Kategoria: Psychologia

  • Dlaczego ciągle sięgamy po telefon i tak trudno nam nic nie robić?

    Dlaczego ciągle sięgamy po telefon i tak trudno nam nic nie robić?

    Jak ograniczyć korzystanie z telefonu, skoro czasami sięgamy po niego niemal automatycznie? Wyobraź sobie, że jesteś w naprawdę przepięknym miejscu. Przed Tobą rozpościera się cudowny krajobraz, a Ty możesz napawać się tym widokiem. Patrzysz sobie przez trzy minuty, może nawet przez pięć, a później nie wiadomo dlaczego Twoja ręka sięga do kieszeni. Zaczynasz coś sprawdzać — może pogodę, może powiadomienia, może jakieś wiadomości, może gdzie jesteś na mapie. Nie możesz wytrzymać, żeby za chwilkę nie zajrzeć do swojego telefonu.

    Nazywam się Dorota Filipiuk, jestem trenerką mózgu i chcę Ci opowiedzieć o tym, dlaczego tak ciężko jest nam wytrzymać chwile, kiedy nic się nie dzieje. Dlaczego jesteśmy w przecudownym miejscu, a mimo to sięgamy po telefon? Często nawet w parkach rozrywki widzę, że ludzie scrollują swoje telefony, mimo że dookoła jest mnóstwo fantastycznych rzeczy do robienia.

    Zastanawiam się też, dlaczego kiedy nasz znajomy idzie do łazienki na dwie minuty w trakcie kolacji, my sięgamy po telefon. Dlaczego czekając na wodę, zmianę światła czy stojąc w windzie przez dwie, trzy minuty, nie jesteśmy w stanie wytrzymać chwilki, kompletnie nic nie robiąc?


    Dlaczego tak trudno nam nic nie robić?

    Mało tego, dlaczego nawet jeśli jesteśmy bardzo zmęczeni i nie mamy czasu, żeby pójść na spacer, na siłownię czy nawet poczytać książkę, potrafimy przez 47 minut leżeć w łóżku i przeglądać filmiki obcych ludzi? Nie idziemy spać, mimo że jesteśmy zmęczeni. Jak to jest możliwe?

    Taka sytuacja nazywa się senną prokrastynacją. Przedłużamy moment pójścia spać, mimo że chcemy spać i jesteśmy zmęczeni, właśnie po to, żeby jeszcze „ćpać” te wszystkie informacje wieczorem.

    Dlaczego więc przebywanie w świecie, w którym przez chwilkę nic się nie dzieje, zaczęło być trudne?

    Kiedyś ludzie siedzieli pod drzewem, kontemplowali, patrzyli w chmury, zastanawiali się nad ważnymi rzeczami dla ludzkości, a dzisiaj co? Wszyscy mają smartfony, które wszystko zniszczyły?

    Muszę trochę zepsuć tę romantyczną wizję człowieka, bo jednak nuda bardzo mocno pcha nas do tego, abyśmy cały czas coś odkrywali, zmieniali i szukali dodatkowej stymulacji. To zupełnie normalne, że jako ludzie bardzo tego potrzebujemy. Wcale nie byliśmy aż tak bardzo chętni do tego, żeby sobie siedzieć i myśleć.

    Siedzenie i myślenie też wymaga pewnej kompetencji

    Świetnie pokazują to eksperymenty, w których ludziom na początku dano nieprzyjemne kopnięcie prądem. Okazało się, że było ono na tyle nieprzyjemne, że część osób mówiła nawet, że chętnie zapłaciłaby, żeby już więcej go nie poczuć.

    Kiedy jednak te same osoby zamknięto w pokoju, w którym nie mogły nic oglądać ani na nic patrzeć, sytuacja wyglądała inaczej. Na środku znajdował się przycisk, który kopał prądem. Skorzystała z niego 1/3 mężczyzn i 1/4 kobiet, a osoba, która robiła to rekordowo często, użyła go aż 190 razy.

    Jak się okazuje, siedzenie i myślenie sobie dla przyjemności to swego rodzaju kompetencja. Wymaga motywacji, skupienia uwagi i takiej odwagi wobec tego, co nam przyjdzie do głowy.

    Często te myśli są dosyć trudne. Myślimy o rzeczach, które były mało przyjemne, albo wspominamy trudne sytuacje. Czasami pojawiają się sprawy, które musimy sobie przemyśleć i nie zawsze są one tak przyjemne, jakbyśmy tego chcieli.

    To nie jest więc tak, że przez smartfony mamy nagłą, ogromną niechęć do nudy. Nie jest też tak, że to smartfony powodują, że mamy problem z tym, żeby chwilkę nic nie robić. Jeśli jednak chodzi o nudę, bardzo często myślimy, że smartfony będą nam pomagały. Jak się za chwilkę okaże, niekoniecznie tak jest.


    Wyłączenie powiadomień nie rozwiązuje całego problemu

    Kiedy mówimy o problemie związanym z telefonem, bardzo często pada rada: wyłącz wszystkie powiadomienia. To oczywiście bardzo dobra rada.

    Każde powiadomienie, które wpada na Twój telefon — sygnał dźwiękowy, wibracja czy nawet pojawiające się okienko — działa na nasz mózg nieprawdopodobnie stymulująco. Tak samo jest z pocztą czy różnymi aplikacjami na komputerze. Chcemy sprawdzić, co tam jest.

    Ta ciekawość jest tak wysoka, że bardzo mamy ochotę ją zaspokoić. To po prostu przerywa naszą pracę i naukę. Powrót do tego, co robiliśmy wcześniej, może zająć nawet 23 minuty. Oczywiście jest to bardzo nieoptymalne.

    Natomiast samo wyłączenie powiadomień, jak się okazuje, nie załatwia sprawy. To nie jest tak, że jeśli je wyłączymy, nagle nie będziemy korzystać ze smartfonów.

    Aż 89% sięgnięć po telefon inicjujemy sami

    Wyobraźcie sobie eksperyment, w którym naukowcy zamiast pytać ludzi, czy często korzystają ze swoich telefonów, przyczepili im kamerki i analizowali, jak funkcjonują w ciągu dnia.

    Nagrali ponad 200 godzin materiału wśród 37 osób, obserwując, jak korzystają ze smartfonów. Okazało się, że 11% używania telefonu wynikało z powiadomień, a aż 89% inicjowali sami ludzie.

    Robili to, kiedy zmieniali zadanie, stali na czerwonym świetle albo skończyli pisać maila. Sięgali po telefon również wtedy, gdy zadanie stawało się trochę trudne, byli głodni, przechodzili do innego pokoju, włączali inny program albo czekali, aż coś się wyrenderuje.

    Jak się okazuje, robili to nawet co pięć minut. Sami badani nie mogli w to uwierzyć. Dopiero kiedy zobaczyli, jak wygląda to z ukrytej kamery, uświadomili sobie, jak często sięgają po telefon.

    Możecie też sprawdzić na swoich smartfonach, ile razy odblokowaliście je w ciągu dnia. Czasami wydaje nam się: „No ile tam razy? Może 15?”. Później nagle okazuje się, że 115.


    Sięganie po telefon staje się nawykiem

    Wróćmy do tego, dlaczego kiedy zmieniamy zadanie albo przez chwilkę nic się nie dzieje, od razu po coś sięgamy. Czekamy, aż wyśle się wiadomość, wyrenderuje film albo aż sztuczna inteligencja odpowie na czacie — i już zaraz sięgamy po telefon.

    Wyobraź sobie, że setki, a nawet tysiące razy w sytuacji, kiedy nic się nie dzieje, zaczynasz sięgać po telefon. To staje się po prostu Twoim nawykiem.

    Mózg się nauczył: kiedy jest chwila przerwy, takiego nicnierobienia, po prostu sięgam po telefon. Zaczynamy mieć bardzo mocny nawyk, który nie wymaga już naszej motywacji, woli ani zastanawiania się. Staje się automatyzmem.

    Po prostu uczę swój mózg, że tak to powinno wyglądać.

    Dlaczego jednak ta pustka tak bardzo nam przeszkadza? Najprostszym wytłumaczeniem jest oczywiście to, że się nudzimy, więc szukamy sobie czegoś. Badania pokazują, że im większa jest skłonność do nudy, tym bardziej problematycznie korzystamy z nowych technologii.

    Tutaj pojawia się jednak niesamowity paradoks i jedno z moich ulubionych badań.


    Scrollowanie miało zmniejszać nudę, ale efekt był odwrotny

    Badaczy interesowało coś takiego jak digital switching, czyli dokładnie to, co robimy przez cały czas. Oglądamy film i myślimy: „O Jezu, nudne, dalej”. Przesuwamy drugi, oglądamy pięć sekund, kolejny przez sekundę, pięć, dziesięć czy trzydzieści sekund. Jeśli coś jest fajnego, oglądamy nawet dwa razy, a później znowu przewijamy.

    Wyobraźcie sobie dwa warunki. W pierwszym dostajecie film i musicie go normalnie oglądać. Drugi daje Wam pełną swobodę: przewijacie, przeskakujecie między filmami, zmieniacie materiał i szukacie czegoś ciekawszego.

    W której sytuacji będziecie nudzić się mniej?

    Intuicyjnie większość z nas odpowie, że oczywiście w tej drugiej. Jeśli coś jest nudne, mogę przecież przejść dalej. Dokładnie to samo przewidywali uczestnicy eksperymentu.

    Byli przekonani, że digital switching zmniejszy ich nudę, ale okazało się coś zupełnie odwrotnego. Kiedy ludzie mogli częściej przeskakiwać między materiałami i przewijać, nudzili się bardziej. Mieli mniejszą satysfakcję, gorszą uwagę i mniejsze poczucie sensu tego, co robią.

    Badacze stworzyli nawet wersję, w której uczestnicy sami wybierali na YouTubie filmy, które ich interesowały. Nadal większe przełączanie wiązało się z większą nudą.

    Telefon jako sposób ucieczki przed nudą

    To jest dla mnie naprawdę niesamowity paradoks dzisiejszego świata. Sięgamy po telefon, żeby uciec przed nudą, a sposób, w jaki z niego korzystamy, może sprawić, że zaczynamy nudzić się jeszcze bardziej.

    To trochę jak gaszenie pragnienia piciem słonej wody. Na początku mamy wrażenie, że coś pomaga, a później jest tylko gorzej, gorzej i gorzej.

    Ktoś może jednak powiedzieć: „Hej, ale ja nie korzystam z social mediów i telefonu dlatego, że się nudzę. Korzystam, bo jestem zmęczona, bo nie dam rady robić niczego innego”.

    To jest bardzo interesujące, bo często mamy przekonanie, że jeśli jesteśmy zmęczeni po całym dniu pracy, to teraz mamy czas na regenerację. Tyle siedziałam, czytałam, pracowałam, nagrywałam, zajmowałam się obowiązkami domowymi, więc mogę usiąść, poscrollować i odpocząć.

    Tylko bardzo mocno mylimy to, co jest regeneracją dla mózgu, z tym, co nam się wydaje regeneracją.


    Czy scrollowanie naprawdę pozwala mózgowi odpocząć?

    Jeśli przez cały czas scrolluję i oglądam różne rzeczy w internecie, podejmuję kolejne decyzje. Czy mam to przewinąć? Zapisać? Skomentować? Polajkować? Czy to jest beznadziejne i mam iść dalej?

