Kategoria: Bez kategorii

  • Jak wdrożyć nawyk i naprawdę go utrzymać? Najczęstsze błędy

    Jak wdrożyć nawyk i naprawdę go utrzymać? Najczęstsze błędy

    Jak wdrożyć nawyk i utrzymać go na dłużej? To pytanie pojawia się bardzo często u osób ambitnych, które chcą regularnie uczyć się języka, brać suplementy, ćwiczyć, czytać książki czy robić inne rzeczy, które naprawdę im sprzyjają, ale za nic nie mogą tego nawyku utrzymać na dłużej.

    Dlatego chcę porozmawiać o tym, jakie są trzy najczęstsze błędy, które popełniamy, kiedy chcemy zmienić swoje życie, oraz jak wdrożyć nawyk i rzeczywiście go utrzymać. Podzielimy się również najlepszymi nawykami, które u nas fantastycznie działają.

    Ja nazywam się Dorota Filipiuk, jestem psychologiem i trenerką mózgu. Do przygotowania tego artykułu zaprosiłam mojego partnera, Roberta Marchela. Robert jest olimpijczykiem długowieczności i na co dzień testuje oraz optymalizuje zdrowe nawyki na najwyższym poziomie.


    Co mają wspólnego nawyki i olimpiada długowieczności?

    Robert nie jedzie na żadną olimpiadę tak jak ktoś, kto na przykład rzuca oszczepem. W tym przypadku znaczenie ma to, co robi na co dzień, jak wygląda jego dzień i jakie ma nawyki. Wszystko to wpływa na jego prędkość starzenia, bo właśnie ona jest mierzona w olimpiadzie długowieczności.

    Jedną z czołowych postaci jest tam na przykład Brian Johnson, o którym pewnie wiele osób słyszało. Robert optymalizuje swój sen, jedzenie i treningi, a także inne nawyki, takie jak sauna czy komora hiperbaryczna. Ma to duży związek z samodyscypliną, dbaniem o zdrowie i właśnie nawykami.

    W tym momencie Robert zajmuje 104. miejsce na świecie, a w Polsce jest drugi. Do ścisłej czołówki jeszcze trochę mu brakuje, ale w olimpiadzie bierze udział kilkadziesiąt tysięcy osób, więc jest to już całkiem dobre miejsce.

    Ja również wdrażam większość tych nawyków, natomiast nie mierzę ich tak mocno jak Robert. Dlatego chcę pokazać różne podejścia do wdrażania nawyków i to, co może nas powstrzymywać przed ich utrzymaniem.


    Pierwszy błąd: próbujemy zmienić za dużo na raz

    Jednym z najczęściej powtarzających się błędów jest to, że bierzemy na siebie za dużo od samego początku.

    Do tej pory nic nie robiliśmy, byliśmy trochę w takim marazmie, a teraz nagle: dobra, idę na siłownię, zaczynam biegać, zmieniam dietę i jeszcze robię dziesięć innych rzeczy.

    Przez chwilę, kiedy mamy tę początkową energię, może nam się to udawać. Czasami przez kilka dni, czasami tydzień, dwa, może miesiąc. Niektórzy dotrwają dłużej, ale przy tak dużej zmianie, kiedy początkowa energia opada, często wszystkie te nawyki również upadają.

    Dużo lepiej robić to powoli i stopniowo, budując nawyk po nawyku.

    Dlaczego tak się dzieje? Żeby to zrozumieć, trzeba mniej więcej wiedzieć, jak funkcjonuje nasz mózg.

    Mamy ciało migdałowate, które znajduje się w środku naszego mózgu i ma ogromne znaczenie, kiedy w naszym otoczeniu pojawia się jakakolwiek zmiana. Ciało migdałowate nas chroni. Najczęściej, kiedy pojawia się jakaś negatywna zmiana i dzieje się coś złego, informuje nas o tym, że powinniśmy o siebie zadbać.

    Może jednak reagować również wtedy, kiedy wprowadzamy pozytywne zmiany. Nasz mózg jest bardzo mocno uwrażliwiony na jakąkolwiek zmianę, bo może ona oznaczać pewnego rodzaju zagrożenie.

    Jeśli więc wdrażamy mnóstwo nawyków w jednym czasie, ciało migdałowate bardzo mocno reaguje i rzeczywiście znajdujemy się w swego rodzaju stresie.

    Planując zmianę, wyobrażamy sobie idealną przyszłość

    Bardzo ważne jest również to, że kiedy planujemy sobie tak wiele różnych zmian, często kompletnie nie bierzemy pod uwagę tego, jak będzie wyglądała przyszłość.

    Pokazuje to naprawdę mnóstwo eksperymentów. Kiedy ludziom zadawano pytanie, jak będą się w przyszłości czuli i jak będą podchodzili do sportu czy jedzenia, zawsze wybierali taką idealną wersję siebie.

    Na pewno będę mieć wtedy więcej silnej woli. Na pewno będę mieć więcej energii. Z dużo większą przyjemnością będę wstawać rano.

    Mamy trochę taki nałożony różowy filtr, który kompletnie nie bierze pod uwagę tego, że w przyszłości również możemy odczuwać stres w pracy. Nasze dzieci mogą się rozchorować, sami możemy się źle czuć, może nam zabraknąć energii, możemy zachorować albo przechodzić trudne emocjonalnie chwile.

    W planowaniu kompletnie tego nie uwzględniamy. Z jednej strony mózg bardzo mocno chce nas chronić, a z drugiej zbyt optymistycznie podchodzimy do przyszłości.


    Drugi błąd: nie zauważamy efektów małych nawyków

    Kolejny częsty błąd polega na tym, że mózg nie zauważa efektów małych, drobnych nawyków. Pojawia się pytanie: co mi to tak naprawdę daje?

    Mogę naczytać się o tym, że na przykład branie omegi jest dla nas świetne i naprawdę bardzo ją polecamy. Podobnie jest z witaminą D3, której niedobory ma ponad połowa Polaków. Jeśli jednak wezmę ją raz, drugi czy trzeci, tej zmiany po prostu nie widzę.

    My mamy bzika na punkcie snu. Badania bardzo często pokazują, że osoby permanentnie niewyspane nawet nie zauważają, że ich funkcjonowanie jest na dużo niższym poziomie. Dotyczy to chociażby silnej woli czy łatwości wchodzenia w konflikt i zdenerwowania w porównaniu z osobami, które czują się wypoczęte, wyspane i zadowolone.

    Bardzo często tych małych zmian po prostu nie zauważamy.


    Trzeci błąd: zmuszamy się do nawyków, których nie lubimy

    Trzecim dużym błędem jest to, że za bardzo się zmuszamy i wybieramy sobie takie nawyki, które od samego początku trudno wdrożyć. W ogóle nie są przyjemne, a my mamy w głowie coś takiego: „Trudno, nie podoba mi się to, ale zmuszę się i jakoś to będzie”.

    Z doświadczenia Roberta wynika, że zdecydowanie lepiej podejść do tego w taki sposób, żeby wybrać coś, przy czym wyobrażamy sobie, że jesteśmy w stanie wytrwać nawet do końca życia. To nie może być krótkotrwała zmiana na tydzień czy dwa dni, tylko coś na dłuższy okres, najlepiej nawet do końca życia.


    Jak sprawić, żeby nawyk stał się przyjemny?

    Dobrym przykładem jest orbitrek. Robert wielokrotnie próbował zmusić się do tego, żeby na nim ćwiczyć. Czasami udawało mu się przez miesiąc, czasami przez dwa, ale w końcu sobie odpuszczał.

    Dopiero kiedy zaczął oglądać seriale podczas ćwiczeń, wszystko się zmieniło. Wybierał dobry serial, którego nie mógł się doczekać, i ustalał, że ogląda go tylko i wyłącznie na orbitreku. Wtedy w końcu udało mu się wdrożyć ten nawyk i dzisiaj w zasadzie nawet go lubi.

    Stało się to czymś naturalnym, do czego się przyzwyczaił i co już go nie męczy. Po prostu zakłada, że tak ma, a dodatkową przyjemnością jest właśnie oglądanie serialu.

    Ja takich przykładów również mam całe mnóstwo. Zawsze byłam przekonana, że warto byłoby chodzić na przykład na aerobik. Natomiast ja tego nie znoszę. Mało tego, nigdy nie lubiłam nawet jogi. Za to aerial joga, taka powietrzna, połączona z choreografią i tańcem, była dla mnie absolutnie fantastyczna.

    Podobnie jest z chodzeniem na siłownię czy robieniem różnych innych ćwiczeń. W niektórych znajduję ogromną przyjemność, a inne są dla mnie po prostu jedną wielką męką, której nie lubię.

    Jeśli chcemy wdrażać dobre nawyki, to poza unikaniem tych błędów dobrze byłoby wiedzieć, jak funkcjonuje mózg i co najbardziej pomaga nam w tym, żeby nawyk z nami został.

    Nie chodzi przecież tylko o to, żeby przez tydzień czy dwa tygodnie coś regularnie robić. Chodzi o to, żeby nawyki naprawdę z nami zostały, były dla nas łatwe i przyjemne oraz pozwalały czerpać rezultaty z systematyczności.


    Jak wdrożyć nawyk? Ubierz czynność w konkretną rutynę

    Pierwszym bardzo ważnym punktem jest to, żeby daną czynność ubrać w nawyk.

    To nie działa tak, że postanawiam sobie: „Od dzisiaj będę jeździł na orbitreku”, a później po prostu zaczynam to robić wtedy, kiedy mi się przypomni.

    Trzeba zaplanować, kiedy dokładnie będziemy wykonywać daną czynność, i ubrać ją w powtarzalną rutynę. Nasz mózg i ciało uwielbiają właśnie rutyny. Z czasem wykonywanie danej czynności będzie coraz mniej bolesne, bo po prostu się do niej przyzwyczaimy.

    W pewnym momencie nawet bez zastanawiania się nad tym, czy powinniśmy coś zrobić, czy nie, będziemy wykonywali tę czynność. W przypadku Roberta będzie to zejście na dół i wejście na orbitrek.

    Orbitrek jest trochę większą rzeczą, bo jednak jest to trening, ale ta sama zasada dotyczy praktycznie wszystkiego: brania suplementów, medytacji czy regularnej nauki języka.

    Intencja implementacyjna, czyli kiedy dokładnie to zrobię?

    Jeśli chcielibyśmy ubrać to w psychologiczne pojęcie, mówimy o tak zwanej intencji implementacyjnej, czyli określam sobie, kiedy będę wykonywać daną czynność.

    Mnóstwo razy próbowałam na przykład regularnie brać suplementy. Za każdym razem coś się zmieniało, bo nagle okazywało się, że części suplementów nie mogę brać przed śniadaniem, części nie powinnam brać po śniadaniu, niektóre powinnam brać wieczorem, a inne rano. Dlatego warto zobaczyć, kiedy u nas jest odpowiedni moment na konkretny nawyk.

    Jeśli na przykład chcę regularnie uczyć się języka i zawsze podróżuję tramwajem, mogę wyrobić sobie taki nawyk, że kiedy wchodzę do tramwaju, włączam aplikację Anki i przerabiam 10 czy 15 fiszek. Jeśli chcesz lepiej uporządkować cały proces nauki, przeczytaj również artykuł o efektywnej nauce.

    Czynność wyzwalająca musi być konkretna

    Bardzo ważne jest jednak to, żeby czynność uruchamiająca nawyk była konkretna.

    Nie chodzi o: „Po śniadaniu biorę suplementy”.

    Lepiej określić to dokładnie: „Kiedy odłożę talerz do zmywarki, sięgam do szafki, wyciągam suplementy i je biorę”.

    Ta konkretność jest bardzo ważna, ponieważ bez niej nawyk może się zwyczajnie rozmyć. Nie wystarczy powiedzieć sobie, że coś zrobimy rano. Trzeba określić konkretny moment.

    Ja na przykład piję szklankę wody po tym, jak rano umyję zęby. Mam już przygotowany kubeczek, a przy nim stoi żelazo albo magnez, który biorę dokładnie przy tym kubeczku. Nie da się tego ominąć i trudno o tym zapomnieć. To właśnie jest czynność wyzwalająca.

    Jeśli więc gdzieś coś nie idzie i widzicie, że dany sposób się nie sprawdza, nie mówcie sobie od razu: „Ja się do tego nie nadaję” albo „U mnie to nie działa”. To może po prostu oznaczać, że wybrany moment jest za słaby.

    Czasami wybieramy sobie moment typu „po śniadaniu”, a później okazuje się, że jesteśmy wiecznie spóźnieni i nie mamy czasu, żeby wtedy coś wykonać.

    Ja bardzo często miałam tak z medytacją. Zakładałam, że będę medytowała, kiedy położę się do łóżka. Tyle że momentalnie zasypiałam, więc było to kompletnie bez sensu.

    Szukanie swojego idealnego „kiedy” jest pewnego rodzaju wyzwaniem. Jest jednak niezwykle ciekawe, bo możemy obserwować, co nam działa, co niekoniecznie działa i co nam sprzyja.


    Pętla nawyku i nagroda za wykonanie czynności

    Ważną częścią zamknięcia pętli nawyku jest również nagroda.

    Mamy czynność początkową, następnie czynność właściwą, czyli na przykład wzięcie suplementu. Szczególnie podczas wyrabiania nowego nawyku potrzebna jest jeszcze nagroda – taka mała dawka dopaminy za to, że zrobiliśmy to, co trzeba.

