrożyć, powiedzieć komuś innemu i coś z nią robimy, wówczas jej zapamiętanie będzie dosyć proste. Tak naprawdę narażamy tę informację na to, aby później pojawiała się kilkakrotnie w naszym życiu.

    Natomiast jeśli są takie informacje, które po prostu przeczytaliśmy i nic więcej się z nimi nie dzieje, to naprawdę nie miejmy pretensji do naszego mózgu, że ich nie zapamiętuje. Niby po co?

    Zawsze musimy dać naszemu mózgowi mocny sygnał, że dana informacja jest wystarczająco ważna, by ją w ogóle zapamiętać. Później najlepiej oczywiście wdrożyć odpowiedni system powtórkowy, aby ta informacja została z nami na zawsze.

    Nie każdą książkę musisz zapamiętać na lata

    Wróćmy tutaj do czytania książek. Jeśli czytasz, bo to lubisz, uwielbiasz jakieś kryminały czy thrillery psychologiczne, tak jak ja, to oczywiście czytaj je dla przyjemności. Wcale nie musi być tak, że każdą taką książkę zapamiętujesz na lata.

    Po prostu czytasz dla czystej przyjemności. W Twoim mózgu też dzieje się bardzo dużo dobrego.

    Natomiast jeśli czytasz po to, aby nabywać pewnych kompetencji i umiejętności, jeśli chcesz być coraz lepszy w swojej dziedzinie, to niestety samo zapoznanie się z książką i jednokrotne jej przeczytanie za dużo nie zmieni.


    Czytanie książek a rozwój osobisty i zdobywanie kompetencji

    Oczywiście może być tak, że czasami czytamy po to, żeby w ogóle dowiedzieć się, czego nie wiemy. Zapewne znasz ten moment, gdy podczas lektury uświadamiasz sobie: „Wow, nawet nie wiedziałam, że mogłabym się na ten temat czegoś więcej nauczyć, o czymś poczytać, czymś takim się zająć”.

    Samo czytanie i zapoznawanie się z różnymi informacjami sprawia więc, że dowiadujemy się, jakich kompetencji nie mamy. Odkrywamy trochę taką nieświadomą wiedzę, która jest dookoła nas. Jest przecież mnóstwo rzeczy, o których nie mamy nawet najmniejszej świadomości.

    Oczywiście samo czytanie ma tutaj ogromne znaczenie. Jednak przekonanie, że jeśli przeczytam 10, 20 czy 50 książek rocznie, nagle stanę się osobą, która ma dużo lepszą komunikację, wyższą inteligencję emocjonalną, lepiej planuje, lepiej prowadzi biznes i po prostu dużo więcej wie, jest zbyt optymistycznym podejściem.

    Nie dlatego, że nasza pamięć jest słaba. Nie dlatego też, że nasz mózg jest jakiś wybrakowany. Nasz mózg jest bardzo mocno selektywny. Zapamiętuje informacje, które są niezwykle ważne, interesujące, wzbudzają emocje i powtarzają się w naszym życiu.


    Samo wielokrotne czytanie również nie wystarczy

    Z powtórką wiąże się bardzo ważna rzecz. Serie eksperymentów pokazywały coś ciekawego. Osoby dostały tekst, a następnie podzielono je na dwie grupy.

    W pierwszej grupie można było kilkakrotnie przeczytać ten tekst. W drugiej osoby mogły przeczytać go jednokrotnie, a następnie po prostu odtwarzały sobie informacje z pamięci.

    Mamy więc grupę, która czyta tekst na przykład cztery razy, oraz grupę, która czyta go raz, a resztę sobie przypomina. Siedzi i myśli: „Okej, to o czym to było? O czym to było?”.

    Intuicja podpowiada, że lepiej poradziła sobie grupa czytająca tekst wielokrotnie. Rzeczywiście tak było, ale tylko wtedy, gdy test wiedzy przeprowadzono godzinę po zakończeniu nauki. Jeśli sprawdzano je po tygodniu, okazywało się, że pierwsza grupa zapamiętywała około 40% informacji. Druga grupa, która przeczytała tekst tylko raz, ale cały czas testowała swoją pamięć, zapamiętała ponad 60% informacji.

    To jest ogromna różnica.

    Tym bardziej że pierwsza grupa była przekonana, że to ona pamięta więcej, naprawdę dużo rozumie i wielokrotne czytanie bardzo pomogło jej zapamiętać informacje.

    Przeczytać, zrozumieć, zapamiętać i wdrożyć

    Dlaczego Ci o tym mówię? Bardzo często jesteśmy przekonani, że jeśli coś kilka razy przeczytamy, to załatwi sprawę.

    Możemy pomyśleć: „Rozumiem, Dorota, że masz rację, że samo czytanie książek niekoniecznie cokolwiek zmieni. Ale jeśli będę czytać kilkakrotnie to samo, wtedy coś się zmieni, prawda?”.

