Tag: EFEKTYWNA NAUKA

  • Jak uczyć się na ostatnią chwilę? System nauki last minute, który naprawdę działa

    Jak uczyć się na ostatnią chwilę? System nauki last minute, który naprawdę działa

    Masz egzamin jutro albo za dwa dni. Otwierasz skrypt. Widzisz 80 stron, 120 tez i myślisz sobie: „Okej, jakoś to ogarnę. Przeczytam wszystko. Noc jest długa, więc powinienem zdążyć”. Może zastanawiasz się jak uczyć się na ostatnią chwilę.

    To chyba jedna z najgorszych rzeczy, jakie możesz zrobić w tej sytuacji.

    Nauka na ostatnią chwilę nie polega na tym, żeby wcisnąć jak najwięcej informacji do swojego mózgu. Polega na tym, żeby jak najszybciej zrozumieć, co jest naprawdę ważne, co się z czym łączy i jakie pytania mogą z tego wyniknąć.

    W tym artykule chcę Ci pokazać system nauki last minute, który nie opiera się na panicznym czytaniu w kółko tych samych notatek, ale na myśleniu, selekcji i szybkim testowaniu siebie.


    Nauka last minute to nie jest zwykła nauka robiona szybciej

    Gdy masz dużo czasu, możesz działać krok po kroku. Przeczytać rozdział, zrobić notatki, wrócić do nich po jakimś czasie, rozwiązać zadania, powtórzyć materiał i wdrożyć wszystkie systemy, których uczę w Akademii Geniusza + AI.

    Ale jak się uczyć na ostatnią chwilę? Gdy masz jeden wieczór albo jeden weekend, nie możesz udawać, że jesteś w idealnym świecie. Musisz zrezygnować z metod, które są wygodne, ale niestety bardzo powolne.

    Zawsze mówię moim kursantom, żeby nie korzystali z pasywnego czytania. Czyli sytuacji, w której po prostu czytasz, czytasz i czytasz, a tak naprawdę jedynie oswajasz oczy z tekstem. Nie korzystaj też z przepisywania notatek. Wciąż mamy gdzieś zakodowane w głowie przekonanie, że jeśli przepiszemy informację z jednej strony na drugą, to ona w magiczny sposób zapisze się w pamięci.

    Tak to nie działa.


    Największy błąd, gdy chcesz się uczyć na ostatnią chwilę: próba zapamiętania wszystkiego po kolei

    Kolejnym błędem jest próba zapamiętywania wszystkiego po kolei. „Tak było w skrypcie, więc tak powinnam się tego uczyć”.

    To trochę tak, jakbyśmy chcieli ewakuować się z płonącego budynku i zaczęli pakować wszystkie skarpetki według kolorów. Na początku zabieramy to, co naprawdę ma znaczenie.

    W nauce jest bardzo podobnie. Nie każda informacja jest równie ważna. Nie każda definicja jest warta tyle samo i nie każdy szczegół zasługuje na Twoją uwagę w pierwszej kolejności. Pamiętaj, że gdy chcesz się uczyć na ostatnią chwilę nie wygrywa osoba, która przeczytała najwięcej informacji. Wygrywa osoba, która zapamiętała ich najwięcej.

    Dlatego najważniejsze pytanie brzmi: Co zrobić, żeby rzeczywiście te informacje zapamiętać?


    Nie zaczynaj od pytania: „Co mam zapamiętać?”

    Większość osób zaczyna naukę od najniższego poziomu. Zadaje sobie pytanie: „Co mam zapamiętać? Definicje, daty, nazwy, pojęcia, fragmenty z notatek”. Problem polega na tym, że przy nauce last minute jest to bardzo nieefektywne.

    Jeśli próbujesz zapamiętywać fakty bez zrozumienia, Twój mózg traktuje je trochę jak luźne kartki wyrzucone na wiatr. Pojawiają się nazwy, definicje i daty, ale nie łączą się ze sobą w żadną logiczną całość. Bardzo często nie rozumiemy wtedy, czego właściwie się uczymy.

    Mamy takie wrażenie, że już kiedyś to czytaliśmy, coś było na wykładzie, coś brzmi znajomo, a mimo to nadal nie widzimy połączeń między informacjami. Dlatego warto odwrócić ten proces.

    Zamiast zaczynać od pytania: „Co mam zapamiętać?”, dużo lepiej zacząć od zastanowienia się, dlaczego dana informacja jest ważna, z czym się łączy, co z niej wynika, jaki problem rozwiązuje, co by się stało, gdyby tego mechanizmu nie było, albo czym różni się on od podobnego pojęcia. Właśnie wtedy zaczynamy dostrzegać strukturę i zależności między informacjami.

    Brzmi to trudniej niż przeczytanie definicji? Oczywiście. Ale właśnie dlatego działa.


    Zrozumienie przyspiesza naukę

    Kiedy próbujesz zrozumieć, po co coś istnieje, jak działa i z czym się łączy, fakty zaczynają przyklejać się do siebie jako naturalny efekt uboczny. Dzięki temu nie uczysz się pojedynczych cegieł, ale budujesz całą konstrukcję. A właśnie o to nam chodzi.

    Zdecydowanie łatwiej jest wtedy zapamiętywać informacje, a później również uczyć się kolejnych rzeczy, które są z nimi powiązane. Dlatego nawet jeśli masz wrażenie: „Nie mam na to czasu”, chcę Ci powiedzieć, że to jest tylko wrażenie.

    Wyobraź sobie, że uczysz się o inflacji. Słaba nauka last minute polega na tym, że mówisz sobie: „Inflacja to wzrost ogólnego poziomu cen w gospodarce”. Okej, to jest definicja. Ale jeśli tylko ją wyklepiesz, bardzo łatwo ją pomylić, spłaszczyć albo zapomnieć połowę informacji.

    Dużo lepsza nauka polega na zadaniu sobie kilku prostych pytań. Dlaczego inflacja jest problemem? Kto na niej traci, a kto może czasami na niej zyskać? Jak inflacja łączy się ze stopami procentowymi? Co może zrobić bank centralny w takiej sytuacji? Dlaczego wzrost ceny jednego produktu nie musi jeszcze oznaczać inflacji?

    Nagle okazuje się, że zaczynasz rozumieć cały mechanizm, a nie tylko pojedynczą definicję.


    Czytanie bez końca nie jest nauką

    Kolejny ogromny błąd w nauce last minute to nieustanne czytanie. Strona za stroną. Prezentacja za prezentacją. Slajd za slajdem. Zakreślacz jedzie po tekście jak kosiarka po trawie i wszystko robi się kolorowe. Wydaje nam się wtedy, że skoro tyle materiału przerobiliśmy, to nauka idzie świetnie.
    Tylko że najważniejsze pytanie brzmi: Ile z tego materiału zostało w głowie?

    Bo taka nauka przypomina trochę oglądanie programów kulinarnych i oczekiwanie, że od samego patrzenia będziemy najedzeni. Tak to nie działa.

    Informacja, która wpada do głowy, nie jest jeszcze wiedzą. Wiedza to informacja, którą potrafisz przetworzyć, połączyć, zastosować i odtworzyć. Czyli zrobić z nią coś konkretnego. Dlatego tak ważna jest różnica między konsumpcją informacji a ich trawieniem.

    Konsumpcja to moment, kiedy po prostu czytasz. Trawienie zaczyna się wtedy, kiedy zamykasz notatki i sprawdzasz, co z tego zostało.

    Konsumpcja mówi: „Kojarzę to.” „Rozpoznaję to.” „Chyba już to czytałam.”

    I właśnie tutaj pojawia się iluzja wiedzy. Więcej o tym czym jest iluzja wiedzy, przeczytasz w tym artykule.

    Natomiast trawienie pyta: „Wyjaśnij to własnymi słowami.” „Jak zastosujesz to w praktyce?” „Jaka jest różnica między tym a tym?” I właśnie dlatego sama znajomość materiału nie wystarczy.


    10 minut czytania, 5 minut trawienia

    Jest jedna bardzo prosta zasada, którą możesz wdrożyć praktycznie od razu. Zamiast robić 90 minut ciągłego czytania, dużo lepiej zastosować zasadę: 10 minut czytania i 5 minut trawienia.

    Po krótkim fragmencie przeczytanego materiału zatrzymaj się i bez patrzenia w notatki odpowiedz sobie: – Co było najważniejsze?
    – Jakie są trzy kluczowe informacje?
    – Czego nadal nie rozumiem?
    – Jakie pytania egzaminacyjne mogłyby z tego powstać?
    – Jak ten temat łączy się z poprzednim?

    Możesz też wykorzystać bardzo prostą technikę. Po przeczytaniu jednej strony zakryj ją i powiedz: „Gdybym miała wytłumaczyć to koleżance w 60 sekund, powiedziałabym…” Nie musi być idealnie. Nie musi brzmieć jak podręcznik. Ma być z głowy, aktywne przetworzone przez Ciebie.

    Jeśli nie potrafisz powiedzieć tego własnymi słowami, to znaczy, że jeszcze tego nie trawisz. Po prostu zatrzymałaś się na etapie konsumpcji. Widziałaś materiał. Ale on jeszcze nie został w Twojej głowie.

    I właśnie dlatego zdanie: „Przecież widziałam to w swoich notatkach” jest jednym z najbardziej zdradliwych zdań przed egzaminem. Wiemy, na której stronie coś było. Pamiętamy nawet obrazek obok. Mamy wrażenie, że się tego nauczyliśmy. A tak naprawdę bardzo często jest to tylko iluzja wiedzy.

    Będę to powtarzała cały czas: Rozpoznawanie i zapamiętywanie to są dwie kompletnie różne rzeczy.


    Dlaczego zwykłe notatki często nie działają?

    Kiedy uczysz się na ostatnią chwilę, robienie linearnych notatek, linijka po linijce, jest bardzo nieefektywne. Większość osób robi je w taki sposób, że przepisuje informacje z jednego miejsca do drugiego. Problem polega na tym, że często przepisujemy nawet te rzeczy, których do końca nie rozumiemy. Dlatego takie zwykłe notatki bardzo często nie pomagają nam zapamiętywać. Sprawiają jedynie wrażenie nauki. A to ogromna różnica.

    W Akademii Geniusza + AI zawsze pokazuję, jak tworzyć notatki, które rzeczywiście wspierają pamięć, zamiast tylko zabierać czas.

    Mapy myśli działają jak GPS dla mózgu

    Co możesz zrobić zamiast tego? Jeśli nie umiesz jeszcze tworzyć rozbudowanych map myśli, zacznij od bardzo prostych.

    Na środku kartki wpisujesz temat. Na przykład: romantyzm. Od niego tworzysz kolejne odnogi: kontekst historyczny, cechy epoki, bohater romantyczny, natura, bunt, najważniejsze utwory, porównanie z pozytywizmem, typowe pytania egzaminacyjne.

    Jeżeli uczysz się biologii i masz temat „układ nerwowy”, możesz stworzyć odnogi takie jak budowa neuronu, impuls nerwowy, synapsa, podziały, choroby czy reakcje.

    Chodzi o to, żeby stworzyć mapę, która działa trochę jak GPS. Nasz mózg uwielbia widzieć zależności. Lubi rozumieć przyczyny, skutki i połączenia między informacjami.

    A na egzaminie bardzo często wygrywa osoba, która pamięta nie najwięcej pojedynczych zdań, ale ta, która potrafi przejść od jednego pojęcia do drugiego i rozumie, jak wszystko łączy się w całość.


    Fundamenty są ważniejsze niż szczegóły

    Kiedy uczysz się na ostatnią chwilę, nie możesz traktować całego materiału tak samo.

    Niektóre informacje są trochę jak fundament domu, a inne jak dekoracje. Jeśli masz mało czasu, nie zaczynasz przecież od dekoracji. Nie zaczynasz od wkuwania drobnych dat, nazwisk, wyjątków, numerków, definicji słowo w słowo ani szczegółów, które jeszcze nic Ci nie mówią.

    Zaczynasz od tego, co pomaga zrozumieć cały temat. Od pytań:
    O co tutaj chodzi? Jak to działa? Dlaczego to jest ważne? Co z czego wynika? Jakie są przyczyny i skutki? Jak mogę to zastosować w odpowiedzi albo w zadaniu?

    Jeżeli zrozumiesz główny mechanizm, szczegóły dużo łatwiej dokleją się do tej podstawowej konstrukcji. Jeśli natomiast zaczynasz od szczegółów, bardzo szybko kończysz z głową pełną pojedynczych informacji, które nie tworzą żadnej całości.

    To trochę jak układanie puzzli bez obrazka z pudełka. Masz mnóstwo elementów, ale kompletnie nie wiesz, gdzie je położyć. Dlatego najpierw szukasz obrazka z pudełka, czyli ogólnego sensu. Dopiero później zajmujesz się szczegółami.

    Jeżeli uczysz się historii, nie zaczynaj od wkuwania dat. Najpierw zrozum, co się wydarzyło, dlaczego się wydarzyło, kto z kim był w konflikcie i jakie były konsekwencje tych wydarzeń. Dopiero później dokładaj najważniejsze daty.

    Jeżeli uczysz się biologii, nie zaczynaj od zapamiętywania wszystkich enzymów. Najpierw zrozum cały proces. Co w niego wchodzi? A Co się zmienia? Co z niego wychodzi? Po co organizm w ogóle coś takiego robi?

    Dopiero później dokładaj nazwy. To naprawdę bardzo ważne.

    Dlatego jedna z najprostszych zasad nauki last minute brzmi: Najpierw zrozum główny mechanizm, dopiero później ucz się szczegółów. Nigdy odwrotnie.

    Bardzo często robimy dokładnie na odwrót. Uczymy się pojedynczych szczególików, nie mając pojęcia, o co właściwie chodzi w całym temacie. A szczegóły bez zrozumienia są trochę jak pojedyncze słowa w języku, którego nie znasz. Możesz je sobie powtarzać, ale trudno będzie Ci zbudować z nich jakiekolwiek zdanie.


    Rozpoznawanie to nie to samo co zapamiętywanie

    To jedna z najważniejszych rzeczy, jakie warto zrozumieć przed egzaminem. Wiele osób myli rozpoznawanie z zapamiętywaniem.

    Rozpoznawanie pojawia się wtedy, kiedy patrzysz na swoje notatki i myślisz: „O, kojarzę to.” „Rzeczywiście, czytałam to.” „Pamiętam, że coś takiego było.” I to jest bardzo przyjemne uczucie.

    Problem polega na tym, że nie ma ono wiele wspólnego z prawdziwym zapamiętaniem. Pamiętanie zaczyna się wtedy, kiedy notatek już nie ma, a Ty nadal potrafisz coś powiedzieć, wyjaśnić albo opisać własnymi słowami.

    To są dwie zupełnie różne rzeczy.

    Przed egzaminem najbardziej potrzebujesz nie tego, żeby materiał wyglądał znajomo, ale tego, żeby mieć do niego dostęp bez żadnej pomocy. Dlatego warto co jakiś czas robić coś, co nazywam „zrzutem z głowy”.

    Bierzesz pustą kartkę papieru. Na środku zapisujesz temat, na przykład „fotosynteza”, i przez trzy minuty wypisujesz wszystko, co jesteś w stanie odtworzyć bez patrzenia do notatek.

    Dopiero później sprawdzasz materiał i zadajesz sobie pytania: Czego nie pamiętam? Co pomyliłam? Czego nadal nie rozumiem?

    I właśnie to jest Twoje złoto. Bo dobra nauka last minute nie polega na tym, żeby trzeci raz przeczytać to, co już umiesz. Polega na tym, żeby znaleźć dziury w moście, zanim wejdziesz na egzamin.


    Dlaczego warto przeplatać tematy, gdy chcesz się uczyć na ostatnią chwilę?

    Większość osób przez trzy godziny siedzi nad jednym działem. To daje bardzo przyjemne poczucie postępu. Po godzinie wszystko zaczyna wyglądać znajomo. Zadania są podobne, pojęcia są świeże, a mózg dokładnie wie, czego się spodziewać.

    Tylko że egzamin zwykle tak nie wygląda. Na egzaminie tematy są pomieszane. Pytania zmieniają kontekst. Najpierw musisz rozpoznać, z jakim problemem masz do czynienia, a dopiero później dobrać odpowiednie narzędzia.