    Mój mózg cały czas pracuje na najwyższych obrotach.

    W ciągu kilku minut widzi przeróżne twarze, konteksty i emocje. Tutaj jest jakiś dramat, tutaj powódź, tam mnóstwo miłości, a gdzieś indziej widzimy rzeczy, które źle nam się kojarzą. To cały miks emocji, sytuacji, analizy twarzy i tego, co się dzieje.

    Jest to ogromna praca dla naszego mózgu, który cały czas selekcjonuje: co ja mam z tym zrobić? Co mam zrobić z informacją, która właśnie się pojawiła?

    To nie jest więc tak, że świetnie odpoczywamy. Często po takim scrollowaniu czujemy się bardzo przeciążeni i zmęczeni. Ciężko nam zasnąć, wszystko kłębi się w głowie i pojawia się poczucie rozbicia.

    Czasami nawet jeśli nie napracowaliśmy się nie wiadomo jak mocno i dzień nie był aż tak ciężki, czujemy okropne zmęczenie. Trudno utrzymać uwagę, podjąć nawet błahą decyzję i wszystko staje się bardziej męczące.

    Często mamy wtedy przeciążenie poznawcze, które powoduje, że niestety za bardzo nie odpoczywamy.


    Dlaczego mózg mimo wszystko wybiera telefon?

    Jeśli jesteśmy tacy mądrzy, cudowni i wspaniali, dlaczego ten cudowny mózg decyduje się na telefon? Z bardzo prostego powodu: jest to po prostu najłatwiejsze.

    Jeśli masz wyjść na spacer, musisz włożyć buty, podnieść swoje cztery litery i gdzieś się wybrać. Trzeba może wymyślić trasę i zastanowić się, jaka jest pogoda na zewnątrz.

    Jeśli masz poczytać książkę, trzeba ją wybrać, po nią wstać, może włączyć odpowiednią lampkę i jakoś się usadowić. Musisz coś zrobić.

    Kiedy natomiast mamy poleżeć i coś pooglądać, po prostu leżymy i machamy palcem. Tylko kciuk nam działa i właściwie nic nie musimy robić. Absolutnie zero wysiłku.

    Bardzo często wybieramy telefon, ponieważ ma absurdalnie niski koszt wejścia.

    Ułatwiaj sobie również te zachowania, które Ci służą

    To bardzo ważna wskazówka. Jeśli chcesz zacząć robić coś, czego jeszcze nie robisz — na przykład zdrowo się odżywiać i jeść marchewki — połóż je przed sobą obrane i umyte.

    Jeśli chcesz więcej ćwiczyć, najlepiej, jeśli dosłownie przewracasz się o hantle, które bardzo łatwo wykorzystać nawet na dywanie. Nie musisz wtedy jechać daleko na siłownię.

    Dokładnie to samo powinniśmy wykorzystywać w naszym życiu. Chcesz uczyć się języka? Aplikacja do nauki powinna znajdować się na głównym ekranie telefonu. Dookoła nie ma nic innego, żeby niemal przypadkiem ją kliknąć i z niej korzystać.

    Chodzi o to, żebyśmy maksymalnie sobie to ułatwiali.


    Co naprawdę pozwala mózgowi odpocząć?

    Wróćmy teraz do przerwy. Co musiałoby się wydarzyć, żeby była dla nas lepsza?

    Oczywiście byłoby to coś, co powoduje, że nie musimy być cały czas skoncentrowani, a umysł nie musi pracować na najwyższych obrotach.

    Jedna osoba będzie naprawdę lubiła poleżeć i poczytać książkę, szczególnie jeśli jej praca jest bardziej fizyczna. Może to być nawet kryminał — ja jestem absolutną fanką.

    Natomiast większość osób ma też tak, że ich mózg zdecydowanie bardziej odpoczywa, kiedy robimy prace manualne, które są dosyć powtarzalne. Możemy coś dłubać, majsterkować, rysować, rzeźbić, robić na drutach, szydełkować czy pielić w ogrodzie.

    To są czynności, które powodują, że nasza uwaga może być uwagą mimowolną. Nie muszę wszystkiego analizować ani martwić się, czy gdzieś jest jakieś zagrożenie. Mogę w tle myśleć sobie o różnych rzeczach.

    Nicnierobienie nie oznacza, że mózg nic nie robi

    To niezwykle ważne. Nawet jeśli myślimy: „O jejku, poszłam sobie na spacer bez podcastu, bez zadzwonienia do kogoś. Jakie to bezproduktywne”, w rzeczywistości wygląda to inaczej. Kiedyś też tak myślałam.

    Teraz już wiem, że kiedy nic nie robimy i bujamy w obłokach, nasz mózg bardzo mocno pracuje i wykonuje niesamowicie ważną pracę.

    Zajmuje się między innymi tym, co już się wydarzyło. Pomaga nam poukładać wspomnienia i zapamiętywać informacje, które zdobywamy każdego dnia. Pozwala też wracać do pewnych sytuacji społecznych i analizować wcześniejsze rozmowy.

    Na pewno też czasami myślicie: „Jezu, po co ja jej to powiedziałam?” albo „Jejku, dlaczego on się tak zachował?”. Analizujemy i zastanawiamy się, jak to jest być w społeczeństwie i zachowywać się w taki czy inny sposób.

    Często dwa tygodnie po kłótni przychodzi nam jakaś super riposta. Mózg cały czas nad tym pracuje, gdzieś to sobie w tle działa. Myślimy też o przyszłości, więc naprawdę bardzo dużo się tam dzieje.

    Nawet takie nicnierobienie powoduje, że mózg fantastycznie sobie działa i bardzo tego potrzebuje. Dajcie sobie czas również na takie nicnierobienie.


    Natura jako miejsce prawdziwego odpoczynku

    Idealnym miejscem na odpoczynek jest oczywiście natura. Wielokrotnie wspominałam, że jest to przestrzeń nieustrukturyzowana, w której nikt od nas nic nie chce.

    Nie ma billboardów ani reklam bijących się o naszą uwagę. Nie musimy uważać na pędzące hulajnogi, samochody, karetki, billboardy czy kosze na śmieci wyrastające przed nogami.

    Możemy patrzeć na piasek, wodę, piękne chmury i po prostu odpoczywać.

    To właśnie uwaga mimowolna. Idealnie byłoby, gdyby podczas pracy i nauki uwaga była skupiona na tym, co chcemy zrobić, a w trakcie przerwy było zupełnie odwrotnie. Możemy wtedy patrzeć na otaczający świat, który niczego od nas nie chce.

    Co się dzieje, kiedy ograniczamy internet w telefonie?

    Pokazują to również badania. Osoby, które przez dwa tygodnie dostały telefony pozwalające na SMS-y i odbieranie połączeń, ale bez korzystania z internetu, już po dwóch tygodniach zaobserwowały poprawę subiektywnego dobrostanu — tego, jak się czują, jaką mają satysfakcję — zdrowia psychicznego oraz obiektywnie mierzonej zdolności utrzymania uwagi.

    Badacze przyjrzeli się również temu, co ludzie zaczęli robić z czasem, którego nie spędzali już w internecie na telefonie. Okazało się, że zdecydowanie więcej czasu mieli na kontakty twarzą w twarz, aktywność fizyczną, kontakt z naturą i robienie tego, co lubią najbardziej. Bardzo mocno zmienił się też ich sen.

    Nie chodzi więc o to, żeby mówić, jaki internet jest zły i jak social media psują nam mózgi. Chodzi bardziej o zastanowienie się, czy przez to, że tak dużo czasu jesteśmy w internecie, nie mamy mniej czasu na rzeczy, które naprawdę nas karmią i nam pomagają.

    Ja na przykład uwielbiam układać puzzle. Absolutnie uwielbiam składać drewniane modele mechaniczne. Sprawia mi to ogromną przyjemność. Uwielbiam malować obrazy, robić na szydełku, a nawet pielić w ogrodzie.

    To są czynności, przy których czuję, że odpoczywam. Natomiast chodzenie po lesie po prostu, mam wrażenie, mnie ładuje.


    Zobacz, jakie automatyzmy kierują Twoim korzystaniem z telefonu

    Czy chcę Cię zachęcić do wyrzucenia telefonu i zablokowania wszystkich social mediów? Absolutnie nie.

    Zachęcam jednak do tego, żeby zobaczyć, jakie automatyzmy w nas drzemią. Czy nie jest tak, że każdą wolną chwilę, każdy moment bez najmniejszego zastanowienia spędzamy na telefonie? Czy rzeczywiście jest to coś, co pomaga mi odpoczywać i po czym czuję się lepiej?

    Często badania pokazują coś zupełnie odwrotnego. Siedząc za dużo w social mediach, czujemy się gorzej, mamy gorszy humor, mniej lubimy swoje ciała, jesteśmy mniej zadowoleni i za bardzo porównujemy się do innych. Na nasze zdrowie psychiczne może mieć to bardzo negatywny wpływ.

    Chcę Was zachęcić do tego, żeby zobaczyć, co dzieje się pomiędzy momentem, kiedy kończę pisać maila albo czytać rozdział, a chwilą, w której sięgam po telefon.

    Co wtedy poczułam? Jakiś niepokój, smutek, nudę albo osamotnienie? Może poczułam, że zadanie jest trudne i chcę coś zmienić, zrobić coś łatwiejszego, mieć szybką rozrywkę? A może jestem po prostu zmęczona, brakuje mi tlenu albo czuję głód?

    Zastanówcie się, co dzieje się w tym momencie, w tej przerwie i w tym automatyzmie.

    Super, jeśli wtedy sobie to uświadomicie, weźmiecie głęboki wdech i spojrzycie przez okno. Przez 30 sekund po prostu pobędziecie w ciszy, a następnie wrócicie do zadania, na którym Wam zależy, a nie do tego, które jest automatyczne. Nie zawsze to, co automatyczne, nam służy.


    Telefony nie są niczemu winne

    Telefony nie są niczemu winne. To nie one spowodowały, że nasz mózg nie lubi za bardzo nudy.

    Natomiast często jesteśmy bardzo wrażliwi na momenty, kiedy nic się nie dzieje. Mamy poczucie, że cały czas musimy karmić się informacjami, cały czas „ćpać” wszystkie dramy i informacje o tym, co obecnie dzieje się na świecie.

    Uważam, że naprawdę bardzo nam to nie służy. Często przez to nie tylko jesteśmy mniej skoncentrowani, ale też nasz poziom stresu jest po prostu wyższy. Jesteśmy mniej usatysfakcjonowani, czujemy ciągły niepokój i strach.


    Bezpłatne szkolenie i „Mistrz koncentracji”

    Bardzo serdecznie zapraszam Was również do tego, abyście zadbali o swój umysł. Jeśli chcecie dowiedzieć się, jak uczyć się trzy razy szybciej, zapamiętywać więcej informacji i nie robić błędów, które powodują, że siedzicie nad książkami, kujecie, zarywacie noce i jesteście zestresowani, zapraszam na moje zupełnie bezpłatne szkolenie.

    Wzięło w nim udział już ponad 70 000 ludzi. Bardzo się cieszę, że tak wiele osób chce inwestować w swój rozwój. Jeśli macie ochotę, kliknijcie w link poniżej — tam zamieszczam informacje.