    Kiedy powstają złe nawyki, takie jak scrollowanie social mediów, dopamina wydziela się naturalnie. Odkrywamy coś nowego, coś nas rozśmieszyło albo czegoś się dowiedzieliśmy.

    W przypadku dobrego nawyku warto dać sobie dodatkową nagrodę. Świetnie może sprawdzić się na przykład aplikacja do śledzenia nawyków, w której zaznaczamy sobie: „Okej, zrobiłem”. Szczególnie na początku może to działać bardzo dobrze, zwłaszcza jeśli jest dodatkowo zgamifikowane i zdobywamy punkty czy wygrywamy jakiś mecz.

    Zanim jednak przejdziemy do tego, jak można zamienić nudną czynność w grę, warto wrócić do samej czynności, którą mamy wykonać.


    Energia aktywacyjna: nawyk powinien być maksymalnie łatwy

    Mamy więc coś, co przypomina nam, że mamy wykonać daną czynność. U mnie jest na przykład tak, że kiedy włączam przeglądarkę, na stronie startowej pojawia mi się kurs, który obecnie przerabiam. Włączam go na 15 minut i to właśnie uruchamia dany nawyk.

    Bardzo ważne jest jednak również to, żeby na początku określić ten nawyk jako prosty i przyjemny. Tutaj mówimy o tak zwanej energii aktywacyjnej.

    Jeśli musisz włożyć mnóstwo energii w to, żeby zacząć ćwiczyć, brać suplementy czy uczyć się języka, prawdopodobieństwo porzucenia nawyku jest ogromne. Na przykład przed nauką musisz wybrać spośród wielu książek, znaleźć odpowiednią stronę i dopiero zacząć ją przerabiać. Już samo rozpoczęcie wymaga wtedy dużo energii.

    Według mnie idealny wskaźnik tego, czy nawyk, który chcemy wdrożyć, jest dobry, wygląda tak: jest tak krótki, że zawsze masz na niego czas, i tak łatwy, że w ogóle nie musisz się motywować.

    Nie musisz się do tego spinać. To trochę jak z myciem zębów. Nie myślisz: „O Jezu, jeszcze tylko te zęby, muszę sobie puścić w głowie jakąś wewnętrzną mowę motywacyjną”. To się po prostu dzieje. Dokładnie tak samo powinno być z każdym nawykiem, który wdrażamy.

    Zacznij od najłatwiejszej wersji nawyku

    Oczywiście dla jednej osoby 10 minut biegania będzie tak proste, że nawet nie ma po co wkładać butów. Dla mnie jednak właśnie takie podejście było czymś, co najbardziej mi pomogło.

    Buty stały po prostu przy wyjściu. Często się nie przebierałam i nawet biegałam w sukience. Chodziło tylko o to, żebym założyła buty i wyszła z domu.

    To było dla mnie najważniejsze. Nie interesowały mnie żadne inne mierniki, tylko wykonanie tej jednej rzeczy. Dzięki temu wiedziałam, że później będzie mi dużo łatwiej podbiec kilometr więcej czy nawet przebrać się w odpowiednie ubranie. Mogłam też zacząć kojarzyć tę czynność z czymś przyjemnym – z tym, że dobrze się po niej czuję i pojawiają się endorfiny.

    Dlatego, szukając nawyków, powinniśmy szukać sposobu, żeby ich wykonanie było maksymalnie łatwe.

    Jeszcze jeden przykład. Robert bierze mnóstwo suplementów, ja dużo mniej. Natomiast dla mnie otwieranie każdego słoiczka i wysypywanie suplementów zajmowało tyle czasu, że energia aktywacyjna była zbyt wysoka.

    Jeśli jednak poproszę nasze dzieci, żeby podzieliły mi wszystkie suplementy do małych pojemniczków, wszystko się zmienia. Wtedy po prostu otwieram pojemnik, wysypuję suplementy i je łykam. Dla mnie jest to totalny game changer.


    Zmniejszaj tarcie przy dobrych nawykach

    Robert nazywa niską energię aktywacyjną również zmniejszaniem „friction”, czyli zmniejszaniem tarcia. Możemy też dodawać tarcie, jeśli chcemy pozbyć się złego nawyku.

    Warto rozróżnić niską energię aktywacyjną od najmniejszego możliwego kroku. Załóżmy, że dopiero zaczynam wdrażać orbitrek, a normalnie trening powinien trwać pół godziny. Mogę założyć, że mój nawyk zostanie zaliczony nawet wtedy, kiedy zejdę tam tylko na 30 sekund.

    Trening nie będzie wtedy zbyt długi, ale bardzo często dzieje się tak, że kiedy już tam jesteśmy, myślimy: „Dobra, to chociaż przeciągnę to do pięciu minut. Może do dziesięciu”. Być może nie zrobimy pełnych 30 minut, ale trening i tak będzie trochę dłuższy.

    Trochę sami siebie oszukujemy po to, żeby pojawić się w miejscu, w którym nawyk w ogóle może zostać wykonany. Dlatego zaplanowanie najmniejszego możliwego kroku jest bardzo ważne.

    Podobnie działa zmniejszanie tarcia. Możemy na przykład przygotować ubrania przy łóżku. Po wstaniu nie trzeba wtedy zastanawiać się, w co ubrać się na trening. Wszystko jest już gotowe.

    Chcesz pozbyć się złego nawyku? Zwiększ tarcie

    Zwiększanie energii aktywacyjnej, czyli zwiększanie tarcia, jest z kolei bardzo przydatne, kiedy chcemy pozbyć się złego nawyku.

    Jeśli na przykład walczymy z jedzeniem słodyczy, możemy po prostu nie mieć ich w domu. Żeby zjeść coś słodkiego, trzeba będzie najpierw pójść do sklepu.

    Jeżeli chcemy ograniczyć oglądanie Netflixa, możemy wyciągnąć baterie z pilota i położyć je na najwyższej szafce. Jeśli naprawdę będziemy chcieli coś obejrzeć, damy sobie radę. Trzeba będzie jednak przestawić krzesło, wdrapać się na szafkę i wyjąć baterie.

    Nie zdarzy się wtedy przypadkiem, że znowu sięgniemy po pilot i włączymy Netflixa. Energia aktywacyjna będzie po prostu większa.

    Można to dostosować praktycznie do każdego złego nawyku. Możemy chować rzeczy, których chcemy unikać, sprzedać je albo po prostu nigdy ich nie kupować.

    U nas w domu obowiązuje zasada: zero: alkoholu, cukru i przetworzonej żywności. Po prostu takich rzeczy nie mamy i ich nie kupujemy. Rodzinę i znajomych również prosimy, żeby nam ich nie przynosili. Jeśli kiedyś ktoś się pomylił, po prostu musiał zabrać je z powrotem. Mało tego, zabraniamy rodzinie i znajomym przynosić nam takie rzeczy do domu. Kiedyś, jeśli ktoś się pomylił, po prostu musiał z tym wrócić.

    Bardzo staramy się więc o to, żebyśmy w ogóle nie byli narażeni na rzeczy, które nam nie służą.

    Podobnie można podejść do social mediów. Zawsze zachęcam do korzystania z aplikacji, które je blokują. Można określić, ile czasu dziennie możemy spędzić na konkretnym portalu, na przykład pięć minut. Możemy też ustawić godziny, w których w ogóle nie da się tam zalogować.

    U mnie sprawdza się to fantastycznie. Mam takie rozwiązanie zarówno na komputerze, jak i na telefonie. Dzięki temu w określonym czasie po prostu nie mogę z tego skorzystać.

    To są dwie strony tego samego medalu. Wszystko zależy od tego, czy chcemy wyrabiać dobre nawyki, czy pozbywać się tych, które nam nie służą.


    Jaka powinna być nagroda za wykonanie nawyku?

    Wcześniej pojawił się temat nagrody. Część osób może pomyśleć: „Okej, jeśli pobiegłam, to teraz mogę pójść na ciastko”. Albo: „Regularnie ćwiczyłam, uczyłam się czy robiłam coś innego, więc teraz mogę zrobić sobie przerwę”.

    Warto więc powiedzieć trochę więcej o tym, czym właściwie powinna być nagroda.

    Nagroda powinna być mała i natychmiastowa. Zaraz po wykonaniu nawyku dajemy sobie małą dawkę dopaminy. Dobrym rozwiązaniem jest zaznaczenie, że udało nam się coś zrobić, czyli po prostu śledzenie nawyku, który w danym momencie wdrażamy. To świetnie zamyka pętlę nawyku.

    Nie chodzi o lody po treningu, które uzupełnią kalorie, które właśnie spaliliśmy. Chodzi o coś drobnego.

    Czasami wydaje nam się, że nagroda musi być fizyczna. Tak naprawdę sama satysfakcja z obserwowania własnej regularności może być nagrodą.

    Ja na przykład mierzę sobie liczbę pięter. Fantastycznie się czuję, kiedy widzę, że od trzech miesięcy regularnie wykonuję określoną liczbę pięter. Podobnie jest z krokami. Chcę je sobie domknąć i mam satysfakcję z tego, że rzeczywiście to robię.

    Robert ma natomiast jeszcze swój sposób, który odkrył chyba zupełnie przypadkiem. Bardzo mocno zmotywował go do działania i pomógł mu więcej się ruszać oraz być bardziej aktywnym.


    Jak grywalizacja może pomóc utrzymać nawyk?

    Robert już lata temu postanowił sobie, że fajnie byłoby dodać więcej ruchu do swojego życia. Wiedział jednak, że nie może się do tego zmuszać, dlatego chciał, żeby był to pewnego rodzaju sport.

    Postanowił wrócić do tenisa stołowego, który kiedyś bardzo lubił. Kupił stół i ustawił go w garażu podziemnym. Plan był taki, że będzie grał razem z sąsiadami.

    W praktyce wyglądało to jednak tak, że rzeczywiście czasami grali, ale mniej więcej dwa razy w miesiącu przez godzinę czy półtorej. Udało się przekonać jednego albo drugiego sąsiada, żeby zszedł na dół i zagrał.

    W pewnym momencie Robert dowiedział się jednak, że w Lublinie działa liga tenisa stołowego. Co więcej, była to liga drużynowa. Znał kilka osób, które grały, więc wspólnie stworzyli drużynę i zgłosili się do rozgrywek.

    Nagle mieli rozpisane mecze, wiedzieli, kiedy grają i z kim. Pojawiła się tabela ligowa, punktacja, statystyki oraz możliwość sprawdzania, kto ile setów wygrał.

    I to było niesamowite.

    Motywacja do grania w tenisa wzrosła razy dziesięć.

    Ze sportu, który Robert uprawiał okazjonalnie dwa razy w miesiącu, zrobiła się aktywność wykonywana co najmniej dwa razy w tygodniu. Czasami grał nawet częściej. Dzisiaj potrafi grać pięć czy sześć razy w tygodniu, szczególnie wtedy, kiedy trwa sezon ligowy.

    Kiedy zobaczył, jak ogromne znaczenie ma ta forma rywalizacji, pomyślał, że przecież nie istnieje liga medytacji, nauki języka czy dowolnego innego nawyku, który chcielibyśmy wdrożyć.

    Wtedy właśnie zaczęła powstawać idea ligi zdrowych nawyków.


    Od ligi zdrowych nawyków do aplikacji Life Masters

    Na początku wszystko było prowadzone w Excelu. Było to jeszcze około 2022 czy 2023 roku. Wśród znajomych powstała taka liga zdrowych nawyków.

    Z czasem przerodziło się to w pełnoprawną, zaawansowaną aplikację, którą nazwaliśmy Life Masters.

    Każdy wybiera w niej nawyki, które chce śledzić. Nie musi być to tylko jeden nawyk. Można wybrać ich więcej, a także określić rzeczy, z których chcemy zrezygnować, czyli szkodliwe zachowania, których chcemy unikać.

    Każdy tydzień to pojedynek z innym przeciwnikiem, który również śledzi swoje nawyki. Wygrywa osoba, która ma lepszy wynik w danym tygodniu i lepiej trzymała się swoich postanowień.

    Dla Roberta do dziś jest to game changer, ponieważ właśnie w ten sposób gamifikuje swój zdrowy styl życia. Za każdym razem, kiedy chce wdrożyć nowy nawyk i dodaje go do Life Masters, wie, że inni ludzie będą go widzieli. Może to być drużyna własna albo przeciwna, ale samo to ma wpływ na regularność.


    Czym to się różni od zwykłego trackera nawyków?

    Wyobraźmy sobie, że ktoś myśli:

    „Wiem, że cukier mi szkodzi. Nie chcę go więcej jeść. Wiem, że skoki cukru bardzo negatywnie wpływają na moje samopoczucie i mózg. Nie będę więc jadła słodyczy.”

    Można oczywiście użyć zwykłej aplikacji do śledzenia nawyków i codziennie zaznaczać:

    „Check, zrobiłam.”

    W Life Masters różnica polega jednak na tym, że nie grasz sama ze swoimi nawykami.

    To nie jest aplikacja, w której po prostu zaznaczasz coś na telefonie, co równie dobrze można byłoby zrobić na kartce.

    Zawsze grasz mecz z innym człowiekiem albo możesz stworzyć swoją drużynę.

    Jak wygląda taki mecz?

    Od poniedziałku do niedzieli oznaczasz swoje nawyki i jednocześnie widzisz nawyki swojego przeciwnika.