    Dlatego gdy chcesz się uczyć na ostatnią chwilę, zamiast spędzać trzy godziny nad jednym działem, dużo lepiej przeplatać materiał. Możesz przez 20 minut uczyć się jednego tematu, przez kolejne 20 minut drugiego, a następnie przejść do trzeciego.

    Dopiero później wracasz do pierwszego, ale już w formie pytań. Następnie do drugiego i znowu sprawdzasz się pytaniami. Przy trzecim możesz zrobić porównania albo próbować tłumaczyć materiał własnymi słowami.

    Oczywiście jest to mniej komfortowe. Nie wygląda jak siedzenie pod kocem z kubkiem kakao i kolorowym zakreślaczem. Ale właśnie o to chodzi. Jeżeli nauka przez cały czas jest łatwa, przyjemna i przewidywalna, bardzo często oznacza to, że jedynie odtwarzasz schemat, który masz przed oczami.

    Przeplatanie tematów zmusza natomiast mózg do podejmowania decyzji. Z czym mam teraz do czynienia? Który mechanizm tutaj pasuje? Jaką procedurę powinnam zastosować? Czy to jest podobne do poprzedniego tematu, czy tylko wygląda podobnie? I właśnie dlatego taka nauka wymaga większego skupienia oraz znacznie głębszej analizy informacji.


    Sen to nie luksus. To część nauki

    Teraz punkt, który dla większości studentów pewnie będzie najtrudniejszy do zaakceptowania. Sen. Kiedy masz egzamin jutro, sen wydaje się pierwszą rzeczą do poświęcenia. Myślisz sobie: „Jeśli nie pójdę spać, zyskam osiem dodatkowych godzin na naukę”. Brzmi jak idealny plan. Tylko że to nie jest takie proste.

    Pytanie nie brzmi, ile godzin będziesz siedzieć z otwartymi notatkami, patrzeć na nie i wrzucać kolejne informacje do swojej głowy. Pytanie brzmi: W jakim stanie będzie mój mózg, moja uwaga i moja pamięć, kiedy dostanę arkusz z pytaniami?

    Sen nie jest luksusem. Sen jest częścią nauki. Na Instagramie wielokrotnie mówiłam o tym, jak ogromne znaczenie ma sen. Na moim kanale znajdziesz również materiały dotyczące tego, jak dbać o jego jakość.

    Ale powiem to jeszcze raz. To właśnie podczas snu mózg wykonuje ogromną część swojej pracy. Przenosi informacje z pamięci krótkotrwałej do długotrwałej. Selekcjonuje je. Łączy ze sobą. Układa w większą całość. Dlatego tak często zdarza się, że wieczorem jakiś temat wydaje się kompletnie niezrozumiały, a rano nagle wszystko zaczyna mieć sens. To nie jest magia. Tak po prostu działa nasz mózg.

    Jest jeszcze jedna rzecz. Jeżeli przez cały dzień ładujesz informacje do pamięci krótkotrwałej, w pewnym momencie zaczyna brakować w niej miejsca. To trochę jak małe pudełko, które stopniowo się zapełnia. Podczas snu to pudełko zostaje opróżnione, ponieważ informacje są przenoszone do pamięci długotrwałej. A jej możliwości są nieporównywalnie większe.

    Dlatego sen jest tak ważny. Jeżeli następnego dnia chcesz dalej się uczyć, potrzebujesz miejsca na nowe informacje. Bez tego po prostu nie jesteś w stanie efektywnie pracować. Nie ma możliwości, żebyśmy skutecznie zapamiętywali bez snu. To po prostu niemożliwe.

    Dlaczego zarywanie nocy przed egzaminem nie działa?

    Lubię porównywać to do pieczenia ciasta. Możesz przygotować najlepsze składniki. Możesz mieć świetną mąkę, jajka, mleko i wszystkie dodatki. Ale jeśli nie włożysz tego ciasta do piekarnika, to go nie upieczesz. I dokładnie tak samo jest z nauką. Nauka jest wrzucaniem składników. Sen jest piekarnikiem.

    Liczy się nie to, co wpada do głowy, ale to, co w niej zostaje. A sen pomaga temu zostać. Dlatego zamiast robić całonocną, chaotyczną sesję nauki, dużo lepiej zrobić intensywną powtórkę i zostawić sobie chociaż blok snu.

    Nie zawsze da się przespać osiem godzin. Ale warto zadać sobie jedno pytanie: Czy kolejna godzina półprzytomnego czytania naprawdę da mi więcej niż godzina snu? Najczęściej odpowiedź brzmi: nie.


    Jak wykorzystać AI do nauki przed egzaminem?

    Ostatnio nagrałam też materiał o tym, jak używać sztucznej inteligencji do nauki w taki sposób, żeby nas nie ogłupiała. W Akademii Geniusza + AI znajdziesz kilkadziesiąt promptów i technik pokazujących, jak wykorzystywać AI do wspierania nauki. Dzisiaj chcę podzielić się jednym z najprostszych sposobów.

    Większość osób wpisuje do sztucznej inteligencji: „Wytłumacz mi ten temat”. I co dostaje? Kolejną ścianę tekstu. Kolejne informacje. Kolejne rzeczy do przeczytania.

    A przecież problemem bardzo często nie jest brak materiałów. Problemem jest to, że nie potrafimy sprawdzić, co już wiemy. Dlatego dużo lepiej wykorzystać AI do generowania pytań.

    Możesz napisać: „Mam egzamin z tego przedmiotu. Tematy obejmują: … Wygeneruj mi 20 pytań egzaminacyjnych na poziomie analizy i oceny. Nie chcę prostych definicji. Chcę pytania typu: porównaj, wyjaśnij przyczynę, przewidź skutki, zastosuj pojęcie w przykładzie”.

    I teraz najważniejsze. Nie czytasz od razu odpowiedzi. Najpierw próbujesz odpowiedzieć samodzielnie. Dopiero później sprawdzasz odpowiedź w książce, notatkach albo materiałach źródłowych. AI ma być trenerem, który rzuca Ci piłkę. Nie kimś, kto rozgrywa cały mecz za Ciebie.


    Zamiast paniki zrób listę luk

    Pod koniec nauki wiele osób robi coś bardzo niebezpiecznego. Wraca na początek. Jeszcze raz otwiera cały materiał. Na nowo przegląda wszystkie notatki. Jeszcze raz wpada w panikę.

    Zamiast tego dużo lepiej stworzyć listę luk. Lista luk nie jest kolejną notatką. To krótka lista rzeczy, które wymagają Twojej interwencji. Na przykład: „Nie umiem odróżnić mitozy od mejozy.” „Mylę funkcję banku centralnego.” „Nie wiem, kiedy stosować ten wzór.” „Nie umiem podać przykładu do tej teorii.” „Pamiętam definicję, ale nie potrafię jej zastosować.”

    I właśnie na tych rzeczach warto skupić ostatnią godzinę nauki. To trochę jak naprawianie przecieków w łodzi. Nie malujesz całej łodzi od nowa. Szukasz miejsc, przez które naprawdę wpada woda.


    Chcesz uczyć się na ostatnią chwilę? To sztuka podejmowania dobrych decyzji

    Na koniec chcę zostawić Cię z jedną myślą. Gdy chcesz się uczyć na ostatnią chwilę, pamiętaj że nauka wtedy nie polega na tym, by czytać wszystko, ale szybciej. Polega na tym, żeby szybciej podjąć dobre decyzje. Co jest fundamentem? Co mogę odłożyć, naprawdę zrozumieć? Jak coś wyjaśnić? Jakie pytania mogą pojawić się na egzaminie?

    Zawsze będę zachęcała Cię do tego, żeby przestać jedynie konsumować materiał i zacząć go trawić. Zamykaj notatki. Odtwarzaj informacje z głowy. Ucz się mnemotechnik. Korzystaj z systemów pamięciowych. Naucz się zarządzać informacjami i tworzyć mapy myśli, które pomagają dostrzegać połączenia.

    To tylko niewielki fragment wiedzy na temat efektywnej nauki, ale mam nadzieję, że ten artykuł pomoże Ci podejmować lepsze decyzje wtedy, gdy czasu jest naprawdę mało. Bo skuteczna nauka nie zaczyna się od większej liczby godzin. Zaczyna się od lepszej strategii.


    Chcesz uczyć się szybciej i skuteczniej nie tylko na ostatnią chwilę?

    Przygotowałam również bezpłatne szkolenie, na których pokazuję, jak uczyć się efektywnie i wykorzystywać możliwości swojego mózgu znacznie lepiej.

    Podczas jednego z nich wykonamy wspólnie prosty eksperyment pamięciowy, dzięki któremu przekonasz się, że Twoja pamięć działa dużo lepiej, niż Ci się wydaje. Pokażę Ci również, na jakich metodach nauki wiele osób niepotrzebnie traci czas i co zrobić, żeby uczyć się łatwiej, szybciej i skuteczniej.

    Jeżeli uczysz się języków obcych, koniecznie zajrzyj także na moje szkolenie dotyczące nauki słówek i gramatyki. To szkolenie stworzyłam szczególnie dla osób, które mają poczucie, że ciągle uczą się tych samych słów od nowa i chciałyby w końcu dojść do momentu, w którym nowe słówko zostaje w głowie na dłużej, a nie wraca do nauki kilka razy w roku.

    Trzymam za Ciebie kciuki.

    Powodzenia na egzaminie. 💛

  • Jak skutecznie uczyć się języka? 3 błędy, które spowalniają naukę

    Jak skutecznie uczyć się języka? 3 błędy, które spowalniają naukę

    Wyobraź sobie dwie koleżanki — Martę i Asię. Obie postanawiają uczyć się języka angielskiego i zaczynają na podobnym poziomie, dokładnie w tym samym czasie. Mają podobny poziom inteligencji, uczą się mniej więcej tyle samo czasu dziennie, ale różnice między nimi są ogromne. Czy popełniają te same błędy w nauce języka?

    Po pięciu miesiącach Marta bez problemu jest w stanie dogadać się z native speakerem i postanawia zdawać egzaminy na poziomie B2. Asia niestety bardzo boi się mówić. Ma duże problemy z tym, aby nawet zrozumieć jakieś bardziej zaawansowane zdania i można byłoby powiedzieć, że bardziej utknęła na takim poziomie A2–B1.

    Większość osób pewnie powie, że Marta ma po prostu predyspozycje językowe. To, że poświęcała dokładnie tyle samo czasu co Asia na naukę, świadczy tylko i wyłącznie o tym, że ma po prostu talent do języków.

    Natomiast ja kompletnie się z tym nie zgodzę.

    Chcę Cię dzisiaj przekonać, że nauki nigdy nie powinniśmy liczyć czasem, bo to nie jest jednostka nauki, ale jakością i metodami, jakie stosujemy.

    Pokażę Ci dzisiaj trzy metody, które stosuje większość osób i jest przekonana, że świetnie działają. Niestety bardzo mocno sabotują nasze wyniki i nie dają dobrych efektów. Zobacz, czy ty też popełniasz te błędy w nauce języka.

    Przyznam, że przeszłam je wszystkie. Oczywiście popełniałam te błędy w nauce języka i widziałam też, jak bardzo negatywnie wpływały na moją psychikę.

    Pokażę Ci również trzy sposoby, które fantastycznie działają na nasz mózg i wykorzystują to, jak zapamiętujemy.

    Jeśli więc chcesz poznać sposoby na naukę według trenerki mózgu, zapraszam.

    Błąd nr 1: „Otocz się językiem, a zaczniesz mówić”


    Chcę zacząć od czegoś, co na pewno słyszałaś.

    Wystarczy, że będziesz słuchać podcastów w języku angielskim. Włączysz sobie angielskie radio. Włączysz telewizję. Będziesz oglądać filmy w języku angielskim.

    Po prostu otoczysz się językiem, a po jakimś czasie twój mózg jak gąbeczka będzie go chłonął i zaczniesz mówić. No niestety tak to nie działa.

    Zróbmy sobie krótki eksperyment.

    Weź kartkę papieru i narysuj na niej swój zegarek — ten, który masz na ręce, jeśli taki nosisz. Narysuj wszystkie elementy, które się na nim znajdują. Jak wyglądają dokładnie cyfry? W jaki sposób wyglądają wskazówki? Jakie są dodatkowe elementy, ozdobniki, koperta i tak dalej?

    Domyślam się, że jest to dla Ciebie dosyć trudne zadanie. Jeśli ten zegarek jest chociaż trochę bardziej skomplikowany niż najprostszy model, bardzo ciężko odtworzyć to, jak dokładnie wygląda, mimo że patrzysz na niego nawet kilkadziesiąt razy dziennie.

    I właśnie tak wygląda nauka pasywna.

    Twój mózg jest genialny. Możesz sobie pomyśleć: „Jaki on jest genialny, skoro nie potrafi zapamiętać tego, jak wygląda mój zegarek, na który tak często patrzę?”.

    Mózg jest bardzo wybredny w tym, co będzie zapamiętywać. Nie uczy się wszystkiego, na co patrzysz. Uczy się tego, co aktywnie przetwarzasz, napotykasz w różnych kontekstach i aktywnie stosujesz.

    Twój mózg ma aż trzy etapy zapamiętywania.

    Pierwszy to dekodowanie informacji, czyli świadome jej przetworzenie i decyzja: „hej, warto to zapamiętać”. Drugi to przechowywanie. Trzeci to przypominanie. Jeśli nie ma tego pierwszego etapu, dwa kolejne właściwie nie istnieją. A błędy w nauce języka , występują na wszystkich tych poziomach.

    Oglądanie materiałów w języku obcym to bardzo przyjemne spędzanie czasu i oczywiście nie ma w tym nic złego. Jeśli jednak tylko słuchasz i patrzysz, bez aktywnego przypominania sobie informacji, bez intencji zapamiętania konkretnych fraz, kontekstów, idiomów czy słów, wchodzisz w tryb, który nazywa się pasywnym kontaktem z językiem. I on oczywiście nie jest kompletnie bezużyteczny.

    Taki pasywny kontakt pomaga osłuchać się z melodią języka, jego rytmem i wymową. Sam w sobie nie buduje jednak bogatego słownictwa, dobrej gramatyki i nie sprawia, że nagle w magiczny sposób zaczniesz mówić.

    Wyobraź sobie, że chcesz nauczyć się jeździć na rowerze. Siadasz więc na kanapie i godzinami oglądasz Tour de France. Widzisz technikę jazdy, słyszysz komentarze o tym, jak kolarze pokonują zakręty, ale czy to oznacza, że po roku takiego intensywnego oglądania wsiądziesz na rower i zaczniesz świetnie jeździć?

    Znasz odpowiedź.

    Pasywna nauka języka jest właśnie takim oglądaniem Tour de France godzinami. To wiara w to, że nagle zaczniemy fantastycznie mówić i biegle używać języka tak jak aktorzy, których oglądamy na ekranie.

    Dlaczego tak bardzo ją lubimy? Bo jest bardzo przyjemna. Jest bardzo wygodna. Nie boli w żaden sposób. I daje nam bardzo przyjemne złudzenie produktywności — poczucie, że naprawdę coś robimy.

    Błąd nr 2: Aplikacje do nauki języków


    Jestem pewna, że tym sposobem wielu osobom zajdę za skórę, a część osób poczuje ogromną ulgę.

    Mam na myśli wykorzystywanie różnego rodzaju aplikacji, które obiecują nam, że dzięki nim będziemy świetnie mówić w języku obcym. Co jest w tym nie tak?

    Przecież te aplikacje mają mnóstwo sposobów na to, żebyśmy zaglądali do nich codziennie. Mają mnóstwo sposobów na to, żeby nauka była bardzo przyjemna. Rosną nam postępy, pojawiają się dźwięki i brzęczyki, można uratować dzień, który gdzieś wcześniej zaniedbaliśmy. Mała sówka patrzy na nas takim wzrokiem, jakbyśmy za chwilę mieli złamać jej maleńkie serduszko.

    I wszystko się tutaj zgadza. Jeśli chodzi o psychologię, to jest naprawdę majstersztyk. Ale właśnie w tym kryje się pewien problem.

    To, że te aplikacje działają tak dobrze, wynika między innymi z tego, że działają trochę jak hazard dla naszego mózgu. Dostajemy strzały dopaminy raz za razem. Zdobywamy kolejne punkty, mamy bardzo szybką informację zwrotną i wszystko to sprawia, że rzeczywiście chcemy tam wracać. Logujemy się, korzystamy, wracamy następnego dnia i kolejnego. To naprawdę bardzo mocno nas wciąga, bo tej dopaminy jest tam po prostu dużo. Aplikacje wykorzystują mechanizmy, które bardzo dobrze znamy chociażby z hazardu.