    Mam też przygotowane dwa moduły mojego kursu „Mistrz koncentracji”. Jeśli chcecie zobaczyć, jak działa Wasza koncentracja, co powinniście zmienić i co powoduje, że tracicie uwagę, koniecznie z niego skorzystajcie.

    A jak to wygląda u Ciebie? Łapiesz się na tym, że sięgasz po telefon całkowicie automatycznie? Daj znać w komentarzu pod wpisem!

  • Ale wpadka! Jak inni postrzegają Twoje błędy?

    Ale wpadka! Jak inni postrzegają Twoje błędy?

    Czy nasze błędy rzucają się innym w oczy?


    Budzisz się mokry w nocy przypominając sobie jak przewróciłeś się na środku lotniska, pomyliłeś się na prezentacji i oblałeś się sokiem na przyjęciu. Taka wpadka! Co ludzie powiedzą?!
    Możesz spać spokojnie- efekt reflektora najlepiej Ci wyjaśni dlaczego.




    WPADKA


    Na przyjęciu rozlewasz drinka, idąc do pracy zauważasz, że Twoje ubranie nie jest idealnie wyprasowane a na dodatek znalazłeś na swoich spodniach dziurę. Ojej! Co ludzie pomyślą! Hm, o ile nie są perfekcyjną panią domu najpradopodobniej nic. Większość nawet tego nie zauważy a jeśli nawet, pewnie zlekceważą to wszystko i za parę sekund zapomną o twoich niedoskonałościach i wpadkach.



    ROLA WIDZA


    Tracisz nieco na wadze, wkładasz nowe spodnie, zmieniasz fryzurę i spędzasz przed lustrem dodatkowe piętnaście minut w nadziei, że świat to dostrzeże. Tak dużo czasu poświęcasz swoim myślom i zrachowaniom, że inni powinni to docenić nie tylko polubieniami na fejsie czy istagramie.

    Tymczasem badania mówią, że wcale nie, a w każdym razie nie w takim stopniu jak myślisz. Przebywając w grupie ludzi lub w jakimś miejscu publicznym, zwykle myślisz, że każdy Twój najmniejszy ruch jest bacznie obserwowany.


    Wystąpienia publiczne



    Efekt się nasila, kiedy musisz się znaleźć na scenie, lub gdy umawiasz się z kimś po raz pierwszy. Sam siebie bacznie obserwujesz. Piszesz w głowie scenariusze ze sobą w roli głównej, dlatego z trudem przychodzi Ci właściwie ocenić, jak dużo uwagi poświęcają Ci inni. Jeżeli zaczynasz sobie wyobrażać siebie w roli widza, wyolbrzymiasz każde potknięcie. ,,Wylałem wino na przyjęciu? Matko! Jaki wtyd! Na pewno wszyscy to widzieli! Jaka ze mnie niezdara!‘’ Nie martw się! Jeśli nie rozlałeś czerwonego trunku na dekold Panny młodej nikt nie powinien o tym pamiętać dłużej niż kilka minut.



    EGOCENTRYCZNE PODEJŚCIE


    Nie jesteś zbyt wprawny w radzeniu sobie z obiektywną oceną z powodu egocentrycznego podejścia. Na szczęście wszyscy inni też są egocentrykami, podobnie jak ty przekonanymi, że przez cały czas są pod obserwacją.


    EFEKT REFLEKTORA

    Termin ,,efekt świateł reflektora” został ukuty po przeprowadzeniu serii eksperymentów, które sprawdzały do jakiego stopnia ludzie wierzą, że ich działania i wygląd są zauważane przez innych.

    Efekt zbadano przy pomocy upokarzających podkoszulek. Ludzie, którzy je nosili naliczyli dwukrotnie więcej osób, które ich zdaniem dostrzegły żenującą podkoszulkę, niż faktycznie zbadano. Przeceniamy to jak bardzo jesteśmy zauważani w oczach innych. Dzieje się tak z powodu naszych myśli. Skoro ja coś tak zauważam i o tym myślę, to na 100% inni też tak to postrzegają. Nasza percepcja jest jednak bardzo subiektywna.


    Efekt światła reflektora a pozytywny obraz siebie

    Wyniki sugerują, że efekt świateł reflektora działa silnie nie tylko na nasz własny negatywny ale też pozytywny obraz. Jeśli, próbujesz wyglądać ,,cool”, świat zewnętrzny niekoniecznie zwróci na to uwagę tak jakbyś tego oczekiwał. Efekt świateł reflektora sprawia, że kiedy jedziesz ulicami miasta w swoim nowiutkim samochodzie, to myślisz, że ludzie zwracają na to uwagę. To uczucie rozciąga się też na inne sytuacje. Kiedy grasz w jakąś grę zespołową. Śpiewasz w klubie karaoke, czy robisz cokolwiek innego. Wydaje Ci się, że wszystkie plusy i minusy są zapamiętywane i poddawane krytyce. A wcale tak nie jest. Sam dla siebie jesteś najsurowszym sędzią.


    EFEKT PODKNIĘCIA

    Jeśli sam nie zaczniesz swoim zachowaniem czy mową zwracać na swoje niedociągnięcia szczególnej uwagi, nie będziesz się tym bardzo przejmować, podejdziesz na luzie i z uśmiechem do swoich wpadek to możesz zyskać sympatię innych ludzi. Mówi o tym ,,efekt potknięcia”- wydajesz się ludziom sympatyczniejszy, jeśli od czasu do czasu popełnisz jakiś błąd.



    DYSTANS DO SIEBIE


    Czy znasz to uczucie braku pewności, wątpliwości i wrażenia, że właśnie robisz głupotę? To istnieje tylko w Twojej głowie i nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Nasza wyobraźnia i strach po prostu lubią przesadzać. Wbrew temu co sądzisz, Twoje błędy nie są zauważane aż tak często jak myślisz. Zgodnie z efektem świateł reflektorów ludzie nie zauważają i nie przywiązują uwagi do naszych błędów, aż często tak jak sądzimy.

    Warto więc mieć dystans do siebie. Nie przejmować się innymi. To nasza sfrustrowana postawa, może spowodować że ludzie zaczną z większą bacznością przyglądać się naszym potknięciom.



    A jeśli chcesz dowiedzieć się jakim uczącym się zwierzakiem jesteś, to zapraszam Cię do wzięcia udziału w BEZPŁATNYM QUZIE na mojej stronie

  • A Ty ile procent swojego mózgu używasz?

    A Ty ile procent swojego mózgu używasz?


    ” WYKORZYSTUJEMY ZALEDWIE 10% NASZEGO MÓZGU!”

    CZY TO PRAWDA?

    A co do naszego mózgu…
    Nasz mózg to jak dotychczas NAJBARDZIEJ rozwinięta struktura we wszechświecie! Dzięki temu organowi jesteś w stanie robić niemalże wszystkie czynności, związane z tym, że żyjemy. Oddychać, chodzić i jeść, zapamiętywać, podejmować decyzje, rozmawiać, rozwiązywać problemy. To mózgiem odbieramy rzeczywistość. To dzięki niemu jesteśmy w stanie się komunikować, odczuwać ból, rozumieć żart, zapamiętywać, no dobra…do rzeczy! 




    FUNCJONOWANIE MÓZGU

    To co jest bardzo ważne, to fakt, że za poszczególne funkcje są odpowiedzialne poszczególne partie mózgu. I to często bardzo specyficzne. Dla przykładu w płacie potylicznym znajduje się kora wzrokowa. Nie myśl, że jest to po prostu kawałek tkanki, który powoduje, że widzisz ten tekst. Jest ona podzielona na kilka obszarów.

    Kora wzrokowa:

    I tak na przykład: kora V3 zajmuje się analizą głębi i odległości. Kora V4 zajmuje się przetwarzaniem informacji o barwach, oraz kształcie. Kora V5 natomiast zajmuje się przetwarzaniem informacji o ruchu. Jeśli tylko ten obszar czyli kora V5 w mózgu zostanie uszkodzona, wówczas nie będziesz widział tylko, albo aż, ruchu.



    USZKODZENIA MÓZGU


    Badania pokazują, że jeśli jakikolwiek region mózgu zostanie zniszczony wskutek udaru, lub urazu głowy, zawsze prowadzi to do poważnego upośledzenia. Jak więc to wszystko ma się do tego, że wykorzystujemy tylko 10% naszego mózgu? Skoro mózg jest zajęty niemal wszystkim co robisz, myślisz i odczuwasz. Jak Ci się wydaje? Czy zajmuje to tylko jedną dziesiątą jego objętości?

    Pomyśl tylko, co działoby się z pozostałymi 90% naszego mózgu?

    Gdyby większość mózgu nie była nam potrzebna, to zniszczenie nawet większego obszaru byłaby dla nas bez konsekwencji. A przecież tak nie jest.



    MIT


    Jeżeli Twój mózg ma się dobrze, to pewnie szybko zauważyłeś, że jest to BREDNIA.

    Tymczasem ten mit jest cały czas powtarzany, nawet przez absolwentów wyższej uczelni. Reklamodawcy różnej maści, też uwielbiają żerować na ludzkiej naiwności i pomagać w odblokowaniu biednego mózgu.
    Badania naukowe jasno pokazują, że nie istnieje mózgowa rozrzutność, która czekałaby na połknięcie magicznej pigułki, która ją aktywuje.



    SKĄD SIĘ WZIĄŁ TAKI MIT?




    CO DO TEGO MA ALBERT EINSTEIN?

    Niektórzy przypisują te twierdzenie Albertowi Einsteinowi, który nigdy nic takiego nie powiedział. Widocznie, tak jak w przypadku wiele innych cytatów, ktoś chciał się posłużyć autorytetem genialnego fizyka dla własnych korzyści. Ah…biedny Albert.



    10% POTENCJAŁU

    Być może stało się to dlatego,  że niektórzy mówiąc, że wykorzystujemy 10% naszego POTENCJAŁU, powoli przekształcili to w 10% MÓZGU. Jest to jednak duża różnica.



    PIERWSI BADACZE MÓZGU

    Jeszcze jedną przyczyną popularności tego mitu, może być błędny odbiór dorobku pierwszych badaczy mózgu. Pionierzy badań nad mózgiem przyznawali często, że nie wiedzą jakie funkcje pełni 9/10 mózgu, co oczywiście nie oznacza że są one nieaktywne. 



    LEPSZA EFEKTYWNOŚĆ?


    Skoro wykorzystujemy cały nasz mózg do pracy, czy to oznacza, że nie możemy poprawić swojej efektywności? Czy to oznacza, że nie ma już sensu się rozwijać, zmieniać? No bo przecież już wszystko co byliśmy w stanie wykorzystać, wykorzystujemy?


    Oczywiście, że nie!  To nie jest tak, że jeśli cały mózg pracuje, to nie można poprawić jego funkcjonowania.



    SIŁOWNIA DLA NASZEGO MÓZGU

    Można to porównać do chodzenia na siłownię.  Możesz pójść i zmęczyć się na bardzo długim treningu, a możesz pójść na krótszy trening, mniej się zmęczyć, ale mieć niesamowite rezultaty, jeśli wiesz jak to zrobić.