    Aplikacja automatycznie znajduje przeciwnika.

    Nie oznacza to, że obie osoby muszą mieć taki sam nawyk. Jedna osoba może nie jeść cukru, a druga na przykład codziennie zakładać wieczorem okulary blokujące niebieskie światło.

    Każdy wybiera własne nawyki.

    Jedna osoba może mieć trzy, inna dziesięć, a przeciwnik dwa czy pięć. Liczy się procentowa skuteczność, czyli to, kto był bardziej regularny w swoich nawykach.

    Jeśli ja przez pięć dni nie jadłam cukru, ale przez dwa dni w weekend jednak się skusiłam, a druga osoba przez siedem dni regularnie wykonywała swój nawyk, to wygrywa osoba, która była bardziej systematyczna.

    Dostaje wtedy dodatkowe punkty do tabeli ligowej.

    Tabela działa podobnie jak w lidze piłkarskiej. Jest określona liczba zawodników. Osoby znajdujące się na górze po zakończeniu sezonu mogą awansować do wyższej ligi, a osoby na samym dole mogą spaść do niższej.

    To właśnie analogia do ligi sportowej, która wcześniej tak mocno zmotywowała Roberta do regularnego grania w tenisa stołowego.


    Aspekt społeczny mocno zwiększa motywację

    Jeśli dany nawyk staje się już zupełnie automatyczny, możemy dodać kolejny.

    Załóżmy, że przez siedem dni w tygodniu bez problemu nie jem słodyczy. Mogę wtedy pomyśleć:

    „Okej, to już jest automatyczne. Dodam sobie teraz na przykład dziesięć minut biegu trzy razy w tygodniu.”

    Nawyku nie trzeba wykonywać codziennie. Sami określamy, jak często chcemy go realizować.

    Dlaczego taka forma może działać lepiej niż zwykłe zaznaczanie na kartce?

    Dochodzi tutaj aspekt społeczny, który jest bardzo motywujący.

    Jeśli jestem z czymś sama i sama przed sobą odpuszczę, to trudno. Nikt się o tym nie dowiedział.

    Tutaj pojawia się pewnego rodzaju zobowiązanie społeczne. Szczególnie mocno działa to wtedy, kiedy gramy drużynowo ze swoimi znajomymi. Wtedy pracujemy nie tylko na własny wynik, ale również na wynik drużyny.

    To bardzo motywuje i ułatwia utrzymanie nawyku. Jednocześnie zwiększa nagrodę po zaznaczeniu sukcesu, kiedy udało się danego dnia zrealizować swoje postanowienie.


    Możesz stworzyć własną drużynę albo dołączyć do innych

    Można stworzyć własną drużynę ze znajomymi. Można też dołączyć do lokalnej drużyny, na przykład z Lublina.

    Podczas rejestracji w aplikacji można wybrać grę drużynową. System łączy wtedy osoby, które w danej lokalizacji również chcą grać w ten sposób.

    Dzięki temu można poznać innych rozwojowych ludzi, grać wspólnie w drużynie, mieć grupę na WhatsAppie, komunikować się i spotykać.

    Może to być też okazja do poznania nowych znajomych, a być może nawet przyszłego partnera.


    Siedmiodniowe wyzwanie: bez alkoholu, cukru i przetworzonego jedzenia

    Możemy więc zrobić wspólne wyzwanie drużynowe.

    Przez tydzień zero:

    • alkoholu,
    • słodyczy i cukru,
    • przetworzonego jedzenia.

    Nie chodzi o piwo bezalkoholowe czy inne bezalkoholowe zamienniki. Chodzi o rezygnację z alkoholu, słodyczy, ciastek, cukierków oraz mocno przetworzonego jedzenia, które ma bardzo dużą gęstość energetyczną, a jednocześnie bardzo mało wartości odżywczych.

    Przez siedem dni można bezpłatnie dołączyć do aplikacji i sprawdzić, jak taki system działa.

    Co ważne, kiedy zaczynamy osobistą zmianę, czasami ważniejsze od wdrażania nowych nawyków jest najpierw przestanie robić rzeczy, które nam szkodzą.

    Co z tego, że ktoś zacznie biegać albo chodzić na siłownię, jeśli później będzie zalewał organizm cukrem, alkoholem, śmieciowym jedzeniem i dodatkowo spał po sześć godzin?

    Dlatego na początku dobrze jest zacząć właśnie od eliminowania złych rzeczy.


    Nawyk codziennego sprawdzania swoich postępów

    Kiedy już ściągniecie aplikację, ważne jest, żeby pilnować codziennego logowania. Najlepiej podpiąć je pod jakiś nawyk, który już macie. Idealnym przykładem jest wieczorne mycie zębów, bo praktycznie każdy to robi.

    Po zainstalowaniu aplikacji można włączyć powiadomienia mniej więcej o godzinie, o której myjecie zęby. Codziennie po ich umyciu oznaczacie, czy udało się wykonać swoje nawyki, czy nie.

    Samo wyrobienie nawyku sprawdzania checklisty i patrzenia na to, co dzisiaj udało mi się zrobić, jest trochę jak stawanie na wadze. Nawyk regularnego sprawdzania aplikacji jest kluczowy, bo może stać się kamieniem węgielnym do dalszej zmiany.

    Jeśli regularnie będziecie sprawdzać swoje postępy, to nawet gdy wszystkie inne nawyki się posypią, ale ten jeden zostanie, prędzej czy później wrócicie na dobrą drogę.

    Gorzej, jeśli właśnie ten nawyk się wysypie. Nie sprawdzamy wtedy, co zrobiliśmy dobrze, czego nie zrobiliśmy i nie mamy tego przypomnienia.


    Nie wykonałaś nawyku? Sprawdź, dlaczego

    Chodzi tak naprawdę o budowanie świadomości tego, co robię. Nawet jeśli nie wykonałam jakiegoś nawyku, warto uruchomić analizę i zastanowić się, dlaczego tak się stało.

    Może było mi ciężko. Może w żaden sposób się do tego nie przygotowałam. Jeśli chodzi na przykład o ćwiczenia, być może miałam bardzo trudny okres albo nie pomyślałam wcześniej o kilku rzeczach, które mogłyby mi pomóc.

    U mnie bardzo często zdarzało się to przy braniu suplementów. Wiecznie gdzieś je zostawiałam. Pojawiał się więc taki moment: „Dlaczego ja nie biorę tego magnezu, żelaza czy omegi? Co jest tutaj problemem?”.

    Właśnie temu również służy obserwowanie swoich nawyków – żeby analizować, dlaczego coś nam nie wychodzi.


    Jak wybierać dobre nawyki?

    Pojawia się jeszcze jedno ważne pytanie: jak w ogóle wybierać dobre nawyki?

    Ktoś może pomyśleć: „No dobra, ale ja właściwie nie wiem, co mam robić. Nie wiem, od czego zacząć. Czy mam zacząć biegać? Więcej się ruszać? Język już znam. Suplementy biorę albo mam taką dietę, że jem dużo ryb i spędzam sporo czasu na zewnątrz”.

    Od czego więc zacząć?

    Większość ludzi prawdopodobnie ma jedną rzecz, którą najbardziej chciałaby poprawić i jest tego świadoma. Dobrze po prostu usiąść, zastanowić się i wydobyć to gdzieś z siebie.

    Można również zrobić ćwiczenie nazywane kołem życia i zastanowić się nad każdą dziedziną swojego życia. Jak wyglądają moje finanse, relacje, zdrowie?

    Następnie możemy zobaczyć, gdzie znajduje się nasze najsłabsze ogniwo.

    Wtedy najlepiej zacząć właśnie od niego i zastanowić się, co mogę zrobić, żeby podnieść jakość swoich relacji, zdrowia, finansów czy innego obszaru, który tego najbardziej potrzebuje.

    Warto wybrać jedną rzecz. Najlepiej taką, która nie brzmi jak katorga i zmuszanie się do czegoś do końca życia. Chodzi raczej o coś, co wyobrażamy sobie, że możemy robić przez bardzo długi czas, cieszyć się tym i czerpać z tego przyjemność.


    Najpierw dowiedz się, co naprawdę może Ci służyć

    Ogromne znaczenie ma też świadomość tego, co nam służy. Jeśli na przykład widzę, że moje zdrowie podupada albo budzę się bez energii, nie mam siły i jestem permanentnie zmęczona, trzeba zastanowić się, czego właściwie potrzebuję.

    Na początku bardzo zachęcam do tego, żeby sobie o tym poczytać i dowiedzieć się więcej. Jest mnóstwo informacji, również na YouTubie. Możecie zobaczyć na przykład wcześniejszy film dotyczący tego, jakie poranne nawyki powodują, że niszczymy swoją koncentrację.

    Wtedy można się zastanowić: „Okej, może taki nawyk sobie wdrożę albo taki”.

    Może się również okazać, że pójdę na badania i dzięki nim zacznę doskonale widzieć, jaki nawyk warto byłoby wdrożyć. Mogę mieć naprawdę niesamowicie niskie żelazo albo bardzo niski poziom witaminy D3. Wtedy ten nawyk zaczyna się pojawiać właściwie sam.

    Robert podaje świetny przykład ze swojego życia, kiedy kolega zapytał go:

    „Robert, co ja mogę zrobić, żeby podnieść sobie poziom testosteronu? Czuję, że już dawno jest poza optymalną normą. Biorę kozieradkę, TMG i tak dalej”.

    Robert zadał mu proste pytanie:

    „Ile śpisz? Czy chodzisz regularnie spać?”.

    Okazało się, że śpi po pięć godzin.

    Zacznijmy więc od podstaw.


    Zacznijmy od podstaw

    Może właśnie od tego warto zacząć. Przede wszystkim od optymalizacji snu, wyrzucenia z życia śmieciowego jedzenia, alkoholu i słodyczy. Później dochodzą podstawy, takie jak codzienny ruch – na przykład 7000 kroków, a może 10 000, jeśli ktoś jest bardziej ambitny pod tym względem.

    Najpierw przestańmy sobie szkodzić, a później wprowadzajmy rzeczy, które nam sprzyjają.

    Ja zaczęłabym od zdobycia wiedzy na temat tego, co rzeczywiście może nam pomóc. Mam na przykład film o tym, co zrobić, żeby sen był bardziej jakościowy. Jasno mówię tam, jakie elementy mają znaczenie.

    Mogę zacząć nosić okulary blokujące niebieskie światło. Regularnie kłaść się spać o konkretnej godzinie i regularnie o konkretnej godzinie wstawać. Mogę też wychodzić na światło słoneczne po przebudzeniu. To kilka drobnych rzeczy, które możemy sobie wdrożyć.

    Na początku pozbywamy się więc tego, co negatywne. Później przechodzimy do rzeczy, które bardziej nam sprzyjają. Jeśli chcemy, możemy później dołożyć komorę hiperbaryczną, naświetlanie światłem czerwonym czy saunę cztery razy w tygodniu.


    Nie wdrażaliśmy wszystkich nawyków od razu

    Jest tutaj jednak coś bardzo ważnego. Część osób patrzy na nas i kiedy pokazuję posty dotyczące mojej rutyny czy nietypowych nawyków zdrowotnych, pojawiają się komentarze:

    „O Boże, skąd Ty masz na to czas? Jak Ty to ogarniasz? Jejku, jakie to jest skomplikowane”.

    Tylko pamiętajcie, że to wszystko było wdrażane latami. To nie stało się z dnia na dzień. Nie usiadłam któregoś dnia i nie wypisałam sobie nagle ogromnej liczby nawyków, które od tej chwili będę wykonywać.

    Poza tym mam czas na niektóre rzeczy właśnie dlatego, że łączę je z innymi czynnościami. Mogę na przykład chodzić na bieżni w trakcie pracy. Robert również robi w ten sposób wiele kroków.

    Jest to możliwe także dlatego, że mamy przygotowane do tego odpowiednie biurka. Zobaczcie jednak, że w tym czasie coś robimy – na przykład pracujemy. Kiedy jesteśmy w komorze hiperbarycznej, również możemy wtedy pracować.

    Nie jest więc tak, że tracimy mnóstwo czasu na dany nawyk, który jest bardzo długi i wymaga od nas ogromnej energii. Często w tym samym czasie robimy coś innego, o ile oczywiście nie przeszkadza to w tej czynności i nie rujnuje naszej koncentracji uwagi.

    Jedna mała rzecz może uruchomić kolejne zmiany

    My również zaczynaliśmy od bardzo małych, drobnych rzeczy.

    I właśnie to według mnie jest w nawykach absolutnie fantastyczne. Kiedy zaczniecie robić jedną małą rzecz, na przykład pozbędziecie się cukru, alkoholu czy śmieciowego jedzenia, później dużo łatwiej jest zacząć robić coś dodatkowego.

    Może to być na przykład 5000 kroków. Później nagle okazuje się, że jesteście w restauracji i wybieracie trochę zdrowszy posiłek. Następnie zaczynacie pić trochę więcej wody i jesteście bardziej świadomi tego, że warto byłoby wcześniej położyć się spać.

    To po prostu zaczyna się napędzać.

    Dlatego wcale nie polegamy na silnej woli. Chodzi o to, żeby stworzyć pewien system, który po prostu się dzieje. Nie powinien wymagać od nas ciągłego zmuszania się, ogromnej motywacji ani sprawiać, że nasze życie staje się jedną wielką męką.