    No więc w czym jest problem? Problem polega na tym, że bardzo często pojawia się pewne złudzenie. Skoro logowałam się do aplikacji przez 1000 dni, to powinnam już dobrze mówić w tym języku, prawda?

    Jestem pewna, że znasz takie osoby. A być może sama jesteś jedną z nich. Miałaś bardzo długą passę, logowałaś się regularnie, naprawdę byłaś systematyczna, a mimo wszystko nadal nie czujesz się swobodnie, kiedy trzeba coś powiedzieć.

    I wtedy wiele osób wyciąga błędny wniosek. Skoro poświęciłam tyle czasu na naukę, skoro byłam tak regularna, skoro wszędzie słyszę, że regularność jest ważna i że lepiej uczyć się 15 minut dziennie niż raz w tygodniu przez godzinę, to dlaczego nie widzę efektów?

    I tutaj trzeba powiedzieć jedną bardzo ważną rzecz. Regularność jest świetna. Naprawdę jest. Tylko że regularność nie oznacza automatycznie skuteczności. To, że codziennie odznaczasz kolejne dni, nie oznacza jeszcze, że sama nauka jest efektywna.

    Co mam na myśli?

    Przede wszystkim jest ona bardzo bierna. W żaden sposób nie wymusza na nas aktywności mózgu, tego, żebyśmy sami napisali, jak minął nam dzień, sami zastanowili się, jak zamówić kawę w kawiarni, jak rozwiązać jakiś problem albo jak coś napisać. A przecież właśnie o to chodzi w języku. Żeby był jak najbardziej aktywny. Nie chodzi o to, żeby zaznaczać kolejne elementy na ekranie czy przesuwać słówka i układać z nich zdania.

    Chodzi o to, żebyśmy sami wyprodukowali ten język z własnego mózgu. Dopiero wtedy zaczyna to działać.

    I to jest niesamowicie ważne, żeby mieć tego świadomość, bo długa passa i regularne odznaczanie kolejnych dni nie zamówią za Ciebie kawy w Londynie, nie porozmawiają za Ciebie z lekarzem, kiedy coś Ci się stanie, i nie przejdą za Ciebie rozmowy kwalifikacyjnej. To bardzo ważne, żeby sobie to uświadomić.

    Te wszystkie brzęczyki i elementy gamifikacyjne są fantastyczne. Naprawdę. Tylko że nie o to chodzi w nauce języka.

    Wyobraź sobie, że chcesz zbudować siłę. Chodzisz na siłownię każdego dnia, ale przez trzy lata podnosisz dokładnie te same hantle o wadze dwóch kilogramów. Czy zbudujesz nawyk? Oczywiście, że tak. Ale czy staniesz się dużo silniejsza? Niekoniecznie.

    Żeby mięsień rósł, musi być przeciążany. I trochę podobnie jest z nauką języka, mimo że oczywiście pamięć nie działa jak mięsień.

    Zobacz, co dzieje się w takich aplikacjach. Uczysz się rozpoznawać obrazki, dopasowujesz słówka, wybierasz poprawne odpowiedzi. To jest umiejętność rozpoznawania, a nie produkowania i aktywnego przetwarzania informacji.

    A przecież właśnie o to nam chodzi. Żebyśmy mówili, pisali. Żebyśmy myśleli w tym języku. To dlatego nawet przy dużej regularności możesz mieć naprawdę słabe efekty.

    Błąd nr 3: Listy słówek bez kontekstu


    Nie znam takiej osoby, która nie robiłaby list słówek z języka obcego. Pogoda. Części ciała. Członkowie rodziny. Albo jakiekolwiek inne zestawienia. Chociażby słynne „słówka z unitu siódmego”. Ja sama oczywiście coś takiego robiłam. Byłam przekonana, że to najlepszy sposób, żeby zapamiętywać dużą liczbę słów. A to tylko błędy a nauce języka…

    Natomiast zobacz, że nasz mózg nie uczy się słów w ten sposób.

    Ucząc się nowego słowa, zawsze potrzebujemy pewnego kontekstu, w którym możemy go użyć. I to jest bardzo ważne, żeby właśnie w ten sposób na to patrzeć. Jeśli wypiszesz sobie listę słówek i po prostu patrzysz na nią, powtarzając te słowa wielokrotnie, to oczywiście działa tutaj pamięć mechaniczna. Jeśli chcesz poznać skuteczniejsze sposoby nauki słówek, przeczytaj również mój artykuł o tym, jak uczyć się słówek z języka obcego.

    Problem polega na tym, że bardzo często wygląda to tak: zdajesz egzamin z danego unitu, zaliczasz sprawdzian i wszystko wydaje się w porządku. A później mija miesiąc. I nagle okazuje się, że prawie nic nie pamiętasz. Zostaje kilka najważniejszych słówek, ale po jakimś czasie większość z nich po prostu znika.

    Brzmi znajomo?

    To nie wynika z tego, że Twoja pamięć źle działa. Wręcz przeciwnie. Bardzo często wynika to z tego, że nie wykorzystujemy jej w odpowiedni sposób. Nasz mózg znacznie lepiej zapamiętuje informacje, które są osadzone w jakimś kontekście. Takie, które można wykorzystać w praktyce, połączyć z innymi informacjami albo umieścić w konkretnej sytuacji.

    Dlatego samo patrzenie na listę słówek i wielokrotne ich powtarzanie daje często bardzo krótkotrwały efekt. Na chwilę działa. Na egzamin czasami również. Ale niekoniecznie sprawia, że te słowa zostają z nami na dłużej.

    I właśnie dlatego tak wiele osób ma później poczucie, że ciągle uczy się tych samych słówek od nowa. Nie dlatego, że mają słabą pamięć. Dlatego, że uczą się w sposób, który nie wykorzystuje pełnego potencjału tej pamięci.

    Czy Ty też popełniasz te błędy w nauce języka?Co zamiast tego?


    Jeśli rozpoznałaś się w którymś z tych trzech błędów, mam dla Ciebie dobrą wiadomość.

    To nie oznacza, że masz słabą pamięć. Nie oznacza też, że nie masz talentu do języków. Bardzo często oznacza tylko tyle, że korzystasz z metod, które nie wykorzystują pełnego potencjału Twojego mózgu.

    Pozostaje jednak pytanie: Co robić zamiast tego?

    W jaki sposób tworzyć kontekstowe fiszki ze słownictwa i gramatyki? Jak uczyć się tak, żeby słowa zostawały w głowie na dłużej? Jak wykorzystywać mnemotechniki? I w jaki sposób używać sztucznej inteligencji, żeby naprawdę wspierała naukę języka? Właśnie o tym opowiem podczas bezpłatnego webinaru.

    Pokażę Ci krok po kroku, jak tworzyć skuteczne fiszki, jak się z nich uczyć, jak wykorzystywać mnemotechniki i jak połączyć to wszystko ze sztuczną inteligencją, żeby nauka była szybsza i skuteczniejsza.

    Będę pokazywać wszystko na przykładzie języka angielskiego, ale same zasady możesz wykorzystać również podczas nauki innych języków.

    🎓 BEZPŁATNY WEBINAR O SKUTECZNEJ NAUCE SŁÓWEK

    Zapisz się tutaj: https://kurs.dorotafilipiuk.pl/obcy

    A w następnym wpisie pokażę Ci 3 sposoby nauki języka, które naprawdę działają i które wykorzystują to, jak nasz mózg uczy się i zapamiętuje informacje. Bo skuteczna nauka języka nie polega na spędzaniu większej liczby godzin nad materiałem. Polega na stosowaniu właściwych metod.

  • Jak korzystać ze sztucznej inteligencji do nauki, żeby naprawdę rozwijać mózg

    Jak korzystać ze sztucznej inteligencji do nauki, żeby naprawdę rozwijać mózg

    Wyobraź sobie, że chcesz zadbać o swoją sylwetkę. Chcesz schudnąć, mieć lepszą kondycję i większą sprawność, więc decydujesz się skorzystać z pomocy trenera personalnego. Trafiasz na fantastyczną osobę. Masz najlepszy plan treningowy, świetny sprzęt, idealnie dobrane ćwiczenia. Wszystko wydaje się perfekcyjne. Przychodzisz na pierwszy trening, jesteś gotowa działać, a trener mówi: „Usiądź sobie i popatrz, jak robię za ciebie cały trening”. Pokazuje ci pompki, przysiady, wykroki, muscle-upy. Ty tylko siedzisz i patrzysz.

    No i teraz pytanie: czy dzięki temu będziesz silniejsza? Czy twoje ciało stanie się sprawniejsze tylko dlatego, że ktoś inny wykonał pracę za ciebie?

    No właśnie.

    I dokładnie tak wiele osób zaczyna dziś korzystać ze sztucznej inteligencji w nauce. Nie jak z trenera, który ma pomagać coraz lepiej myśleć, rozumieć i wyciągać wnioski, ale jak z windy, która ma bez wysiłku zawieźć nas na samą górę. Problem polega na tym, że mózg działa trochę jak mięśnie. To właśnie wysiłek, analizowanie, szukanie połączeń i próba zrozumienia czegoś głębiej powodują, że tworzą się nowe połączenia neuronalne. Dzięki temu zaczynamy szybciej rozumieć, lepiej kojarzyć fakty i coraz sprawniej poruszać się po trudnych tematach. I właśnie dlatego sposób, w jaki korzystasz z AI, ma ogromne znaczenie.

    Jak w takim razie korzystać z AI w nauce?

    Sztuczna inteligencja może pomagać – ale nie zastąpi twojego mózgu


    Chcę to powiedzieć bardzo wyraźnie: nie jestem przeciwniczką sztucznej inteligencji. Wręcz przeciwnie. Tworząc Akademię Geniusza + AI, dodałam do niej kilkadziesiąt lekcji związanych właśnie z wykorzystaniem AI w nauce. Jestem absolutnie przekonana, że jeśli używamy jej mądrze, może stać się czymś fantastycznym. Może przyspieszać wiele rzeczy, które wcześniej były żmudne i męczące. Może pomagać porządkować wiedzę, tworzyć fiszki, zadawać pytania, tłumaczyć trudne zagadnienia i organizować materiał.

    Ale jest jedna rzecz, o której bardzo łatwo zapomnieć. Sztuczna inteligencja nigdy nie zastąpi twojej pamięci i twojego myślenia. I nie chodzi tutaj o to, że pamięć jest jakimś zakurzonym magazynem definicji i wzorów ze szkoły. Pamięć działa zupełnie inaczej. To właśnie dzięki temu, co masz zapisane w pamięci długotrwałej, jesteś w stanie rozumieć świat, wyciągać wnioski, zauważać zależności i zadawać pytania. Pamięć nie jest schowkiem. To aktywny system, który cały czas buduje sposób, w jaki myślisz. I dlatego jakość twojego myślenia zależy od tego, co masz zapisane w swojej głowie.

    Bez wiedzy nie zadasz dobrego pytania


    To bardzo ciekawy paradoks. Wiele osób mówi dziś: „Po co coś pamiętać, skoro wszystko można sprawdzić w AI?”. Tylko że żeby o coś zapytać, trzeba najpierw wiedzieć, że to istnieje. Jeśli jesteś kompletnie nowa w jakimś temacie, często nawet nie potrafisz jeszcze zadać pytania. Pewnie znasz ten moment ze szkoły albo studiów: wykładowca kończy temat i pyta, czy są jakieś pytania. Zapada cisza. Nie dlatego, że wszyscy wszystko rozumieją. Po prostu wiedza jeszcze nie zdążyła się ułożyć.

    Mózg potrzebuje pewnej bazy informacji, żeby zacząć zauważać luki, zależności i problemy. I nawet jeśli AI podałoby ci odpowiedź, bardzo często nie byłabyś jeszcze w stanie jej zrozumieć. Nasza pamięć robocza działa trochę jak mały mentalny notatnik. Mieści zaledwie kilka informacji naraz. Jeśli pojawia się za dużo nowych pojęć, definicji i terminów, bardzo szybko dochodzi do przeciążenia. Dlatego właśnie początek nauki nowej dziedziny jest najtrudniejszy. Ale później zaczyna dziać się coś pięknego: im więcej wiesz, tym łatwiej się uczysz. Nowe informacje mają się do czego „przyczepić”. Tworzy się sieć połączeń, dzięki której rozumienie staje się coraz szybsze i coraz głębsze.

    AI bardzo łatwo daje złudzenie nauki


    I tutaj dochodzimy do jednej z najważniejszych rzeczy. Sztuczna inteligencja bardzo łatwo daje nam poczucie, że się uczymy. Dostajesz świetnie napisaną odpowiedź. Wszystko wydaje się jasne, logiczne i uporządkowane. Czytasz i myślisz: „Aha, rozumiem”. Tylko że rozumienie czegoś w danym momencie nie oznacza jeszcze, że ta wiedza została zapamiętana.

    To trochę jak oglądanie filmu o robieniu salta. Patrzysz i wszystko wydaje się proste. Rozbieg, wyskok, obrót. Masz poczucie, że rozumiesz, jak to działa. Ale kiedy próbujesz zrobić salto samodzielnie, nagle okazuje się, że twoje ciało ma jeszcze kilka dodatkowych pytań. Dokładnie tak samo działa wiedza. To, że rozumiesz czyjś tok myślenia, nie oznacza jeszcze, że sama potrafisz odtworzyć ten proces. Nie oznacza, że umiesz wyjaśnić temat własnymi słowami albo wykorzystać go w praktyce. I właśnie tutaj pojawia się ogromna pułapka AI. Możesz mieć fantastyczne notatki wygenerowane przez sztuczną inteligencję, ale to nie znaczy, że w twojej głowie powstał system połączeń, który naprawdę rozumiesz.

    To bardzo podobny mechanizm do tego, o którym pisałam wcześniej w artykule o iluzji wiedzy. Bardzo często wydaje nam się, że coś umiemy tylko dlatego, że brzmi znajomo i wygląda logicznie, dopóki mamy to przed oczami. Problem pojawia się dopiero wtedy, kiedy próbujemy odtworzyć tę wiedzę samodzielnie.
    Możesz przeczytać o tym tutaj: „Uczysz się dużo, ale niewiele z tego zostaje? To nie jest problem z Twoją pamięcią”.

    Dług poznawczy – problem, o którym mówi się coraz częściej


    W kontekście sztucznej inteligencji coraz częściej pojawia się pojęcie długu poznawczego. Chodzi o sytuację, w której AI robi za nas rzeczy, które normalnie byłyby częścią procesu uczenia się. Streszcza książkę. Wyciąga najważniejsze informacje. Tworzy notatkę. Pisze plan. Układa argumenty. I oczywiście — to jest wygodne. Tylko że problem polega na tym, że jeśli my nie wykonujemy tej pracy samodzielnie, w naszym mózgu nie tworzą się ślady pamięciowe.

    A właśnie wtedy, kiedy analizujesz, porządkujesz informacje, próbujesz coś zrozumieć i łączysz nową wiedzę z tym, co już wiesz — wtedy naprawdę się uczysz. To trochę jak z puzzlami. Kupujesz puzzle i prosisz AI, żeby ułożyło je za ciebie. Efekt końcowy jest piękny. Tylko że ty nie nauczyłaś się niczego. Nie ćwiczyłaś wyszukiwania wzorów, kolorów, połączeń i strategii działania. I dokładnie tak samo działa mózg. Chaos, który pojawia się na początku nauki, nie jest problemem. On jest początkiem rozumienia.

    AI powinno być trenerem, a nie windą


    Dlatego najważniejsza zasada brzmi: najpierw mózg, później AI. Najpierw sama próbujesz coś rozpisać, zrozumieć, przypomnieć sobie albo wyjaśnić. Dopiero później prosisz AI o pomoc. Sztuczna inteligencja może wtedy działać jak świetny trener. Nie taki, który wyrywa ci hantle z ręki i ćwiczy za ciebie, ale taki, który pokazuje: „Tutaj popraw rękę”, „Tutaj czegoś brakuje”, „Spróbuj pomyśleć o tym inaczej”.