    ŻYZNE POLE


    Następną metaforą może być posiadanie super żyznego pola. Czy to oznacza, że zbierzesz wspaniały plon? Oczywiście, że nie! Pole trzeba uprawiać, aby zebrać z niego wspaniałe owoce.
    Wiedzieć jakich metod użyć, a im lepsze metody, tym lepsze rezultaty.


    Dokładnie tak samo jest twoim potencjałem. Ty masz cudowny, żyzny umysł, ale trzeba wiedzieć w jaki sposób do niego podejść, jak go wykorzystać, co z nim zrobić.



    RÓŻNICE MIĘDZYLUDZKIE


    Dlatego też widzimy różnice między ludźmi. Są osoby, które są bardzo kreatywne, świetnie zapamiętują, lepiej sobie radzą w różnych sytuacjach, podejmują lepsze decyzje. A są takie, które niekoniecznie. Dlaczego? Między innymi dlatego, że nie mają pojęcia o tym, że w tej żyznej glebie zakopany jest niesamowity skarb w postaci ich potencjału i po prostu z niego nie korzystają.

    STRASZNA STRATA!



    A jeśli chcesz dowiedzieć się jakim uczącym się zwierzakiem jesteś, to zapraszam Cię do wzięcia udziału w BEZPŁATNYM QUZIE na mojej stronie

  • CAŁA PRAWDA O TYM JAK WYGLĄDA WIZUALIZACJA SUKCESU- BĘDZIESZ ZASKOCZONY!

    CAŁA PRAWDA O TYM JAK WYGLĄDA WIZUALIZACJA SUKCESU- BĘDZIESZ ZASKOCZONY!

    Nie wyobrażaj sobie sukcesu- jak na nas wpływa wizualizacja?


    Ty też słyszałeś, że wizualizacja swojego sukcesu, czy
    wyobrażenie sobie jak osiągasz swój cel  uruchomia pokłady twojej motywacji?
    Zapewne słyszałeś o tym, że istnieje wizualizacja level up i o mentalnych treningach sportowców. 
    Jest z nimi tylko jeden mały problem… jeśli zastosujesz techniki
    wyobrażania w nieodpowiedniej formie zabijesz swoją motywację!
    Sprawdź dlaczego a także poznaj sposób jak motywować się poprawnie.




    WIZUALIZACJA


    Chcesz zmienić coś w swoim życiu na lepsze? Może schudnąć, znaleźć odpowiedniego partnera, zdobyć wymarzoną pracę, lepiej zarabiać a może zwyczajnie czuć się trochę bardziej szczęśliwy? Wypróbuj ten prosty sposób:

    Zamknij oczy i wyobraź sobie nowego siebie. Pomyśl, jak szałowo będziesz wyglądać z kratą na brzuchu. We własnym gabinecie swojej świetnie prosperującej firmy… Czy też sącząc drinka z palemką na filipińskiej plaży.



    PROSTA PRAWDA


    Prawda jest taka, że tego typu ćwiczenia od lat zalecają niektóre poradniki samodoskonalenia. Od lat też były zalecane przez tzw. ,,kołczów” jako skuteczny środek pomagający schudnąć, rzucić palenie, znaleźć partnera czy odnosić sukcesy w pracy. Zła wiadomość jest taka, że badania naukowe wykazują, iż ćwiczenia takie są w najlepszym razie nieskuteczne, w najgorszym– wręcz szkodliwe.

    W jednym z eksperymentów, przeprowadzonych na Uniwersytecie Kalifornijskim, grupę studentów poproszono, żeby wyobrażali sobie, że dostają dobre oceny na zbliżającym się ważnym egzaminie. Oczyma swojej wyobraźni mieli widzieć wszystkie szczegóły i wyobrażać sobie swoje doskonałe samopoczucie z bardzo dobrej oceny.

    Jeżeli interesuje Cię ta tematyka, dlatego koniecznie przeczytaj wpis: “JAK NAKRYĆ KŁAMCĘ? NAGA PRAWDA”

    W eksperymencie brały też udział osoby których nie proszono o żadne fantazje na temat powodzenia na teście. Ponadto wszyscy studenci zapisywali, ile godzin dziennie przeznaczają na naukę. Po egzaminach okazało się, że choć ćwiczenie wyobrażeniowe zabierało zaledwie parę minut każdego dnia, wywarło istotny wpływ na zachowanie wykonujących je studentów – uczyli się mniej i dostali gorsze oceny. Jak się okazało wizualizacja mogła poprawiać im humor, ale niestety nie pomogło osiągnąć założonych celów.



    ŻYCIE ZAWODOWE


    Podobnie jest z marzeniami na temat sukcesów zawodowych. Gabriele Oettingen poprosiła swoich studentów, by zanotowali, jak często wyobrażają sobie, że po studiach dostają wymarzoną posadę. Po dwóch latach wyszło na jaw, że absolwenci, którzy często wyobrażali sobie własne sukcesy, rzadziej wysyłali dokumenty do pracodawców, otrzymali mniej ofert pracy i zarabiali znacząco mniej niż ich koledzy.



    UCIECZKA OD RZECZYWISTOŚCI


    Dlaczego wyobrażanie sobie, jak osiągamy założone cele, miałoby być dla nas niedobre? Naukowcy sądzą, że ludzie, którzy fantazjują na temat cudownego życia, mogą być słabo przygotowani do radzenia sobie z przeszkodami. A przecież je trzeba pokonać na drodze do sukcesu. Takie osoby mogą też po prostu lubić ucieczkę od rzeczywistości i nie mają ochoty na wysiłek konieczny do osiągnięcia celu.

    Choć wyobrażanie sobie własnego doskonałego „ja” poprawia nam nastrój, to niestety taka mentalna ucieczka od rzeczywistości może sprawić, że trudności napotkane w realizacji celu nie tylko nas zaskoczą ale też zamiast stawiać czoło przeciwnościom, poddamy się przy pierwszej przeszkodzie. Oczywiście fantazjowanie na temat idealnego świata przyniesie nam zadowolenie i samouwielbienie. Ale niestety jak pokazują badania psychologiczne nie wpłynie to pozytywnie na realizacje naszego marzenia.



    WIZUALIZACJA A EFEKTYWNOŚĆ W REALIZACJI ZADAŃ


    Poza tym silne koncentrowanie się na sukcesie powoduje, że za mało koncentrujemy się na realizacji zadań. To silne pożądanie wymarzonej nagrody zabiera nam siły, aby do tego celu dążyć. Przykładowo jeśli piłkarz, będzie tak bardzo skoncentrowany na wygraniu meczu, na brawach i wywiadach, to te silne emocje mogą spowodować, że przestanie koncentrować się na tym jak odebrać piłkę, jak ustawić stopę i jak celnie trafić do bramki.



    CZY WARTO STOSOWAĆ WIZUALIZACJĘ?


    Jeśli więc wyobrażanie sobie doskonałego świata może nam tylko poprawiać samopoczucie, ale nie zwiększy naszych szans na przekształcenie marzeń w rzeczywistość to czy warto stosować wizualizację? Jak najbardziej- wyobrażaj sobie swoje działanie, a także to w jaki sposób pokonujesz przeszkody w drodze do realizacji swojego celu. Więcej na ten temat mówiłam w nagraniu o 3 największych mitach motywacji.

    Jeśli natomast chcesz zastosować genialnie proste triki psychologiczne aby być szczupłym i zdrowym na lata… wciśnij suba i bądź na bieżąco z filmami ułatwiającymi życie, bo o tym powiem Ci już w następnym nagraniu.

    A jeśli chcesz sprawdzić czy znasz inne mity psychologiczne które utrudniają Ci osiąganie sukcesów koniecznie zrób bezpłatny test.

    “Cześć! Nazywam się Dorota Filipiuk i od 10 lat pomagam ludziom uczyć się efektywnie, wykorzystując wiedzę na temat tego, jak uczy się nasz mózg. Jestem psychologiem, trenerem i coachem w trakcie certyfikacji. Przeprowadziłam ponad 15 tysięcy godzin na sali szkoleniowej i sprzedałam ponad 21 000 kursów online, dlatego ludzie ufają moim umiejętnościom.“

    Zapraszam Cię do zajrzenia na mojego funpaga: Kliknij!

    Dorota jest współautorką produktów wspierających proces diagnozy i rozwoju potencjału zdolnych gimnazjalistów, prelegentką na licznych konferencjach i gościem w wielu podcastach. Prowadzi kanał w serwisie YouTube i podcast ,,Efektywność Osobista”.

    Jej artykuły znajdziesz m.in. w Wysokich Obcasach, Estate i przede wszystkim Forbes’ie.

    Była wykładowcą na dwóch uczelniach wyższych, prowadziła szkolenia m.in. dla MAN, Stella i Bank Polski. W podróży dookoła świata założyła 2 firmy online. Jest szczęśliwą mamą Kornelki, pasjonatką zdrowego stylu życia. W wolnych chwilach kocha malować i uprawiać aerial yogę.

    Czy już wiesz, jak schudnąć? ?

  • JAK KREOWAĆ SWÓJ WIZERUNEK? 20 ZASAD

    JAK KREOWAĆ SWÓJ WIZERUNEK? 20 ZASAD

    Czy powinniśmy oceniać po wyglądzie?

    Zastanawiałeś się kiedyś dlaczego np. białe kozaczki kojarzą się z brakiem profesjonalizmu a założenie okularów wzbudza zaufanie?
    Dlaczego tak jest, że jednym ludziom z łatwością ufamy a inni nie zachęcają nas nawet do kontaktu? Przeczytaj wpis i przekonaj się jak kreować swój wizerunek!





    CO TWÓJ WYGLĄD MÓWI INNYM O TOBIE


    W nagraniu ,, Co Twój wygląd mówi innym o Tobie?” prosiliście mnie o to, abym dała Wam sprawdzone wskazówki na budowanie swojego wizerunku co z przyjemnością robię.
    W tym nagraniu poznasz aż 20 sposobów na to, jak m.in. wzbudzać zaufanie i budować wizerunek eksperta w swojej dziedzinie.

    Jak już wiesz z odcinka ,JAK POKAZAĆ SIĘ Z DOBREJ STRONY” ( jeśli go nie oglądałeś znajdziesz go tutaj) nasz umysł posługuje się pewnymi skrótami myślowymi oceniając innych. Robisz to zupełnie nieświadomie! Twój umysł szybko podejmuje decyzje na temat tego czy inna osoba może być uznana za przyjaciela czy za wroga.


    Pod wspomnianym filmem pojawiło się wiele komentarzy…

    …że nie powinniśmy oceniać książki po okładce a ludzi po wyglądzie. I to jest jak najbardziej prawda! Tym bardziej, że jak się okazuje im bardziej kogoś lubimy, tym wydaje nam się bardziej atrakcyjny. Pamiętaj również, że mówiąc o tym, że oceniamy ludzi po wyglądzie nie oznacza że oceniamy ich po urodzie. Na Twój wygląd wpływa nie tylko to jakie geny odziedziczyłeś po rodzicach! Mam wpływ to czy się uśmiechasz, w jaki sposób się poruszasz. A nawet to jak się ubierasz, czeszesz, jakie dodatki dobierasz, czy dbasz o higienę itd. Na to przecież już masz wpływ.