    Nie. Zupełnie czym innym jest przeczytać i zrozumieć. Czym innym przeczytać, zrozumieć i zapamiętać. A jeszcze czym innym jest przeczytać, zrozumieć, zapamiętać i wdrożyć. Zastosować i wiedzieć w ogóle, jak to zrobić.

    Oczywiście nie chcę przez to powiedzieć, że masz nie czytać książek. Absolutnie nie. Ja sama czytam ich bardzo dużo.

    Ważne jest jednak to, żeby uświadomić sobie, że samo czytanie to jeszcze za mało, aby wdrożyć kompetencje i coś zmienić w zachowaniu. To ogromna różnica: coś wiedzieć, a coś stosować.


    Jak przełożyć wiedzę z książek na prawdziwą zmianę?

    Może być tak, że czytasz na przykład 10 książek na temat komunikacji. To wcale nie oznacza, że w sytuacji konfliktowej czy nawet podczas zwykłej rozmowy ze znajomymi nagle jesteś idealną osobą od komunikacji.

    Niestety tak to nie działa. Jesteś już świadomy pewnych rzeczy, możesz zauważać określone błędy i to wszystko jest fantastyczne. Natomiast żeby naprawdę być osobą rewelacyjną w komunikacji, dobrze jest krok po kroku wdrażać nowe nawyki.

    Możesz na przykład wprowadzić nawyk, że w trakcie rozmowy nie mówisz o sobie, nie przerywasz, nie opowiadasz, co Ty zrobiłbyś na miejscu tej osoby, i nie dajesz jej żadnych rad. Bardzo trudna rzecz. Tak naprawdę można byłoby podzielić to na pięć oddzielnych mikronawyczków.

    Wyobraźmy sobie jednak, że rozmawiasz z przyjacielem albo przyjaciółką. Ta osoba mówi Ci o swoim problemie, a Ty zamiast odpowiadać: „Może zrób to, może zrób tamto”, zatrzymujesz się. „Hej, chwilę. To inaczej miało wyglądać”.

    Po prostu wysłuchaj. Zadaj pytanie: „Okej, a czego potrzebujesz w tej sytuacji? Jak Ci się wydaje, co pomogłoby Ci najbardziej?”. Ufasz, że ta osoba zna najlepszą odpowiedź. Możesz też zapytać: „Potrzebujesz ode mnie rady czy wysłuchania?”.

    Chodzi o to, że ćwiczysz to przez miesiąc. Raz nie wyszło, drugi raz nie wyszło. Zastanawiasz się dlaczego. Czy to taki silny nawyk? Może za bardzo poniosły Cię emocje? Bardzo zależało Ci na tym, żeby jakoś siebie w tej rozmowie ujawnić? A może ta osoba w ogóle nie zwracała na Ciebie uwagi i było Ci z tym źle?

    To jest cały czas taka analiza i dopiero wtedy możemy mówić o tym, że coś rzeczywiście zmienia się w naszym życiu.


    Nie licz przeczytanych książek. Zobacz, co z nich wyniosłeś

    Zawsze będę Cię zachęcała do czytania książek, rozwijania się, zmieniania i pracy nad sobą. Niech jednak nigdy nie działa to na zasadzie, że naliczam sobie liczbę książek i właśnie w ten sposób sprawdzam swój rozwój, bo oczywiście łatwo jest to zrobić.

    Zastanówmy się raczej, jak wiele informacji z tych książek pamiętamy i jak bardzo zmieniły nasze życie.

    Czasami lepiej jest czytać jedną książkę przez miesiąc, dwa, trzy, pół roku, nawet rok, ale naprawdę dużo z niej wynieść. Krok po kroku wdrażać to, co jest tam napisane, zastanawiać się nad tym, trochę kontemplować to, co autor napisał i znalazł, oraz sprawdzać, jak możemy zastosować to w naszym życiu.

    To może dać nam więcej niż przekładanie z uporem maniaka kolejnych kartek i poczucie: „Wow, teraz mogę się pochwalić w social mediach, ile książek w tym roku przeczytałam”.

    Prowadząc dziesiątki szkoleń, spotykałam osoby, które czytały niemal każdą książkę pojawiającą się na rynku, na przykład z rozwoju osobistego. W ich życiu nic się nie zmieniało.

    Znam też mnóstwo osób, które czytają jedną książkę w ciągu roku. Czytają na przykład jedną stronę dziennie, zastanawiają się nad tym, co jest tam napisane, powoli to wdrażają, testują i sprawdzają. Tak naprawdę z tą książką rozmawiają.

    I właśnie do tego będę Cię zachęcała.