    To ogromna różnica.
    Zamiast prosić AI: „Zrób mi notatkę”, dużo lepiej napisać: „Sprawdź, czego brakuje w mojej notatce”.
    Gdy rozwiązujesz zadanie, nie oddawaj go od razu sztucznej inteligencji z poleceniem: „Rozwiąż to za mnie”, ale poproś: „Naprowadź mnie pytaniami”.
    A kiedy uczysz się nowego tematu, nie oczekuj gotowego wykładu, tylko spróbuj podejść do tego inaczej: „Pomóż mi samodzielnie dojść do rozwiązania”.
    I właśnie wtedy AI zaczyna naprawdę wspierać rozwój twojego mózgu.

    AI może być fantastycznym nauczycielem


    Sztuczna inteligencja ma też ogromny potencjał jako nauczyciel, szczególnie w nauce języków obcych. Jeszcze kilka lat temu byliśmy skazani na nudne podręczniki i sztuczne dialogi. Dzisiaj możesz uczyć się dokładnie na materiałach, które naprawdę cię interesują.

    Jak więc korzystać z AI w nauce języków?

    Możesz powiedzieć AI, że interesujesz się psychologią, sportem, architekturą, ogrodnictwem albo medycyną, a później poprosić o tekst dopasowany do twojego poziomu językowego i zainteresowań. Możesz prosić o synonimy, trudniejsze wersje tekstu, dodatkowe pytania i wyjaśnienia. I to jest naprawdę fantastyczne. Ale znowu — pod jednym warunkiem: AI ma wspierać twoje myślenie, a nie wyręczać cię z myślenia.

    Przyszłość będzie należała do osób, które potrafią myśleć


    Mam bardzo mocne przekonanie, że sam dostęp do AI nie będzie żadną przewagą, bo dostęp będzie miał prawie każdy. Prawdziwą przewagą stanie się to, kto potrafi myśleć głębiej, analizować informacje, wyciągać wnioski i rozumieć zależności. Eksperci będą coraz bardziej cenni właśnie dlatego, że będzie ich coraz mniej.

    Dlatego tak ważne jest, żeby nie oddawać AI całego procesu myślenia. Bo wtedy bardzo łatwo zacząć mieć poczucie, że „wszystko rozumiem”, podczas gdy tak naprawdę w głowie nie buduje się żadna trwała wiedza. Trzeba zadać sobie pytanie jak w takim razie mądrze korzystać z AI w nauce.

    Jak mądrze korzystać z AI w nauce


    Jeśli chcesz korzystać ze sztucznej inteligencji naprawdę mądrze, pamiętaj o jednej rzeczy: AI ma pomagać ci rozwijać mózg, a nie zastępować jego pracę. To ogromna różnica. I właśnie dlatego w Akademii Geniusza + AI pokazuję nie tylko narzędzia i prompty, ale przede wszystkim sposób myślenia o nauce.

    W Akademii Geniusza + AI pokazuję, jak korzystać z AI w nauce, jak wykorzystać je do lepszego zapamiętywania, tworzenia skutecznych fiszek, aktywnego przywoływania wiedzy, szybszego porządkowania informacji i budowania połączeń między tematami. Pokazuję też, jak przygotowywać się do egzaminów bez kucia i bez zarywania nocy.

    Bo technologia sama w sobie nie rozwiązuje problemu. Najważniejsze nadal pozostaje to, jak korzystasz ze swojego mózgu.

    I bardzo chcę, żebyś zapamiętała jedną rzecz: masz naprawdę fantastyczny mózg. Przyszłość będzie należała do osób, które nauczą się wykorzystywać go mądrze — razem z AI, a nie zamiast niego.

  • Dlaczego nie możesz się skupić podczas nauki – i dlaczego to nie jest kwestia „słabej koncentracji”

    Dlaczego nie możesz się skupić podczas nauki – i dlaczego to nie jest kwestia „słabej koncentracji”

    Otwierasz książkę, zaczynasz czytać, a po chwili orientujesz się, że kompletnie nie wiesz, co właśnie przeczytałaś. Może już wtedy zastanawiasz się jak poprawić koncentrację podczas nauki, czytania, jak mniej się rozpraszać.

    Być może twoje myśli gdzieś daleko odleciały. Myślisz o tym, co dzisiaj zrobiłaś, co będziesz jeść na kolację, co będziesz robić jutro albo w co się ubierzesz.

    Jeśli to brzmi dla ciebie znajomo, chcę ci powiedzieć, że to nie jest kwestia twojego charakteru. To nie znaczy, że jesteś jakąś leniwą kluseczką. To nie jest też kwestia tego, że twój mózg źle działa, że nie nadajesz się do kierunku studiów, który studiujesz, albo że coś z twoim mózgiem jest nie tak.

    To jest kwestia czegoś zupełnie innego. Jeśli ten temat cię dotyczy, koniecznie zostań ze mną do końca.

    Jak wiele informacji przetwarzasz każdego dnia?


    Zanim przejdziemy dalej, mam do ciebie pytanie: jak ci się wydaje, jak wiele informacji przetwarzasz każdego dnia?

    5000? 15 000? A może 1000?

    Naukowcy chcieli znaleźć liczbę, którą można byłoby zapisać, i okazuje się, że przetwarzamy około 74 GB danych dziennie. Żeby lepiej to sobie wyobrazić, pomyśl, że każdego dnia oglądasz 16 pełnometrażowych filmów jeden po drugim.

    Dla porównania: dla osoby, która urodziła się 500 lat temu, taka dawka wiedzy stanowiła całe życiowe doświadczenie. I to jeszcze w przypadku osoby wykształconej. A dla nas to jest zwykły dzień.

    Dodajmy do tego jeszcze fakt, że każdego dnia przez twoją głowę przewija się mniej więcej około 50 000 myśli.

    Szaleństwo, prawda?

    Można więc zadać sobie pytanie: skoro mamy tak wiele informacji i tak dużo bodźców, to skąd mózg wie, na czym ma się skoncentrować? Skąd wie, co jest ważne, a co nie? Na co ma zwrócić uwagę, a co może pominąć?

    To, co twój mózg przepuści przez sito swojej uwagi, decyduje o tym, jak będziesz myśleć i co będziesz zapamiętywać. Można powiedzieć, że twoja uwaga i koncentracja to brama, która decyduje o tym, co stanie się twoją rzeczywistością.

    Dlaczego twoja koncentracja nie działa tak, jak myślisz


    Kiedy pytam ludzi, jak wyobrażają sobie swoją uwagę, często mówią, że mają w głowie wiele różnych ekranów. Tak jakbyśmy byli w studiu telewizyjnym, gdzie na ścianie widać wielkie monitory. Na jednym ekranie myślimy o kolacji, na drugim o planie dnia, na trzecim wspominamy jakąś rozmowę. Wszystkie te ekrany są włączone jednocześnie, a my tylko przerzucamy między nimi uwagę.

    Muszę cię tutaj zdziwić, jeśli właśnie tak wyobrażasz sobie koncentrację.

    Nasza koncentracja i uwaga dużo bardziej przypominają małą tabliczkę. Okazuje się, że taki mentalny notatnik, czyli pamięć robocza, jest nie tylko mały, ale jeszcze zapisywany znikającym flamastrem. Coś sobie zapisujemy, a po chwili to znika. Zastanów się teraz, ile informacji można zmieścić na takiej tabliczce.

    Okazuje się, że około czterech, pięciu.

    Dlaczego to jest tak ważne? Jeśli twoja pamięć robocza, czyli to, co przetwarza się w tym momencie w twojej głowie, ma miejsce zaledwie na kilka cząsteczek informacji, to zobacz, co się dzieje, kiedy w tym samym czasie słuchasz radia, głaszczesz psa, sprawdzasz powiadomienia, masz włączony telewizor i rozmawiasz z osobami dookoła.

    Tę maleńką tabliczkę dzielisz między informacje, których chcesz się nauczyć, i wszystkie inne bodźce, które są wokół ciebie. To niesamowicie przeciąża twoją uwagę.

    Właśnie dlatego wiele osób mówi mi, że nie potrafi wejść głębiej w temat, nie potrafi czegoś zrozumieć, ma poczucie, że nauka jest trudna i męcząca.

    Kiedy przychodzą do mnie kursanci i pytają, dlaczego tak bardzo męczą się w trakcie nauki, często odpowiadam podobnie: twoja pamięć robocza, twój mentalny notatnik, jest przeciążony. To daje złudzenie ogromnego zmęczenia i sprawia, że czujemy się bardzo obciążeni.

    Dlaczego multitasking tak bardzo męczy


    Chcę, żebyś wiedziała, że multitasking, mimo że wydaje się fantastycznym rozwiązaniem na wszystko, niestety powoduje, że jesteś bardziej zmęczona, popełniasz nawet o 50% więcej błędów i wszystko trwa zdecydowanie dłużej.

    Naukowcy robili wiele badań na ten temat i okazuje się, że gdybyśmy wykonali najpierw jedno zadanie, zakończyli je, potem przeszli do kolejnego i następnego, zrobilibyśmy to dużo szybciej niż wtedy, gdy próbujemy robić wszystko jednocześnie.

    Mimo że mamy zupełnie inne wrażenie.

    Można byłoby zapytać: skoro mózgi są tak fantastyczne, genialne i cudowne, to dlaczego od razu nie orientujemy się, że robienie wszystkiego naraz nam nie służy? Przecież powinniśmy od razu zauważyć, że jesteśmy bardziej zmęczeni, popełniamy więcej błędów i wszystko robimy dłużej.

    Sprawa jest tutaj bardzo ciekawa, bo mózg wpada w pewnego rodzaju pułapkę.

    Kiedy skaczemy między zadaniami, sprawdzamy powiadomienia, później pogodę, potem pocztę, chwilę scrollujemy social media, oddzwaniamy do kogoś i znowu wracamy do pracy, mózg za każdym razem dostaje strzał dopaminy. A dla niego dopamina jest cudowną nagrodą. Ma więc wrażenie, że jest bardzo fajnie, bo ciągle coś się dzieje. Klik, klik, klik. Non stop się stymulujemy, a mózg przyzwyczaja się do tego, że co chwilę dostaje kolejną porcję.

    Mózg myli zajętość z pracowitością. Myli zajętość z efektywnością.

    Mamy wrażenie, że jesteśmy cały czas zajęci, że coś się dzieje, że jesteśmy w ruchu, więc uznajemy: wow, to był dobry dzień. Tylko bardzo często wieczorem okazuje się, że wszystko rozgrzebaliśmy, wszystko gdzieś ruszyliśmy, ale tak naprawdę mało co jest skończone. A my jesteśmy niesamowicie zmęczeni.

    Skupiona nauka często wygląda jak nicnierobienie


    Nauka w pełnym skupieniu wygląda zupełnie inaczej.

    Kiedy musimy łączyć kropki, zastanawiać się nad czymś, wyciągać informacje z pamięci długotrwałej, nawiązywać do wspomnień, szukać ciekawostek i budować połączenia, to dla naszego mózgu jest naprawdę wymagający maraton.

    Ale z boku często wygląda jak nicnierobienie. Wygląda, jakbyśmy po prostu siedzieli. Nie widać od razu efektu. Ja też nie zawsze od razu piszę scenariusz. Czasem przez pół godziny albo dłużej po prostu się nad nim zastanawiam. Z boku może to wyglądać tak, jakbym straciła pół godziny na nic. A to nieprawda. Praca fizyczna wygląda inaczej niż praca umysłowa.

    Dla wielu osób jest to naprawdę odkrywcze: czasem trzeba usiąść, zebrać myśli i dać sobie chwilę. Dopiero później pojawiają się fantastyczne efekty.

    Uwaga działa jak pilot od telewizora


    Nasza uwaga działa trochę jak pilot od telewizora. Nie pokazuje nam wszystkiego na ekranie jednocześnie, tylko co chwilę przełącza kanały.

    Teraz słuchamy, co mówi kobieta na ekranie. Za chwilę mignęła ikonka poczty, więc może sprawdzimy pocztę. Nie róbcie tego. Albo myślimy o tym, że jesteśmy głodni i co sobie zjemy.

    Mamy więc ciągłe przełączanie kanałów. Bardzo ważne jest to, żeby uświadomić sobie, że takie przełączanie naprawdę dużo nas kosztuje.

    Naukowcy sprawdzili, ile czasu tracimy na ciągłym przerzucaniu uwagi. Piszesz raport, potem coś czytasz, sprawdzasz pocztę, wracasz do raportu, dzwoni telefon, chcesz coś przeczytać, ale jeszcze chwilę scrollujesz. Mam nadzieję, że wiesz, o co mi chodzi. Okazuje się, że powrót do przerwanego zadania czasami zajmuje nawet 23 minuty.

    I można powiedzieć: „Co? Naprawdę? Przecież tylko na chwilę spojrzałam”.

    Oczywiście to nie jest tak, że przez 23 minuty patrzymy w sufit. W tym czasie mózg bardzo często od nowa buduje kontekst zadania. Przypomina sobie, na czym skończyliśmy, odfiltrowuje bodźce z otoczenia, próbuje wrócić do poprzedniego toku myślenia.

    Czasami nawet zapominamy, że mieliśmy coś dokończyć. Nagle odkrywamy otwartą zakładkę i myślimy: „O Jezu, ja jeszcze nie skończyłam tego formularza”. To właśnie jest koszt ciągłego przerzucania się między zadaniami. Ogrom czasu tracimy nie na pracę, ale na powracanie do pracy.

    Dlatego tak ważne jest, żeby uświadomić sobie koszty robienia wielu rzeczy jednocześnie i koszty braku dbania o koncentrację uwagi. Wiele osób dopiero wtedy ma motywację, żeby coś zmienić.

    Co może pomóc wrócić do lepszej koncentracji?


    Wiele osób pyta mnie: jak poprawić uwagę? Co zrobić, żeby była lepsza? Czy ona się zepsuła? To, co warto wiedzieć na początku, to fakt, że z twoją uwagą jest wszystko w porządku.

    Twoja uwaga działa fantastycznie. Ona działa dokładnie tak, jak została zaprogramowana, czyli po to, aby non stop skanować otoczenie i decydować, czy jesteś bezpieczna. Nawet siedem razy na sekundę twoja uwaga skanuje otoczenie, żebyś nie padła ofiarą jakiegoś tygrysa szablozębnego. Może brzmi to dzisiaj dziwnie, ale uwaga właśnie do tego została stworzona. Ma nas chronić. I radzi sobie z tym rewelacyjnie.

    Kryzys uwagi mamy tak naprawdę dlatego, że ona tak dobrze spełnia swoje obowiązki. A jeszcze bardziej dlatego, że żyjemy w środowisku, które bez przerwy o tę uwagę zabiega.

    Firmy technologiczne zatrudniają najlepsze osoby od uzależnień, od mechanizmów uwagi i od tego, jak przyciągać nas do urządzeń, aplikacji i programów. Im więcej czasu spędzamy w danej aplikacji, tym lepiej dla niej. Warto więc uświadomić sobie, że mamy przed sobą całą armię osób, które świetnie wiedzą, jak działa nasza uwaga i jak o nią walczyć. Przyznaj, że to nie jest równa walka.

    Nie ma sensu wchodzić w nią z hasłem: „Dam radę, mam silną wolę”. Nasza silna wola nie zawsze jest taka silna.

    Bądź jak Odyseusz


    To, co proponuję, to bycie jak Odyseusz.

    Odyseusz zdawał sobie sprawę, że kiedy syreny przepłyną obok jego statku, ich śpiew będzie tak wspaniały, że nie będzie w stanie oprzeć się pokusie wskoczenia do wody.

    I co zrobił?

    Nie udawał kozaka. Nie mówił sobie, że jest lepszy niż każdy inny człowiek i na pewno sobie poradzi. Zanim pojawiła się pokusa, kazał przywiązać się do masztu. Zanim pojawiły się syreny, był przygotowany na to, co go czeka. I to jest dokładnie to, co my też powinniśmy zrobić.

    Uwaga endogenna i egzogenna


    Wyobraź sobie, że jesteś w kawiarni. Czytasz książkę, bardzo ci się podoba i jesteś skupiona na tym, co się tam dzieje. Nagle przy stoliku obok komuś wypada kawa z ręki. Filiżanka rozbija się na kawałki, kawa się rozlewa, wszyscy zwracają na to uwagę. Ty też patrzysz.

    Kiedy jesteś skupiona na książce i decydujesz, że nie zwracasz uwagi na szum ulicy czy ludzi dookoła, zaangażowana jest twoja uwaga endogenna. Decydujesz, że chcesz skupić się na tym, co czytasz.