    WIZERUNEK BIZNESOWY


    Dzisiaj chcę Ci pokazać ogrom wskazówek dotyczących wizerunku biznesowego. Domyślam się, że część rzeczy może być dla Ciebie bezsensowna i sztuczna. Dlatego do obejrzenia tego odcinka zapraszam osoby, którym zależy na tym, aby były odbierane jak najbardziej profesjonalnie przez otoczenie.



    EFEKT AUREOLI

    Mówiąc o wizerunku profesjonalisty nie mogę nie wspomnieć o tak zwanym efekcie aureoli. Efekt ten mówi o tym, że jeśli dana osoba pozytywnie oceniana jest pod względem dotyczącym wyglądu to automatycznie przypisujemy jej inne pozytywne cechy. Uważamy, że jest bardziej pracowita, ambitna i można jej zaufać.

    Jakie więc cechy wyglądu budują taki wizerunek? Zasada jest bardzo prosta- jeśli coś za bardzo odwraca uwagę od Twoich kompetencji, to znaczy że nie jest to profesjonalne. W domyśle oznacza to, że nie czujesz się wystarczająco ekspertem więc chcesz nadrobić czymś innym. 



    JAK TO WYGLĄDA W PRAKTYCE?



    Dodatki

    Wybieramy wszystkie dodatki stonowane. Zarówno kobiety jak i mężczyźni. Proste oprawki do okularów, nie za duże kolczyki, a jeśli kolczyki to brak naszyjnika- do 3 sztuk biżuterii maksymalnie. Nie za długie panokcie w stonowanych kolorach. Naturalna fryzura, która nie zasłania Twojej twarzy- jeśli masz grzywkę która plącze Ci się obok nosa i chowasz się we włosach to wysyłasz tym samym znak, że brak Ci pewności siebie.


    U mężczyzn


    U mężczyzn dopuszczalne ozdoby to oczywiście zegarek (jego kwota nie powinna być jednak wyższa niż trzykrotność pensji), spinki do koszuli i uwaga- pióro. Noszenie spinek do krawata jest zaś zarezerwowane dla kelnerów. Noszą je aby krawat nie wpadał im do zupy klienta – zrezygnuj więc z nich!

    U mężczyzn w doborze ubrania duże znaczenie ma matematyka– kołnierzyk koszuli powinien być dopasowany do szyji, wystawać około 2 centymetrów nad kołnierzyk marnarki a mankiety koszuli powinny wystawać 2 centymetry nad rękawy garnituru. Krawat powinien kończyć się na klamerce paska (która im prostsza, tym lepsza) i być ciemniejszy niż koszula.


    Koszula

    Jeśli jesteśmy już przy koszuli to warto wspomnieć, że nigdy nie zakładamy koszuli z krótkim rękawem, pod marynarkę a już na pewno nigdy nie zakładamy do niej krawatu co jest ogronym błędem.

    Jeśli chodzi o fakturę, to najbardziej elegancka jest koszula gładka a następnie prążkowana. Koszula w kratkę to koszula sportowa i nie powinna być ubierana na eleganckie spotkania.


    U kobiet

    Wróćmy do Pań– jeśli chcesz być uważana za ekspertkę w swojej dziedzinie to nie sprowadzaj się do obiektu seksualnego! Możesz ubierać się kobieco, ale wszelkie przezroczystości, wzory w panterkę, skórzane spódniczki, koronkowe ubrania, bardzo opięte stroje czy odkryty dekold odbierają Ci Twój profesjonalizm i oznaczają jedno: ,,nie czuję się wystarczająco mądra, więc odwrócę Twoją uwagę czymś innym, abyś tego nie zauważył”. Zakładaj je ale nie do pracy.

    Dlatego ramiona mamy zakryte, spódnice do kolan (spódnice maksi do kostek też są niestosowne), spodnie nie za bardzo opięte.


    Obuwie

    Buty powinny zakrywać palce i pięty. A jeśli już jesteśmy przy stopach to pamiętaj, że lepiej mieć jedną parę skórzanych butów niż 10 byle jakich. Poza tym Panie pamiętają, że obcas obowiązujący w biznsie ma do 7 cm- wyższy postrzegany jest erotycznie. Co do rajstop- zawsze cieliste bez względu na porę roku.


    Skarpetki

    Panowie natomiast zakładają skarpetki, które zakrywają ich owłosioną i umięśnioną łydkę nawet wtedy kiedy siedzą. A kolor skarpetek? Dobieramy albo do butów, albo do spodni, chociaż jeśli jesteś najlepszy w branży i masz już staus super eksperta to nie zaszkodzą Ci nawet kolorowe w groszki.


    Kolory

    Jeśli chodzi o kolory ubrań– oczywiście zakładamy te eleganckie, które kojarzą się z zaufaniem, wiedzą i otwartością, czyli na pewno nie… czarne! Czarny niestety nie zaprasza do kontaktu, gdyż jest to kolor, w którym jesteśmy najbardziej schowani- to on najbardziej kontrastuje z naszą skórą. Dlatego zamiast tego koloru sięgaj po grafity, szarości i odcienie niebieskiego.

    Co za dużo to niezdrowo!

    Zarówno kobiety jak i mężczyżni mogą zakładać pastelowe kolory koszuli i wystrzegać się brązu który kojarzy się z biedą. I jeszcze jedna uwaga do kolorów i tkanin- wszystkie błyskotki, cekinki, cyrkonie i inne mienidła zostawiamy na wieczór! Jeśli już o 7 rano idziesz do pracy z błyszczącą torebką i świecidełkami na bluzce to co nałożysz idąc na wieczorną imprezę? To jest tanie, odwraca uwagę i mimo że tak powrzechne, kojarzy się ze słabym gustem.



    Kilka dodatkowych zasad


    A teraz kilka uwag dla osób które zniosą brak wytłumaczenia zasad logicznymi powodami. Pierwsza– męzczyźni powinni rozkompletowywać poszetkę z krawatem– nigdy nie powinny być z tego samego materiału. Druga to, że mężczyźni bez problemu mogą rozkompletować garnitur ze spodniami czego nie powinny robić panie z żakietem i spódnicą. Panie nie powinny również zakładać butów, torebek, rękawiczek i paska w tym samym kolorze, co u Panów oznacza dobry styl. Panowie powinni mieć też zawsze rozpięty dolny guzik marynarki. A Wy znacie jeszcze inne zasady, którym na próźno szukać logicznego uzasadnienia?

    A o takich gafach jak widzicie na zdjęciach już nie będę nawet wspominać, bo sami wiecie o co chodzi ?

    “Cześć! Nazywam się Dorota Filipiuk i od 10 lat pomagam ludziom uczyć się efektywnie, wykorzystując wiedzę na temat tego, jak uczy się nasz mózg. Jestem psychologiem, trenerem i coachem w trakcie certyfikacji. Przeprowadziłam ponad 15 tysięcy godzin na sali szkoleniowej i sprzedałam ponad 21 000 kursów online, dlatego ludzie ufają moim umiejętnościom.“
    “Cześć! Nazywam się Dorota Filipiuk i od 10 lat pomagam ludziom uczyć się efektywnie, wykorzystując wiedzę na temat tego, jak uczy się nasz mózg. Jestem psychologiem, trenerem i coachem w trakcie certyfikacji. Przeprowadziłam ponad 15 tysięcy godzin na sali szkoleniowej i sprzedałam ponad 21 000 kursów online, dlatego ludzie ufają moim umiejętnościom.“

    Zapraszam Cię do zajrzenia na mojego funpaga: Kliknij!

    Dorota jest współautorką produktów wspierających proces diagnozy i rozwoju potencjału zdolnych gimnazjalistów, prelegentką na licznych konferencjach i gościem w wielu podcastach. Prowadzi kanał w serwisie YouTube i podcast ,,Efektywność Osobista”.

    Jej artykuły znajdziesz m.in. w Wysokich Obcasach, Estate i przede wszystkim Forbes’ie.

    Była wykładowcą na dwóch uczelniach wyższych, prowadziła szkolenia m.in. dla MAN, Stella i Bank Polski. W podróży dookoła świata założyła 2 firmy online. Jest szczęśliwą mamą Kornelki, pasjonatką zdrowego stylu życia. W wolnych chwilach kocha malować i uprawiać aerial yogę.

  • DLACZEGO NIE MOŻESZ ZACZĄĆ DZIAŁAĆ?

    DLACZEGO NIE MOŻESZ ZACZĄĆ DZIAŁAĆ?

    DLACZEGO CHĘCI NIE WYSTARCZAJĄ BY ZACZĄĆ DZIAŁAĆ?


    Zastanawiałeś się kiedyś nad tym, dlaczego Twoje chęci nie są wystarczające by zacząć działać?
    Dziś chcę Ci pokazać 3 powody, przez które wiele osób odkłada, lub zaprzestaje podejmowania danego działania. Czy w Twoim przypadku jest podobnie?




    SŁOŃ I PCHŁA

    Zastanawiałeś się kiedyś nad tym jak to możliwe, że ogromne, silne słonie w cyrku są przywiązane do mizernego patyka i nie uciekają mimo tego, że nie potrzebowałyby do tego dużego wysiłku?

    Czy wiesz, że pchły mogą skakać na wysokość nawet 25 centymetrów, jednak gdy włoży się je do słoika z pokrywką a potem po jakimś czasie się ją zdejmie, to pchły doskakują tylko do wysokości, do której skakały jak było wieczko. A przecież bez problemu mogłyby wyskoczyć ze słoika.



    WYUCZONA BEZRADNOŚĆ



    Oba te przykłady odnoszą się do zjawiska nazwanego WYUCZONĄ BEZRADNOŚCIĄ.

    Jest to deficyt motywacyjny polegającego na tym, że nie podejmujemy kolejnych prób.
    Nie zaczynamy działać, ponieważ poprzednio w przeszłości nam nie wyszło.

    I tak ogromny słoń, który bez problemu mógłby uciec z cyrku, nie podejmuje żadnych prób, ponieważ jako małe słoniątko był przyczepiony do wielkiego słupa, którego nie mógł ruszyć. Po wielu próbach nabrał przekonania, że mimo wkładania wysiłku, właściwie zupełnie nic mu to nie da.



    DEFICYT MOTYWACYJNY U LUDZI


    Podobnie jest z ludźmi. Być może nie składasz kolejnych CV, ponieważ wysłałeś ich już ich tak wiele a mimo to nie dostałeś żadnej odpowiedzi.

    Być może nie angażujesz się w nowy związek, ponieważ Twoje wcześniejsze związki okazały się pomyłką.

    Może nie prosisz o podwyżkę nowego szefa, bo we wcześniejszej pracy takie działania nie przyniosły Ci żadnych efektów.



    ETAPY NAUKI


    Przypomnijmy sobie teraz jak uczyłeś się jazdy na rowerze. Na początku ta umiejętność wydawała Ci się banalnie prosta. W końcu tyle ludzi jeździ rowerami! Byłeś wtedy na etapie nieświadomej niekompetencji.

    Dostałeś wymarzony rower, siadasz na niego. I co? Boleśnie doświadczasz działania grawitacji. Uświadamiasz sobie, że skręcanie i utrzymywanie równowagi jednocześnie wymaga nie lada wysiłku. Jest to etap tak zwanej świadomej niekompetencji.

