Efektywna nauka

Efektywna nauka to system. 7 filarów, które naprawdę wpływają na Twoje wyniki

Wyobraź sobie dwie osoby, które uczą się do tego samego, bardzo trudnego egzaminu. Pierwsza z nich siada na łóżku z przygotowanym skryptem, notatkami, książkami i komputerem, na którym ma otwartych kilka zakładek. Obok leżą różnego rodzaju podkreślacze, zakreślacze, karteczki post-it i wszystkie rzeczy, które mają dawać poczucie, że zaraz zacznie się efektywna nauka.

Ta osoba czyta rozdział za rozdziałem, tezę za tezą, podkreśla najważniejsze informacje, bo jest przekonana, że jest wzrokowcem i to jej pomoże. Dodatkowo zapisuje sobie definicje albo hasła na karteczkach post-it i rozkleja je po pokoju, żeby — według niej — lepiej zapamiętać. Po ośmiu godzinach nauki, kiedy ma już wrażenie, że wszystko przerobiła, idzie spać. Niestety nie śpi zbyt długo, bo nauka zajęła jej naprawdę dużo czasu.

Następnego dnia podchodzi do egzaminu, dostaje pytania i okazuje się, że za nic nie potrafi wyciągnąć odpowiedzi ze swojej głowy. Ma poczucie: „No zaraz, uczyłam się tego. Pamiętam, gdzie to było na stronie. Pamiętam, że to czytałam, ale nie umiem tego zapisać, nie umiem tego wyciągnąć”. Oczywiście jest przekonana, że ma słabą pamięć, że brakuje jej predyspozycji albo talentu. Tutaj bardzo dobrze widać, że efektywna nauka nie polega na tym, żeby siedzieć nad materiałem jak najdłużej. Należy pracować z nim w odpowiedni sposób.


Dlaczego jedna osoba uczy się krócej, a pamięta więcej?

Druga osoba uczy się zdecydowanie krócej, ale w zupełnie inny sposób. Siada do biurka, przygotowuje skrypt, w trakcie robi odpowiednie fiszki, które powtarza na koniec modułu nauki. Robi notatki tak, żeby budować strukturę wiedzy. Zadaje sobie odpowiednie pytania, używa technik, które pomagają jej zapamiętać to, co chce, i zupełnie inaczej pracuje z tekstem. Nie rozprasza się, robi przerwy, przygotowuje powtórki, a za każdym razem, kiedy idzie na przerwę, powtarza sobie z głowy, co właśnie przeczytała i czego się nauczyła. Cały czas testuje swoją pamięć, wykorzystuje też AI w taki sposób, żeby robić sobie egzaminy trochę „na sucho”.

Następnego dnia, dzięki temu, że uczyła się krócej, jest wyspana i bez problemu odpowiada na pytania, które otrzymała na kartce egzaminacyjnej.

Dlaczego tak się dzieje? Czy dlatego, że ta druga osoba jest zdolniejsza, ma talent albo większe predyspozycje? Nie. Jestem pewna, że już to widzisz: tutaj chodzi o zupełnie inny sposób nauki i zupełnie inny system.


Nauka jest jak orkiestra

Prowadząc naprawdę setki szkoleń — zarówno na żywo, jak i online — bardzo często dostaję pytania w stylu: „Dorota, tylko tak na szybko, w dwóch minutach, jaką najlepszą technikę nauki wybrać?”, „Jaka jest Twoja ulubiona mnemotechnika?”, „Powiedz mi w jednym zdaniu, jak mam nauczyć się anatomii” albo „Jak mam zdać ten bardzo trudny egzamin sędziowski?”.

I ja zawsze mam wtedy w głowie: hej, to tak nie wygląda.

Efektywna nauka jest trochę jak orkiestra. To nie jest kwestia tego, że nauczysz się dobrze grać na trąbce i to wystarczy. Jeśli wszystkie inne elementy nie grają najlepiej, to mamy jeden wielki hałas, jeden wielki chaos, a nie piękny koncert. Jedna dobra metoda nie uratuje całej nauki, jeśli reszta systemu nie działa.

Chodzi raczej o to, żeby wiedzieć, co w ogóle wpływa na efektywną naukę i jakie elementy warto uwzględnić, aby zdecydowanie lepiej wykorzystywać swój własny mózg. Bo chyba najbardziej nie mogę znieść tego, że ktoś mógłby przejść przez życie, nawet nie będąc świadomym, jak fantastyczny ma mózg i jak cudowną machinę do uczenia się ma w swojej głowie.