    Wręcz odwrotnie.


    Nie chodzi o silną wolę, tylko o system

    Wręcz odwrotnie. Widzimy, że dobre nawyki dają nam mnóstwo energii, radości i satysfakcji, a życie jest po prostu dużo fajniejsze.

    To właśnie dlatego nie polegamy wyłącznie na silnej woli. Chodzi o stworzenie systemu, który działa bez ciągłego zmuszania się i bez potrzeby nieustannego motywowania siebie.


    Siedmiodniowe wyzwanie

    Zapraszam Was bardzo serdecznie, żebyście razem ze mną dołączyli do siedmiodniowego wyzwania. Jest ono zupełnie bezpłatne.

    Możecie bezpłatnie pobrać aplikację i, jeśli macie ochotę, wdrożyć dodatkowo jeszcze jakiś jeden nawyk. Jeśli czujecie, że zero alkoholu, cukru czy przetworzonego jedzenia jest dla Was bardzo proste do wykonania, możecie dorzucić sobie jeszcze jeden drobny nawyk i zobaczyć, jak to działa.

    Sprawdźcie, czy działa to na Was motywująco i czy lubicie korzystać z takiego systemu. Logujcie się codziennie i zaznaczajcie swoje postępy.

    Jestem przekonana, że świetnie Wam pójdzie.

    Koniecznie dajcie znać, czy bierzecie udział w tym wyzwaniu. Kiedy już będziecie po nim, napiszcie do mnie albo nagrajcie się i pokażcie, jak Wam poszło.

    Trzymam za Was mocno kciuki i jestem absolutnie przekonana, że po takim tygodniu zadbania o swój organizm będziecie się czuć zdecydowanie lepiej.


  • STARTUJEMY Z AKADEMIĄ GENIUSZA!

    STARTUJEMY Z AKADEMIĄ GENIUSZA!

    Jak uczyć się 3x szybciej, zapamiętywać 5x więcej, bez kucia, stresu i zarywania nocy

    Dołącz do Akademii Geniusza– najlepszego w Polsce PROGRAMU efektywnej nauki na 5 poziomach!
    W 3 miesiące przejdziesz metamorfozę swojego mózgu z pełnym wsparciem specjalistów.

    GENIUSZU!

    Chcesz podnieść swoje kompetencje, uczyć się efektywnie i mieć poczucie, że wiedza, którą przyswajasz, zostanie z Tobą na dłużej (ZAWSZE)?

    Czy któryś z tych punktów pasuje do Ciebie? ⤵⤵⤵

    😭 Uczysz się godzinami, jesteś przemęczony, a wymiernych efektów nie widać 🙁.

    ⌚ Nie masz czasu na “życie”. Łączysz wiele ról życiowych i marzysz o tym, by nauka nie zajmowała Ci tyle czasu, była bardziej efektywna.

    📚 Przez godziny spędzone nad podręcznikami nie masz kiedy nabyć praktyki; Skupiasz się tylko na teorii i wiesz, że to nie jest dobre rozwiązanie.

    😞 Żyjesz w ciągłym stresie. Nie wiesz, czy zdążysz ogarnąć materiał do egzaminu.

    😱 Wydajesz pieniądze na różne kursy, certyfikaty w nadziei, że nabędziesz nowych kwalifikacji, które ułatwią drogę do sukcesu, ale nic poza certyfikatami nie uzyskujesz, bo 90% wiedzy przepada bezpowrotnie…

    😵 Masz problem z koncentracją, przez co siedzisz nad książkami, ale nic z tego nie wynika. Nie nabywasz nowej, cennej wiedzy.

    🤯 Nie masz strategii nauki. Siadasz i starasz się zapamiętywać, robisz notatki, ale nic z tego nie wynika poza stosem kolejnych kartek, które piętrzą się na biurku…

    🤬 Rośnie w Tobie frustracja (bo wszędzie słyszysz: ,,więcej, więcej!” a Ty już nie dajesz rady), niechęć do nauki i poczucie bezradności, bo starasz się a rezultatów albo nie ma, albo są okupione ogromem zainwestowanego czasu…


    Jeśli chociaż 2 punkty odnoszą się do Ciebie, zobacz co możesz zrobić, aby raz na zawsze zmienić swoją naukę ⤵⤵⤵

    AKADEMIA GENIUSZA



    A jeśli chcesz dowiedzieć się jakim uczącym się zwierzakiem jesteś, to zapraszam Cię do wzięcia udziału w BEZPŁATNYM QUZIE na mojej stronie

    Cześć! Jestem Dorota i od 15 lat pomagam ludziom uczyć się szybciej, lepiej i przyjemniej wykorzystując potencjał mózgu.
  • WYZWANIE GENIUSZA

    WYZWANIE GENIUSZA

    BEZPŁATNE wyzwanie Doroty Filipiuk oraz zaproszonych Gości

    Jak lepiej korzystać ze swojego 🧠

    wykorzystuj swój potencjał, ucz się szybciej, pracuj lepiej, ułatwiaj sobie życie na co dzień

    ZAPISZ SIĘ BEZPŁATNIE

    O tym będziemy mówić:


    BIORĘ UDZIAŁ W WYZWANIU!


    Poznaj moich gości:


    BIORĘ UDZIAŁ W WYZWANIU!

    Chcesz wziąć udział w wyzwaniu? Kliknij TUTAJ!



    A jeśli chcesz dowiedzieć się jakim uczącym się zwierzakiem jesteś, to zapraszam Cię do wzięcia udziału w BEZPŁATNYM QUZIE na mojej stronie

    Cześć! Jestem Dorota i od 15 lat pomagam ludziom uczyć się szybciej, lepiej i przyjemniej wykorzystując potencjał mózgu.
  • JAK NIE ULEGAĆ PRESJI OTOCZENIA I BYĆ PEWNYM SIEBIE

    JAK NIE ULEGAĆ PRESJI OTOCZENIA I BYĆ PEWNYM SIEBIE

    Jak być pewnym siebie w świecie ocen?

    W obecnym świecie, kiedy social media powodują, że cały świat staje się jak jedna wielka wioska i za wyciągnięciem “klika” jesteśmy w stanie oceniać wszystko co się dzieje wokół nas, ocenianie innych przychodzi nam z łatwością. Za to trudno nam być pewnym siebie…

    Często nawet nie mamy zielonego pojęcia, że rzeczywiście jesteśmy jeszcze bardziej narażeni na to, że inni będą nam mówili co my mamy robić, jak mamy się zachowywać i czego od nas oczekują.




    CIĄGŁA OCENA

    Przedstawię Ci historię, która świetnie opisuje to, jak jesteśmy skłonni do tego, żeby zawsze oceniać, bez względu na to, co widzimy. 

    Mężczyzna z kobietą jadą na ośle, inni patrzą, i mówią “Jak można tak wykorzystywać biedne zwierzę”. Mężczyzna idzie obok, kobieta jedzie na ośle: “ Zobacz, jaki pantoflarz”.

    Ten sam mężczyzna jedzie na ośle, kobieta idzie obok. “Zobacz, w jaki sposób ją traktuje. Zero dżentelmeństwa.” Oboje idą obok osła. “Co za głupi ludzie. Idą obok, zamiast skorzystać z możliwości przejechania się na tym zwierzęciu.”

    Bez względu na to, co zrobisz, najprawdopodobniej będziesz oceniany.



    KRĘGOSŁUP PEWNOŚCI SIEBIE

    Jest więc niesamowicie ważne, by radzić sobie z ocenianiem, hejtem, wszelkiego rodzaju presją, której dziś wokół nas jest bardzo duża. Kręgosłup w postaci pewności siebie, ale prawdziwej pewności siebie, nie udawanej, może zapewnić Ci miękkie lądowanie w tym świecie ciągłej oceny. 


    Pewność siebie to właśnie taki kręgosłup, który powoduje, że radzimy sobie z różnego rodzaju trudnościami, z tym, co inni o nas mówią. Pewność siebie oznacza, że ja jestem pewny siebie, co oznacza, że ja muszę siebie znać.



    PANCERZE


    Są ludzie, którzy nie mają prawdziwej pewności siebie. Zamiast tego udają, chowają się za tworami, które tą pewność siebie mają przypominać. Kiedy brak im  silnego kręgosłupa, to niczym bezkręgowce obudowują się jakimś pancerzem, który nada im kształt i będzie ich chronić. Jakie mają na to sposoby? Mogę na przykład pokazywać różnego rodzaju przedmioty materialne, które będą w jakiś sposób taką skorupką, która buduje tą pewność siebie. 

    Osoby z prawdziwą pewnością siebie zupełnie tego do szczęścia nie potrzebują. One mają wewnętrzny kręgosłup. One się nie muszą obudowywać się żadnymi materialnymi rzeczami, uważają to za zbędne.



    BEZLUDNA WYSPA

    Zobacz, że prawdziwa osoba, która jest pewna siebie nie potrzebuje tego, aby imponować innym, bo ona też trochę tak się traktuje, jakby była na bezludnej wyspie. Gdybyś był na bezludnej wyspie to nie zastanawiałbyś się nad tym, czy  masz mało modne spodnie albo mało modne buty. Nie zastanawiałbyś się jak imponować innym, obcym ludziom. 

    A my tymczasem coraz częściej zastanawiamy się właśnie nad tym, jak imponować ludziom, których nie znamy, z którymi może nigdy się nie spotkamy, zamiast w jaki sposób budować świetne relacje z osobami, z którymi jesteśmy na co dzień. Straszne.  



    MARIONETKI

    Z drugiej strony, osoby bez kręgosłupa pewności siebie, mogą być niczym marionetki. Okropnie to brzmi, ale tak rzeczywiście jest. Są to osoby, które wykonują pewne czynności, wbrew sobie, tylko po to, by zaimponować innym.

    Osoby te myślą, że wykonując to co chcą inni, będą zaskarbiać sobie ich atencję. A jest wręcz odwrotnie. Im bardziej jesteś marionetką w rękach drugiej osoby, tym bardziej tracisz na wartości. 

    Podziwiamy te osoby, które właśnie mimo tego, że zachowują się zupełnie inaczej niż inni, mimo że trzymają się swoich wartości, są nadal lubiani, są podziwiani. To oni są wzorem.



    ZŁE WZORCE


    Możemy też budować płytką pewność siebie przez to, że mamy bardzo złe wzorce. Przykładowo: mamy wrażenie, że osoba, która głośniej krzyczy, która jest silniejsza fizycznie, to jest osoba, która jest pewna siebie. Tak naprawdę ona wewnętrznie nie ma tego kręgosłupa, to jest tylko pewna otoczka, którą się obudowuje. 

    Tak często zachowują się osoby, które nie chcą pokazać, że tak naprawdę są słabe.
    Krzyczą więc, pokazują swoją siłę, jak mogą zdominować kogoś, żeby nikt przypadkiem nie odkrył jaka jest w środku, aby nikt przypadkiem nie zbliżył się za blisko i nie zauważył, że ona ma naprawdę ogromny problem z akceptacją siebie. 

    Niestety ogrom ludzi właśnie w ten sposób buduje tą płytką pewność siebie. Taką, która jest tylko pewnym pancerzem, który może nas odizolować od innych ludzi. Niestety, my często chcemy powielać te wzorce. 

    Trzeba się zastanowić. Czy taka osoba jest NAPRAWDĘ szczęśliwa? Potrafi ona budować znaczące relacje? Czy ta osoba rozwija się, jest dobrze odbierana, osiąga sukcesy? Oczywiście, że nie!



    Czym jest pewność siebie?


    Z jednej strony jest to poznanie tego jaki jestem. Co lubię. Co sprawia mi przyjemność. Jest to pewnego rodzaju testowanie życia i swojego miejsca w nim. Przedstawię Ci moją ukochaną metaforę. 

    Dobry ogrodnik do szczęścia potrzebuje wyłącznie ogrodu. Nie interesuje go żadnej Instagram, like’i, opinia, komentarze innych. Nie potrzebuje by inni go chwalili, bili mu brawo. On po prostu robi to co kocha.

    Wszystkim życzę by właśnie tak patrzyli na swoje życie. By nie budowali go na podstawie tego co inni powiedzą, ale na dogłębnym POZNANIU SIEBIE.



    TRZY FILARY PEWNOŚCI SIEBIE


    Jakie są trzy najważniejsze filary pewności siebie?

    Samoocena, przekonanie o własnej skuteczności i budowanie przyszłości na podstawie tego, jaki jestem obecnie. 

    SAMOOCENA

    Zdrowa samoocena opiera się na ocenie samego siebie w kontekście różnych działań i zadań. Nie powinna opierać się na porównaniach do innych, czy ocenie innych. 

    Ludzie zawsze będą oceniać. Bez względu na to co zrobisz, co osiągniesz. Im bliżej będziesz sukcesu, tym ocen i komentarzy będzie więcej. Mam wrażenie, że część osób czerpie wręcz przyjemność w ocenianiu, hejtowaniu. Właśnie w ten sposób wylewając swoje żale. Są to osoby bardzo nieszczęśliwe i bardzo niespełnione. Nie zwracaj na nich uwagi! Niech jedynym odnośnikiem do porównywania się, będziesz ty sam. 

    Nie ma nic piękniejszego niż obserwowanie tego, w jaki sposób się zmieniasz, rozwijasz, rośniesz. Jak coraz bardziej się poznajesz, odkrywasz swój potencjał, budujesz poczucie wewnętrznej harmonii i spokoju. 