    Postanawiasz, że jednak tak łatwo się nie poddasz i będziesz ćwiczyć, będziesz nadal działać w tej dziedzinie. Zaczynasz jeździć i idzie Ci całkiem nieźle. To etap świadomej kompetencji.

    Po pewnym czasie dochodzisz do wprawy, a na pytanie: „Jak się jeździ rowerem?” odpowiadasz: ” No po prostu siadasz i jedziesz”. To etap tak zwanej nieświadomej kompetencji.


    Bez względu na to czego się uczysz, ZAWSZE PRZECHODZIMY PRZEZ TE CZTERY ETAPY NAUKI. Od nieświadomej niekompetencji do nieświadomej kompetencji.

    Dlaczego to takie ważne? Ponieważ w dzisiejszych czasach żyjemy w świecie, fast-foodów, fast-życia i fast-kompetencji.

    Wszystko ma przychodzić nam bardzo łatwo, szybko, przyjemnie i bez wysiłku. Bez popełniania błędów, do których nawet system edukacji jest bardzo wrogo nastawiony.



    NAJWAŻNIEJSZY ETAP NAUKI


    A tymczasem najważniejszym, a zarazem najtrudniejszym etapem nauki jest właśnie świadoma niekompetencja. Kiedy musisz przyznać przed samym sobą, że Ci nie wychodzi, że popełniasz błędy, że niestety nie jesteś taki idealny jak Ci się wydawało.

    Tymczasem dla wielu ludzi stanowi to ogromne zaskoczenie.

    Jak to?! Wysiłek, popełnianie błędów, coś mi nie wychodzi? Przecież mówcy motywacyjni mówili, że możesz wszystko i nie wspominają o tym etapie.


    Etapie kiedy szlifujemy swoje umiejętności, kiedy powtarzamy wielokrotnie czynność aby wyeliminować błędy.



    CO BYŚ ROBIŁ W ŻYCIU, GDYBYŚ WIEDZIAŁ, ŻE NA 100% ODNIESIESZ SUKCES?


    Zastanów się przez chwilę.

    Dlaczego więc tego nie robisz?

    Być może powodem jest przekonanie, że po drugiej stronie sukcesu jest…porażka.


    Tak jednak nie jest!

    Kiedy my wychowywani jesteśmy w przekonaniu, że jak nie odniesiesz sukcesu to poniesiesz porażkę, tymczasem w amerykańskiej mentalności istnieje przekonanie, że porażki, trudności to po prostu WYZWANIA POJAWIAJĄCE SIĘ NA NASZEJ DRODZE DO SUKCESU. Na nich możemy się uczyć, dzięki nim możemy się rozwijać.


    Dlaczego więc tak bardzo boimy się trudności?

    Porażka to wróg numer jeden zapatrzonego w siebie ego. Gdy coś nam nie wyjdzie, kiedy popełnimy jakiś błąd, to bardzo szybko przypominamy sobie o swoich niedoskonałościach.


    Osoby z adekwatnym poczuciem własnej wartości, nie zmieniają myślenia o sobie ponieważ coś im nie wyszło.

    Ale osoby, których poczucie własnej wartości nie jest wysokie, przeżywają mentalne katusze. Wycofują się więc zawczasu aby nie czuć się gorzej. A żeby się wycofać mają bardzo dużo różnych wymówek. Dzieci, bark talentu, wiek, czy po prostu „bo taki mamy klimat”.

    “Cześć! Nazywam się Dorota Filipiuk i od 10 lat pomagam ludziom uczyć się efektywnie, wykorzystując wiedzę na temat tego, jak uczy się nasz mózg. Jestem psychologiem, trenerem i coachem w trakcie certyfikacji. Przeprowadziłam ponad 15 tysięcy godzin na sali szkoleniowej i sprzedałam ponad 21 000 kursów online, dlatego ludzie ufają moim umiejętnościom.“

    Zapraszam Cię do zajrzenia na mojego funpaga: Kliknij!

    Dorota jest współautorką produktów wspierających proces diagnozy i rozwoju potencjału zdolnych gimnazjalistów, prelegentką na licznych konferencjach i gościem w wielu podcastach. Prowadzi kanał w serwisie YouTube i podcast ,,Efektywność Osobista”.

    Jej artykuły znajdziesz m.in. w Wysokich Obcasach, Estate i przede wszystkim Forbes’ie.

    Była wykładowcą na dwóch uczelniach wyższych, prowadziła szkolenia m.in. dla MAN, Stella i Bank Polski. W podróży dookoła świata założyła 2 firmy online. Jest szczęśliwą mamą Kornelki, pasjonatką zdrowego stylu życia. W wolnych chwilach kocha malować i uprawiać aerial yogę.

    Czy już wiesz co robić by zacząć działać?

    Jeśli uważasz ten wpis za pomocy, to zerknij też TUTAJ! – dowiesz się jakie są 3 największe mity motywacji i co zrobić by efektywnie działać.

  • MOTYWACJA – 3 NAJWIĘKSZE MITY

    MOTYWACJA – 3 NAJWIĘKSZE MITY

    Czy wiesz jak wygląda Twoja motywacja?

    Wizualizacja, chęci, pozytywne myślenie – to zapewni Ci motywację bez granic. Dzięki temu osiągniesz wybrany cel, bo przecież ,,gdyby tak Ci się chciało, jak Ci się nie chcę” wszystko byłoby łatwiejsze. Czy aby na pewno? Niekoniecznie jest tak jak myślisz. Sprawdź i nie wpadaj w pułapki jakie ma na nas motywacja.





    PO PIERWSZE



    Wyobraźmy sobie, że chcesz założyć własny biznes, gdyż szczerze nie znosisz swojej pracy na etacie. Wstajesz więc rano w poniedziałek, podchodzisz do lustra i mówisz magiczne zdanie: „Gdyby mi się tak chciało, jak mi się nie chce… niech moja motywacja się pojawi!”. I nagle, jak za dotknięciem magicznej różdżki Ci się chce! Bardzo chcesz założyć swoją firmę, tak bardzo, że rzucasz swoją dotychczasową pracę na etacie. Wszystkim opowiadasz o tym, a chęci aż Cię rozpierają.


    Jednak tutaj magiczne zaklęcie traci swoją moc. To pułapka numer jednej, która dotyczy naszej wiary, że same chęci zapewnią nam sukces. Tak jednak nie jest. Jeśli nie wiesz co zrobić dalej, jakie działania doprowadzą Cię do Twojego celu, jak to zaplanować w czasie, to swojego celu prawdopodobnie nie osiągniesz.


    Chęci to ZDECYDOWANIE ZA MAŁO aby zacząć działać.


    Jeśli chcesz założyć własny biznes, to znajdź osoby, które już to robią i odnoszą sukcesy. Następnie przygotuj dobry plan i po prostu zacznij działać.




    PO DRUGIE



    A co z pozytywnym myśleniem? Przecież większość mówców motywacyjnych ciągle przypomina: „Pozytywne nastawienie to podstawa!” „Jesteś zwycięzcą!” „Możesz wszystko!”. To właśnie chcemy słyszeć. Nie musimy się trudzić, wysiłek jest zbędny. Lepiej siedź i myśl bo to przyciągnie najlepsze okazje.


    Mam nadzieję, że widzisz w tym kolejną pułapkę, w którą zaciąga nas motywacja. Nie tylko dlatego, że możesz przyciągnąć coś za dużego, ale przede wszystkim dlatego, że POZYTYWNE MYŚLENIE ≠  BRAK WYSIŁKU.


    Myślenie pozytywne warto rozgraniczyć na aktywne i bierne.


    Myślenie pozytywne bierne to takie kiedy myślę sobie: „Wszystko będzie dobrze, wszystko się ułoży”…i nic nie robię. Czekam aż los załatwi za mnie sprawę. Bo przecież firmy zakładają się same. Prace same się zmieniają a kluczyki do wymarzonego mieszkania same się pojawią w mojej kieszeni.


    Aktywne myślenie pozytywne to takie, kiedy wierzymy, ze możemy osiągnąć wymarzony cel. Wiemy, że poradzimy sobie w trudnościach i właśnie dlatego DZIAŁAMY. Myślenie aktywne zakłada że jeśli pojawią się jakieś trudności, to ja wiem, że to jest tylko przejściowy stan i jeśli włożę odpowiednią ilość wysiłku, bądź sprytu, to na pewno poradzę sobie z danym problemem.




    PO TRZECIE



    Aby utrzymać motywację na wysokim poziomie i zrealizować zamierzony cel, ważne jest aby wizualizować sobie jego osiągnięcie. Codziennie siadaj więc w swoim fotelu i pomyśl o swojej idealnej figurze, pełnym sejfie czy odbiorze medalu. HMM…może już powinieneś przygotowywać się do wywiadów? Och…jaka ta motywacja łatwa i przyjemna.

    I tu znowu możesz wpaść w pułapkę!


    Często kiedy o czymś marzymy, stawiamy sobie jakiś cel, jest on tak emocjonalny, tak bardzo go chcemy, że to pożądaniem odbiera nam energię by do tego celu dążyć. Na przykład jeśli sportowiec będzie myślał tylko o podium, o tym jak odbiera medal, jak udziela wywiadów, to tak silne pragnienie nagrody może spowodować, że nie będzie już myślał o tym jak dobrze pobiec, jak ustawić stopy, czy jak rozplanować siły. Jak się okazuje wyobrażanie sobie już osiągniętego celu, daje nam często nagrodę do której dążymy – czyli dobre samopoczucie.



    WIZUALIZACJA



    Badania pokazują, że kobiety, które się odchudzają, często myśląc o swojej idealnej figurze i dostarczają sobie tak wielu pozytywnych emocji podczas tych wyobrażeń, że ich motywacja do ćwiczeń maleje.


    Dlatego jeśli chcesz wykorzystać „magiczne moce wizualizacji” to wyobrażaj sobie przede wszystkim proces dochodzenia do celu a nie laury! Wyobrażaj sobie jak chodzisz na treningi, uczysz się nowej umiejętności, przygotowujesz się do ważnej prezentacji czy egzaminu. Jest to świetny trening dla Twojego umysłu. Dzieje się tak dlatego, ponieważ dla naszego mózgu to co realne i to co wyobrażone, jest niemalże tym samym.

    “Cześć! Nazywam się Dorota Filipiuk i od 10 lat pomagam ludziom uczyć się efektywnie, wykorzystując wiedzę na temat tego, jak uczy się nasz mózg. Jestem psychologiem, trenerem i coachem w trakcie certyfikacji. Przeprowadziłam ponad 15 tysięcy godzin na sali szkoleniowej i sprzedałam ponad 21 000 kursów online, dlatego ludzie ufają moim umiejętnościom.“
    Zapraszam Cię do zajrzenia na mojego funpaga: Kliknij!

    Dorota jest współautorką produktów wspierających proces diagnozy i rozwoju potencjału zdolnych gimnazjalistów, prelegentką na licznych konferencjach i gościem w wielu podcastach. Prowadzi kanał w serwisie YouTube i podcast ,,Efektywność Osobista”.

    Jej artykuły znajdziesz m.in. w Wysokich Obcasach, Estate i przede wszystkim Forbes’ie.