Dlatego chcę Was do tego przekonywać. Chcę, żebyście mieli w sobie takie przekonanie: „Mam cudowny mózg, mam fantastyczną pamięć, naprawdę stać mnie na wiele, tylko po prostu mam złe metody”. Dlatego chcę pokazać, co warto wziąć pod uwagę, żeby efektywna nauka była czymś, co świadomie budujesz każdego dnia.


Koncentracja to drzwi do pamięci

Jeśli oglądasz moje filmy, to na pewno wiesz, co jest pierwszym, ogromnie ważnym elementem efektywnej nauki. Oczywiście jest nim koncentracja uwagi.

Bez koncentracji efektywna nauka jest praktycznie niemożliwa. Nie ma mowy — i będę to powtarzała jak mantrę — że przejdziemy do rozumienia, a później zapamiętania bez koncentracji. Koncentracja jest jak drzwi do naszej pamięci. To ona decyduje, co w ogóle wpuści dalej, a na co nawet nie zwrócimy uwagi.

Dlatego zawsze będę powtarzała, że jeśli czytasz coś bez koncentracji, to po prostu przesuwasz wzrok po tekście i nic więcej się z nim nie dzieje. Możesz patrzeć na tekst przez 20 minut i jednocześnie w ogóle go nie przetwarzać. Twoje oczy pracują, ale Ty jesteś zupełnie gdzie indziej.

Kiedy nie dbasz o koncentrację, czyli na przykład uczysz się, ale co chwilę sprawdzasz social media i przerzucasz uwagę w inne miejsca. Twój mózg musi cały czas zmieniać punkt skupienia. Pamiętaj, że nie mówimy tutaj o podzielności uwagi, ale o jej przerzutności.


Ile kosztuje Cię przerzucanie uwagi?

Badania pokazują, że jeśli przetwarzasz jakieś informacje, wchodzisz głęboko w problem. Starasz się go zrozumieć, masz już mniej więcej kontekst zadania. Potem nagle klikasz, żeby odebrać wiadomość od koleżanki, szybko jej odpisujesz i wracasz do nauki, to ten powrót może Cię kosztować nawet 23 minuty. I oczywiście nie chodzi o to, że przez 23 minuty siedzisz i gapisz się w kartkę. Chodzi o to, że przez ten czas mózg znowu szuka kontekstu. Próbuje wrócić na stare tory myślenia, zbiera myśli i często skupia się głównie na tym, żeby wrócić.

Jest jeszcze jedna rzecz. Mówimy o czymś takim jak residuum uwagi. Gdy przerzucasz uwagę na wiadomość, to bardzo często część tej uwagi tam zostaje. Myślisz o koleżance, o tym, co napisała, o jutrzejszym egzaminie albo o emocjach, które ta wiadomość w Tobie wzbudziła. I czytając dalej to, co masz przed sobą, nadal gdzieś myślami jesteś tam.

W taki sposób bardzo trudno głęboko przetwarzać informacje, rozumieć, łączyć wątki i budować wiedzę. A właśnie na tym powinna polegać nauka: na łączeniu tego, czego się uczymy, z tym, co już wiemy.

Bez koncentracji notatki są przypadkowe, czytanie jest powierzchowne, a zapamiętywanie zdecydowanie trudniejsze, bo mózg po prostu nie wie, co ma kodować. Bez koncentracji AI też bardzo często staje się ucieczką — sposobem na to, żeby nie uczyć się głęboko i intensywnie, tylko udawać, że przetwarzamy informacje, zlecając narzędziu coś, co powinien zrobić nasz mózg.

Koncentracja to nie dodatek. To zapłon do nauki. A bez tego zapłonu nawet najpiękniejszy samochód z najpiękniejszą mapą niestety nie ruszy.


Efektywne czytanie to praca z tekstem

Kiedy mamy już koncentrację, możemy przejść do drugiego filaru, czyli efektywnego czytania.

Efektywne czytanie nie polega na tym, że po prostu przerzucasz wzrok po linijkach albo podkreślasz wszystkie najważniejsze informacje. To jest raczej praca z tekstem. Zastanawiasz się, co autor miał na myśli, co się z czym łączy i w jaki sposób możesz z tego skorzystać.