    Nie tylko konsumuj książki – spróbuj je „strawić”

    Nie chodzi o to, żebyśmy książki po prostu „zjadali” i koncentrowali się tylko na fazie konsumpcji. Zachęcam Cię do zastanowienia się, w jaki sposób mogę tę książkę naprawdę strawić i jak mogę ją wykorzystać.

    To trochę jak porównanie do chodzenia na siłownię. Nie obchodzi mnie, ile razy byłeś na siłowni w tym roku, ale co tam robiłeś, jak wyglądał Twój trening i jak go wykorzystałeś.

    Dokładnie tak samo możesz kolekcjonować spadochrony, ale czy to znaczy, że jesteś już świetnym spadochroniarzem? Niekoniecznie. Być może jeszcze nigdy nawet nie wyskoczyłeś.

    Znam mnóstwo osób, które całe życie się przygotowują i czytają kolejne książki, ale nic za tym kompletnie nie idzie.


    Sama wiedza nie wystarczy, żeby zmienić swoje życie

    Nie chcę też, żebyś kiedykolwiek czuł się oszukany przez te książki: „Tyle czytam, tyle się rozwijam, przechodzę tyle kursów i szkoleń, słucham i słucham, i co? Dalej jestem tam, gdzie byłam”.

    Często takie osoby przychodzą do mnie i mówią: „Dorota, zobacz, po prostu nic się nie zmienia. Ten rozwój osobisty to jakiś bullshit. W ogóle nie ma efektów z tego, co robię”.

    No tak, bo siedzisz i słuchasz. Po prostu się osłuchujesz, a później przychodzisz na kolejne szkolenie i myślisz: „Nuda, bez sensu. Ja już to słyszałam, to już wiem, tamto już wiem”.

    Miałam mnóstwo takich kursantów i osób, które były wręcz przekonane, że zmiana życia polega na tym, że nagle usłyszą coś, czego nigdy wcześniej nie słyszały.

    Ale to nie jest prawda. Absolutnie nie.

    Dobre szkolenie to takie, które potrafi wdrażać kompetencje. Będzie nas zachęcało do wdrażania konkretnych umiejętności, sprawdzania ich i testowania w naszym życiu. Daje nam efekt nie tylko w postaci wiedzy, ale również umiejętności i postaw.


    Wiedza, umiejętności i postawa

    Mogę wiedzieć, że sen jest ważny. Wiem też, jak niezwykle istotne jest kładzenie się o podobnych godzinach, spanie osiem godzin i zadbanie w jakiś sposób o swój sen.

    Całą tę wiedzę mogę mieć, podobnie jak umiejętności, które pozwalają mi wszystko rozplanować. Kupiłam na przykład okulary blokujące niebieskie światło wieczorem. Wiem również, w jaki sposób zadbać o swoją dietę i tak dalej.

    Ale jeśli nie mam postawy, że sen jest niezwykle ważny, że ma wpływ na wszystko, co robię w swoim życiu i że nie jest stratą czasu, jak uważa wiele osób, wówczas cała ta wiedza, a nawet kompetencje, które mogłam sobie wyrobić, nie będą wykorzystywane.


    Rozwój osobisty to nie tylko czytanie książek

    Warto podejść w zupełnie inny sposób do swojego rozwoju osobistego i czytania książek. Postaw bardziej na trawienie niż tylko na konsumpcję.

    Zwracaj uwagę na to, czego chcesz się nauczyć, a nie tylko na to, co chcesz przeczytać. Jakich kompetencji mi brakuje? Czego chciałabym nauczyć się robić? Co chciałabym zmienić w swoim życiu, żeby było mi łatwiej?

    Być może będzie to praca nad swoim umysłem, emocjami, nawykami dotyczącymi organizacji pracy, planowaniem albo komunikacją z innymi osobami.

    Bardzo Cię zachęcam do tego, żeby to wdrażać. Rozwój nie zawsze musi oznaczać czytanie książek. Jeśli wolisz robić kursy albo uczyć się w inny sposób od mentorów czy osób, które Cię inspirują, to fantastycznie. Książka nie jest jedynym sposobem na zdobywanie wiedzy i robienie tego efektywnie.


    Jak lepiej zapamiętywać to, czego się uczymy?

    Jeśli chcesz lepiej korzystać ze swojego mózgu, lepiej zapamiętywać, mieć lepszą koncentrację uwagi i zdecydowanie łatwiej łączyć ze sobą różne informacje, tak aby budować pewien magazyn wiedzy we własnej głowie, skorzystaj z mojego bezpłatnego szkolenia o tym, jak uczyć się trzy razy szybciej i zapamiętywać pięć razy więcej bez kucia, stresu i zarywania nocy.

    Sprawdź również poradnik o tym, w jaki sposób uczyć się słówek z języka obcego, żeby ich nie wkuwać. Samo przekonanie, że będziemy wielokrotnie czytać słówka, one same wejdą nam do głowy, a potem będziemy z nich naturalnie korzystać, niestety również jest mitem.