    Była wykładowcą na dwóch uczelniach wyższych, prowadziła szkolenia m.in. dla MAN, Stella i Bank Polski. W podróży dookoła świata założyła 2 firmy online. Jest szczęśliwą mamą Kornelki, pasjonatką zdrowego stylu życia. W wolnych chwilach kocha malować i uprawiać aerial yogę.

  • CZY WARTO NAGRADZAĆ ZA NAUKĘ?

    CZY WARTO NAGRADZAĆ ZA NAUKĘ?

    Każdy świadomy Rodzic doskonale wie, że wiedza i umiejętności są przepustką do lepszego życia. To dzięki temu, że zdobywamy nowe kompetencje jesteśmy w stanie dostać pracę, założyć firmę, awansować, mieć udane relacje z ludźmi itd. 

    Nic więc dziwnego, że każdemu kochającemu Rodzicowi zależy na tym, aby jego dziecko się uczyło. Jednak one nie zawsze chcą to robić- dlaczego? To już temat na kilka innych filmów. 

    Jedną z najczęstszych form motywowania dzieci do nauki, rodzice upatrzyli sobie nagrody. Jeśli dostaniesz piątkę, czerwony pasek, zaliczysz przedmiot to dostaniesz xyz.

    Podobno pod koniec roku szkolnego sklepy z elektroniką są okupowane przez rodziców pragnących wynagrodzić dzieciom ich ogromny trud.

    Od 10 lat zajmuję się efektywnymi technikami nauki ale także tym w jaki sposób uczyć. Prowadziłam dziesiątki szkoleń z uczniami, rodzicami i nauczycielami a dzisiaj chcę się z Tobą podzielić psychologią nagrody w kontekście nauki. 

    Zacznijmy od podstaw: 

    celem nagrody jest docenienie, wyróżnienie kogoś za coś co zrobił, aby zmotywować go do powielania zachowania. 

    Nagradzasz, bo chcesz, aby Twoje dziecko zaliczało kolejne sprawdziany i przynosiło jak najlepsze stopnie- to ma działać jako motywator. 

    W psychologii motywację dzielimy na zewnętrzną i wewnętrzną. W zewnętrznej potrzebujemy np. nagrody aby robić coś dalej np. chodzisz do pracy bo ci za to płacą, stajesz na uszach aby dostać premię itd. Motywacja wewnętrzna nie wymaga żadnych nagród- to wewnętrzna satysfakcja, radość. To pokonywanie siebie daje apetyt na więcej. To m.in. dlatego alpiniści zdobywają kolejne szczyty, mimo ogromnego trudu jaki w to wkładają. 

    Według Dana Pinka, metoda motywacji zewnętrznej, czyli obiecania nagród za wykonaną pracę (zwana inaczej obietnicą „jeśli…, to”), świetnie sprawdza się, gdy wykonujemy zajęcie nudne, mało rozwojowe i nieprzyjemne. Przy takich zadaniach motywacja wewnętrzna zupełnie nie istnieje, pojawia się raczej opór i niechęć do działania, dlatego musimy naszej motywacji trochę pomóc. Perspektywa premii czy nagrody jest w takiej sytuacji właściwie jedynym motywatorem zachęcającym do podjęcia i zakończenia rutynowej pracy.

    Motywacja zewnętrzna, oparta na nagrodach, nie sprawdzi się jednak, gdy chcemy, aby ktoś stworzył coś inspirującego czy oryginalnego. Do takiej pracy potrzeba uwolnienia kreatywności, odwagi do eksperymentowania i nowatorskich rozwiązań. Człowiek może w pełni skorzystać z tych zasobów, gdy kieruje nim motywacja wewnętrzna, czyli przekonanie do tego, co robi, i poczucie osiągania własnych celów rozwojowych. Mało tego! Nagradzanie człowieka za to, co lubi robić i w czym się spełnia, może prowadzić do zabicia jego motywacji wewnętrznej i utraty zainteresowania wykonywanym zadaniem.

    A o tym mówią już kolejne badania: 

    Dan Ariely, jeden z wielkich ekonomistów naszych czasów, zbadał z trzema kolegami grupę studentów MIT. Dali studentom zestaw gier, które wymagały kreatywności, umiejętności motorycznych i koncentracji. Zaoferowali im za dobre wyniki trzy poziomy nagród: małe, średnie i duże. Duży sukces, duża nagroda i tak dalej. Co się stało? Dla zadań wymagających zdolności czysto mechanicznych nagrody działały zgodnie z oczekiwaniem: im większa premia, tym lepsza efektywność. Ale kiedy zadanie wymagało choćby szczątkowych umiejętności poznawczych, większa nagroda prowadziła do gorszych wyników.

    Kary i nagrody przenoszą punkt ciężkości z motywacji wewnętrznej (robię coś, bo to lubię lub chcę tego) na zewnętrzną (robię coś, bo coś z tego będę mieć: pochwałę, nagrodę, aprobatę znaczącej dla mnie osoby, czyli rodzica lub nauczyciela). Często zabiera to też przyjemność z samego działania. Przykład: wyobraźmy sobie dziecko, które lubi rysować. Rysuje dużo. Jeśli rodzic / nauczyciel zacznie je za to mocno chwalić, dziecko zacznie się w swoim rysowaniu kierować tym, żeby usłyszeć pochwałę – bo jest ona bardzo przyjemna. Przyjemność z usłyszenia pochwały może (nie musi!) przewyższyć przyjemność z rysowania (uczenia się / grania na skrzypcach /… tu wstaw jakąkolwiek pasję).

    Silne emocje związane z karą lub nagrodą usuwają na drugi plan refleksję nad postępowaniem, które podlega karze lub nagrodzie. Zmniejszają też znaczenie naturalnych konsekwencji, które tak naprawdę decydują o tym, co jest dobre, a co złe.

    Zawsze kiedy chcesz w jakiś sposób wpłynąć na zachowanie swojego dziecka, patrz na to w dłuższej perspektywie- czego ja uczę swoje dziecko? Jakie przekonania mu wpajam? 

    To co wydaje mi się być najbardziej problematyczne jeśli chodzi o nagradzanie dzieci za naukę to 3 rzeczy:

    • wpajanie przekonania że nauka jest ciężka, trudna i męcząca 
    • dzieci mają trudność w poznaniu siebie, bo nie kierują się wewnętrznymi pobudkami tylko karami i nagrodami. Skąd więc mają wiedzieć czego chcą od życia
    • nagroda traci na wartości po czasie.

    “Cześć! Nazywam się Dorota Filipiuk i od 10 lat pomagam ludziom uczyć się efektywnie, wykorzystując wiedzę na temat tego, jak uczy się nasz mózg. Jestem psychologiem, trenerem i coachem w trakcie certyfikacji. Przeprowadziłam ponad 15 tysięcy godzin na sali szkoleniowej i sprzedałam ponad 21 000 kursów online, dlatego ludzie ufają moim umiejętnościom.“

    Zapraszam Cię do zajrzenia na mojego funpaga: Kliknij!

    Dorota jest współautorką produktów wspierających proces diagnozy i rozwoju potencjału zdolnych gimnazjalistów, prelegentką na licznych konferencjach i gościem w wielu podcastach. Prowadzi kanał w serwisie YouTube i podcast ,,Efektywność Osobista”.

    Jej artykuły znajdziesz m.in. w Wysokich Obcasach, Estate i przede wszystkim Forbes’ie.

    Była wykładowcą na dwóch uczelniach wyższych, prowadziła szkolenia m.in. dla MAN, Stella i Bank Polski. W podróży dookoła świata założyła 2 firmy online. Jest szczęśliwą mamą Kornelki, pasjonatką zdrowego stylu życia. W wolnych chwilach kocha malować i uprawiać aerial yogę.

  • DLACZEGO DZIĘKI FACEAPP BĘDZIESZ BOGATSZY NA STAROŚĆ?

    DLACZEGO DZIĘKI FACEAPP BĘDZIESZ BOGATSZY NA STAROŚĆ?

    Z upływem lat ludzkie ciało zupełnie się zmienia, czy jednak to samo można powiedzieć o naszym wewnętrznym ,,Ja”? Co się dzieje, kiedy w wyobraźni podróżujesz w czasie i myślisz o sobie w przyszłości?

    Jak się okazuję ma to ogromne znaczenie w podejmowaniu przez Ciebie decyzji. Zanim powiem Ci jakie, zapraszam Cię do wzięcia udziału w krótkim ćwiczeniu.

    Przyjrzyj się uważnie siedmiu parom okręgów różniących się wielkością części wspólnej Twojego obecnego i przyszłego Ja. Od dwóch oddzielnych okręgów po okręgi niemal całkowicie się pokrywające. 

    Wybierz parę, która najlepiej obrazuje stopień, w jakim czujesz się podobny do siebie samego w przyszłości. Takiego, jakiego sobie wyobrażasz za dziesięć lat – i związany z owym przyszłym Ja.

    Okazuje się, że to jak duża jest część wspólna wybranej przez Ciebie pary okręgów ma duże znaczenie! Im większa jest część wspólna między Tobą obecnie a Tobą w przyszłości, tym bardziej skłonny będziesz do tego, aby odraczać nagrody. Co to oznacza?

    Wolisz dbać o swoje zdrowie, aby dobrze wyglądać za kilka lat i świetnie się czuć, zamiast koncentrować się na tym, że teraz masz ochotę na śmieciowe jedzenie.

    Oszczędzasz, szukasz planu emerytalnego i dbasz o swoje wykształcenie.

    Jesteś też mniej niecierpliwy niż ludzie, którzy traktują swoje przyszłe Ja jak kogoś obcego. Jak zauważają autorzy tego badania, jeśli odczuwamy ciągłość i silniejszą więź z osobą, którą się staniemy, to możemy być bardziej skłonni zrezygnować z dzisiejszych przyjemności dla dobra swojego przyszłego Ja.

    A jak ma się to wszystko do aplikacji FaceApp?

    Jak zapewne wiesz dzięki tej aplikacji można postarzyć swoje obecne zdjęcie i wyobrazić sobie jak będziemy wyglądali za kilkanaście a nawet kilkadziesiąt lat.

    Jeśli już to zrobiłeś dla zabawy, teraz możesz wykorzystać to znacznie bardziej praktycznie.

    W pewnym eksperymencie badacze poprosili każdą z osób badanych o jej fotografię,

    a następnie na tej podstawie stworzyli jej awatar. Awatary części badanych były w ich obecnym wieku a część z nich została postarzona– przedstawiały daną osobę w wieku około sześćdziesięciu ośmiu lat.

    Badane osoby miały za zadanie określić ile procent swojego wynagrodzenia wpłacaliby na konto emerytalne.

    Przesuwając strzałkę w lewo, zwiększali część wynagrodzenia, jaką byli gotowi przeznaczyć na bieżące wydatki; przesuwając ją w lewo, zwiększali kwotę wpłacaną na fundusz emerytalny.

    Badanych podzielono jednak na 2 grupy. Część z nich miała na ekranie swoje obecne zdjęcie a druga część- zdjęcie postarzone. 

    I co się okazało? 

    Badani, którzy widzieli na ekranie swoje przyszłe Ja, byli gotowi wpłacać na konto emerytalne aż o 30% więcej pieniędzy niż ci, którzy widzieli swój obecny wizerunek.