Ja często trochę kłócę się z tekstem. Zastanawiam się, co jest prawdą, z czym się nie zgadzam, co jest wyjątkiem, co jest ciekawostką. Cały czas prowadzę rozmowę z tekstem i zastanawiam się, jak mogę z niego skorzystać. Czytając, koncentruję się, mogę robić odpowiednie notatki i zapamiętywać informacje, ale chodzi też o to, żeby dobrze z tym tekstem pracować. Dlatego efektywna nauka nie polega wyłącznie na szybkim czytaniu, ale na prawdziwej pracy z tekstem.


Czy szybkie czytanie naprawdę rozwiązuje problem z nauką?

Mimo że uczę efektywnego i szybkiego czytania, wcale nie zachęcam Was do tego, żeby bić rekordy prędkości. Bardzo dużo osób zapisuje się na kursy szybkiego czytania, bo myśli, że to rozwiąże każdy problem z nauką. Absolutnie tak nie jest. Jeśli przeczytasz bardzo dużo, ale i tak wszystko zapomnisz, to niczym nie różnisz się od osoby, która tego nie przeczytała, bo obie nie pamiętacie nic z tekstu.

Wiem, że dla części osób może to brzmieć oczywiście, ale widzę, z czym przychodzą do mnie ludzie. „Naucz mnie szybkiego czytania i to rozwiąże każdy problem z nauką, bo będę szybciej przetwarzać informacje”. Zwiększenie tempa czytania rzeczywiście może trochę pomagać, bo jeśli czytamy za wolno, mózg zaczyna się nudzić i odpływać. Czasami lekkie zwiększenie szybkości czytania, tak żeby było optymalne, pomaga nawet w koncentracji.

Zresztą w samym kursie szybkiego czytania daję dużo ćwiczeń na koncentrację, poszerzenie pola widzenia, naukę tego, jak oczy powinny współpracować z tekstem, jak płynnie przechodzić od linijki do linijki i jak nie tracić czasu, chociażby dzięki wykorzystaniu wskaźnika. Ale pamiętajcie: nie chodzi tylko o to, żeby szybko czytać. Chodzi przede wszystkim o to, żeby czytać efektywnie.


Zapamiętywanie to nie jedna technika

Tutaj możemy bardzo płynnie przejść do trzeciego elementu, czyli zapamiętywania.

Tak jak wspomniałam, sama byłam przekonana, kiedy szłam na kurs szybkiego czytania, że to będzie rozwiązanie wszystkich moich problemów na studiach. Miałam ogromną ilość materiałów do przeczytania i naprawdę zastanawiałam się, jak mam to wszystko przetworzyć. Myślałam: jeśli nauczę się szybko czytać, to chyba wszystko się rozwiąże, prawda?

No właśnie nie.

W trakcie nauki szybkiego czytania starałam się czytać w ramach treningu nawet 500 stron dziennie. Bardzo szybko przeczytałam wszystkie książki w swoim domu, więc wybrałam się do Empiku i tam czytałam kolejne książki. Przeczytałam cały dział psychologii i wtedy uświadomiłam sobie, że w szybkim czytaniu bardzo brakuje mi zapamiętywania.

Kiedy uświadomiłam sobie, jak ważna jest pamięć, postanowiłam nauczyć się najlepszych technik i sposobów zapamiętywania informacji. A tych technik jest naprawdę mnóstwo. Właśnie dlatego efektywna nauka wymaga nie tylko technik zapamiętywania, ale też dobrego systemu powtórek.


Dlaczego mnemotechniki to dopiero początek?

Mamy mnemotechniki, które pomagają nam w tym, żeby pamięć krótkotrwała — która, jak już wiecie, jest dosyć mała — trochę się powiększała. One sprawiają, że jak balonik ta pamięć krótkotrwała może się zwiększyć. Ale to nie oznacza, że automatycznie zapamiętujemy wszystko na zawsze. Mnemotechniki pomagają często zapamiętywać na dużo dłużej, sprawiają, że nauka jest przyjemniejsza i świetnie działają wtedy, kiedy chcemy coś zapamiętać na jutro na egzamin, ale niekoniecznie na całe życie, bo są to na przykład jakieś „widzimisie” wykładowcy.

Mnemotechnik jest bardzo dużo. Inna będzie dobra do zapamiętywania imion, inna do liczb, inna do kolejności. Możecie znaleźć ich naprawdę sporo. Natomiast najważniejsze jest to, że mnemotechniki to nie wszystko. One pomagają powiększyć pamięć krótkotrwałą, ale jeśli chcemy uczyć się języka, zostać ekspertami w swojej dziedzinie albo zapamiętywać coś na lata, potrzebujemy też systemów powtórkowych.