    POCZUCIE SPRAWCZOŚCI

    Poczucie własnej sprawczości, to poczucie tego, że jesteś w stanie działać.

    Jest to druga bardzo ważna rzecz jeśli chodzi o poczucie własnej wartości. Poczucie własnej sprawczości opiera się na obserwacji tego, że odnosisz sukcesy w życiu, radzisz sobie z trudnościami, pokonujesz przeszkody. Dlatego jestem pewny siebie, bo wiem, że z tymi rzeczami sobie mogę poradzić. A jeśli nie mogę, to warto się zastanowić, w jaki sposób mógłbym temu przeciwdziałać. Co mógłbym zrobić, aby było mi łatwiej. To, do czego cię bardzo zachęcam to, zbudowanie własnej sieci wsparcia, czy posiadanie mentora. 

    MENTOR

    Mentor to wzór który obserwujesz. Jest to taka osoba, którą przywołujesz w sytuacji problemowej i zastanawiasz się co ta osoba zrobiłaby na moim miejscu. To jest osoba, która ma cię inspirować do tego, by ci się chciało, byś był coraz lepszy i osiągał coraz więcej.

    OTOCZENIE

    Z drugiej strony, zastanów się też w jakiej grupie ludzi jesteś. Dobrze być w grupie osób, w miarę równych sobie, a jeszcze lepiej gdy w grupie masz kogoś, do kogo możesz się “wspinać”. Chodzi o to, by również twoje otoczenie motywowało cię do rozwoju, a nie ściągało w dół. 

    Dbaj więc o to, żeby zawsze otaczać się ludźmi, którzy będą podciągać cię do góry, którzy rozwijają się jak ty. Jesteś wtedy na świetnej drodze do tego, aby osiągać sukcesy, cieszyć się życiem. 

    BUDOWANIE PRZYSZŁOŚCI

    Następną ważną rzeczą jest nadzieja na przyszłość. Plan swojego rozwoju, koncept tego, jak chcemy żyć, jakie marzenia spełnić. Każdy z nas chce być człowiekiem sukcesu, ale nie zastanawiamy się jakie elementy wchodzą w naszą definicję tego sformułowania, jakie kroki musimy podjąć, by to osiągnąć. 

    Dlatego tak bardzo cię zachęcam, abyś cały czas poznawał siebie, pracował nad sobą. Otaczaj się inspirującymi, rozwijającymi się osobami, których możesz spotkać nie tylko w realu, ale i w internecie. Buduj sieć wsparcia, znajdź mentora, odpowiednie grupy. Znajdziesz tam nie tylko motywację do rozwoju, ale i odpowiedzi na swoje pytania, podpowiedzi jaki następny krok zrobić. 

    Pamiętaj! Jesteś cudowny, musisz w to tylko uwierzyć!

    A jeśli chcesz lepiej poznać siebie, to zapraszam Cię do mojego zestawu ćwiczeń POZNAJ SIEBIE

    Cześć! Jestem Dorota i od 15 lat pomagam ludziom uczyć się szybciej, lepiej i przyjemniej wykorzystując potencjał mózgu.



    A jeśli chcesz dowiedzieć się jakim uczącym się zwierzakiem jesteś, to zapraszam Cię do wzięcia udziału w BEZPŁATNYM QUZIE na mojej stronie

    Chcesz przewidzieć swoją przyszłość? KONIECZNIE zobacz TEN wpis!

  • JAK ŁĄCZĘ PRACĘ Z WYCHOWANIEM DZIECKA

    JAK ŁĄCZĘ PRACĘ Z WYCHOWANIEM DZIECKA

    Macierzyństwa się bałam. Bardzo.

    Z jednej strony nie wyobrażała sobie siebie w roli matki a z drugiej strony nie wyobrażałam sobie życia bez dzieci.

    Strach ,,co się stanie” napędzały jeszcze głosy znawców dookoła: ,,wszystko Ci się zmieni (a ja nie chciałam, aby się zmieniało!), wyśpij się teraz bo potem to będzie za późno (a ja kocham spać!), teraz to już nie będzie tak łatwo (a ja zawsze chcę sobie ułatwiać życie!)”.

    Mówili, że wszystko się zmieni- i mieli racje! Tylko dlaczego nie dodali, że na lepsze! To jest absolutnie niesamowite jakiej metamorfozy doznałam, kiedy urodziłam moją Córeczkę. Nie sądziłam, że macierzyństwo będzie takie magiczne, że obudzi we mnie najwspanialsze uczucia, że będę się czuła taka spełniona.

    Wszystkie lęki zmieniły się w zachwyt a pragnienie totalnej wolności w chęć wspólnego odkrywania. Jestem zaskoczona i upojona miłością ?

    Obiecałam Wam, że nagram film na temat tego jak zmieniło się moje życie od czasu urodzenia Kornelki. Z przyjemnością opowiem Wam o kilku aspektach mojego obecnego życia:

    Kochana Przyszła Mamo!

    To zupełnie normalne, że się boisz- jesteś ambitną i odpowiedzialną Osobą, która na pewno chce sprostać każdej roli na 101%. Przed Tobą fascnująca przygoda! Jak nigdy dotąd będziesz świadoma swoich priorytetów, jak nigdy przedtem będziesz działać efektywnie wykorzystując czas w towarzystwie cudownego Kompana i fali pozytywnych uczuć.

    • Daj sobie minimum miesiąc po urodzeniu na nacieszenie się Maleństwem i zajmowanie się tylko nim.
    • Bazuj na priorytetach a nie ścisłym harmonogramie.
    • Planuj czas wolny dla Ciebie, wspólny tylko z partnerem i czas ze znajomymi (jeśli uważasz to za ważne).
    • Wysypiaj się- nie żartuję, to jest możliwe ? Bez snu będziesz marudna i nieefektywna w pracy. Mi najbardziej pomogło w tym dostawne łóżeczko, dzięki czemu nigdy nie wstaję w nocy do karmienia.
    • Jak najwięcej deleguj- nie rób tego co możesz zlecić innym poniżej stawki za którą sama jesteś w stanie pracować.

    “Cześć! Nazywam się Dorota Filipiuk i od 10 lat pomagam ludziom uczyć się efektywnie, wykorzystując wiedzę na temat tego, jak uczy się nasz mózg. Jestem psychologiem, trenerem i coachem w trakcie certyfikacji. Przeprowadziłam ponad 15 tysięcy godzin na sali szkoleniowej i sprzedałam ponad 21 000 kursów online, dlatego ludzie ufają moim umiejętnościom.“

    Zapraszam Cię do zajrzenia na mojego funpaga: Kliknij!

    Dorota jest współautorką produktów wspierających proces diagnozy i rozwoju potencjału zdolnych gimnazjalistów, prelegentką na licznych konferencjach i gościem w wielu podcastach. Prowadzi kanał w serwisie YouTube i podcast ,,Efektywność Osobista”.

    Jej artykuły znajdziesz m.in. w Wysokich Obcasach, Estate i przede wszystkim Forbes’ie.

    Była wykładowcą na dwóch uczelniach wyższych, prowadziła szkolenia m.in. dla MAN, Stella i Bank Polski. W podróży dookoła świata założyła 2 firmy online. Jest szczęśliwą mamą Kornelki, pasjonatką zdrowego stylu życia. W wolnych chwilach kocha malować i uprawiać aerial yogę.

  • 1-MINUTOWE TRIKI PSYCHOLOGICZNE, KTÓRE UŁATWIĄ CI ŻYCIE

    1-MINUTOWE TRIKI PSYCHOLOGICZNE, KTÓRE UŁATWIĄ CI ŻYCIE

    Psychologia to nie tylko niezwykle interesująca dziedzina nauki, ale też bardzo ułatwiająca życie! Dzisiaj 8 ciekawych life-hacków, których zastosowanie zajmie Ci zaledwie chwilę. Zaczynamy ?

    Włóż zdjęcie dziecka do portfela

    Umieszczenie w portfelu zdjęcia uśmiechniętego bobasa zwiększa aż o około 30 procent

    szanse na to, że jeśli zgubimy portfel, ktoś nam go odeśle. Widok dziecięcych dużych oczu

    i perkatego noska uruchamia w ludziach głęboko zakodowany mechanizm ewolucyjny,

    dzięki któremu stajemy się bardziej troskliwi – i stąd większe szanse, że oddamy zagubiony

    portfel właścicielowi

    Powieś lustro w kuchni

    Postawienie lustra przed ludźmi, którzy właśnie sięgają do lodówki, aż o 32 procent

    zmniejsza konsumpcję niezdrowego pożywienia. Widok własnego odbicia sprawia, że

    jesteśmy bardziej świadomi swojego wyglądu i chętniej decydujemy się na jedzenie, które

    będzie dla nas zdrowe.

    Przynieś roślinę doniczkową do biura

    Ustawienie żywych roślin w miejscu pracy skutkuje tym, że mężczyźni mają aż o 15 procent

    twórczych pomysłów więcej, a kobiety wpadają na więcej oryginalnych rozwiązań różnych

    problemów. Rośliny pomagają nam radzić sobie ze stresem i poprawiają nasz nastrój,

    a w konsekwencji wspomagają twórcze myślenie.

    Napisz coś o swoim związku

    Ludzie, którzy co tydzień spędzają kilka chwil na opisywaniu najgłębszych przemyśleń na

    temat swojego związku, podnoszą aż o 20 procent szanse na jego przetrwanie. Takie

    „emocjonalne pisanie” sprawia, że w rozmowach z partnerem używamy bardziej

    pozytywnych sformułowań, co prowadzi do szczęśliwszego i zdrowszego życia.

    Radź sobie z kłamstwem, zamykając oczy i prosząc o mejl

    Najbardziej charakterystyczne oznaki kłamstwa kryją się w języku, a kłamcy używają

    znacznie częściej przerywników typu „yyy” czy „eee” oraz unikają mówienia o sobie

    (zaimków: „ja”, „mnie”, „mną”). Dodatkowo w mejlach ludzie są o 20 procent mniej

    skłonni do kłamstwa niż w rozmowach telefonicznych, ponieważ łatwiej powołać się

    później na słowa przechowane przez komputer.

    Chwal dziecko za starania, nie za zdolności

    Chwalenie wysiłków dziecka zamiast jego zdolności („świetnie, naprawdę się starałeś”)

    zachęca je do próbowania swoich sił bez obawy przed ewentualnym niepowodzeniem. To

    w konsekwencji sprawia, że dzieci chętniej podejmują różne wyzwania, bardziej cieszą się

    wykonywanymi zadaniami i rozwiązują je bez stresu.

    Wyobrażaj sobie działania, nie osiągnięcia

    Osoby, które wyobrażają sobie, jak wykonują różne konkretne działania na rzecz

    osiągnięcia obranego celu, mają znacznie większe szanse na sukces niż te, które fantazjują

    na temat już spełnionych marzeń. Szczególnie skuteczna technika zakłada przyjęcie

    perspektywy zewnętrznej: ludzie, którzy wyobrażają sobie siebie samych jako kogoś

    trzeciego, mają o około 20 procent więcej szans na powodzenie niż ci, którzy patrzą

    z własnego punktu widzenia.

    Rozważ swój spadek

    Skłonienie ludzi, by przez minutę wyobrażali sobie, jak bliski przyjaciel wygłasza mowę

    na ich pogrzebie, pomaga im w rozpoznaniu własnych celów życiowych i ocenieniu, czy

    znajdują się na właściwej drodze do ich osiągnięcia.

    Więcej na ten temat dowiesz się w książce ,,59 sekund. Pomyśl chwilę, zmień wiele” Richarda Wiseman’a, skąd pochodzą podane triki. Bardzo polecam Ci tego autora ?

    Mam nadzieje, że te proste triki ułatwią Ci życie.

    A jeśli jesteś osobą, która chce przejść metamorfozę swojego życia pod okiem mentora i w towarzystwie wspierającej grupy to mam dla Ciebie fantastyczną wiadomość,

    Jeśli chcesz przetestować Akademię Efektywności za jedyne 1 zł ? za 30 dni i uzyskać dostęp do:

    ➡️ 6 filmów z najlepszymi ćwiczeniami i nawykami ludzi sukcesu + materiały dodatkowe,

    ➡️ webinaru rozwijającego najważniejsze kompetencje XXI wieku;

    ➡️2 konsultacji grupowych na żywo ze mną (+ nagraniami wszystkich wcześniejszych LIVE’ów)

    ➡️cudownej grupy zmotywowanych ludzi,

    wejdź na ? https://dorotafilipiuk.pl/akademia i dowiedz się więcej ?

    Przetestuj Akademie Efektywności i zobacz jak ruszyć z miejsca od dzisiaj!

    “Cześć! Nazywam się Dorota Filipiuk i od 10 lat pomagam ludziom uczyć się efektywnie, wykorzystując wiedzę na temat tego, jak uczy się nasz mózg. Jestem psychologiem, trenerem i coachem w trakcie certyfikacji. Przeprowadziłam ponad 15 tysięcy godzin na sali szkoleniowej i sprzedałam ponad 21 000 kursów online, dlatego ludzie ufają moim umiejętnościom.“

    Zapraszam Cię do zajrzenia na mojego funpaga: Kliknij!