  • Jak uwolnić się od przekonań, które Cię ograniczają

    Jak uwolnić się od przekonań, które Cię ograniczają

    Przekonania ograniczające to system, który bardzo często decyduje o tym, czy wykorzystujemy swój potencjał. Bez jego zrozumienia nawet najlepsze metody, książki czy szkolenia często nie przynoszą efektów.

    Kiedy kupujesz nowy telefon, ma już wgrany system operacyjny. To dzięki niemu możesz korzystać z aplikacji, nagrywać filmy, robić zdjęcia, pisać notatki, pracować czy siedzieć na social mediach. Natomiast jeśli ten system jest już bardzo stary, przeciążony, pełen błędów i go nie aktualizujesz, to nawet mając najlepsze aplikacje na rynku, będzie Ci bardzo ciężko z nich korzystać i po prostu nie będziesz wykorzystywać ich potencjału.

    Bardzo podobnie jest z nami.

    Może być tak, że zapisujemy się na najlepsze kursy i szkolenia, czytamy świetne książki, naprawdę mamy dostęp do fantastycznej wiedzy, a mimo wszystko nie wykorzystujemy tego. Dlaczego tak się dzieje?

    Bardzo możliwe, że gdzieś pod spodem działa głos, który wcale nie mówi: „Zniszcz swoje życie”, ale podpowiada: „Hej, pamiętaj, Ty masz umysł humanistyczny. Tego się nie nauczysz”. Albo: „Żeby coś osiągnąć, trzeba się urodzić z talentem. Nie ma sensu się tego uczyć”. „Jesteś kobietą. Takie tematy nie są dla Ciebie”.„Jesteś mężczyzną i nie powinieneś się tak zachowywać”.

    I nagle okazuje się, że mimo tego, że chcielibyśmy działać i coś zrobić, jakaś siła nas zatrzymuje. Można byłoby powiedzieć, że to magia albo przepływ energii. Jeśli mnie znacie, to wiecie, że absolutnie w takie rzeczy nie wierzę.

    Natomiast istnieje coś takiego jak samospełniająca się przepowiednia. Istnieje również siła przekonań, która powoduje, że naprawdę zaczynamy zachowywać się zgodnie z tym, w co wierzymy.

    Wolisz oglądać niż czytać? Obejrzyj odcinek, w którym wyjaśniam, skąd biorą się przekonania ograniczające, jak wpływają na nasze decyzje i co możemy zrobić, żeby przestały nas zatrzymywać.


    Dlaczego przekonania ograniczające mają tak ogromny wpływ?

    Jeżeli naprawdę wierzymy, że tylko ciężką pracą można coś osiągnąć, to już na samą myśl o awansie, zmianie pracy czy nauce nowych rzeczy może pojawiać się ogromny opór. Gdy już teraz jesteśmy zmęczeni, w naszej głowie może pojawić się myśl, że osoby, które odnoszą sukces, prowadzą firmy albo dobrze zarabiają, muszą być jeszcze bardziej wyczerpane.

    W efekcie sami zaczynamy się sabotować. Nie podejmujemy decyzji. Zamiast się uczyć, stoimy w miejscu. Nie robimy kolejnych kroków.


    Skąd biorą się nasze przekonania?

    To bardzo dobre pytanie. Przekonania mogą pochodzić ze szkoły, z domu, z telewizji, z książek, które czytamy, z czasopism, które przeglądamy, a także z obserwowania świata.

    Dziecko cały czas patrzy na to, jak rodzice rozmawiają, jak komentują innych ludzi i jak interpretują różne sytuacje. Ja przyznam, że dostałam od mojego taty cały pakiet fantastycznych przekonań.

    Nigdy nie komentował negatywnie bogatych ludzi. Nigdy nie mówił źle o osobach, które się rozwijają, starają albo coś osiągają. Bardzo często widziałam natomiast, jak inne osoby mówiły: „Pewnie ukradł”, „Na pewno dostał od rodziców” albo „Na pewno miał znajomości”.

    Mój tata patrzył na to zupełnie inaczej. Mówił: „Zobacz, oni świetnie rozwijają swoją firmę.” „Zobacz, ten syn przejął gospodarstwo, ale cały czas się rozwija. Jeździ na szkolenia, uczy się, inwestuje, stara się o dotacje. Widać, że to wszystko przynosi efekty.” To był zupełnie inny sposób patrzenia na świat.


    Dziecko nie analizuje świata jak dorosły

    To, co wydaje mi się tutaj niezwykle ważne, to fakt, że dziecko nie analizuje rzeczywistości w taki sposób jak osoba dorosła. Nie pomyśli: „Mama jest sfrustrowana finansowo, bo żyjemy w trudnych czasach, mamy wysoką inflację i problemy ekonomiczne.” Dziecko zapamięta po prostu: „Pieniądze są źródłem problemów.”