Jeśli jesteś lekarzem, uczysz się i chcesz później świetnie pomagać ludziom, system powtórkowy jest niezbędny. Można nauczyć się naprawdę wielu rzeczy: jak taki system robić, jak odpowiednio rozpisywać wiedzę, żeby nie przeciążać pamięci krótkotrwałej, jak łączyć system powtórek z mnemotechnikami, jak tworzyć dobre fiszki do różnych rodzajów wiedzy — inaczej do anatomii, inaczej do definicji i tak dalej.

Jest tutaj naprawdę bardzo dużo wiedzy i ten temat mógłby trwać wiele godzin. Chcę jednak pokazać, że z pamięcią można pracować na różne sposoby. Z jednej strony uczymy się technik, które pomagają zapamiętać coś tu i teraz, na jutro. Z drugiej strony są też sposoby, które pozwalają zapamiętywać coś na długo.

W ramach zapamiętywania mówię też bardzo często o technikach, które pomagają lepiej rozumieć treść, lepiej ją rozpisać i lepiej przekazywać dalej. To kolejna umiejętność, którą można rozwijać po to, żeby naprawdę lepiej się uczyć.


Notowanie ma pomagać myśleć, a nie tylko przepisywać

Kiedy mamy już koncentrację, czytanie i zapamiętywanie, warto wspomnieć o notowaniu, bo ono nadal jest bardzo ważne. Tylko nigdy nie powinno wyglądać tak, że po prostu przepisujemy coś z jednego miejsca na drugie, na przykład z książki do notatnika albo z Wikipedii do pliku.

Nie na tym polega notowanie.

Notowanie powinno pomagać głębiej przetwarzać informacje. Powinno pomagać nam lepiej je rozumieć i tworzyć strukturę, w której przechodzimy od bardziej ogólnych informacji do coraz bardziej szczegółowych, bo właśnie w taki sposób nasz mózg buduje wiedzę.

Mapy myśli są do tego fantastycznym narzędziem, ale nie grafy i nie takie mapki, które często widzę w internecie. Jeśli wpiszecie w Google „mapa myśli grafika”, to naprawdę 95% tych map nie powinno się tak nazywać. Ważne jest więc, żeby mapy były dobrze zrobione.

Notowanie nigdy nie powinno być zwykłym przepisywaniem z miejsca na miejsce. Ono powinno służyć do tego, żeby coś lepiej zrozumieć, połączyć obecną wiedzę z tym, czego chcesz się nauczyć, dopisywać przykłady i tworzyć swoje miejsce do myślenia oraz rozmowy z tekstem. Zobacz, jak pięknie łączy się to z efektywną pracą z tekstem.

Często pytacie mnie też, czy lepiej pisać na kartce, czy na klawiaturze. Badania rzeczywiście pokazują, że zwykle lepiej robić to na kartce, bo mózg jest wtedy bardziej zaangażowany. Kiedy piszemy na klawiaturze, ruch jest cały czas podobny. Przy pisaniu ręcznym dzieje się więcej i bardziej uruchomiona jest kora ruchowa. Ale jeśli robisz to w zły sposób i po prostu przepisujesz, to nadal nie będzie działało dobrze. Pisanie na klawiaturze ma tę zaletę, że zwykle robimy to szybciej, ale znowu — jeśli zrobimy to odpowiednio, również może być bardzo pomocne. W efektywnej nauce notowanie ma pomagać myśleć, a nie tylko przepisywać informacje.


Zarządzanie wiedzą: nie wszystko musisz trzymać w głowie

Bardzo płynnie przechodzimy do kolejnego ważnego filaru, czyli zarządzania wiedzą. Dobrze zorganizowana wiedza to bardzo ważny element tego, czym naprawdę jest efektywna nauka.

Nie wszystkie informacje zawsze musimy zapamiętywać. Jeśli chciałabym napisać 100 najlepszych nagłówków na bloga, nie muszę ich trzymać w swojej głowie. Mogę po prostu stworzyć notatkę, do której będę wracać. Podobnie jest z wieloma innymi rzeczami. Nie musisz zapamiętywać wszystkich wzorów matematycznych, dat czy innych informacji, jeśli możesz odpowiednio nimi zarządzać.