    Okazuje się, że jeśli myślisz o swoich przyszłym ja jak o osobie która jest Ci bliska, a nie jak o kimś obcym to zdecydowanie bardziej będziesz dbał o siebie z przyszłości.

    Czyli np. hojniej będziesz się dzielił z tą osobą swoimi przyszłymi dochodami. A jeśli będą za niskie, będziesz szukał sposobów, aby zapewnić sobie godną emeryturę a nie ,,jakoś to będzie”.

    To akurat już możesz wiedzieć z pierwszego ćwiczenia.

    Jeśli czujesz, że stanąłeś w miejscu, że życie ucieka Ci przez palce, że już dawno nic dla siebie nie zrobiłeś to zapraszam Cię serdecznie do Akademii Efektywności!

    Jeśli chcesz ją przetestować za 1 zł za 30 dni kliknij tutaj: dev2608.dorotafilipiuk.pl/akademia

    Na czym polega Akademia? Na wdrażaniu najwspanialszych nawyków ludzi sukcesu!

    Już w pierwszych 30 dniach:

    • dostajesz ćwiczenie, dzięki któremu dowiesz się jak znaleźć cel w życiu
    • poznasz nawyk, który pomoże Ci cieszyć się z tego co masz
    • dowiesz się, co możesz zrobić aby mieć więcej czasu na co tylko chcesz
    • poznasz nawyk, który pomoże Ci lepiej uczyć się i pracować
    • dowiesz się o najważniejszym nawyku ludzi długowiecznych
    • wdrożysz nawyk, dzięki któremu odbudujesz swoje znajomości

    Poza tym dostaniesz dostęp do 1,5-godzinnego szkolenia ,,Jak ruszyć z miejsca i zacząć działać”

    oraz dostęp do fantastycznej Grupy ludzi, gdzie poza LIVE’ami ze mną i ekspertami, postami i konkursami masz dostęp do Ludzi, którzy podzielą się swoim doświadczeniem i będą Cię wspierać w osiąganiu celów.

    Kliknij tutaj dev2608.dorotafilipiuk.pl/akademia

    Po 30 dniach testowania zdecyduj czy zmieniasz swoje życie nadal, czy rezygnujesz z subskrypcji- możesz to zrobić jednym przyciskiem na platformie, u pośrednika płatności lub pisząc do nas maila ?

    Mam nadzieję, że widzimy się w Akademii!

    “Cześć! Nazywam się Dorota Filipiuk i od 10 lat pomagam ludziom uczyć się efektywnie, wykorzystując wiedzę na temat tego, jak uczy się nasz mózg. Jestem psychologiem, trenerem i coachem w trakcie certyfikacji. Przeprowadziłam ponad 15 tysięcy godzin na sali szkoleniowej i sprzedałam ponad 21 000 kursów online, dlatego ludzie ufają moim umiejętnościom.“

    Zapraszam Cię do zajrzenia na mojego funpaga: Kliknij!

    Dorota jest współautorką produktów wspierających proces diagnozy i rozwoju potencjału zdolnych gimnazjalistów, prelegentką na licznych konferencjach i gościem w wielu podcastach. Prowadzi kanał w serwisie YouTube i podcast ,,Efektywność Osobista”.

    Jej artykuły znajdziesz m.in. w Wysokich Obcasach, Estate i przede wszystkim Forbes’ie.

    Była wykładowcą na dwóch uczelniach wyższych, prowadziła szkolenia m.in. dla MAN, Stella i Bank Polski. W podróży dookoła świata założyła 2 firmy online. Jest szczęśliwą mamą Kornelki, pasjonatką zdrowego stylu życia. W wolnych chwilach kocha malować i uprawiać aerial yogę.

  • BĄDŹ BARDZIEJ LUBIANY- 5 NAUKOWYCH SPOSOBÓW

    BĄDŹ BARDZIEJ LUBIANY- 5 NAUKOWYCH SPOSOBÓW

    Są takie osoby, których nie da się nie lubić– są sympatyczne, ale nie nachalne, świetnie się z nimi rozmawia, rewelacyjnie się czuje sam ze sobą.
    Kto by nie chciał być jedną z takich osób. Jeśli i Tobie zależy, aby mieć lepsze kontakty z innymi ludźmi wdróż w życie te wskazówki:

    Po pierwsze

    Marta zna mnóstwo ludzi a oni ewidentnie ją lubią. Nie tylko dlatego, że jest uśmiechniętą i sympatyczną osobą, która życzliwie odnosi się do innych, ale również dlatego, że… często ją widzą. Zgodnie z efektem czystej ekspozycji, lubimy to, z czym częściej mamy do czynienia. Psychologowie z Uniwersytetu w Pittsburghu przeprowadzili eksperyment wśród studentów.

    Na zajęcia zaprosili kobiety spoza uczelni, które miały udawać studentki. Każda kobieta pojawiała się na wykładach z inną częstotliwością. Kiedy eksperymentatorzy pokazywali studentom zdjęcia kobiet, mężczyźni okazywali większą sympatię tym kobietom, które widywali częściej (mimo że nawet z nimi nie rozmawiali).Dlatego jeśli chcesz być bardziej lubiany, spotykaj się regularnie ze znajomymi, zagaduj sąsiadów, przypominaj o sobie innym, wybieraj się na networkingowe spotkania a jeśli narzekasz, że mało osób organizuje jakiekolwiek spotkania, sam je zorganizuj, zamiast czekać, aż zostaniesz zaproszony.

    Po drugie

     Uważne słuchanie jest bowiem największym komplementem dla mówiącego. Kiedy ktoś nas słucha, bez doradzania, mówienia ,,a u mnie to…” czujemy się ważni. Lubimy takie osoby, przy których czujemy się wartościowi i przy których możemy też bez obaw podzielić się naszą wiedzą i doświadczeniem.Naucz się aktywnego słuchania- daj innym mówić o sobie, zadawaj pytania, potakuj, utrzymuj kontakt wzrokowy i komentuj bez ciągłego odnoszenia się do siebie samego (np. ja w takiej sytuacji…; miałem podobnie… ; a ja to… ).

    Po trzecie

    Monika nigdy nie wdaje się w negatywne dyskusje na temat osób, których nie ma obecnie w towarzystwie. Ne tylko dlatego, że nie lubi plotek i mówienia o kimś za czyimiś plecami. Robi tak również dlatego, bo wie, że przymiotniki, których używa do opisywania innych, rozmówcy będą kojarzyć z… nią samą. Jeśli więc będzie mówić o tym jak ktoś nie jest wart zaufania, jest chamski i niemiły, inni, zupełnie nieświadomie te cechy mogą przypisać Monice. Zjawisko to nazywane jest spontanicznym przeniesieniem cech.

    Badania opublikowane w Journal of Personality and Social Psychology wykazały, że efekt ten wystąpił nawet wówczas, gdy ludzie mieli świadomość, że pewne cechy nie opisują osób, o których mówią. Dlatego mów zawsze dobrze o innych! Unikniesz dzięki temu wielu nieprzyjemności a sam będziesz kojarzony jako bardzo pozytywna osoba!

    Po czwarte

    To co powoduje, że lubimy inne osoby to fakt, że przy nich bardziej lubimy… siebie! W jaki sposób możemy to osiągnąć? Ten najbardziej oczywisty to mówienie komplementów. Jednak pamiętaj, że robienie tego nieumiejętnie może kojarzyć się z lizusostwem. To co jednak mówi nam, że ktoś inny jest fajny to… podobieństwo do nas! Bo przecież my chcemy mieć o sobie zawsze dobre mniemanie ? Tak więc, szukaj wspólnych cech z innymi osobami. I tu mam dla Ciebie ciekawostkę.

    Najnowsze badania przeprowadzone przez naukowców z University of Virginia i Washington University w St. Louis wśród rekrutów sił powietrznych wykazały, że badani lubili się bardziej, gdy mieli podobne… wady niż kiedy mieli podobne zalety.
    Podobnie działa również mówienie o wspólnych antypatiach niż o tym co wspólnie lubimy.

    Aby zaznaczyć podobieńswo, możesz też przyjąć podobną postawę ciała jak Twój rozmówca. Badacze Tanya Chartrand i John Bargh nazwali ten mechanizm „efektem kameleona”.

    W serii eksperymentów sprawdzali, jaki wpływ na postawę wobec drugiego człowieka będzie miało kopiowanie jego ruchów. Poproszono dwoje uczestników o swobodną rozmowę, przy czym jeden z rozmówców, który był tak naprawdę asystentem badaczy, miał w połowie przypadków naśladować postawę i gesty drugiego uczestnika.

    Efekt? Naśladowani bardziej polubili asystenta niż ci, których zachowania nie kopiowano. Jest to też świetny sposób na to, aby sprawdzić czy ktoś lubi Ciebie, gdyż jest to mechanizm nieświadomy. Jeśli widzisz, że po zmianie pozycji, ktoś po chwili również ją zmienia na podobną, możesz podejrzewać z dużym prawdopodobieństwem, że Cię lubi.

    Po piąte

    Patryk jest ekspertem w swojej dziedzinie. Świetnie zarabia, ma idealny związek, cudowne dzieci i piękny dom. Wszystko wydaje się być idealne, jednak Patryk nie tworzy takiego wizerunku. Chętnie śmieje się sam z siebie, pokazuje w czym sobie gorzej radzi, nad czym musi pracować. Opowiada jak doszedł do tego co ma popełniając liczne błędy. I to pokazywanie swojej prawdziwej twarzy, dystans do siebie i popełnianych błędów działa na innych jak magnes. Ty też pozwól sobie na pokazywanie swoich słabszych stron. Pamiętaj też, że szukanie pomocy u innych powoduje, że inni czują się ważni i potrzebni przez co również zdobywasz ich sympatię.

    To oczywiście tylko kilka sposobów na to, abyś zjednał sobie ludzi.

    Pamiętaj, że najważniejsze jest pozytywne nastawienie do ludzi, szczere zainteresowanie, uśmiech i przypisywanie dobrych intencji.

    “Cześć! Nazywam się Dorota Filipiuk i od 10 lat pomagam ludziom uczyć się efektywnie, wykorzystując wiedzę na temat tego, jak uczy się nasz mózg. Jestem psychologiem, trenerem i coachem w trakcie certyfikacji. Przeprowadziłam ponad 15 tysięcy godzin na sali szkoleniowej i sprzedałam ponad 21 000 kursów online, dlatego ludzie ufają moim umiejętnościom.“

    Zapraszam Cię do zajrzenia na mojego funpaga: Kliknij!

    Dorota jest współautorką produktów wspierających proces diagnozy i rozwoju potencjału zdolnych gimnazjalistów, prelegentką na licznych konferencjach i gościem w wielu podcastach. Prowadzi kanał w serwisie YouTube i podcast ,,Efektywność Osobista”.

    Jej artykuły znajdziesz m.in. w Wysokich Obcasach, Estate i przede wszystkim Forbes’ie.

    Była wykładowcą na dwóch uczelniach wyższych, prowadziła szkolenia m.in. dla MAN, Stella i Bank Polski. W podróży dookoła świata założyła 2 firmy online. Jest szczęśliwą mamą Kornelki, pasjonatką zdrowego stylu życia. W wolnych chwilach kocha malować i uprawiać aerial yogę.