    Natomiast kiedy coś nagle wyrywa cię z czytania, na przykład rozbijająca się filiżanka, działa uwaga egzogenna. Uwaga egzogenna to ta, która reaguje na to, co dzieje się na zewnątrz. Ona cały czas dba o twoje bezpieczeństwo. I z tą uwagą zazwyczaj nie mamy problemu.

    Trudno wyobrazić sobie kogoś, kto skacze ze spadochronem i zapomina pociągnąć za linkę, bo się rozkojarzył i myślał o czymś w swojej głowie. To normalne, że szybko reagujemy na to, co dzieje się wokół nas. Jeśli teraz ktoś wszedłby do twojego pokoju, trudno byłoby tego nie zauważyć.

    Problem częściej pojawia się z uwagą endogenną, czyli tą, w której to ja decyduję, że chcę przeczytać książkę, napisać referat albo skupić się na nauce.

    Dlatego naszym zadaniem jest nie zaczepiać uwagi egzogennej. Nie dostarczać jej bodźców z zewnątrz, które będą nas rozpraszać.

    Jak stworzyć środowisko do pracy i nauki?


    Idealne miejsce do pracy czy nauki to takie, w którym jest cisza i nic nie odwraca twojej uwagi dźwiękami. Dla wielu osób kawiarnia może być w porządku ze względu na biały szum, ale zwykle najlepiej sprawdza się ciche miejsce: biuro, biblioteka albo spokojny pokój.

    Jeśli nie możesz sobie tego zapewnić, bardzo zachęcam do wygłuszających słuchawek albo słuchawek z białym szumem. Można go po prostu puścić na YouTubie.

    Jeśli cisza jest dla ciebie trudna, szczególnie na początku, możesz słuchać muzyki, ale najlepiej bez słów. Pamiętaj o swoim mentalnym notatniku. Tam nie ma miejsca na dodatkowe słowa. Im więcej miejsca oddajesz rzeczom zbędnym, tym mniej zostaje na rzeczy, które chcesz zrozumieć.

    A im bardziej coś jest trudne, kompleksowe i wymaga zanurzenia się w informacji, tym trudniej będzie ci działać przy nadmiarze bodźców. Im mniej bodźców, tym lepiej.

    Jeśli musisz czegoś słuchać, niech to będzie muzyka bez słów. Może to być muzyka epicka, muzyka filmowa, dźwięki natury, o ile cię nie usypiają, albo brain.fm. Chodzi o to, żeby muzyka miała lekko wyższe tempo i nie usypiała.

    Telefon naprawdę obniża koncentrację


    Poza dźwiękami są też bodźce wizualne.

    Może to być migająca ikonka powiadomienia, informacja o nowej wiadomości, poczta albo cokolwiek innego, co rozprasza twoją uwagę. Dlatego wyłącz wszystkie zakładki, których nie potrzebujesz. Jeśli korzystasz z komputera w trakcie pracy albo nauki, koniecznie wyłącz wszystkie powiadomienia.

    Wszystkie.

    Już sam dźwięk powiadomienia potrafi nas rozproszyć. Ale działa też sama świadomość, że coś przyszło. Część uwagi od razu biegnie w stronę potencjalnej nagrody. Pamiętaj, mózg cały czas spodziewa się tej dopaminki.

    Samo trzymanie telefonu w zasięgu wzroku powoduje, że nasza uwaga i zdolności poznawcze są niższe.

    Badania pokazują, że osoby, które miały telefon w zasięgu wzroku, nawet ekranem do dołu i z wyłączonymi powiadomieniami, miały gorszą koncentrację i gorzej zapamiętywały informacje niż osoby, które wyniosły smartfon do innego pomieszczenia.

    Możesz zapytać: „No dobrze, ale przecież ja z niego nie korzystam. Dlaczego mam go wynosić?”.

    Dlatego, że twój mózg odbiera telefon jako potencjalne źródło nagrody. Nawet sama świadomość, że jest obok, działa trochę tak, jak cukierek leżący na stole. Możesz go nie jeść, ale część twojej uwagi i tak do niego biegnie. Dlatego zdecydowanie lepiej wynieść telefon do innego pokoju. To naprawdę bardzo pomaga w koncentracji.

    Środowisko wpływa na twoją uwagę

    Na początku warto skupić się przede wszystkim na budowaniu środowiska, które nie będzie cię dekoncentrować. Możesz korzystać z aplikacji blokujących strony internetowe albo social media. Możesz też blokować telefon za pomocą specjalnych urządzeń.

    Najważniejsze jest jednak to, żeby mieć świadomość, że środowisko wpływa na to, jak działa twoja uwaga. To ty decydujesz, co z tym zrobisz.

    Stwórz swój rytuał skupienia


    Druga rzecz, którą możesz zrobić, to stworzenie własnego rytuału skupienia. Tak właśnie działają profesjonalni sportowcy.

    Czy wiesz, co robi Rafael Nadal przed każdym serwisem? Ustawia butelki w ten sam sposób. Wykonuje tę samą sekwencję ruchów. Oddycha w określonym rytmie. To nie jest obsesja ani przesąd. To jest wejście w rytuał skupienia i zakotwiczenie uwagi.

    Ten rytuał mówi mózgowi: teraz to i nic innego. Nic innego nie ma znaczenia. Badania z psychologii sportu pokazują, że sportowcy, którzy mają swoje rytuały, na przykład przed serwisem, mają lepszą koncentrację uwagi i niższy poziom stresu. A jak się domyślasz, na zawodach ma to ogromne znaczenie.

    My też możemy stworzyć własne rytuały.

    U mnie wygląda to tak, że wchodzę do gabinetu, robię kilka minut medytacji, układam kostkę Rubika, wykonuję ćwiczenia na koncentrację, żongluję, a potem ustawiam biurko tak, żebym mogła przy nim chodzić. Ustawiam minutnik na 52 minuty. Otwieram aplikację z najważniejszymi zadaniami, wybieram pierwsze zadanie i zaczynam działać.

    To jest pewien trik dla mózgu. Z jednej strony jeszcze nie zaczęłam pracować, ale z drugiej strony już działam. Siłą rozpędu wejście w pracę staje się dużo łatwiejsze.

    Ty też możesz stworzyć taki rytuał. Może to być minutnik, ulubiony napój, odpowiednie oświetlenie albo konkretne miejsce do nauki. Miałam kiedyś koleżankę na studiach, która do nauki ubierała się w to samo ubranie.

    Możliwości jest wiele. Chodzi o to, żeby twój mózg konkretną sekwencję działań kojarzył z informacją: teraz jest czas na koncentrację.

    Nie możesz się skoncentrować, jeśli nie wiesz, na czym


    Mamy już dwa elementy. Pierwszy: dbasz o środowisko, żeby cię nie rozpraszało. Drugi: tworzysz rytuał skupienia. Dajesz swojemu mózgowi informację: „Hej, teraz robimy to, co ja chcę. Teraz jest czas na konkretne zadanie”.

    Jest też trzecia rzecz, o której często zapominamy. Nie możesz się skoncentrować, jeśli nie wiesz, na czym masz się koncentrować.

    Brzmi banalnie, ale bardzo wiele osób ma właśnie z tym problem. Chcą zabrać się do nauki, siadają do biurka i nie wiedzą, co dokładnie mają zrobić. To trochę tak, jakbyśmy wsiedli do samochodu, chcieli ustawić GPS, ale nie podali mu informacji, dokąd jedziemy.

    Nie da się ruszyć z miejsca.

    Dokładnie tak samo działa uwaga. Jeśli siadasz do biurka i wiesz, że masz 50 minut, a w tym czasie chcesz przerobić trzy tezy z farmakologii, to świetnie. Wiesz, na czym masz się skupić i co masz konkretnie do zrobienia.

    Ale jeśli siadasz do biurka, masz przed sobą cały wieczór i myślisz tylko, że musisz się czegoś pouczyć, a potem otwierasz zeszyt i coś sobie czytasz, to ten czas będzie wykorzystany dużo gorzej.

    Warto zapisać sobie konkretnie: mam tyle czasu i w tym czasie chcę zrobić to, to i to.

    Działa tutaj wiele mechanizmów związanych z zarządzaniem sobą w czasie, między innymi prawo Parkinsona, które mówi, że praca rozszerza się tak, aby wypełnić czas dostępny na jej wykonanie. Dlatego dobrze mieć lekką presję i poczucie, że w danym czasie chcemy się wyrobić.

    To naprawdę świetnie działa.

    Bez koncentracji nie ma efektywnej nauki


    Jestem absolutnie zafascynowana tym, że mamy w głowie pewien przełącznik, który decyduje, na co zwrócimy uwagę, co będzie dla nas ważne i co zauważymy w nadmiarze bodźców.

    Zachęcam cię, żeby myśleć o tym właśnie w ten sposób: to ja decyduję, jak będę dbać o swoją uwagę. To ja jestem za to odpowiedzialna.

    Oczywiście marki będą robiły wszystko, żeby przyciągnąć naszą uwagę i żebyśmy spędzali jak najwięcej czasu w social mediach. Niestety karmią one nasz mózg ogromną ilością dopaminy, przez co stajemy się coraz bardziej znudzeni wszystkim innym.

    Między innymi dlatego później tak trudno usiąść spokojnie i poczytać książkę, która jeszcze niedawno była niezwykle ciekawa i dawała ogrom przyjemności.

    Bez koncentracji uwagi nie ma efektywnej nauki.

    To uwaga decyduje, co wpuści do naszego mózgu. To ona decyduje, czy w naszym mentalnym notatniku zmieści się informacja, którą chcemy zapamiętać. Kiedy mówimy o nauce, na początku zawsze jest intencja. Później koncentracja uwagi. Następnie zrozumienie. Dopiero później zapamiętanie. Warto myśleć o tym właśnie w ten sposób.

    Dlatego, kiedy tworzę materiały o tym, jak efektywnie się uczyć, zaczynam od koncentracji. To niezwykle ważny mechanizm, który odgrywa ogromną rolę w zapamiętywaniu i uczeniu się.

    To jest system.

    Koncentracja to jeden z jego elementów. Bez niej trudno mówić o efektywnym czytaniu, notowaniu, zapamiętywaniu i budowaniu wiedzy. Jeśli nie mamy koncentracji, inne elementy również bardzo mocno cierpią.

    Dlatego warto uczyć się tego, jak się uczyć. Wszystkie techniki, które pomagają lepiej zapamiętywać, są skonstruowane tak, żeby pracować również z naszą uwagą. Jeśli stosuję metodę pamięciową, ona zawsze dba o to, żeby moja uwaga była maksymalnie skoncentrowana. Powstaje efekt synergii: jedno pomaga drugiemu, jedno wzmacnia drugie.

    Naprawdę warto to poznać.

    Jeśli chcesz uczyć się efektywniej


    Jeśli chcesz dowiedzieć się, jak uczyć się efektywniej, szybciej przetwarzać informacje i więcej zapamiętywać bez kucia, bez stresu i bez zarywania nocy, zobacz moje szkolenie za 0 zł.

    Wystarczy kliknąć w link poniżej. Tam możesz zobaczyć, jak lepiej wykorzystywać swoją pamięć.

    Pokażę ci też fantastyczny eksperyment pamięciowy, dzięki któremu przekonasz się, że twoja pamięć działa naprawdę rewelacyjnie. Koniecznie tam zajrzyj.

    Mam nadzieję, że przekonam cię do tego, że nasze mózgi są absolutnie fenomenalne i naprawdę warto nauczyć się, jak z nich korzystać.

    Jeśli chcesz lepiej zrozumieć, dlaczego tak trudno dziś utrzymać koncentrację i czemu samo siedzenie nad książkami często nie daje efektów, przeczytaj też artykuł:
    „Dlaczego nauka nie działa tak, jak powinna? 7 błędów, przez które uczysz się godzinami i niewiele pamiętasz”.

    Pokazuję tam między innymi:
    dlaczego multitasking tak bardzo przeciąża mózg, czym jest iluzja wiedzy i dlaczego problem bardzo często nie leży w Twojej pamięci – tylko w sposobie nauki.

  • Dlaczego kucie nie działa na medycynie – historia Julii

    Dlaczego kucie nie działa na medycynie – historia Julii

    Studentka medycyny, która przestała kuć i zaczęła osiągać — historia Julii i 5 rzeczy, które możesz wziąć dla siebie

    Akademię Geniusza stworzyłam z jedną misją: żeby jak najwięcej osób mogło uczyć się efektywnie i dzięki temu mieć lepsze, łatwiejsze, bardziej świadome życie — a także zarabiać świetne pieniądze, robiąc to, co kochają.

    Kilka razy w tygodniu czytam Wasze wiadomości i jestem naprawdę wzruszona. Piszecie o pierwszych spokojnych nocach przed egzaminem. O tym, że znowu wierzycie w siebie, że macie czas dla bliskich i swoich pasji. I właśnie to się dzieje dzięki Akademii: zaczynacie wierzyć w siebie, macie lepsze wyniki w nauce i pracy, odzyskujecie czas i spokój.

    To zawsze moja największa radość i motywacja. I właśnie dlatego, że chcę te postępy doceniać — nie tylko czytać o nich ze wzruszeniem, ale naprawdę nagradzać — stworzyłam konkurs o Kryształowy Mózg. Jego laureatką jest Julia — studentka czwartego roku medycyny, przyszła kardiolog, współautorka artykułów naukowych i kierowniczka badania, które otrzymało grant. A jeszcze niedawno była osobą, która czuła, że biegnie w miejscu — mimo że uczyła się „dwadzieścia pięć godzin na dobę”.

    Jak wyglądała nauka Julii przed Akademią


    Julia opisuje swoje studia przed Akademią obrazem, który zapada w pamięć: stroma góra, japońki zamiast butów wspinaczkowych i brak jakiejkolwiek asekuracji. Wszystko wymagało ogromnego wysiłku, a efekty były niewystarczające.

    Z każdej strony spływały na nią informacje — podręczniki, wykłady, ćwiczenia, zaliczenia. Do tego presja, stres i ciągłe poczucie, że musi udowadniać swoją wartość. Czas dla bliskich uciekał między palcami. Nie było go ani na spotkania, ani na chwilę oddechu. Może zastanawiała się dlaczego kucie nie działa…

    Największy koszt nie był jednak związany z samym materiałem.

    „Najwięcej energii kosztowało mnie nie samo studiowanie, tylko radzenie sobie z własnym stanem mentalnym — z frustracją, zniechęceniem i ciągłym pytaniem: czy ja w ogóle dam radę?”

    Brzmi znajomo?

    Dlaczego kucie nie działało — i dlaczego nigdy nie działa


    Julia robiła to, co robi większość studentów medycyny: skupiała się na ilości. Siedziała do późna, przepisywała notatki, wierzyła, że dobre notatki muszą być idealne i piękne.

    „Nie umiałam wiązać informacji w grupy, a już w szczególności wykorzystywać ich w aspektach praktycznych. Tylko kucie, kucie, kucie. A przecież to obelga dla mózgu.”

    I tu jest sedno: kucie to nie jest nauka. To jest złudzenie nauki. Więcej o tym, dlaczego kucie nie działa na studiach medycznych, pisałam w osobnym artykule o tym, jak uczyć się medycyny skuteczniej. Twój mózg zapamiętuje powierzchnię — wygląd strony, kolejność haseł, brzmienie zdania. Ale nie buduje połączeń. Nie rozumie, dlaczego jedno wynika z drugiego. I dlatego ta wiedza tak szybko znika — bo nigdy tak naprawdę wiedzą nie była.

    Na medycynie widać to wyjątkowo dobrze. Bo medycyna nie pyta cię, czy pamiętasz definicję. Pyta cię, czy rozumiesz mechanizm. Czy potrafisz połączyć kropki. Czy wiesz, co z tego wynika w praktyce.

    Co zmieniło się po Akademii


    Zmiana nie polegała na tym, że materiału nagle było mniej. Zmieniło się podejście — i to wystarczyło, żeby wszystko wyglądało inaczej.

    „Dzięki technikom, które poznałam, i strukturze, jaką wprowadziłam w nauce, moje życie stało się bardziej uporządkowane i efektywne. Wiedziałam, jakie cele chcę osiągnąć i jak łączyć naukę z codziennymi obowiązkami, pasjami i aktywnościami dodatkowymi.”

    W ciągu jednego roku Julia została kierowniczką badania, które otrzymało grant. Współtworzy artykuły naukowe i występuje na konferencjach. Równolegle uczy się niemieckiego — i widzi wyraźny postęp. Pracuje jako nauczycielka angielskiego. I ma czas dla bliskich.