Tylko jak większość osób zarządza wiedzą? Zapisuje posty na Instagramie, robi screeny na Facebooku, robi zdjęcia, notuje coś w kalendarzu albo na przypadkowych kartkach. Bardzo często widzę, że ktoś bierze swój kalendarz i na wolnych stronach zapisuje wiedzę z bardzo drogiego szkolenia, na które wydał ogromne pieniądze. Inni zapisują wszystko na oddzielnych kartkach, które później gdzieś wrzucają i nie wiedzą, co się z czym łączy.

Później mamy sytuację, w której mogliśmy wydać mnóstwo pieniędzy na szkolenia, kupić mnóstwo książek, przeczytać wiele artykułów, ale ta wiedza jest wszędzie. W żaden sposób się ze sobą nie łączy. I kiedy chcemy usiąść do pracy, napisać scenariusz na YouTube, przygotować wystąpienie, kurs, szkolenie albo mentoring, nagle trudno to wszystko pozbierać.

Jeśli jednak nauczę się zarządzać wiedzą, mogę w odpowiedni sposób korzystać z różnych aplikacji. I wierzcie mi, to naprawdę jest wtórne, czy ta aplikacja nazywa się Evernote, Obsidian czy jeszcze inaczej. Najważniejsze jest to, w jaki sposób zarządzam wiedzą. Jeśli mam dobrze stworzony system, mogę dwoma kliknięciami w bardzo łatwy sposób korzystać z tego, czego już się nauczyłam.

To jest niezwykle ważne w dzisiejszym świecie, gdzie nadmiar informacji jest przeogromny. Chodzi o to, żeby móc wracać do ważnych informacji, za które już zapłaciliście, z którymi już się zapoznaliście i które naprawdę mogą Wam pomóc.


Higiena umysłu: bez niej trudno mówić o efektywnej nauce

Poza koncentracją, notowaniem, czytaniem, zapamiętywaniem i zarządzaniem wiedzą warto powiedzieć też o higienie umysłu. Trudno mówić o tym, że działa efektywna nauka, jeśli mózg jest niewyspany, przeciążony i zestresowany.

Co mam na myśli?

Jeśli nie śpisz — a wiesz, że chyba w każdym filmie muszę wspomnieć o tym, żeby dbać o jakość snu — to trudno oczekiwać, że mózg będzie działał idealnie. Tylko w trakcie snu informacje zapisują się w pamięci długotrwałej. Nawet jeśli znasz najlepsze techniki, ale pracujesz z mózgiem niewyspanym, przeciążonym i zestresowanym, to niestety daleko nie pociągniesz.

To dokładnie tak, jakbyśmy chcieli otworzyć superprogram na komputerze, który ma 3% baterii. Włączy się na chwilę, ale za długo nie podziała. Tak samo jest z nami.

Sen nie jest miłym dodatkiem. Jest elementem nauki.

Jeśli jesteś zestresowana, też warto się temu przyjrzeć. Mały stres, takie lekkie napięcie związane z tym, że chcesz się dobrze nauczyć, może być dobry. Natomiast jeśli permanentnie czujesz ogromny stres, Twój hipokamp nie działa dobrze, nie przyjmuje informacji i bardzo ciężko później cokolwiek odtwarzać. To ten moment, kiedy ktoś mówi: „Świetnie się nauczyłam, wszystko znałam, ale stres mnie zjadł, odcięło mnie”. To również jest umiejętność, której warto się nauczyć.

Higiena umysłu wiąże się też z przekonaniami. Jeśli cały czas masz w głowie: „Nie będę się tego uczyć, bo nie mam matematycznego umysłu” albo „Ja mam umysł humanistyczny”, to motywacja do nauki będzie bardzo niska i będzie się to przekładało na sabotowanie własnych działań.

Higiena umysłu obejmuje więc pracę ze stresem, przekonaniami, dietą, snem i ruchem. Chodzi o to, żeby mózg był w naprawdę dobrej formie. Bardzo często odpowiedni ruch da Ci więcej niż siedzenie przez kolejne godziny nad nauką i picie kolejnej kawy.


AI w nauce: trener, nie winda

Mamy jeszcze siódmy element, który wydaje mi się niezbędny i który dodałam do swojego programu efektywnej nauki jako kolejny filar. To wykorzystanie AI, ale wykorzystanie mądre. W efektywnej nauce AI powinno być trenerem, a nie windą, która robi wszystko za nas.