    Nie pomyśli również: „Moja nauczycielka jest przemęczona, zestresowana, być może sama nigdy nie nauczyła się skutecznie uczyć innych.” Zapamięta raczej: „Jeżeli popełnię błąd, zostanę wyśmiana.”

    Tak samo wygląda to w domu. Dziecko nie analizuje, że tata od dwudziestu lat nie lubi swojej pracy, ale nic z tym nie robi, nie próbuje nowych rozwiązań, nie rozwija się i nie szuka innych możliwości. Zapamiętuje natomiast bardzo prosty komunikat: „Praca to męka.” „Jak skończę szkołę, dopiero zacznie się prawdziwe cierpienie.”

    I właśnie z takimi przekonaniami ograniczającymi bardzo często idziemy później przez całe życie.


    Nie wszystkie przekonania ograniczające nam służą

    Zanim przejdę do mojej ulubionej techniki pracy z przekonaniami, chcę omówić kilka przekonań, które bardzo często widzę u moich kursantów, uczestników szkoleń, ale również u siebie.

    Bardzo możliwe, że części z nich w ogóle nie masz i nawet zdziwisz się, że ktoś może w ten sposób myśleć. Przy niektórych możesz jednak poczuć lekkie ukłucie. I właśnie ono często mówi: „Hej, chyba coś za tym stoi”.

    Nie chodzi o to, żeby teraz się obwiniać i myśleć: „Jak mogłam mieć takie przekonanie?”. Absolutnie nie o to chodzi.

    Chciałabym raczej, żebyś zastanowiła się, czy rzeczywiście coś takiego jest również u Ciebie. To właśnie tak często działają przekonania ograniczające. Skąd to się wzięło? Co słyszałaś w dzieciństwie? Jakie przekonania mieli Twoi rodzice, nauczyciele albo bliscy? Być może właśnie dlatego dzisiaj pewne myśli wciąż Cię zatrzymują.


    Przekonanie: „Pieniądze psują ludzi”

    To jedno z przekonań, które bardzo często spotykam. Może przybierać różne formy. „Bogaci są źli”, „biedni są dobrzy”, „pieniądze zmieniają ludzi”.

    Mam wrażenie, że część takich przekonań wynika również z tego, co słyszymy od najmłodszych lat. W efekcie zaczynamy postrzegać osoby zamożne jako ludzi o złym charakterze, którzy na pewno kogoś oszukali albo mieli nieuczciwe intencje.

    A przecież pieniądze same w sobie nie mają charakteru. W rękach dobrego człowieka mogą być fantastycznym narzędziem. Mogą pozwolić zadbać o rodzinę, zdrowie, edukację, rozwój czy pomaganie innym.

    Dlaczego więc to przekonanie jest tak ograniczające?

    Bo jeżeli gdzieś z tyłu głowy wierzę, że rozwijanie firmy, proszenie o podwyżkę, awans czy zwiększanie swoich dochodów sprawi, że ludzie będą mnie gorzej oceniać albo że sama stanę się gorszym człowiekiem, bardzo łatwo zaczynam sama siebie sabotować.

    Nie proszę o podwyżkę. Z rozwojem firmy również zwlekam. Często nie podnoszę ceny swoich usług i zdarza się też, że nie uczę się nowych rzeczy.

    Mimo że wiem, że jestem w czymś naprawdę dobra, pojawia się napięcie i jakiś wewnętrzny opór. Pieniądze przestają być neutralnym narzędziem, a zaczynają budzić stres. A przecież wcale nie muszą.


    Czy naprawdę tylko ciężka praca daje efekty?

    Drugie bardzo częste przekonanie brzmi: „Ciężka praca popłaca.”

    I od razu chcę podkreślić jedną rzecz. Nie zachęcam do tego, żeby nic nie robić i czekać, aż wszystko samo spadnie z nieba. Jeśli znasz mnie dłużej, to wiesz, że uważam, iż na swoje efekty trzeba zapracować.

    Problem pojawia się wtedy, gdy wierzymy, że jedyną drogą jest ciągłe cierpienie, przeciążenie i zaciskanie zębów. Wtedy bardzo łatwo odrzucamy rozwiązania, które są po prostu mądrzejsze. Delegowanie zadań. Automatyzację. Lepszą organizację. Naukę od mentorów. Rozwijanie kompetencji. Szukanie skuteczniejszych metod działania.

    To samo dotyczy nauki. Bardzo często słyszę przekonanie, że tylko wielogodzinne siedzenie nad książkami daje efekty. A przecież to nie jest prawda.