    Dorota jest współautorką produktów wspierających proces diagnozy i rozwoju potencjału zdolnych gimnazjalistów, prelegentką na licznych konferencjach i gościem w wielu podcastach. Prowadzi kanał w serwisie YouTube i podcast ,,Efektywność Osobista”.

    Jej artykuły znajdziesz m.in. w Wysokich Obcasach, Estate i przede wszystkim Forbes’ie.

    Była wykładowcą na dwóch uczelniach wyższych, prowadziła szkolenia m.in. dla MAN, Stella i Bank Polski. W podróży dookoła świata założyła 2 firmy online. Jest szczęśliwą mamą Kornelki, pasjonatką zdrowego stylu życia. W wolnych chwilach kocha malować i uprawiać aerial yogę.

  • 7 NAJCIEKAWSZYCH FAKTÓW NA TEMAT SNU

    7 NAJCIEKAWSZYCH FAKTÓW NA TEMAT SNU

    „Aaaa kotki dwa…” każdy z nas w dzieciństwie słyszał różne kołysanki, które miały ułatwić zasypianie. Nasze mamy wiedziały co robią- dobry sen jest podstawą prawidłowego funkcjonowania całego organizmu. Czy wiesz, że umiejętnie planując swój sen możesz poprawić swoją pamięć i zyskać dobre samopoczucie? Czy słyszałeś o nietypowych zjawiskach doświadczanych podczas snu? Oglądając wideo poznasz ich naukowe wyjaśnienie. Odkryj 7 faktów na temat snu, których nie znałeś i śpij dobrze!

    Mimo, że sen zajmuje około 1/3 naszego życia to jednak zaskakująco mało ludzi poświęca mu chociaż trochę uwagi. Sen nie jest ani stratą czasu ani rodzajem wypoczynku po pracy. To kluczowa funkcja naszego organizmu dzięki której nasze ciało odzyskuje balans i reguluje pracę najważniejszych narządów.

    Poznaj 7 najciekawszych faktów na temat snu:

    Niewidomi nie śnią obrazów.

    Zastanawiałeś się kiedyś jak wyglądają sny osób, które są niewidome? Ja tak. Osoby niewidome zamiast obrazów śnią zapachy, odgłosy i wrażenia czuciowe. Osoby słabowidzące dodatkowo śnią cienie i półcenie. Nawet osoby, które utraciły wzrok tylko na początku śnią obrazy, tak jak osoby widzące, natomiast potem, wraz z upływem czasu nie pojawiają się w ich snach wrażenia wizualne. Dlaczego? Dlatego, gdyż sny bazują na przeżyciach jakie doświadczaliśmy w ciągu dnia. Dlatego śnisz o twarzach jakie już widziałeś czy przeżywasz powtórnie jakieś wydarzenie.

    Drzemka na świetną pamięć

    Co robią studenci w sesji aby mieć więcej czasu na przyswajanie wiedzy? Zarywają noce wierząc, że to pomoże da im więcej czasu na zapamiętanie informacji. Jest jednak zupełnie odwrotnie. Sen jest niezwykle ważny dla naszego mózgu gdyż aż 1/5 krwi jaka krąży w Twoim ciele jest dostarczana do mózgu własnie podczas snu. Po co? Gdyż sen jest dla naszego mózgu czasem intensywnej odbudowy niezbędnej dla procesów pamięciowych.

    Jeśli chcesz lepiej utrwalić każdą partię wiedzy jaką przyswajasz po skończonym bloku nauki weź 20-minutową drzemkę. Podczas snu to co zapamiętywałeś za dnia jest jeszcze raz przetwarzane i tylko wtedy może zostać zapamietane.

    Narkolepsja

    Wyobraź sobie, że idziesz ulicą w środku dnia, spieszysz się na ważne spotkanie i nagle upadasz na chodnik bo właśnie mimowolnie zasnąłeś. Mimo że brzmi to jak scenariusz science fiction to jednak istnieje naprawdę. Narkolepsja jest chorobą polegającą na nagłych, mimowolnych napadach snu w ciągu dnia na przykład podczas zakupów czy rozmowy z szefem. Osoba z narkolepsją bezskutecznie broni się przed zaśnięciem, ale w końcu zapada w sen. Taka osoba od razu zapada fazę snu REM czyli tą, w której występuje większość zapamiętanych snów. Sny te są zazwyczaj bardzo żywe i osoby z narkolepsją pamiętają je bardzo szczegółowo nawet jeśli trwają one tylko parę sekund. Taka „przymusowa” drzemka trwa jednak zwykle ok. 10–20 min i może się powtarzać kilkukrotnie w ciągu dnia.

    Paraliż przysenny

    Miałeś czasami wrażenie, że nie po obudzeniu nie możesz się poruszyć. Jakby jakaś dziwna siła spowodowała, że nie masz władzy w kończynach? Muszę Cię rozczarować- to nie żadne demony a tak zwany paraliż przysenny. W czasie paraliżu przysennego jedynymi grupami mięśni, na które można mieć świadomy wpływ, są mięśnie oddechowe i mięśnie gałek ocznych. Wykonywanie szybkich i gwałtownych zamierzonych wdechów i wydechów może ułatwić wybudzenie się, jednakże stan paraliżu trwa na ogół krótko i w ciągu kilku minut samoistnie przechodzi w całkowite wybudzenie lub sen. Stan taki występuje fizjologicznie podczas snu i zapobiega wykonywaniu przypadkowych ruchów ciała. Ze zjawiskiem paraliżu przysennego mamy do czynienia wówczas, gdy mózg zaczyna wysyłać owe impulsy w niewłaściwym momencie: przy gwałtownym wybudzaniu się ze snu w fazie REM, lub podczas zasypiania, gdy nie doszło jeszcze do utraty świadomości. Podczas paraliżu możliwe jest również występowanie różnego rodzaju halucynacji, zarówno wzrokowych jak i dotykowych.

    Sen wzmacnia organizm człowieka.

    Bardzo mnie ciekawi ile czasu Ty poświęcasz na sen? Czy kładziesz się o podobnych porach i wstajesz wypoczęty? Czy doceniasz jak ważny jest sen w Twoim życiu? Osoby wysypiające się rzadziej chorują. Dzieje się tak dzięki temu, że w czasie, gdy śpimy, uaktywnia się nasz układ odpornościowy. Najwięcej limfocytów – jednych z najważniejszych komórek odpornościowych – powstaje wieczorem. Szczury całkowicie pozbawione snu zdychają po kilkunastu dniach. Człowiek niedosypiający tygodniami ma problemy z koncentracją, wciąż o czymś zapomina, z trudnością przychodzi mu rozwiązanie prostego zadania. Miewa kłopoty z wypowiadaniem słów. Za długotrwały brak snu na dłuższą metę przyjdzie mu zapłacić przygnębieniem, agresją, halucynacjami. Naukowcy podejrzewają, że w stanach czuwania w układzie nerwowym gromadzą się pewne szkodliwe, a nawet toksyczne związki. Czas snu, kiedy aktywność organizmu jest obniżona, stwarza możliwość ich usunięcia.

    Jeżeli interesuje Cię ta tematyka, koniecznie przeczytaj wpis: “CO POWODUJE PROBLEMY Z KONCENTRACJĄ?”

    Bezdech senny

    Wyobraź sobie że kładziesz się do łóżka a po chwili budzisz się jakby ktoś Cię dusił. To jednak nie zły sen a tak zwany bezdech senny– choroba spowodowana powtarzającymi się wielokrotnie w czasie snu epizodami zatrzymania oddychania. Osoba, która cierpi na to schorzenie budzi się tak jakby się dusiła. Bezdechy powtarzają się od kilkunastu do kilkudziesięciu razy w ciągu każdej godziny snu, powodując liczne szkodliwe następstwa, m.in. zmęczenie, problemy z koncentracją i nadciśnienie tętnicze.

    Dlaczego śnimy?

    Zastanawiałeś się kiedyś nad tym, po co nam sny? Mimo, że śnimy codziennie to jednak zdecydowanej większości snów nawet nie pamiętamy. Jak się okazuję śnienie jest nam potrzebne między innymi do zapamiętywania. Okazuje się że ludzie 10 razy lepiej radzili sobie z przejściem skomplikowanego labiryntu 3d kiedy przed drugą próbą mogli uciąć sobie drzemkę podczas której śnili o labiryncie.

    Śnimy też aby ćwiczyć– sny o niebezpiecznych i zagrażających sytuacjach są bardzo popularne. To że śnisz o goniącym Cię niedźwiedziu i wojownikach ninja którzy napadli Twój dom może pomóc Ci trenować w umyśle instynkt walki, który może przydać się w realnym życiu. Śnimy też po to, aby lepiej rozwiązywać problemy, gdyż własnie podczas snu nasza kreatywność jest nieograniczona zasadami i regułami jakie znamy za dnia. Jeśli jednak chcesz rozwijać swoją kreatywność przez całą dobę koniecznie zobacz to nagranie :

    Dla ciekawskich jeszcze dodam, że sny są często tak dziwne i surrealistyczne gdyż część mózgu odpowiedzialna za logiczne myślenie jest wyłączona.

    A Ty co jeszcze dodałbyś do powyższej listy? Ile godzin śpisz w ciągu nocy i czy masz problemy z zasypianiem? A może przydrzyła Ci się jakaś historia związana z lunatykowaniem? Podziel się tym w komentarzu.

    A jeśli ciekawi Cię co pozycja w której śpisz mówi o Twojej osobowości, koniecznie ściągnij bezpłatny materiał http://www.dorotafilipiuk.pl/freematerials. Zamieszczam tam również dodatkowe ciekawostki na temat śnienia.

    Subskrybuj ten kanał bo już w następnym odcinku powiem Ci dlaczego ludzie mają halucynacje po witaminie C, lekarze czasami udają, że robią operacje a Ty ulegasz sugesti niejednego magika.

    “Cześć! Nazywam się Dorota Filipiuk i od 10 lat pomagam ludziom uczyć się efektywnie, wykorzystując wiedzę na temat tego, jak uczy się nasz mózg. Jestem psychologiem, trenerem i coachem w trakcie certyfikacji. Przeprowadziłam ponad 15 tysięcy godzin na sali szkoleniowej i sprzedałam ponad 21 000 kursów online, dlatego ludzie ufają moim umiejętnościom.“

    Zapraszam Cię do zajrzenia na mojego funpaga: Kliknij!

    Dorota jest współautorką produktów wspierających proces diagnozy i rozwoju potencjału zdolnych gimnazjalistów, prelegentką na licznych konferencjach i gościem w wielu podcastach. Prowadzi kanał w serwisie YouTube i podcast ,,Efektywność Osobista”.

    Jej artykuły znajdziesz m.in. w Wysokich Obcasach, Estate i przede wszystkim Forbes’ie.

    Była wykładowcą na dwóch uczelniach wyższych, prowadziła szkolenia m.in. dla MAN, Stella i Bank Polski. W podróży dookoła świata założyła 2 firmy online. Jest szczęśliwą mamą Kornelki, pasjonatką zdrowego stylu życia. W wolnych chwilach kocha malować i uprawiać aerial yogę.

    Czy już poznałeś kilka najważniejszych faktów na temat snu? ?

  • JAK BYĆ LUBIANYM? ZRÓB TE 3 KROKI

    JAK BYĆ LUBIANYM? ZRÓB TE 3 KROKI

    W każdym z nas tkwi potrzeba bycia akceptowanym, chcemy budować udane związki, trwałe przyjaźnie, chcemy wśród innych czuć się dobrze… No właśnie chcemy, a kto z nas zastanawia się co robić żeby to ZREALIZOWAĆ? Zacznij już dziś – poznaj przepis na UDANE RELACJE i dowiedz się, jak być lubianym. Odkryj 3 proste kroki, które sprawią, że DOCENISZ siebie, innych i swoje… ŻYCIE!

    Więc… jak być lubianym? Obejrzyj wideo!

    Czy istnieje możliwość przewidzenia ryzyka zaistnienia rozwodu na podstawie obserwacji sposobu, w jaki komunikują się partnerzy? Okazuje się, że TAK. Grupa naukowców przeprowadziła badania setek par, z których jasno wynikało, że ryzyko rozwodu jest tym większe, im więcej w codziennych rozmowach partnerów było sarkazmu, docinek, oczekiwań, krytyki, po prostu wzajemnej nieżyczliwości.

    Ta prawidłowość działa nie tylko w związkach, także w pracy, przyjaźni i rodzinie. Pomyśl, jak czułabyś się w pracy, w której Twój szef krytykowałby Cię na każdym kroku, nie pozwalał na swobodne realizowanie zadań, tylko rozliczał z każdej minuty? Jak bardzo chciałabyś zostać w tej pracy i dawać z siebie wszystko? Albo jak czułabyś się z przyjaciółką, która na każdym kroku wytykałaby Ci Twoje błędy, nawet jeśli robiłaby to z uśmiechem na twarzy i z pozorną troską o Twój dobrostan? Która nie tylko nie dostrzegałaby tego, co robisz dobrze, ale też nie przepuszczała żadnej okazji, aby pokazać Ci jak beznadziejnie się zachowałaś? A jako dziecko, jak czułabyś się, gdyby rodzice wymagali od Ciebie doskonałości i na wieść, że przyniosłaś ze sprawdzianu czwórkę, pytaliby karcąco „a czemu nie piątka?”.