Nagrywałam już materiał o tym, jak korzystać z AI, żeby nas nie ogłupiało. Niestety, jeśli zlecamy sztucznej inteligencji wszystko: „zapisz za mnie”, „przygotuj streszczenie”, „zrób notatkę”, „napisz materiał”, to tak naprawdę zlecamy jej to, co ma nam pomagać w nauce.

Wtedy nie wykorzystujemy AI jako trenera, który nas wspiera, pomaga i rozwija nasze umiejętności, ale jako windę, która bardzo szybko zawiezie nas w odpowiednie miejsce. Tylko że mięśni wtedy nie ćwiczymy. Stajemy się słabsi w podsumowywaniu, analizie, wyciąganiu wniosków, rozpisywaniu argumentów, kreatywności i wielu innych obszarach.

To, co zlecasz sztucznej inteligencji, może później bardzo mocno Ci brakować.

AI można jednak wykorzystywać mądrze. Na przykład do szybszego i lepszego tworzenia fiszek, do planowania nauki, do rozpisywania materiału w czasie, do tego, żeby była świetnym egzaminatorem, dawała wartościowy feedback i pomagała zobaczyć, nad czym warto pracować.

W Akademii Geniusza + AI, którą znajdziesz TUTAJ mam kilkadziesiąt lekcji uzupełnionych o takie narzędzia, bo wydaje mi się, że w dzisiejszych czasach powinniśmy optymalizować naukę. Nie po to, żeby długo siedzieć i dziubać przy rzeczach, które niewiele dają, ale po to, żeby skupić się na tym, co naprawdę wpływa na rozwój i cudownie ćwiczy naszą pamięć.


Efektywna nauka to nie jedna sztuczka

Jestem bardzo ciekawa, na którym z tych filarów najbardziej się koncentrowałaś, a który najbardziej pomijałaś. Czy podchodzisz do nauki jak do pewnego systemu, czy raczej szukasz jednej niezawodnej sztuczki, metody albo triku z TikToka, który od razu da super efekty?

Przygotowałam ten materiał przede wszystkim po to, żebyśmy byli świadomi, że nawet jeśli użyjemy jednego triku, a efektów nie ma, to nie wynika z tego, że nasza pamięć jest słaba, że jesteśmy beznadziejni albo że czegoś nam brakuje. Absolutnie nie. To wynika z tego, że nauka jest całym systemem.

To nie jest tak, że jeśli samochód ma dobre opony, to od razu świetnie jeździ. Ważnych jest wiele elementów.


Sprawdź, czy Twój system nauki działa

Dlatego patrz na naukę właśnie w ten sposób. Sprawdź, czy masz koncentrację, która jest bramą do tego, żeby zacząć się uczyć. Zobacz, czy robisz mądre notatki, które pomagają Ci rozumieć, a nie tylko tracić czas na przepisywanie. Zastanów się, czy zapamiętujesz tak, żeby informacje rzeczywiście zostały w Twojej głowie. Nie chodzi o to, żeby po prostu zakończyć pięć stron, ale o to, żeby zbudować w głowie pewną koncepcję.

Warto też zapytać siebie, czy dbasz o swój mózg i podchodzisz do niego z myślą: „Okej, zadbam teraz o Ciebie, żebyś działał idealnie”, czy raczej ubijasz go stresem, brakiem snu, kolejną kawą i brakiem ruchu. Sprawdź też, czy korzystasz z AI mądrze, czy raczej się ogłupiasz, oraz czy umiesz zarządzać wiedzą, którą zdobywasz, czy ona po prostu przelatuje przez Twoją głowę, a Ty tracisz czas i pieniądze. Efektywna nauka to nie jedna sztuczka, ale cały system, który pozwala naprawdę lepiej wykorzystywać własny mózg.

Uwierz, że Twój mózg potrafi znacznie więcej

Moją wewnętrzną misją jest to, żebyśmy byli przekonani, że nasze mózgi są świetne. My po prostu nigdzie nie uczymy się, jak się uczyć. I to bardzo często powoduje, że nie wierzymy w siebie, nie lubimy nauki i traktujemy ją jako coś trudnego, męczącego, służącego tylko do zdawania egzaminów.

A efektywna nauka może być czymś zupełnie innym. Może pomagać nam stawać się ekspertami w swojej dziedzinie, dawać satysfakcję, radość z procesu i realnie zmieniać życie.

Tego Wam życzę.

Cześć, jestem Dorota Filipiuk. Jestem psychologiem i trenerką mózgu. Stworzyłam najbardziej kompleksowy program efektywnej nauki- Akademię Geniusza+AI.