    To, że ktoś spędził cztery godziny nad notatkami, wcale nie oznacza, że nauczył się więcej niż osoba, która w godzinę przygotowała dobre fiszki, zrobiła skuteczne powtórki, wykorzystała mnemotechniki i zaplanowała naukę w odpowiedni sposób. Więcej o tym, z czego składa się efektywna nauka, przeczytasz w osobnym artykule.

    Dlatego zawsze będę powtarzać, że nauki nie powinniśmy mierzyć liczbą godzin, ale efektami.


    Czy sukces zależy wyłącznie od talentu?

    Kolejne przekonanie, z którym bardzo często się spotykam, brzmi: „Ja po prostu nie mam talentu.”

    To przekonanie pojawia się przy nauce języków, matematyki, śpiewu, rysowania, prowadzenia firmy i wielu innych umiejętnościach. Ktoś mówi: „Ty masz do tego talent.” „Ja się do tego nie nadaję.” „Mój mózg tak nie działa.”

    Bardzo często zastanawiam się wtedy, skąd właściwie to wiemy. Czy naprawdę sprawdziliśmy wszystkie możliwości? Być może nie wypróbowaliśmy różnych metod albo nie daliśmy sobie wystarczająco dużo czasu na naukę. A może po prostu po kilku nieudanych próbach uznaliśmy, że to nie jest dla nas?

    Bardzo często widzę osoby, które mówią, że nie mają pamięci do języków. Po chwili okazuje się jednak, że przez wiele lat uczyły się w sposób, który zwyczajnie nie działał.

    Nie znały skutecznych metod nauki ani nie wiedziały, jak planować powtórki. Z technik pamięciowych również nie korzystały i nie rozumiały, jak działa mózg. To nie oznacza, że nie miały talentu. Oznacza jedynie, że nikt wcześniej nie pokazał im, jak skutecznie się uczyć.


    Jedna opinia może zostać z nami na lata

    Pamiętam historię jednej dziewczyny, która opowiadała mi o swojej nauczycielce języka angielskiego. Usłyszała od niej, że nigdy nie nauczy się języka.

    Wyobraź sobie, jak ogromny wpływ może mieć jedno takie zdanie. Zwłaszcza jeśli słyszy je dziecko. Później każda kolejna trudność staje się potwierdzeniem tego przekonania. Nie rozumiem tego słówka: „No tak, przecież ja nie mam zdolności do języków.” Zapomniałam wyrażenia: „To dlatego, że nigdy się tego nie nauczę.”

    Tymczasem ktoś inny w identycznej sytuacji pomyśli: „Jeszcze tego nie umiem.” To tylko jedno słowo, ale robi ogromną różnicę.


    „Jeszcze” zmienia sposób myślenia

    Bardzo lubię dodawać do takich zdań słowo „jeszcze”.

    Zamiast mówić: „Nie umiem.” Spróbuj powiedzieć: „Jeszcze tego nie umiem.” Zamiast: „Nigdy się tego nie nauczę.” Powiedz: „Jeszcze się tego nie nauczyłam.”

    To niewielka zmiana, ale pokazuje, że rozwój jest procesem. Nie zamyka Ci drogi. Nie mówi, że coś jest niemożliwe. Pokazuje, że jesteś w określonym miejscu i możesz zrobić kolejny krok.


    „Taka już jestem” – przekonanie, które odbiera sprawczość

    Jest jeszcze jedno przekonanie, które bardzo często słyszę. „Ja już taka jestem.” „Mam słabą pamięć.” „Nie umiem się skupić.” „Nigdy nie byłam systematyczna.”

    Zastanów się, jak często mówisz o sobie w taki sposób.

    Bo jeśli codziennie powtarzasz sobie, że jesteś osobą niesystematyczną, Twój mózg zaczyna traktować to jak fakt. A skoro to fakt, to po co próbować coś zmieniać? Przecież taka właśnie jesteś.

    Ja zdecydowanie bardziej lubię mówić o zachowaniach niż o tożsamości. Zamiast: „Jestem niesystematyczna.” Możesz powiedzieć: „Ostatnio trudno było mi działać regularnie.”

    To ogromna różnica. Pierwsze zdanie opisuje Ciebie. Drugie opisuje sytuację. A sytuację można zmienić.

    .


    To nie przekonania są problemem, ale to, że ich nie zauważamy

    Każdy z nas ma przekonania, również przekonania ograniczające. Nie ma w tym nic złego. Problem zaczyna się wtedy, kiedy traktujemy je jak obiektywną prawdę. Nie zastanawiamy się, skąd się wzięły. Nie sprawdzamy, czy nadal nam służą. Po prostu według nich żyjemy.

    A przecież wiele z nich powstało kilkanaście albo nawet kilkadziesiąt lat temu. Być może miały chronić Cię jako dziecko. Dzisiaj jednak wcale nie muszą być już prawdziwe.