    „Teraz czuję, że nie jestem już tą samą osobą — zagubioną, przytłoczoną, niepewną siebie studentką. Akademia nauczyła mnie wierzyć w mój mózg i w moje możliwości. Zaczęłam go autentycznie ubóstwiać.”

    5 rzeczy, które możesz wziąć dla siebie z historii Julii


    1. Ilość godzin to nie jest miernik nauki. Możesz siedzieć nad książkami do drugiej w nocy i wciąż nie uczyć się skutecznie. Liczy się to, co dzieje się w twojej głowie podczas nauki — czy rozumiesz, czy łączysz, czy aktywnie przywoływujesz wiedzę. Nie to, ile czasu spędziłaś przy biurku.

    2. Kucie to obelga dla mózgu — dosłownie. Twój mózg jest stworzony do budowania połączeń, rozumienia kontekstu i tworzenia skojarzeń. Kiedy dajesz mu suche fakty do bezmyślnego powtarzania, marnujesz jego potencjał. Mapy myśli, mnemotechniki, łańcuchy skojarzeń — to narzędzia, które pozwalają mózgowi robić to, do czego naprawdę się nadaje.

    3. Chaos w głowie to sygnał, że brakuje systemu — nie że jesteś za słaba. Julia czuła się zagubiona nie dlatego, że nie dawała rady. Dlatego, że nikt nigdy nie pokazał jej, jak porządkować materiał, jak planować powtórki, jak łączyć informacje w logiczną całość. Odpowiedni system jest odpowiedzią dla każdego, kto chce przestać tonąć w materiale.

    4. Sen to część nauki — nie nagroda po nauce. Zarywanie nocy przed kolokwium to jedna z najkosztowniejszych strategii, jaką możesz przyjąć. W czasie snu twój mózg dosłownie utrwala to, czego się uczyłaś — segreguje informacje, buduje połączenia, odkłada ważne rzeczy do pamięci długoterminowej. Odbierając mu ten czas, odbierasz sobie efekty całej poprzedniej nauki.

    5. Zmiana podejścia nie wymaga więcej czasu — wymaga większego skupienia. Julia nie zaczęła nagle mieć więcej godzin w dobie. Zaczęła inaczej z nich korzystać. I to wystarczyło, żeby mieć czas i na naukę, i na życie, i na pilates, i na bieżnię, którą — jak sama mówi — kupiła pod wpływem inspiracji z kursu.

    Jeśli rozpoznajesz siebie w tej historii i zastanawiasz się dlaczego kucie nie działa


    Jeśli masz poczucie, że uczysz się dużo, ale nieskutecznie — że jesteś zmęczona, a efekty są nie takie, jak chcesz — to bardzo możliwe, że problemem nie jest ilość materiału. Ani twoje możliwości. Ani twoja pamięć.

    Możliwe, że po prostu nikt nigdy nie pokazał ci, jak naprawdę się uczyć.

    Właśnie dlatego powstała Akademia Geniusza + AI dla Medyków — program, który pokaże Ci dlaczego kucie nie działa, poprowadzi Cię krok po kroku przez techniki, które działają: jak zapamiętywać, jak łączyć informacje, jak wprowadzić system, który pozwoli ci ogarnąć medyczny materiał bez zarywania nocy i bez poczucia, że nigdy nie nadążasz.

    Problem nigdy nie leżał w tobie. Tylko w metodzie.

  • Dlaczego kucie nie działa na studiach medycznych

    Dlaczego kucie nie działa na studiach medycznych

    Wyobraź sobie, że siadasz do nauki o 22:00. Przed tobą podręcznik, notatki, zakładki. Uczysz się. Powtarzasz. Czytasz jeszcze raz. O pierwszej w nocy zamykasz książkę z poczuciem, że zrobiłaś swoje. A potem przychodzi kolokwium i okazuje się, że to, co wydawało się tak jasne poprzedniego wieczoru — teraz gdzieś odpłynęło. Może zastanawiasz się: dlaczego kucie nie działa?

    Jeśli studiujesz medycynę, to wszystko brzmi znajomo. Może aż za bardzo.

    W tym miejscu bardzo wiele osób dochodzi do tego samego wniosku: muszę uczyć się więcej. Dłużej. Intensywniej. Jeszcze bardziej. Tylko że to nie jest właściwy wniosek. Bo problem nie leży w tym, ile się uczysz. Leży w tym, jak się uczysz.

    „Kucie” to nie jest nauka — to złudzenie nauki


    Kucie to jeden z tych nawyków, który wygląda jak praca, a nią nie jest. Siadasz, czytasz, powtarzasz, przepisujesz. Masz poczucie, że robisz coś pożytecznego — bo przecież siedzisz nad materiałem od kilku godzin. Ktoś wchodzi do pokoju i widzi: uczy się.

    Ale twój mózg robi w tym czasie coś zupełnie innego, niż myślisz.

    Zapamiętuje powierzchnię. Zapamiętuje wygląd strony, kolejność haseł, brzmienie zdań. Nie buduje połączeń. Nie rozumie, dlaczego jedno wynika z drugiego.

    Dlatego właśnie ta wiedza tak szybko znika. Bo nigdy tak naprawdę nie była wiedzą. Była odtworzeniem — trwającym dokładnie tak długo, jak długo miałaś to przed oczami.

    Julia, studentka czwartego roku medycyny, opisuje to tak: „Siedziałam do późna, skupiając się na ilości, a nie jakości. Wierzyłam, że dobre notatki muszą być idealne, piękne, a czasem zdarzało mi się nawet bezmyślnie przepisywać podręcznik. Nie umiałam wiązać informacji w grupy, a już w szczególności wykorzystywać ich w aspektach praktycznych — tylko kucie, kucie, kucie. A przecież to obelga dla mózgu.”

    Obelga dla mózgu — to moje ulubione powiedzenie i zgadzam się z nim w stu procentach. Kucie to właśnie to.

    Twój mózg nie jest maszyną do kopiowania


    Twój mózg nie działa jak skaner. Nie zapisuje stron jeden do jednego. On przetwarza informacje – i zatrzymuje tylko te, które mają sens w kontekście tego, co już wie.

    Wyobraź sobie, że próbujesz zapamiętać długą listę losowych słów: stół, niebo, kwas, nerka, widelec, ATP, okno, hemoglobina. Ciężko, prawda? A teraz wyobraź sobie, że te same słowa układają się w historię – że hemoglobina transportuje tlen, który zasila nerki, które filtrują krew napędzaną energią z ATP. Nagle te same informacje są o wiele łatwiejsze do przyswojenia.

    To nie przypadek. To mechanizm, który działa w każdym mózgu. Informacje, które są ze sobą połączone, które tworzą logiczną całość, które mają kontekst – zostają. Informacje wyrwane z kontekstu, zakute na pamięć bez zrozumienia – wyparowują.

    I właśnie dlatego medycyna jest tak trudna dla osób, które kują. Bo medycyna to nie jest zbiór faktów do zapamiętania. To jest sieć powiązań, gdzie wszystko wynika z czegoś i prowadzi do czegoś. Jeśli uczysz się tej sieci – możesz z niej korzystać. Jeśli zakujesz tylko węzły – sieć dla ciebie nie istnieje.

    Dlaczego więcej godzin nie rozwiązuje problemu


    Wielu studentów medycyny wpada w tę samą pułapkę.

    Kujesz. Nie wychodzi tak, jak powinno. Więc kujesz więcej. Wstajesz wcześniej, kładziesz się później, zarywasz noce, rezygnujesz z weekendów. I efekty nadal są nie takie, jak chcesz.

    Prawda jest taka, że zwiększenie liczby godzin przy złej metodzie daje więcej zmęczenia – nie więcej wiedzy. A zarywanie nocy dokłada do tego jeszcze jeden problem: sen to nie jest strata czasu. To jest moment, w którym mózg dosłownie segreguje to, czego się uczyłaś w ciągu dnia – odkłada ważne rzeczy, utrwala połączenia, wyrzuca zbędne. Jeśli odbierasz mu ten czas, dajesz mu materiał, który nigdy nie trafi do pamięci długoterminowej. To tak, jakbyś próbowała napełnić wiadro, które ma dziurę. Możesz lać więcej wody, ale problem leży gdzie indziej.

    Julia opisuje to bardzo precyzyjnie: „Biegnę, ale w miejscu. Nie nadążam, mimo że uczę się dwadzieścia pięć godzin na dobę.”

    Znasz to uczucie? Ja znam je z rozmów z setkami studentów. I za każdym razem problem wygląda tak samo – nie brak czasu, nie brak zaangażowania. Brak systemu.

    Co działa zamiast kucia — trzy rzeczy, które zmieniają wszystko


    Po pierwsze: zrozumienie przed zapamiętaniem. Zanim zaczniesz powtarzać jakikolwiek materiał, zatrzymaj się i zadaj sobie pytanie: czy rozumiem, dlaczego tak jest? Nie czy to pamiętam — czy to rozumiem. Jeśli nie rozumiesz mechanizmu, zakucie go da ci wiedzę, która nie przetrwa pierwszego egzaminu. Jeśli rozumiesz — zapamiętanie przyjdzie znacznie łatwiej i będzie trwałe.

    Po drugie: łączenie, a nie gromadzenie. Każdą nową informację, którą przyswajasz, zapytaj: z czym mi się to łączy? Co już wiem, co to przypomina, gdzie już to widziałam? Im więcej połączeń stworzysz, tym trwalsza będzie ta wiedza. Mapy myśli, mnemotechniki, łańcuchy skojarzeń — to narzędzia, które pomagają twojemu mózgowi budować tę sieć. Julia mówi wprost: „Odkryłam, że mapy myśli i mnemotechniki to mój sposób na naukę.”

    Po trzecie: system powtórek, który pracuje za ciebie. Jednorazowe przerobieniu materiału nie wystarczy — nawet jeśli zrobiłaś to świetnie. Mózg potrzebuje sygnałów, że dana informacja jest ważna. Daje mu je regularne przywoływanie tej informacji z pamięci — nie czytanie jej ponownie, ale próba przypomnienia sobie bez podpowiedzi. Krzywa zapominania jest bezlitosna, ale regularne powtórki w odpowiednich odstępach czasu mogą ją całkowicie odwrócić na twoją korzyść.

    Co zmienia się, kiedy masz system


    Julia, zanim trafiła do Akademii Geniusza, czuła się — jej własne słowa — jak ktoś, kto wspina się na stromą górę w japonkach zamiast w butach wspinaczkowych. Wszystko wymagało ogromnego wysiłku, a efekty były niewystarczające. Czuła się przytłoczona, zmęczona, ciągle z poczuciem, że nie nadąża.

    Rok po zmianie podejścia do nauki: jest kierowniczką badania, które otrzymało grant. Współtworzy artykuły naukowe. Występuje na konferencjach. Uczy się nowego języka — niemieckiego — i widzi wyraźny postęp. A do tego ma czas dla bliskich i na pilates.

    Nie dlatego, że ma „talent”. Dlatego, że zrozumiała, jak działa jej mózg — i zaczęła z nim pracować, zamiast przeciwko niemu.

    „Akademia nauczyła mnie wierzyć w mój mózg i w moje możliwości. Dzięki technikom i strukturze, jaką wprowadziłam w nauce, moje życie stało się bardziej uporządkowane i efektywne” — mówi Julia.

    To nie jest kwestia talentu. To kwestia metody.


    Jeśli czujesz, że uczysz się dużo, a efekty są niewystarczające — to nie znaczy, że nie nadajesz się na medycynę. To znaczy, że nikt nigdy nie pokazał ci, jak naprawdę uczyć się tej konkretnej, wymagającej dziedziny.

    Medycyna jest trudna — i nie ma co się oszukiwać, materiału jest naprawdę dużo. Ale problem nie leży w tym, że go za dużo. Problem leży w tym, że wymaga ona czegoś więcej niż zapamiętywania. Chodzi o myślenie w sieciach, nie w listach. O rozumienie, nie odtwarzanie. O system, który pozwoli ci ogarnąć ten ogrom — zamiast tonąć w nim z każdym kolejnym semestrem.

    I właśnie dlatego powstała Akademia Geniusza + AI dla Medyków — program, który krok po kroku pokazuje, jak pracować z materiałem medycznym w sposób, który naprawdę działa. Jak budować połączenia między informacjami, jak stosować techniki pamięciowe dostosowane do specyfiki tej dziedziny, jak planować powtórki i jak w końcu poczuć, że kontrolujesz swój materiał — zamiast gonić za nim bez tchu.

    Jeśli chcesz w końcu przestać kuć i zacząć naprawdę się uczyć — zapraszam Cię do Akademii: https://kurs.dorotafilipiuk.pl/dlamedykow

    Mózg masz już gotowy. Potrzebujesz tylko odpowiednich narzędzi.

    Jeśli chcesz lepiej zrozumieć, jak się uczysz i co u Ciebie działa, możesz zrobić ten krótki quiz o stylu uczenia się.

    Cześć! Jestem Dorota i od 15 lat pomagam ludziom uczyć się szybciej, lepiej i przyjemniej wykorzystując potencjał mózgu.
  • Dlaczego uczę się i nie pamiętam? To nie problem pamięci

    Dlaczego uczę się i nie pamiętam? To nie problem pamięci

    Pewnie też tak masz — siadasz do nauki, czytasz, słuchasz podcastów, wracasz do notatek. Robisz wszystko tak, jak „powinno się robić”. A potem mija miesiąc, patrzysz wstecz i myślisz: no tak, to było ciekawe. Ale co konkretnie z tego pamiętam? I zaczyna się takie nieprzyjemne uczucie: czytałam, słuchałam, poświęciłam czas — i po co? Dlaczego uczę się i nie pamiętam?

    To jest jeden z najbardziej frustrujących momentów w nauce. Nie dlatego, że się nie starałaś. Właśnie dlatego, że się starałaś.

    I w tym miejscu bardzo wiele osób dochodzi do tego samego wniosku: chyba po prostu mam słabą pamięć. Albo: może nauka po prostu nie jest dla mnie.

    Chcę ci powiedzieć coś ważnego: to nie jest prawda.

    Problem jest zupełnie gdzie indziej, niż myślisz


    Przez lata pracy z ludźmi — studentami, profesjonalistami, osobami, które uczą się dla siebie — widzę ten sam schemat. Ludzie, którzy mówią, że mają złą pamięć, bardzo często mają po prostu złe metody. Albo żadnych metod. I to nie jest ich wina — nikt ich tego nigdy nie nauczył.

    Wyobraź sobie taką sytuację. Czytasz artykuł o jakimś ciekawym zagadnieniu. Wszystko jest jasne, logiczne, ma sens. Masz takie poczucie: tak, rozumiem to. Zamykasz przeglądarkę i po kilku dniach ktoś cię pyta o tamten temat. I nagle… pustka. Coś tam było, ale co dokładnie? Dlaczego to działało? Jak to się nazywało?

    Dlaczego uczę się i nie pamiętam mimo nauki?

    To nie jest kwestia pamięci. To jest złudzenie, które nas wszystkich dotyczy — i które ma konkretną nazwę: iluzja wiedzy. Rozpoznajesz coś, bo to widziałaś. Ale rozpoznawanie to nie to samo, co umiejętność powiedzenia tego samodzielnie, bez podpowiedzi.

    Wyobraź sobie, że masz przed oczami mapę miasta, które dobrze znasz. Wiesz, gdzie co jest. Zamykasz mapę — i nagle nie możesz narysować tej mapy z głowy. Wszystko było znajome, kiedy na to patrzyłaś. Ale wiedzy tam nie ma.

    Iluzja wiedzy — dlaczego nam się wydaje, że umiemy, a tak naprawdę nie umiemy

    Twój mózg jest niesamowicie sprawnym filtrem. Każdego dnia dociera do niego ogromna ilość informacji — twarze mijanych osób, reklamy na billboardach, ceny w sklepie, numery rejestracyjne samochodów. Gdyby mózg próbował zapamiętać to wszystko, byłaby to katastrofa. Nie mogłabyś normalnie funkcjonować.

    Więc mózg robi coś genialnego — odrzuca to, co uznaje za nieważne. I robi to automatycznie, bez pytania cię o zdanie.

    Problem polega na tym, że dopóki nie pokażemy mózgowi, że dana informacja jest dla nas ważna — że warto ją zatrzymać — on potraktuje ją dokładnie jak billboardy mijane na ulicy. Widział, przetworzyło się, minęło. Nie dlatego, że jest leniwy. Dlatego, że działa optymalnie.