    Jeśli więc:

    • wymagasz od ludzi więcej niż są w stanie dać;
    • oczekujesz, że będą robili doskonale to, o co ich poprosisz,
    • skąpisz im dobrego słowa;
    • przyłapujesz ich na wszystkim, co robią źle i natychmiast mówisz im o tym, co Ci się w nich nie podoba (najlepiej z karcącą miną);
    • przyjmujesz, że ludzie mają złe intencje i nie robią dokładnie tego, o co ich prosisz, ponieważ są: leniwi, uparci, niedbali etc.

    – znasz idealny przepis na to, aby ludzie czuli się w Twoim towarzystwie NIEDOCENIANI I NIESZCZĘŚLIWI.

    Nie zdajemy sobie sprawy

    że takie zachowanie, to kiepski sposób na budowanie dobrych relacji. W takim razie dlaczego to sobie nawzajem robimy?

    Po pierwsze dlatego, że tak zostaliśmy wychowani. Skupienie się na tym, co druga osoba robi źle i codzienne krytykowanie to w wielu rodzinach chleb powszedni. Na tym przecież według wielu rodziców i nauczycieli polega wychowywanie dzieci.

    Po drugie dlatego, że często dokładnie w ten sam sposób traktujemy siebie. Jak pokazują badania, Polki są jednymi z najbardziej samokrytycznych kobiet na świecie. Co to oznacza? Krytyka, którą ciągle słyszymy we własnej głowie wchodzi nam w nawyk i w taki sam sposób zaczynamy też podchodzić do innych. Nie chcemy być jednak jedynymi zasługującymi na krytykę, więc doszukujemy się negatywnych cech u inych.

    Po trzecie przecież nas nikt nie chwali, więc dlaczego my mamy być mili ,,ZA DARMO”? Jeszcze sobie pomyślą, że są tacy rewelacyjni a my gorsi od nich- do tego przecież nie możemy dopuścić!

    Po czwarte- wydaje nam się, że jeśli nie będziemy od naszych bliskich czy współpracowników wymagać, oczekiwać i przypominać im o naszych wymaganiach. To nic z tego, na czym nam zależy, się nie zadzieje.

    Jest jednak zupełnie inaczej. Ludzie dają z siebie wszystko i sięgają wyżyn swoich możliwości nie wtedy, kiedy są krytykowani, ale wtedy, gdy czują, że są SZCZERZE DOCENIANI. Kiedy ludzie wiedzą, że ich wysiłek i starania są dostrzegane i szanowane, sami z siebie dają coraz WIĘCEJ I WIĘCEJ. Im bardziej doceniamy naszych bliskich, tym bardziej czują się potrzebni, kochani, ważni. Regularnego doceniania potrzebuje Twój partner, szef, mama, ojciec, przyjaciółka, Twoje dziecko, podwładni. Ale nie tylko. Potrzebujesz tego również Ty sam. Im częściej będziesz siebie doceniać, tym będziesz bardziej zadowolona z życia, ale też chętniej i bardziej otwarcie będziesz obdarowywać komplementami innych. JAK TO ZROBIĆ? Wypróbuj prosty codzienny trening, dzięki któremu zbudujesz nawyk doceniania – siebie i innych.

    Krok 1.

    Trzy razy dziennie znajdź okazję ku temu, aby szczerze docenić ludzi w swoim otoczeniu.

    Jeśli dotąd skupiałaś się na tym, co robią nie tak, włóż świadomy wysiłek w to, aby teraz zacząć zauważać co robią DOBRZE. Na pewno wiele rzeczy im wychodzi. Kiedy zaczniesz się temu przyglądać, będziesz zdumiony jak wiele: Twoje dziecko od razu pozmywało naczynia, partner zrobił świetne zakupy, sąsiadka dała Ci świetny przepis, szef dał Ci zadanie które lubisz itd.

    Krok 2.

    Ćwicz się w codziennym wyrażaniu potrzeb – nie ocen.

    Najczęściej krytyka to nic innego jak wyraz naszej niespełnionej potrzeby. Bo przecież ludzie mają zdolności czytania w myślach i powinni się domyślić, że właśnie chcemy być przytuleni, docenieni i zauważeni. Dlatego za każdym razem, kiedy najdzie Cię ochota, aby kogoś skrytykować, zatrzymaj się na chwilę i zamiast wypowiedzieć na głos karcące słowa, zapytaj siebie – czego tak naprawdę potrzebujesz od tej osoby. Kiedy to sobie uświadomisz, powiedz jej o swojej potrzebie bez oceniania jej zachowania. Przykładowo, zamiast oceniać współlokatora że jest brudasem bo nie pozmywał naczyń, powiedz mu o swojej potrzebie porządku. O tym, że nie lubisz sprzątać po kimś zlewu zanim przygotujesz sobie posiłek itd.

    Jeżeli interesuje Cię ta tematyka, przeczytaj wpis: „KIEDY WARTO PORÓWNYWAĆ SIĘ Z INNYMI?”

    Krok 3.

    Codziennie wieczorem podziękuj sobie za 2-3 rzeczy, które tego dnia zrobiłeś dobrze.

    Zauważ swoje postępy, zmiany, to że lepiej panowałeś nad swoimi emocjami, że byłeś bardziej życzliwy dla innych. Doceniaj siebie a zobaczysz, że Twoja motywacja do zmian będzie większa a Ty sam mniej zgorzkniały. Powodów do zadowolenia możesz mieć wiele: nie wybuchłeś złością w danej sytuacji, byłeś milszy dla swojego partnera, napisałeś świetny raport, nie odłożyłeś jakiejś sprawy na później, mimo że chciałeś, przeczytałeś rozdział książki i udało Ci się zjeść większą porcję warzyw niż zwykle.

    Obecnie jestem na Filipinach i to co bardzo umuje mnie w ludziach, którzy tu mieszkają, to ogromna ŻYCZLIWOŚĆ I UŚMIECH. Mimo, że mieszkają bardzo biednie widać jak potrafią cieszyć się życiem i skupiać na tym co mają. Bardzo zachęcam Cię do tego abyś nauczył swój umysł nowego patrzenia na świat– przez wyłapywanie tego co dobre a nie tego co złe.

    A Ty co myślisz o takim podejściu do życia?

    Jeśli chcesz docenić moją pracę do możesz to zrobić poprzez udostępnienie tego filmu i subskrybowania tego kanału ? Zapraszam Cię również to skorzystania z bezpłatnego mini kursu efektywniej nauki, który znajdziesz w zakładce produkty (kliknij tu).

    Jestem przekonana, że ta wiedza w znacznym stopniu ułatwi Ci ŻYCIE!

    Do zobaczenia wkrótce!

    Chciałbyś wiedzieć jak uczyć się 7 razy szybciej i maksymalnie wykorzystywać swój potencjał? Jeżeli tak, to koniecznie zobacz kurs „Ucz się jak Geniusz”! Kliknij w link!

    „Cześć! Nazywam się Dorota Filipiuk i od 10 lat pomagam ludziom uczyć się efektywnie, wykorzystując wiedzę na temat tego, jak uczy się nasz mózg. Jestem psychologiem, trenerem i coachem w trakcie certyfikacji. Przeprowadziłam ponad 15 tysięcy godzin na sali szkoleniowej i sprzedałam ponad 21 000 kursów online, dlatego ludzie ufają moim umiejętnościom.„

    Zapraszam Cię do zajrzenia na mojego funpaga: Kliknij!

    Dorota jest współautorką produktów wspierających proces diagnozy i rozwoju potencjału zdolnych gimnazjalistów. Była też prelegentką na licznych konferencjach i gościem w wielu podcastach. Prowadzi kanał w serwisie YouTube i podcast ,,Efektywność Osobista”.

    Jej artykuły znajdziesz m.in. w Wysokich Obcasach, Estate i przede wszystkim Forbes’ie.

    Była wykładowcą na dwóch uczelniach wyższych, prowadziła szkolenia m.in. dla MAN, Stella i Bank Polski. W podróży dookoła świata założyła 2 firmy online. Jest szczęśliwą mamą Kornelki, pasjonatką zdrowego stylu życia. W wolnych chwilach kocha malować i uprawiać aerial yogę.

    Czy już wiesz, jak być lubianym? 🙂

  • CO POWODUJE PROBLEMY Z KONCENTRACJĄ

    CO POWODUJE PROBLEMY Z KONCENTRACJĄ

    Znasz ten stan kiedy chcesz być w pełni SKONCENTROWANY, a Twoje myśli co chwilę gdzieś uciekają, a ROZPROSZYĆ potrafi Cię nawet tykający zegarek?

    Skąd się biorą problemy z KONCENTRACJĄ, dlaczego tak łatwo rozproszyć naszą UWAGĘ?Współczesność wymaga od nas coraz większej efektywności – mamy coraz więcej zadań, coraz więcej informacji do przetworzenia, a czasu coraz mniej…

    Zobacz to video i polepsz swoją koncentrację OD ZARAZ!

    .

    Sprawdzasz na bieżąco wszystkie powiadomienia

    Wyobraź sobie, że idziesz na 8 godzin spać. Chcesz być jednak na bieżąco ze swoimi znajomymi, klientami i rodziną, dlatego ustawiasz głośno powiadomienia w swoim telefonie i za każdym razem, kiedy zadzwoni dzwonek, budzisz się i odpisujesz na sms’y, wiadomości i maile.                    

    Jak Ci się wydaje, jaka będzie jakość Twojego snu?

    Myślę, że odpowiedź będzie oczywista. Dlaczego, więc nie jest to dla Ciebie oczywiste, że jakość Twojej pracy i nauki będzie znacznie niższa kiedy cały czas będziesz się ROZPRASZAŁ? Dystraktory są bardzo uzależniające, dlatego sami przed sobą udajemy, że nie wpływają na naszą efektywność. Dzwięk powiadomienia, że dostałeś wiadomość działa jak NARKOTYK. 

    Ciekawość to jedna z najsilniej napędzających nas emocji. Jej ośrodek leży w naszym mózgu blisko ośrodka odpowiedzialnego za odczuwanie BÓLU FIZYCZNEGO! Dlatego możesz mieć aż wrażenie dyskomfortu, kiedy nie zaspokoisz swojej ciekawości poprzez sprawdzenie kto i co do Ciebie napisał. Ma to fatalne skutki dla jakości naszej pracy, nauki a nawet relacji z innymi ludźmi.

    Jak poradzić sobie z nieustanną potrzebą sprawdzania poczty, komunikatorów i portali społecznościowych, przez co powstają problemy z koncentracją? Sposobów na to jest wiele ale zacznij od najprostszego- WYŁĄCZ POWIADOMIENIA! Sygnał informujący, że dostałeś nową wiadomość działa na nasz mózg jak ZAPALNIK.  

    Jeżeli chciałbyś wyćwiczyć swoją koncentrację, zapraszam Cię do sprawdzenia pakietu ponad 100 ćwiczeń na koncentrację! Kliknij!

    .

    Słuchasz muzyki/radia/ TV w trakcie pracy lub nauki

    Wyobraź sobie, że podczas czytania śpiewasz ulubioną piosenkę lub liczysz do stu. Chyba nie muszę Cię przekonywać do tego, że Twoje zrozumienie tekstu będzie na bardzo niskim lub nawet zerowym poziomie. I o ile to wydaje się być oczywiste o tyle zachowanie pełnego skupienia na pracy czy nauce, gdzie musisz rozwiązywać nowe problemy i uczyć się nowych rzeczy słuchając jednocześnie radia czy telewizji, już takie oczywiste się nie wydaje. MAŁO TEGO!

    Sami siebie często oszukujemy, że słuchanie ulubionych piosenek w słuchawkach świetnie pomaga się nam skupić. Ewentualnie odciąć od świata zewnętrznego. TAK JEDNAK NIE JEST. Jeśli nie słuchasz muzyki przeznaczonej do pracy (znajdziesz ją w zakładce bezpłatne materiały – http://www.dorotafilipiuk.pl/freematerials/category/3 ) lub jeśli nie wykonujesz w pełni zautomatyzowanych działań, muzyka nie będzie Ci pomagała. Będzie utrudniała efektywną pracę i naukę. Jeśli chcesz pozbyć się tego nawyku, za każdym razem gdy włączasz np. radio stopniowo ściszaj głośniki aż do zupełniej ciszy.

    Problemy z koncentracją. Robisz kilka rzeczy w tym samym czasie lub nie kończysz jednego i zaczynasz nowe.

    Wyobraź sobie, że masz ogród. Masz dziś do wykonania kilka zadań– musisz skosić trawnik, podciąć sekatorem drzewka, zerwać owoce z kilku krzaczków i podlać kwiaty. Jaka strategia działania będzie bardziej efektywna: jeśli odpalisz kosiarkę na 5 minut, potem pójdziesz podciąć kilka gałązek, następnie nalejesz wody do konewki, zerwiesz kilka sztuk owoców i wrócisz znowu do 5 minutowego koszenia trawy czy jeśli najpierw skosisz cały trawnik, potem podetniesz wszystkie drzewka, podlejesz wszystkie kwiatki i zerwiesz wszystkie owoce? ODPOWIEDŹ JEST OCZYWISTA! To dlaczego sam zabierasz się za jedno zadanie, potem za kolejne i kolejne każdego z nich nie doprowadzając do końca?

    Jest to bardzo  popularny błąd w działaniu, który drastycznie niszczy naszą efektywność a który wynika między innymi z za dużego rozproszenia uwagi.