    Dlaczego mózg szuka potwierdzenia swoich przekonań?

    To, co jest dla mnie niezwykle ciekawe, to fakt, że nasz mózg bardzo często szuka dowodów na to, że nasze przekonania są prawdziwe.

    Jeżeli wierzę, że nie mam pamięci do języków, to każda sytuacja, w której zapomnę jakiegoś słówka, będzie dla mnie kolejnym potwierdzeniem.

    Jednocześnie mogę nie zauważać wszystkich momentów, w których bez problemu porozumiałam się po angielsku, zrozumiałam film albo zapamiętałam nowe wyrażenie. Mózg wybiera bowiem przede wszystkim informacje pasujące do wcześniejszego przekonania.

    To właśnie dlatego przekonania ograniczające tak trudno jest czasami zmienić. Nie dlatego, że są prawdziwe. Dlatego, że nieustannie znajdujemy na nie kolejne dowody.


    Zadaj sobie jedno bardzo ważne pytanie

    Kiedy zauważysz u siebie przekonania ograniczające, zatrzymaj się na chwilę. Zadaj sobie pytanie:

    „Czy to na pewno jest fakt?”

    To pytanie wydaje się bardzo proste. A jednak bardzo często okazuje się, że nie potrafimy odpowiedzieć na nie z całkowitą pewnością. Skąd właściwie wiem, że to prawda? Czy mam na to wystarczające dowody?

    Być może powtarzam coś, co usłyszałam wiele lat temu od nauczyciela, rodzica albo kogoś z otoczenia. Warto też zadać sobie pytanie, czy to przekonanie rzeczywiście jest moje.


    Ćwiczenie, które bardzo lubię

    Jedną z metod pracy z przekonaniami, którą bardzo lubię, jest The Work Byron Katie. Polega ona na zadaniu sobie kilku prostych pytań.

    Pierwsze brzmi: Czy to prawda?

    Drugie: Czy mogę mieć absolutną pewność, że to prawda?

    Już samo zatrzymanie się przy tych pytaniach sprawia, że bardzo często zaczynamy patrzeć na swoje przekonania z zupełnie innej perspektywy. Bo okazuje się, że wiele z nich wcale nie opiera się na faktach. Opiera się na pojedynczych doświadczeniach, zasłyszanych opiniach albo wydarzeniach sprzed wielu lat.


    Jak wyglądałoby Twoje życie bez tego przekonania?

    Kolejne pytanie bardzo mnie porusza. Brzmi ono: Kim byłabyś bez tego przekonania?

    Wyobraź sobie, że przez chwilę go nie ma. Nie słyszysz w głowie: „Nie nadaję się do języków.” „Nie mam talentu.” „Nigdy mi się nie uda.” „Nie jestem wystarczająco dobra.”

    Jak wyglądałoby wtedy Twoje zachowanie? Czy zapisałabyś się na kurs? Może wysłałabyś CV? Być może zaczęłabyś mówić po angielsku, mimo błędów? A może odważyłabyś się spróbować jeszcze raz?

    Bardzo często okazuje się, że to nie brak umiejętności nas zatrzymuje. To właśnie przekonania.


    Przekonania można zmieniać

    To nie jest proces, który dzieje się w jeden dzień. Nie chodzi o to, żeby codziennie powtarzać przed lustrem afirmacje, w które sami nie wierzymy. Dużo bardziej chodzi o świadome zauważanie swoich myśli.

    Chodzi przede wszystkim o sprawdzanie, czy nasze myśli naprawdę są faktami, szukanie nowych doświadczeń i pozwalanie sobie na stopniowe budowanie przekonań, które będą nas wspierały zamiast ograniczać.

    Bo jeśli przez wiele lat powtarzałaś sobie, że czegoś nie potrafisz, nie oczekuj od siebie, że po jednym ćwiczeniu całkowicie zmienisz sposób myślenia. To proces.


    Jak pracować z przekonaniami ograniczającymi?

    Jak już wspominałam, jedną z metod, którą bardzo lubię, jest The Work Byron Katie. To ćwiczenie znajdziesz również w bezpłatnych materiałach. Jest bardzo proste, a jednocześnie potrafi naprawdę otworzyć oczy.

    Na początku zapisujesz swoje przekonanie. Weźmy przykład: „Nauka jest trudna i męcząca.”

    Pierwsze pytanie brzmi: „Czy to jest prawda?” Możesz od razu odpowiedzieć: „Tak. Oczywiście, że tak. Nauka mnie męczy. Jest trudna. Nie lubię się uczyć. Sesja jest okropna. Tego jest za dużo.”

    I bardzo dobrze. Nie chodzi o to, żeby się oszukiwać.