    Twój mózg działa dokładnie tak, jak powinien

    I tu jest ta ulga, którą chcę, żebyś poczuła: Twój mózg nie jest uszkodzony. On działa dokładnie tak, jak powinien działać. Jest po prostu bardzo, bardzo egoistyczny — w dobrym sensie tego słowa.

    Zatrzymuje tylko to, co uzna za ważne. To, co ma znaczenie. To, do czego wracasz. To, z czym coś łączysz.

    Jeśli dajesz mu suchy tekst, raz, bez kontekstu, bez połączeń, bez powrotu — on to wyrzuci. Nie dlatego, że jest leniwy. Dlatego, że działa optymalnie.

    Prawda jest taka, że to nie brak talentu jest tutaj problemem. To nie brak motywacji. To brak systemu, który sprawia, że mózg dostaje sygnał: ta informacja jest ważna, zatrzymaj ją.

    Jak naprawdę działa zapamiętywanie 


    Pomyśl o pamięci nie jak o szufladzie, do której wkładasz rzeczy. Pomyśl o niej jak o sieci pajęczej. Każda nowa informacja, którą przyswajasz, musi się zaczepić o coś, co już jest w tej sieci. Im więcej haczyków — czyli im więcej już wiesz na dany temat — tym łatwiej coś nowego „wisi” i nie wypada.

    Dlatego właśnie ekspertom tak łatwo się uczyć w swojej dziedzinie. Nie dlatego, że są mądrzejsi. Dlatego, że mają już dużo haczyków. Nowa wiedza ma się gdzie przyczepiać.

    I tutaj jest piękna pętla: im więcej wiesz, tym łatwiej się uczysz. A żeby zacząć tę pętlę, musisz tylko wiedzieć, jak ją uruchomić.

    Pięć rzeczy, które naprawdę pomagają mózgowi zapamiętywać


    Po pierwsze: sprawdzaj, a nie tylko czytaj.

    To jest jeden z najważniejszych przełomów, jeśli chodzi o naukę. Zamiast po raz kolejny patrzeć na notatki — zamknij je i spróbuj powiedzieć to, co pamiętasz, bez podpowiedzi. Z głowy. Na początku może być to trochę niekomfortowe, bo nagle okaże się, że dużo mniej pamiętasz niż myślałaś. I to jest dokładnie to, czego potrzebujesz. To, czego nie pamiętasz, jest cenniejsze niż to, co pamiętasz — bo pokazuje ci, nad czym faktycznie warto popracować. To właśnie nazywamy active recall, czyli aktywnym przywoływaniem wiedzy. Dzięki temu, już nigdy nie zapytasz dlaczego uczę się i nie pamiętam 😉

    Po drugie: wracaj do materiału — ale z głowy, nie z notatek.

    Powtórki mają sens tylko wtedy, gdy są aktywne. Przejrzenie notatek to bierne rozpoznawanie. Mózg jest grzeczny, kiwa głową, mówi „tak, znam to” — i nic z tego nie wynika. Prawdziwa powtórka to próba przypomnienia sobie czegoś, zanim zajrzysz do źródła. Wtedy mózg dostaje sygnał: ta informacja jest potrzebna. I zaczyna ją trzymać.

    Po trzecie: łącz nowe z tym, co już wiesz.

    Kiedy uczysz się czegoś nowego, zadaj sobie pytanie: z czym mi się to kojarzy? Co mi to przypomina? Gdzie już coś podobnego widziałam? Im więcej połączeń stworzysz, tym trwalej ta wiedza zostanie. Wiedza to klocki LEGO — nie wystarczy je mieć, trzeba je połączyć w coś, co stoi.

    Po czwarte: mózg zapamiętuje obrazy, nie słowa.

    Kiedy słyszysz słowo „truskawka”, w głowie pojawia ci się obraz. Kiedy słyszysz abstrakcyjne pojęcie — nic się nie pojawia. Dlatego tak trudno zapamiętać suche definicje. Jeśli chcesz, żeby coś zostało — zamień to na obraz, historię, metaforę. Ktoś mi kiedyś powiedział, że pamięć krótkotrwała to taki „żółty notes na biurku” — mieści mało, szybko się zapełnia, i trzeba szybko przepisać ważne rzeczy do szuflady. To proste zdanie — i od razu wiem, o co chodzi.

    Po piąte: sen to nie jest strata czasu — to jest przetwarzanie.

    W czasie snu mózg dosłownie „segreguje” to, czego się uczyłaś w ciągu dnia. Odkłada ważne rzeczy, wyrzuca zbędne. Jeśli uczysz się do późna kosztem snu, dajesz mózgowi materiał, który nigdy nie trafi do magazynu długoterminowego. To tak, jakbyś pisała coś ważnego na kartce i wyrzucała ją przed pójściem spać.

    Dlaczego to ważniejsze niż myślisz — i to nie tylko ze względu na egzaminy


    Jest coś, o czym rzadko się mówi w kontekście nauki, a co uważam za absolutnie kluczowe.

    Jakość naszego myślenia zależy od tego, co mamy w głowie. Nie od tego, co mamy pod ręką w telefonie. Nie od tego, co możemy sprawdzić w Google. Od tego, co jest zakodowane w naszej pamięci długoterminowej.

    To dlatego dwie osoby patrzące na ten sam problem widzą zupełnie co innego. Jedna ma więcej haczyków w sieci pajęczej — i dlatego zobaczy więcej możliwości, więcej powiązań, więcej rozwiązań. Kreatywność to nie jest magiczny talent. Kreatywność to łączenie wiedzy, którą masz. Nie możesz połączyć czegoś, czego nie masz.

    I jest jeszcze jedna rzecz, o której warto powiedzieć wprost: im mniej wiemy o jakimś temacie, tym łatwiej nas w tym temacie oszukać. Im więcej wiemy, tym lepiej rozumiemy, jakich pytań nie zadaliśmy. Wiedza to nie tylko użyteczność — to też ochrona.

    Dobra wiadomość: masz dobry mózg. Po prostu nikt nie pokazał Ci, jak go używać.


    I właśnie dlatego powstała Akademia Geniusza + AI.

    To najbardziej kompleksowy program o efektywnej nauce, jaki stworzyłam. Krok po kroku prowadzi Cię przez siedem obszarów, które razem budują prawdziwy system uczenia się: koncentrację, czytanie, notowanie, zapamiętywanie, zarządzanie wiedzą, higienę umysłu i wykorzystanie AI w nauce.

    Nie chodzi o to, żebyś uczyła się więcej. Chodzi o to, żebyś zaczęła uczyć się tak, żeby to zostało.

    W Akademii znajdziesz konkretne lekcje poświęcone temu, o czym czytałaś wyżej: jak pracować z active recall, jak budować system powtórek opartych na krzywej zapominania, jak tworzyć fiszki, które pomagają zapamiętywać na długo — a nie tylko na chwilę. A oprócz tego ponad 100 innych lekcji, które pokazują, jak naprawdę korzystać z potencjału swojego mózgu.

    Nie musisz być bardziej zdolna. Nie musisz mieć więcej czasu. Potrzebujesz tylko odpowiedniego systemu.

    Na koniec — to, co chcę, żebyś zabrała z tego artykułu


    Nie masz złej pamięci. Masz mózg, który działa tak, jak powinien — i który czeka na odpowiednie warunki, żeby zacząć zatrzymywać to, co ważne.

    Jeśli przez lata czułaś, że nauka jest dla Ciebie trudna, że za mało pamiętasz, że inni jakoś sobie radzą, a Ty nie — to naprawdę nie jest Twoja wina. Nikt Cię tego nie nauczył. Szkoła uczyła treści, ale nie uczyła, jak się uczyć.

    Najlepszy moment na zmianę był dawno temu. Drugi najlepszy moment jest teraz.

    Do zobaczenia w Akademii Geniusza + AI!

    Jeśli chcesz lepiej zrozumieć, jak się uczysz i co u Ciebie działa, możesz zrobić ten krótki quiz o stylu uczenia się.

  • Gdzie się uczyć? 9 wskazówek

    Gdzie się uczyć? 9 wskazówek

    A Ty gdzie to robisz? Na łóżku, na krześle, a może na sofie? ? Gdzie najlepiej …się UCZYĆ? Jakie jest Twoje miejsce do nauki? Przetestuj 9 sposobów, na to, żeby Twój mózg działał efektywniej tam gdzie się uczysz!

    Każde duże dziecko wie, że pewne narzędzia są najbardziej skuteczne w konkretnym środowisku. Samochodu nie używamy do jazdy po wodzie, kilof nie najlepiej się sprawdzi do piasku a mikserem nie wywieszamy betonu. A co jest Twoim najlepszym, najwspanialszym i niezbędnym narzędziem do pracy? Twój mózg. I on ten nie w każdym środowisku działa najbardziej optymalnie. Pewnie zauważyłeś, że czasami jesteś bardziej skupiony a innym razem bardziej senny. Czasami czas mija Ci szybko a innym razem nie wiesz jak ruszyć z martwego punktu.

    Oto 9 sposobów, na to aby Twój mózg działał efektywniej tam gdzie się uczysz:

    Wolisz, podróżować szerokimi, pustymi drogami, czy wąskimi i zatłoczonymi?

    Myślę, że nawet jeśli nie jesteś kierowca to łatwo Ci się domyślić, że dużo bardziej mecząca jest jazda, gdzie musimy cały czas przerzucać naszą uwagę na nowe elementy- pieszych, rowerzystów, zwierzęta i inne pojazdy. Nasz mózg mniej się męczy i mniej pomyłek popełnia jeśli nie jest zasypywany różnymi bodźcami.  Sprawa jest prosta: mniej rzeczy które Cię rozpraszają = lepsza koncentracja na tym co robisz. A to z kolei = lepsze zrozumienie i zapamiętanie informacji. Co to oznacza dla Ciebie w praktyce? :

    • Po pierwsze zadbaj o ciszę w swoim otoczeniu- wyłącz radio, telewizor, wszelkie powiadomienia, usiądź w cichym otoczeniu. Jeśli jesteś bardzo przyzwyczajony do hałasu możesz aż czuć się niekomfortowo albo nawet mieć wrażenie, że bez muzyki idzie Ci gorzej- to tylko wrażenie. Możesz skorzystać z listy utworów do nauki które znajdziesz tutaj:
      Bezpłatne materiałyA co jeśli uczysz się w publicznym miejscu? Zawsze możesz wykorzystać stopery do uszu lub szukać miejsc gdzie słyszysz szum a nie konkretną rozmowę lub dźwięk.
    • Po drugie usuń niepotrzebne przedmioty że swojego biurka. Nie zaśmiecaj swojej przestrzeni samoprzylepnymi karteczkami rozwieszonymi dookoła, i wszelkimi materiałami z których obecnie nie korzystasz
    • Po trzecie – odetnij się od najgorszego rozpraszacza, który działa na Twoja ciekawość i uwagę jak magnes. Tak, tak, dobrze wiesz o czym mówię: odłóż telefon, wyłącz Internet jeśli z niego nie korzystasz i pamiętaj, że im mniej dystraktorów, czyli elementów, które Cię rozpraszają, tym lepiej ?

    Z czym kojarzy Ci się mięciutkie łóżeczko?

    Mi że spaniem, odpoczynkiem i kilkoma innymi bardzo przyjemnymi sprawami ? Ale na pewno nie z nauka! Kiedy nasze ciało jest rozluźnione, nie ma napięcia mięśniowego i czujemy się jak ślimaczki to niestety działamy jak mięczaki ;/ Dlatego to co jest bardzo ważne to:

    • ucz się siedząc na twardym krześle a nie w mięciutkim fotelu lub co gorsza leżąc na łóżku (AAA!)- tak, tak, nie oszukuj się że to pozycja do nauki
    • pamiętaj że lekki tonus mięśniowy, czyli napięcie, sprzyja lepszej nauce dlatego jeśli nie lubisz siedzieć możesz chodzić podczas powtarzania notatek, tak jak na przykład aktorzy lub nawet stać ?
    • A jako ciekawostkę dodam, że dowiedziono, że w ubraniach bardziej sztywnych np. żakiecie, pracujemy bardziej efektywnie niż np. w dresie. Dlatego jeśli uczysz się do egzaminu lepiej nie ucz się w piżamie ?

    Jeżeli interesuje Cię ta tematyka, koniecznie przeczytaj wpis: “4 PODSTAWY EFEKTYWNEJ NAUKI”

    A jak stuningować biurko do nauki, abyśmy się szybciej uczyli?

    • używaj podkładki pod książkę z której czytasz, tak aby górna część strony i dolna były mniej więcej w tej samej odległości od oczu. Możesz kupić sobie drewnianą podstawkę lub po prostu podłożyć kilka książek, które spełnia tą samą funkcję. Dzięki temu Twoje oczy mniej się męczą, jest Ci wygodniej siedzieć i lepiej zaznaczyć ważne informacje.
    • pamiętaj o dobrym oświetleniu. Jeśli uczysz się w nocy, dobrze jeśli korzystasz w dwóch źródeł światła– z lampki na biurku i w innej części pokoju. Dzięki temu kontrast nie będzie tak duży a Twoje oczy nie będą tak szybko się męczyć.
    • Zainstaluj sobie na biurku najlepszy dopalacz do pracy Twojego mózgu bez którego neurony nie mogą że sobą współpracować- postaw butelkę wody do której możesz dodać, cytrynę, limonkę lub pomarańcze. Pij ją regularnie i pamiętaj że mózg za nią przepada!

    To oczywiście tylko garść sposobów na to, jak możesz poprawić miejsce swojej pracy i nauki. Daj mi znać w komentarzu czy skorzystasz z którejś wskazówki i czy sam możesz polecić dobre sposoby innym.

    Jeśli jesteś zainteresowany tematem i chcesz dowiedzieć się znacznie więcej na temat tego jak uczyć się szybciej i bardziej przyjemnie to skorzystaj z mojego Mini Kursu Efektywniej Nauki!

    Kliknij!

    Znajdziesz w nim filmy, notatki, mapy myśli i wiele informacji, które powinieneś poznać na samym początku swojej edukacji. Gdyby szkoła uczyła tego co naprawdę ważne… Link do Mini Kursu znajdziesz też w opisie do tego filmu.

    Jeśli chcesz udostępnij ten film swoim znajomym. Dzięki dzieleniu się wiedzą będzie nam żyło się łatwiej. Pamiętaj też o subskrybowaniu tego kanału i obejrzeniu innych moich filmów które w znacznym stopniu, mogą ułatwić Ci życie. Do  zobaczenia w krotce!

    “Cześć! Nazywam się Dorota Filipiuk i od 10 lat pomagam ludziom uczyć się efektywnie, wykorzystując wiedzę na temat tego, jak uczy się nasz mózg. Jestem psychologiem, trenerem i coachem w trakcie certyfikacji. Przeprowadziłam ponad 15 tysięcy godzin na sali szkoleniowej i sprzedałam ponad 21 000 kursów online, dlatego ludzie ufają moim umiejętnościom.“

    Zapraszam Cię do zajrzenia na mojego funpaga: Kliknij!

    Dorota jest współautorką produktów wspierających proces diagnozy i rozwoju potencjału zdolnych gimnazjalistów, prelegentką na licznych konferencjach i gościem w wielu podcastach. Prowadzi kanał w serwisie YouTube i podcast ,,Efektywność Osobista”.

    Jej artykuły znajdziesz m.in. w Wysokich Obcasach, Estate i przede wszystkim Forbes’ie.

    Była wykładowcą na dwóch uczelniach wyższych, prowadziła szkolenia m.in. dla MAN, Stella i Bank Polski. W podróży dookoła świata założyła 2 firmy online. Jest szczęśliwą mamą Kornelki, pasjonatką zdrowego stylu życia. W wolnych chwilach kocha malować i uprawiać aerial yogę.

    Czy już wiesz, jakie jest Twoje miejsce do nauki? ?