    Aby poradzić sobie z tym niszczącym nawykiem przede wszystkim musisz uświadomić sobie, że tak właśnie postępujesz. Następnie zawsze kiedy chcesz zmienić zadanie na kolejne nie kończąc poprzedniego, nastawić sobie czasomierz na przykład na 5 minut i pracować nad jednym zadaniem chociaż trochę dłużej. Warto też kiedy zrobisz sobie krótką przerwę i wrócisz po chwili do niedokończonego zadania.

    Nie zapisujesz swoich spraw do załatwienia

    Wyobraź sobie, że masz włączonych 100 okien swojej przeglądarki internetowej, aby mieć dostęp do wszystkich rzeczy, którymi musisz się zająć. O ile masz dobry komputer jakoś to działa, jednak na pewno częściej się muli. I o ile zastanawiasz się jak można być tak głupim, żeby zamiast stworzenia sobie zakładek do stron otwierać je wszystkie na raz, o tyle sam nie zapisując swoich spraw do załatwienia powodujesz, że cały masz je z tyłu głowy jak kolejne okienka.

    Denerwujesz się, kiedy o czymś zapomnisz. Przypominasz sobie co chwila o czym masz pamiętać. Obowiązków wydaje Ci się mieć dużo więcej niż masz naprawdę a tym samym cały czas rozpraszasz się wykonując obecne zadania. Funkcjonujesz jak przeglądarka z setką otwartych okienek, które cały czas musi odświeżać.

    Aby poradzić sobie z tym efektem zawsze miej przy sobie kartkę i długopis na której możesz zapisywać swoje sprawy do wykonania. Zapisz nawet miejsce na którym zakończyłeś ostatnią czynność. Kiedy ktoś Ci przeszkodzi w pracy lub gdy wybierasz się na przerwę.

    Robisz kilka rzeczy w tym samym czasie.

    Wolałbyś aby operował Cię chirurg który zajmuję się tylko Tobą, czy w tym samym czasie operuje jeszcze dwie inne osoby? Multitasking, wielozadaniowość czy po prostu zajmowanie się wieloma rzeczami w tym samym czasie wydaje się być panaceum na za krótką dobę. Ewentualnie zbyt długą listę obowiązków do wykonania. Uwielbiamy wierzyć, że nasza uwaga jest podzielna, dzięki czemu sprzyja to efektywnemu zarządzaniu sobą w czasie.

    Tak może być ale tylko pod warunkiem, że jedna z czynności, którą wykonujesz jest w pełni zautomatyzowana. Sytuacji, której potrzebuje skupienia uwagi na przykład w trakcie ćwiczeń na steperze oglądasz sobie moje filmy. Jeśli natomiast robisz coś, co wymaga Twojej koncentracji– na przykład poprawiasz błędy w raporcie i słuchasz jednocześnie audiobooka, spowoduje to że każdą z tych czynności będziesz wykonywał dużo gorzej, dłużej i będziesz bardziej zmęczony.

    Dlatego, aby poradzić sobie z tym efektem zapisuj czynności które możesz ze sobą połączyć a pozostałe rób w pełnym skupieniu.

    Jeśli temat koncentracji jest dla Ciebie ciekawy koniecznie daj mi o tym znać! Napisz co Ciebie rozprasza najbardziej i jakie są Twoje sposoby na problemy z koncentracją. Przygotowuję właśnie obszerny kurs na temat tego jak radzić sobie z coraz większym rozproszeniem uwagi. Swoją drogą- bardzo mnie ciekawi ile czynności wykonywałeś podczas oglądania tego nagrania? Czy byłeś w pełni skupiony przez te kilka minut i obejrzałeś cały film za jednym podejściem? KONIECZNIE DAJ MI O TYM ZNAĆ!

    Jeżeli interesuje Cię ta tematyka, przeczytaj wpis: „JAK UCZYĆ SIĘ EFEKTYWNIE? ĆWICZENIA!„

    „Cześć! Nazywam się Dorota Filipiuk i od 10 lat pomagam ludziom uczyć się efektywnie, wykorzystując wiedzę na temat tego, jak uczy się nasz mózg. Jestem psychologiem, trenerem i coachem w trakcie certyfikacji. Przeprowadziłam ponad 15 tysięcy godzin na sali szkoleniowej i sprzedałam ponad 21 000 kursów online, dlatego ludzie ufają moim umiejętnościom.„

    Zapraszam Cię do zajrzenia na mojego funpaga: Kliknij!

    Dorota jest współautorką produktów wspierających proces diagnozy i rozwoju potencjału zdolnych gimnazjalistów, prelegentką na licznych konferencjach i gościem w wielu podcastach. Prowadzi kanał w serwisie YouTube i podcast ,,Efektywność Osobista”.

    Jej artykuły znajdziesz m.in. w Wysokich Obcasach, Estate i przede wszystkim Forbes’ie.

    Była wykładowcą na dwóch uczelniach wyższych, prowadziła szkolenia m.in. dla MAN, Stella i Bank Polski. W podróży dookoła świata założyła 2 firmy online. Jest szczęśliwą mamą Kornelki, pasjonatką zdrowego stylu życia. W wolnych chwilach kocha malować i uprawiać aerial yogę.

    Czy już wiesz, co powoduje problemy z koncentracją? 🙂

  • MOWA CIAŁA, CZYLI NAJSŁYNNIEJSZE KŁAMSTWO

    MOWA CIAŁA, CZYLI NAJSŁYNNIEJSZE KŁAMSTWO

    Codziennie wypowiadamy tysiące SŁÓW, wykonujemy niezliczoną ilość GESTÓW, dostosowujemy TON GŁOSU, wszystko po to, żeby SKUTECZNIE się komunikować. Zastanawiałeś się  nad tym jakie elementy są najważniejsze w KOMUNIKACJI? Szukałeś wiedzy przeglądając fora internetowe lub czytając poradniki psychologiczne? Nie chcę Cię martwić, ale mogłeś paść ofiarą bezmyślnie powtarzanego przekłamania… Zobacz video i przekonaj się czy wiesz jaki jest NAJWIĘKSZY MIT związany z komunikacją!

    MOWA CIAŁA

    jest ważniejsza w komunikacji niż to co mówimy, słowa mają zaledwie 7% znaczenia w rozmowie, to w jaki sposób się zachowujesz, jak gestykulujesz jest ważniejsze to co mówisz- potwierdzają psycholodzy.

    Jestem przekonana, że słyszałeś takie i podobne stwierdzenia będąc jednocześnie OFIARĄ KŁAMSTWA!

    Niemal 40 lat temu Albert Mehrabian, przeprowadził bardzo znany eksperyment. Wyniki tego badania zapewniły mu sławę i jak się wydaje nieśmiertelność w świecie wiedzy poradnikowej jako zasada 7-38-55: „Ktoś zbadał, że pośród wszystkich informacji, jakie do nas docierają podczas np. rozmowy, 7% czerpiemy ze słów, 38% z tonu głosu a 55% z mowy ciała.”

    Jak popularne jest to stwierdzenie możesz sprawdzić sam wpisując w wyszukiwarkę: komunikacja niewerbalna, idąc na szkolenie czy (O ZGROZO!) czytając ksiązki na ten temat.

    Oczywiście mogło ono dotrzeć do nas i w innych formach, np. „zachowania niewerbalne są 13 razy bardziej znaczące, niż słowa”, czy też „mowa ciała jest 5 razy bardziej istotna niż język „, dlatego wszystko byłoby w porządku, gdyby nie jeden drobiazg. O ile reguła bazuje na liczbach pochodzących z badań Mehrabiana, o tyle ich znaczenie i interpretacja jest błędna. Dlatego sprawdź na czym ono polega.

    Na czym polega PRZEKŁAMANIE?

    Albert Mehrabian zastanawiał się nad takim oto problemem: jeśli spostrzegane przeze mnie zachowanie drugiego człowieka będzie niespójne, a zatem np. jego twarz będzie wyrażała jedno, słowa co innego, a sposób ich wypowiadania jeszcze coś innego, i ktoś poprosi mnie o wyrażenie swojej opinii na jego temat, wówczas czym będę się kierował formułując taką ocenę, co będzie jej podstawą – słowa, czy może COŚ INNEGO?

    W zaprojektowanych przez Mehrabiana eksperymentach wzięło udział 137 studentów. Badacze przygotowali takie o to pomoce: trzy fotografie twarzy tej samej osoby: (1) uśmiechnięta, (2) neutralna, (3) smutna; trzy grupy słów: (1) pozytywne: drogi, świetny, miłość, dziękuję (2) neutralne: może, oh, więc, naprawdę, co i (3) negatywne: bestia, nie, krzyk, strasznie. Słowa nagrano w studio, w którym lektor wypowiadał każde z nich w sposób pozytywny, neutralny i negatywny.

    Następnie eksperymentatorzy konstruowali układy bodźców tworząc tzw. niespójne ekspresje: np.: fotografię uśmiechniętej twarzy oraz neutralne słowo (np. what) wypowiedziane w negatywny sposób. Tego rodzaju kombinacje prezentowano osobom testowanym. Ich zadanie polegało na określeniu stopnia, w jakim lubią prezentowaną im osobę.

    Rezultaty badań przedstawiały się następująco:

    o spostrzeganym poziomie sympatii w 55% decyduje wyraz mimiczny twarzy, w 38% sposób wypowiadania słów, zaś w 7% słowa. Oto ŹRÓDŁO magicznych liczb konstytuujących regułę „7%-38%-55%”.

    Jestem pewna, że już widzisz na czym polega BŁĄD w interpretacji wyników, przez ludzi kreujących się na ekspertów? Ale myślę, że jeszcze bardziej uzmysłowi Ci to analiza kilku cytatów znalezionych w sieci:

    „Każdy przekaz zbudowany jest przeciętnie w 7% z elementów werbalnych (słowa), 38% z dźwiękowych (ton głosu, barwa i inne dźwięki) i aż 55% z niewerbalnych (mowa ciała ).”

    Znana nam reguła, rzeczywiście się tu pojawia, lecz jej znaczenie jest bardzo odległe od oryginalnego eksperymentu. Nagle oto dowiadujemy się, że każdy przekaz, a zatem mail, reklama radiowa, uścisk dłoni, czy też plakat jest zbudowany ze słów, dźwięków i mowy ciała. NIEZWYKŁE, PRAWDA? Nie znoszące sprzeciwu, autorytatywnie ustalone proporcje.

     „Tylko 7% wszystkich informacji, które uzyskujemy w rozmowie, czerpiemy ze słów. 38% wnioskujemy z tonu głosu, a 55% z mowy ciała!”

    Jak już wiemy badania nie dotyczyły sytuacji rozmowy.

    Co więcej, badani dokonywali ocen poziomu lubienia prezentowanych im osób, a zatem wyprowadzanie wniosków dotyczących „wszystkich informacji, które uzyskujemy w rozmowie” jest raczej nieuzasadnioną generalizacją. W takim kontekście nauka języków obcych wydaje się być niepotrzebną stratą czasu, skoro aż 93% komunikacji możemy zrozumieć bazując na mowie ciała i tonie głosu.

    „Badania pokazują, że słowa składają się tylko na 7% informacji, które przekazujesz. Pozostałe 93% to informacje pozawerbalne. 55% procesu komunikacji opiera się na tym, co ludzie widzą, a kolejne 38% przekazywane jest poprzez ton głosu. Tak więc pomyśl o tym.”

    No więc POMYŚLMY, gdyby to zdanie było prawdziwe to mówcy motywacyjni nie uczyliby się mówić ale jak machać odpowiednio rękami (ups, w to chyba wierzą politycy) przez co Ty nie rozumiałbyś tego co mówią przez radio. W dodatku o rozumieniu komunikatów z GPS’u nie byłoby mowy bo tam trudno nawet mówić o modulacji głosu.

    Chciałam Cię zapoznać z tym jakże często powielanym micie abyś i Ty uświadamiał innych jak daleki jest od PRAWDY.

    Jeżeli interesuje Cię ta tematyka, przeczytaj wpis: „NAWYK CZY SILNA WOLA? CO JEST WAŻNIEJSZE?”

    „Cześć! Nazywam się Dorota Filipiuk i od 10 lat pomagam ludziom uczyć się efektywnie, wykorzystując wiedzę na temat tego, jak uczy się nasz mózg. Jestem psychologiem, trenerem i coachem w trakcie certyfikacji. Przeprowadziłam ponad 15 tysięcy godzin na sali szkoleniowej i sprzedałam ponad 21 000 kursów online, dlatego ludzie ufają moim umiejętnościom.„

    Zapraszam Cię do zajrzenia na mojego funpaga: Kliknij!

    Dorota jest współautorką produktów wspierających proces diagnozy i rozwoju potencjału zdolnych gimnazjalistów, prelegentką na licznych konferencjach i gościem w wielu podcastach. Prowadzi kanał w serwisie YouTube i podcast ,,Efektywność Osobista”.

    Jej artykuły znajdziesz m.in. w Wysokich Obcasach, Estate i przede wszystkim Forbes’ie.

    Była wykładowcą na dwóch uczelniach wyższych, prowadziła szkolenia m.in. dla MAN, Stella i Bank Polski. W podróży dookoła świata założyła 2 firmy online. Jest szczęśliwą mamą Kornelki, pasjonatką zdrowego stylu życia. W wolnych chwilach kocha malować i uprawiać aerial yogę.

    Czy już wiesz, jak działa mowa ciała? 🙂