    Praca z przekonaniami nie polega na tworzeniu nowego przekonania będącego zaprzeczeniem starego i powtarzaniu go bez przekonania. Chodzi o to, żeby poszerzyć perspektywę i być wobec siebie naprawdę szczerym.


    Czy możesz mieć absolutną pewność?

    Drugie pytanie brzmi: „Czy możesz mieć absolutną pewność, że to jest prawda?”

    I tutaj bardzo często pojawia się chwila zatrzymania. Czy rzeczywiście każda nauka jest trudna i męcząca? A może przypominasz sobie sytuację, kiedy z ogromną przyjemnością uczyłaś się jazdy na rolkach, łyżwach, nowego programu albo gry?

    Może okazać się, że nie masz absolutnej pewności. Może pojawi się choćby cień myśli, że warto spojrzeć na to z innej strony.

    I właśnie o to chodzi w tym ćwiczeniu – żeby stopniowo budować bardziej elastyczne myślenie i zobaczyć, co kryje się za naszym przekonaniem.


    Jak reagujesz, kiedy wierzysz w tę myśl?

    To pytanie bardzo lubię, ponieważ pokazuje cenę naszych przekonań. Jak reagujesz, kiedy wierzysz, że nauka jest trudna i męcząca?

    Być może napina się Twoje ciało. Może zaczynasz szukać wymówek. Być może scrollujesz media społecznościowe. Zdarza się też, że odkładasz naukę na później. A może porównujesz się do innych i myślisz, że oni mają większy talent albo lepszą pamięć.

    To wszystko pokazuje, jak ogromny wpływ jedno przekonanie może mieć na nasze codzienne decyzje.


    Kim byłabyś bez tego przekonania?

    Kolejne pytanie brzmi: „Kim byłabyś bez tej myśli?” Jak wyglądałoby Twoje życie, gdyby przez chwilę nie było w nim przekonania, że nauka jest trudna i męcząca?

    Być może łatwiej byłoby Ci usiąść do książek. Może odważyłabyś się zapisać na kurs, a zamiast odkładać wszystko na później, po prostu zrobiłabyś pierwszy krok. To ćwiczenie nie ma sprawić, że nagle zaczniesz myśleć wyłącznie pozytywnie.

    Ma pomóc Ci zauważyć, że bardzo często istnieje więcej niż jeden sposób patrzenia na tę samą sytuację.


    Przekonania naprawdę wpływają na nasze życie

    Przekonania mają ogromny wpływ na to, jak się uczymy, jak pracujemy, jakie decyzje podejmujemy i jak patrzymy na samych siebie.

    Mózg bardzo często próbuje nas chronić. Krótkoterminowo sprawia, że unikamy błędów, porażek, wstydu czy lęku. Długoterminowo może jednak bardzo mocno nas ograniczać. Osoby, które przez lata wierzyły, że są mało zdolne albo nie mają talentu, często nie miały gorszego mózgu. Miały po prostu nieskuteczne metody nauki, złe doświadczenia albo ograniczające przekonania.

    Jeżeli prowadzisz szkolenia, uczysz innych albo pracujesz z ludźmi, warto pamiętać również o tym, jakie przekonania mają Twoi kursanci. Bardzo często to właśnie one stoją za brakiem motywacji i szybkim poddawaniem się po pierwszym błędzie.


    Możemy zmieniać swoje przekonania

    Ja sama cały czas pracuję nad własnymi przekonaniami i widzę, jak wiele rzeczy zmieniło się już w moim życiu.

    Dlatego chciałam przygotować ten materiał. Mam nadzieję, że dzięki niemu łatwiej rozpoznasz własne przekonania ograniczające. Chcę przekonywać Cię do tego, że przekonania mają ogromny wpływ, ale jednocześnie możemy nad nimi pracować.

    Mózg jest neuroplastyczny. To oznacza, że przekonania ograniczające nie są czymś stałym i możemy nad nimi pracować. To nie jest tak, że nasze przekonania są wykute w kamieniu i nic nie da się z nimi zrobić.

    Możemy zmieniać nasze przekonania ograniczające i pracować nad nimi tak, żeby żyło nam się łatwiej i spokojniej, a nasze przekonania bardziej nas wspierały niż ograniczały.


    Chcesz lepiej zrozumieć, jak działa Twój mózg?

    Przygotowałam bezpłatne materiały i szkolenia, w których pokazuję, jak skuteczniej się uczyć i lepiej wykorzystywać możliwości swojego mózgu.

    Znajdziesz tam między innymi szkolenie o nauce słówek z języka obcego, szkolenie o efektywnej nauce oraz bezpłatny dostęp do dwóch modułów kursu Mistrz Koncentracji. Pokazuję w nich praktyczne ćwiczenia, eksperymenty pamięciowe i sposoby pracy z koncentracją, które możesz od razu wykorzystać w praktyce.