  • „UCZĘ SIĘ, A NIE UMIEM” –  7 POWODÓW

    „UCZĘ SIĘ, A NIE UMIEM” – 7 POWODÓW

    Kawa za kawą, walczysz z czasem, nerwowo pochłaniasz informacje, żeby zdążyć przed… egzaminem. Powtarzasz jak mantrę słówka, a nadal nie znasz języka? Uczysz się, ale nie zapamiętujesz? Eksperci  przedstawiają możliwości Twojego umysłu jak rozpędzone ferrari, a Ty czujesz się jakbyś miał w garażu malucha, a na dodatek nie wiesz jak go uruchomić? Nie chcę Cię martwić, ale popełniasz kardynalne błędy i bezmyślnie powielasz schemat „zakuć, zdać, zapomnieć”… Daj mi kilka minut, a pokażę Ci 7 sposobów, dzięki którym zaczniesz zapamiętywać na długo!

    Monika uczy się do egzaminu już 3 noc i jak na razie wszystko jej się tylko myli. Grzesiek kolejny raz powtarza słówka z angielskiego i wciąż nie może ich zapamiętać. Bartek oblał test w pracy a Asia już drugi raz podchodzi do egzaminu na radcę prawnego… A Ty masz czasami problem z tym, aby nauczyć się czegoś raz na długi czas?

    Mimo, że naukowcy wciąż przekonują nas do tego że nasze mózgi są super, hiper, ultra efektywne to jednak większość z nas traktuje to jak bajkę o jednorożcu. Może to i prawda, ale ja nigdy tego nie widziałem. No bo przecież zapominam, nudzę się podczas nauki, nie mogę się skoncentrować, nie rozumiem albo czuję że… nauka mnie boli. Tak więc naukowcy na pewno studiują specjalne mózgi a kiedy zbadaliby mój doszliby do zupełnie innych wniosków.

    Odpowiedź jest jednak inna– jesteś rycerzem, który zupełnie nie zna się na obsłudze swojego wspaniałego miecza i polega w kolejnych walkach wierząc że miecz jest tępy… No dobrze, skoro wstęp mamy już za sobą możemy teraz zastanowić się nad Twoimi słabymi punktami w przygotowaniu do walki, którą staczasz o serce… przepraszam to nie ta bajka. W walce o piękną ocenę, oczywiście ?

    Grzech numer jeden: 

    złe nastawienie. Myślisz, że nie potrafisz, więc nawet nie zaczynasz a jak zaczniesz to się momentalnie zniechęcasz. Twierdzisz, że jakiekolwiek wcześniejsze porażki świadczą o tępym… niech będzie mieczu. A nie o tym, że nie wiesz jak się nim posługiwać. Nie tędy droga mój Wojowniku. Jeśli nie widzisz efektów w tym jak się obecnie uczysz, to szukaj innej taktyki walki.

    Bez sensu, abyś obrażał się na miecz że nie działa skoro nie trzymasz go za rękojeść. Musisz wiedzieć, jeszcze jedną rzecz. Jeśli cały czas wmawiasz sobie sam, lub ktoś życzliwy robi to za Ciebie. że jesteś głupi i nie potrafisz to wiedz, że jesteś niemądry tylko dlatego, że w to wierzysz. Twój mózg jest zaprogramowany na naukę jak na nic innego na świecie i jeśli czegoś nie pamiętasz to tyko dlatego, że źle nim władasz.

    Grzech numer dwa: 

    nie skupiasz się. Słuchasz muzyki, oglądasz telewizor, odpisujesz na wiadomości, lajkujesz fotki znajomym i szukasz nowej zdobyczy na ali express. Wierzysz, że dokładnie w tym samym czasie w jakiś magiczny sposób wiedza zapisze się trwale w Twoim mózgu i pozostanie tam nienaruszona. Wojowniku, zapomniałeś o najważniejszej lekcji sztuk walki- koncentracja. Bez niej nie przetwarzasz odpowiednio informacji. Nie jesteś wyczulony na błędy i nie rozumiesz tego na co patrzysz przez co wpada to do mózgu oczami i nie szuka żadnego ośrodka odpowiedzialnego za zapis informacji w przyszłości. Więcej na ten temat dowiesz się z odcinka o koncentracji uwagi: (http://www.dorotafilipiuk.pl/blog/article/45)

    Grzech numer trzy:

    nie przetwarzasz informacji. Patrzysz ale nie widzisz. Czytasz ale sobie nie wyobrażasz. Pamiętaj, że tak jak miecz aby działał musi być wzięty do ręki tak i Twój mózg, aby coś zapamiętał musi to widzieć! Bez względu na to czy uczysz się dat, numerów telefonów czy języków obcych jeśli nie widzisz schematów, powiązań, skojarzeń i obrazu to prawdopodobieństwo tego, że nauczysz się tych informacji jest takie jak tego, że leżąc na ziemi, i wymachując mieczem na boki staniesz się genialnym wojownikiem. Więcej na ten temat mówiłam w odcinku o najważniejszej zasadzie nauki: http://www.dorotafilipiuk.pl/blog/article/36

    Uwaga! Pamiętaj, że kucie to obelga dla Twojego mózgu tak jak machanie mieczem na oślep i myślenie, że się walczy.

    Grzech numer cztery:

     nie jesteś przygotowany. Nawet najsprawniejszy wojownik jeśli nie zje nie będzie miał sił do walki. Podobnie Twój mózg- musi nie tylko otrzymać glukozę ale i wodę, aby Twoje komórki nerwowe stwierdziły, że chce im się pracować. Pamiętaj o tym, aby wywietrzyć pokój, nie uczyć się z pustym żołądkiem i cały czas nawadniać wodą swój organizm podczas nauki co jest niebywale ważne w efektywnym zapamiętywaniu informacji.

    Grzech numer pięć:

    nie robisz przerw. Nawet najlepszy mistrz kung-fu po 5 godzinach walki nie jest już tak szybki, celny i silny jak na początku. Dlatego jeśli zasiadasz do nauki rano a kończysz ją wieczorem, to wiedz że tylko Ci się wydaje że tak długo się uczyłeś. W tym czasie Twój mózg wielokrotnie zabierał Cię w podróże międzyplanetarne w Twojej wyobraźni. Planował misję ocalenia dżungli na Saharze. Zastanawiał się czy zielone pantofle to najlepszy wybór na wyjście do biedronki po zakupy. Zamiast oszukiwać siebie, ucz się maksymalnie 1,5 godziny po czym zrób przerwę dla swojego mózgu zabierając go na 10 minutowy spacer czy na sprzątania.

    Jeżeli interesuje Cię ta tematyka, koniecznie przeczytaj wpis: “JAK BYĆ SILNYM PSYCHICZNIE – UNIKAJ 12 RZECZY”

    Grzech numer sześć: 

    nie widzisz, aby było Ci to przydatne. Jeśli masz się zmotywować do zabijania smoków za którymi wręcz przepadasz to domyślam się, że nic z tym nie zrobisz. Podobnie jak z nauką rzeczy, które wydają Ci się nie przydatne. Musisz wiedzieć, że nasz mózg jest strasznym egoistą. Zapamiętuje to co uważa, że przyda Ci się aby przetrwać, wszystko to co Cię interesuje i wzbudza Twoje emocje. To dlatego, jeśli interesujesz się siatkówką, kiedy usłyszysz wynik meczu na przystanku autobusowym nie musisz sobie go tysiąc razy powtarzać, żeby go zapamiętać. Trik polega na tym, że każdą informację możesz zamienić na taką, aby Twój mózg się w niej zakochał. W dodatku stwierdził, że chce z nią spędzić resztę życia. A do tego już przydadzą Ci się mnemotechniki, które działają jak eliksir miłości. Wiążąc węzłem małżeńskim neurony z informacjami.

    Grzech numer siedem: 

    nie powtarzasz od razu. Jak Ci się wydaje, jeśli podczas treningu super wojownika udałoby Ci się jeden raz wykonać dobry cios, to czy Twój mistrz powiedziałby Ci, że masz iść do domu, czy powtórz ten ruch jeszcze raz, aby go utrwalić? Tak, tak, powtórka jest świetna, szczególnie wtedy kiedy jest OD RAZU. Kończysz czytać rozdział książki- przejrzyj go szybko jeszcze raz. Skończyłeś notować jakieś informacje, przejrzyj swoje notatki zanim zamkniesz zeszyt. Wychodzisz z wykładu– zrób w głowie szybkie podsumowanie itd. Jeśli tego nie robisz, większość informacji ulotni się z Twojego mózgu w ciągu 24 godzin…

    To tylko 7 grzechów w nauce, które powodują, że zamiast uczyć się szybko i efektywnie, nabierasz przekonania, że coś Twój mózg Cię nie lubi.

    “Cześć! Nazywam się Dorota Filipiuk i od 10 lat pomagam ludziom uczyć się efektywnie, wykorzystując wiedzę na temat tego, jak uczy się nasz mózg. Jestem psychologiem, trenerem i coachem w trakcie certyfikacji. Przeprowadziłam ponad 15 tysięcy godzin na sali szkoleniowej i sprzedałam ponad 21 000 kursów online, dlatego ludzie ufają moim umiejętnościom.“

    Zapraszam Cię do zajrzenia na mojego funpaga: Kliknij!

    Dorota jest współautorką produktów wspierających proces diagnozy i rozwoju potencjału zdolnych gimnazjalistów, prelegentką na licznych konferencjach i gościem w wielu podcastach. Prowadzi kanał w serwisie YouTube i podcast ,,Efektywność Osobista”.

    Jej artykuły znajdziesz m.in. w Wysokich Obcasach, Estate i przede wszystkim Forbes’ie.

    Była wykładowcą na dwóch uczelniach wyższych, prowadziła szkolenia m.in. dla MAN, Stella i Bank Polski. W podróży dookoła świata założyła 2 firmy online. Jest szczęśliwą mamą Kornelki, pasjonatką zdrowego stylu życia. W wolnych chwilach kocha malować i uprawiać aerial yogę.

  • JAK UCZYĆ SIĘ SŁÓWEK Z JĘZYKA OBCEGO?

    JAK UCZYĆ SIĘ SŁÓWEK Z JĘZYKA OBCEGO?

    Znasz to uczucie, gdy ktoś zadaje Ci pytanie w obcym języku i nie wiesz co powiedzieć? Zdarza Ci się godzinami uczyć słówek, a za parę dni już ich nie pamiętasz? Chcesz poznać szybkie patenty na efektywne opanowanie nowego języka? Zaufaj mojemu kilkuletniemu doświadczeniu, obejrzyj materiał- dzięki tym pięciu wskazówkom, Twój słownik będzie bogatszy!

    Chyba nikogo nie muszę przekonywać do nauki języka obcego i to nie tylko dlatego, że uczenie się języków rozwija nasz umysł i chroni przed chorobą Alzheimera. Zresztą, jeśli już tu jesteś na pewno jesteś osobą, która chce uczyć się szybciej i łatwiej. Jeśli oglądasz moje filmy na temat efektywnej nauki  to na pewno już wiesz, że twój mózg jest wręcz stworzony do tego, aby się uczyć. Wiem, że możesz teraz kręcić z niedowierzaniem głową kiedy przypomnisz sobie ile czasu zajmuje Ci zapamiętywanie słów z języka obcego. Siedzisz, kujesz i nawet jeśli zapamiętasz listę słów, to albo na krótko, albo do czasu kiedy masz coś… powiedzieć. Mogę Cię tylko zapewnić, że to wszystko jest zupełnie normalne, dokładnie tak samo jak to, że nie umyjesz naczyń odkurzaczem mimo, że przecież on też służy on do sprzątania.

    Moje święte prawo uczenia się brzmi: kucie to obelga dla mózgu, dlatego to czego na pewno nie powinieneś robić, jeśli uczyć się słówek, to siedzenie i bezmyślne powtarzanie ich jak automatyczna sekretarka na infolinii.

    Od czego więc możesz zacząć powiększanie swojego słownika z obcego języka?

    Czytaj, oglądaj i doświadczaj języka

    Kiedy słyszymy czy czytamy coś w obcym języku, naturalnie nim nasiąkamy. Nasza motywacja rośnie do tego, aby wiedzieć coraz więcej, bo jest on nam zwyczajnie potrzebny. Nie koniecznie musisz od razu zaczynać od wiadomości czy książek. Jeśli dopiero zaczynasz naukę oglądaj bajki i czytaj komiksy. Zawsze poszukuj informacji związanych z tym czym się pasjonujesz. Na początku, oczywiście, nie zrozumiesz wszystkiego, jednak po czasie nauczysz się melodii języka, czy wymowy poszczególnych słów a także wiele z nich nauczysz się z kontekstu.

    A właśnie, wiesz że ludzie z treningiem muzycznym zwykle są lepsi w nauce języków? Jest hipoteza, że takie ucho jest lepiej wytrenowane do wsłuchiwania się w szczegóły i szybszego oraz trwalszego kodowania w mózgu. Także może warto nauczyć się grać na jakimś instrumencie? O ile nie masz sąsiadów, oczywiście ?

    Słuchaj, mów i pisz w obcym języku

    Nawet pojedyncze zdania, tweety czy posty w Twoim papierowym facebooku. Kiedy zapisujesz nowe słówka zawsze zapisuj je w jakimś zdaniu, które od razu będzie je tłumaczyć. Przykładowo, jeśli chcesz się nauczyć słowa ,,zachmurzony” to nie pisz zdania: ,,Niebo jest zachmurzone”, dlatego, że nadal nie będziesz wiedział co to słowo oznacza. Niebo może być też niebieskie lub bezchmurne. Zapisz więc zdanie: Niebo jest zachmurzone bo widać na nim wiele ciemnych chmur i chyba będzie padać. Oczywiście zrób to w języku, którego się uczysz.

    Nie ograniczaj się do poznania tylko jednego słówka

    Kiedy uczysz się nowego słowa, ucz się również innych jego form. Na przykład jeśli uczysz się słówka ,,twardy”, czyli przymiotnika, naucz się również jaki jest rzeczownik od tego słówka, czyli ,,twardość’’, jaki jest czasownik czyli ,,twardnieć” i jaki jest przysłówek, jeśli istnieje. Możesz też szukać zawodów związanych z danym słówkiem, miejsc czy nazw własnych. Dzięki tej prostej sztuczce uczysz się kilku słów w tym samym czasie a przy okazji możesz dowiedzieć się, że np. milk to nie tylko mleko ale również doić. Sprawdzaj powiązane zwroty ze słówkiem, którego się uczysz.

    Zapamiętujesz słówko miłość? Zobacz jakie inne zwroty wykorzystują to słowo np. historia miłosna, być zakochanym, prawdziwa miłość itd. Dzięki temu w bardzo szybki sposób możesz nauczyć się innych słów i budować w głowie powiązania i skojarzenia, które świetnie wpływają na ich zapamiętanie.

    Jeśli już jesteśmy przy zapamiętywaniu,

    to nie mogę nie wspomnieć o genialnych mapach myśli, które mogą stanowić dla Ciebie mini słowniczki z danego języka. Jeśli dodasz do nich obrazki i własne skojarzenia możesz uczyć się słówek nieprawdopodobnie szybko. Gotowe mapy z języka angielskiego, możesz ściągnąć bezpłatnie (http://www.dorotafilipiuk.pl/freematerials)

    A jeśli chcesz się nauczyć tej najlepszej metody notowania na świecie, a przy okazji nauczyć się rysować, to koniecznie zobacz mój kurs ,,notuj jak geniusz”:znajdziesz go tutaj!

    “Cześć! Nazywam się Dorota Filipiuk i od 10 lat pomagam ludziom uczyć się efektywnie, wykorzystując wiedzę na temat tego, jak uczy się nasz mózg. Jestem psychologiem, trenerem i coachem w trakcie certyfikacji. Przeprowadziłam ponad 15 tysięcy godzin na sali szkoleniowej i sprzedałam ponad 21 000 kursów online, dlatego ludzie ufają moim umiejętnościom.“

    Zapraszam Cię do zajrzenia na mojego funpaga: Kliknij!

    Dorota jest współautorką produktów wspierających proces diagnozy i rozwoju potencjału zdolnych gimnazjalistów, prelegentką na licznych konferencjach i gościem w wielu podcastach. Prowadzi kanał w serwisie YouTube i podcast ,,Efektywność Osobista”.

    Jej artykuły znajdziesz m.in. w Wysokich Obcasach, Estate i przede wszystkim Forbes’ie.

    Była wykładowcą na dwóch uczelniach wyższych, prowadziła szkolenia m.in. dla MAN, Stella i Bank Polski. W podróży dookoła świata założyła 2 firmy online. Jest szczęśliwą mamą Kornelki, pasjonatką zdrowego stylu życia. W wolnych chwilach kocha malować i uprawiać aerial yogę.

    Czy już wiesz, jak uczyć się słówek? ?